ata_x
04.03.04, 12:02
Do napisania tego postu skłoniła mnie wypowiedź z wątku "Bogobojność a
fanatyzm". Żeby nie zbaczać z tematu tamtego wątku, zakładam nowy.
Bo moim zdaniem chrzest wcale nie oznacza zmazania grzechu pierworodnego.
Gdyby tak było, nikt ochrzczony i tym samym uwolniony od grzechu
pierworodnego nie musiałby umierać. Wszak śmierć jest następstwem grzechu
pierworodnego. Sam Bóg powiedział: "Jesli zjecie , umrzecie" Logiczne jest,
że gdyby nie zjedli nie umieraliby.
Dla mnie chrzest to raczej wyraz świadomego oddania się Bogu na służbę,
poświęcenia dla niego swojego życia i w tym kontekście chrzest małego dziecka
nie ma zanczenia, bo dziecko nie może o sobie decydować.
I w tym kontekście chrzest małego dziecka to też narzucanie mu swoich
własneych decyzji ważących na życiu, podobnie jak wyjazd w celu ewangelizacji
na Syberię, czy odmowa transfuzji krwi.