Wiara - coś pozytywnego :-)

10.03.04, 14:52
Trochę się już pospieralismy wink, trochę powymienialiśmy poglądami, było
trochę świadectw w kontekście radzenia sobie ze "światem" i cierpieniem, więc
tak sobie pomyślałam, że chyba czegoś mi jednak brakuje.
Brakuje mi naszych zdecydowanie POZYTYWNYCH doświadczeń z wiarą w Boga.

Co radosnego niesie Wam wiara? Czy możecie powiedzieć: tak, jestem
szczęśliwym człowiekiem, bo wierzę (a nie: na tym świecie mi źle, bo zmagam
sie tylko z przeciwnościami losu, a szczęśliwy będę w niebie)?
Czy wiara chrześcijańska musi być przede wszystkim refleksyjna, pełna powagi
i rozterek moralnych, czy może być właśnie radosna, pełna optymizmu życiowego
i ufności? Jak to jest u Was?
    • marzek2 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 10.03.04, 21:33
      Czy to jest pytanko w stylu "czy wierzycie, ze Jezus sie smial"wink) Ja wierze, ze
      tak... Ale do rzeczy. Wymieniam to, co pozytywne w moim doswiadczaniu Boga:

      - pewnosc zycia wiecznego. Alleluja! Jak dobrze wiedziec,ze tutaj to tylko
      "przedpokoj" i ze tam wreszcie bede czuc sie jak w domu, a nie jak marsjanin (bo
      tak sie czasem czuje z moimi pogladami tutaj)

      - kontakt z moim Stworca. Ktoz zna mnie lepiej niz On? Nawet ja sama siebie nie
      znam tak, jak On mnie zna! A kiedy Bog dotyka serca....(dla mnie szczegolne
      chwile sa zwlaszcza w czasie uwielbiania go piesniami) to wiedza Ci, ktorzy tego
      doswiadczaja... nie da sie tego wytlumaczyc, ale tak dobrze wiedziec, ze ktos
      kocha Cie "i juz".

      - mam sie u kogo wyplakac, kiedy naprawde juz nikt nie nie rozumie. Naprawde
      bylo pare takich sytuacji, kiedy bieglam do Niego jak mala dziewczynka do taty i
      czulam sie jak mala dziewczynka u Taty... dla mnie jest to szczegolnie cenne
      doswiadczenie, bo z moim ziemskim tata niestety nie mialam takich doswiadczen
      (ale moje dziewczynki maja i to jest szczegolne blogoslawienstwo, za ktore
      jestem tak wdzieczna Bogu!)

      - Bogu zawdzieczam mojego meza. I po moim zbawieniu to on jest nastepnym powodem
      mojej nieustannej wdziecznosci dla Boga. Z kazdym rokiem naszego malzenstwa
      doswiadczam tego, jak "oplaca sie" budowac na wlasciwym fundamencie i jak On
      przyznaje sie do tego, co sam stworzyl dla ludzi.

      - inne rzeczy (juz krocej, bo nie bede sie "wydluzac") to: pokoj w niepokojach
      zycia codziennego, Boza madrosc, bo mnie samej czesto jej brakuje, przyjaciele,
      ktorzy akceptuja mnie tak, ze czuje sie bezpiecznie.

      I jeszcze jedno. Moge powiedziec : tak,jestem szczęśliwym człowiekiem, bo
      wierzę. Ale moge tez powiedziec: na tym świecie mi źle, bo nie jestem obywatelem
      tego swiata, tylko innego Krolestwa, i szczesliwa naprawde bede w niebie.
      • kulinka3 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 10.03.04, 21:56
        Marzek tak ładnie napisała,że chciałabym się pod tym podpisać.
        Dodam jeszcze,że mnie wiara daje poczucie wewnętrznego pokoju i radość.
        Wiem,że w życiu nie ma przypadków, chyba że przez duże B.
        Wiem,że nigdy nie zabraknie mi Jego łaski i w czasie radości i w chwilach
        cierpienia.
        Wiem,że zawsze mogę zacząć od nowa,bo On nieustająco na mnie czeka i nie
        pamięta złego....
        Jestem szczęśliwa i wszystkim takiej radości życzę.
        Pozdrawiam
        • marzek2 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 10.03.04, 21:59
          Kulinko!

          Bardzo podoba mi się Twoja definicja przypadku przez duże Bsmile)

          Znam jeszcze jedną - i też bardzo mi się podoba:

          Przypadek - to sytuacja, w której Bóg postanawia być anonimowy smile)

          pozdr. marzek
    • kramla Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 10.03.04, 21:46
      Kurcze, gdyby wiara, chrześcijaństwo nie było czymś pozytywnym, dawno dałabym
      sobie z tym spokój.
      Swoją drogą Adria, czy dla Ciebie świadectwa wiary, że cierpienie nie zabija,
      nie przygnębia, tylko jest punktem wyjścia do akceptacji życia w pełnym jego
      wymiarze- nie są pozytywne?To,że Jezus Chrystus "znieczula" cierpienie (które
      nota bene nie jest wpisane li i jedynie w życie chrześcijanina), daje nowe
      życie- nie tylko gdzieś tam, kiedyś po śmierci, ale już tu na ziemi-nie jest
      ZDECYDOWANIE pozytywne?
      To co mnie przywołuje dzisiaj do wiary, do otwarcia się na działanie Jezusa
      Zmartwychwstałego, to pragnienie szczęścia totalnego i to właśnie już tutaj
      na "tym łez padole". Wszelkie zaciskanie zębów w cierpieniu, poszukiwanie
      jakichś osobistych umartwień i samobiczowań, z nadzieją że kiedyś Bóg to
      dostrzeże i da mi łaskawie skosztować nieba po śmierci jakoś do mnie nie
      przemawia.Jestem naturą zbyt mało cierpliwą,na szczęście chrześcijaństwo daje
      mi nadzieję na zwycięstwo Jezusa Chrystusa nad moją grzeszną naturą (a wierzę,
      że to grzech przynosi prawdziwą śmierć ból i nieszczęście)już tutaj.
      Powiem więcej- już tego doświadczam.Tego darmowego przemieniania, ufności...
      Dziś widzę, jak podobne problemy do moich ma wiele znajomych mi małżeństw,
      które starają się wyjść z nich o własnych siłach.Są sfrustrowani, przyszłość
      liczą zasobnością konta, szczęście dzieci lub dziecka uzależniają od możliwości
      ich startu związanego z odpowiednim wykształceniem itd.
      Wiara pozwala mi ufać właśnie,a nie planować(przynajmniej tak
      długoterminowo), cieszyć się tym co dzisiaj a nie zatrzymywać się na tym co
      jutro, uśmiechać się mimo łez ( bynajmniej nie po to by pokazać światu, że jest
      się twardzielem), płakać i mieć nadzieję, że uśmiech wróci, przede wszystkim
      jednak budować małżeństwo na tym, który wzbudza życie tam gdzie "gleba zeschła
      i spalona"

      Wzrastać w wierze to dla mnie dosięgać nieba ( będąc trzymaną na rękach Jezusa)
      na ziemi.I ufność, ze po drugiej stronie życia odnajdę tego nieba dopełnienie.W
      wymiarze, którego się pewnie nawet nie domyślam...
    • addria Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 11.03.04, 07:27
      No dziewczyny, pięknie to napisałyście i odczułam to "zdecydowanie pozytywne"
      tchnienie smile
      A definicja przypadku Kulinki, to rzeczywiście rewelacja smile
      Pozdrawiam porannie,
      • tjoanna Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 13.03.04, 22:16
        A mi wiara pozwala się, mówiąc brzydko, 'wyluzować'. Przestałam się przejmować
        pytaniami, na które mój rozum odpowiedzi nie znajdzie (kiedyś doprowadzały mnie
        one do szału!). Myślę sobie "umrę, to się dowiem" smile

        Co do przypadku, to myślę, że owszem, istnieje. Inaczej nie mielibyśmy wolnej
        woli.

        Pozdrawiam!
        Joanna
    • marzek2 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 24.03.04, 00:08
      I tu było coś ciekawego...
    • mader1 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 24.03.04, 17:11
      Wiara bardzo mi pomaga. W czym ? Mam bogata wyobraznie, jestem
      przewidujaca. Gdyby nie wiara, mysle, ze czesto obawialabym sie czegos w
      przyszlosci. Wiecie, jak to jest - moja kolezanka powiedziala, ze boi
      sie miec wiecej niz jedno dziecko. Boi sie,ze urodzi sie chore, ze
      straca prace, ze itd itp... Ja nie musze sie o takie rzeczy bac.
      Zabezpieczam sie na sposob ludzki a reszta... w rekach Pana smile
      Cale moje zycie, jak juz gdzies napisalam, dzieki Panu , jest inne ,
      niezwykle !
      • pysio8 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 25.03.04, 10:21
        Bez wiary byłoby mi beznadziejnie na świecie, najgorsze dla mnie chwile, to te,
        kiedy wiara słabnie, gdy pojawiają sie wątpliwości.

        Kiedy ogarniam moje życie widzę, że w trudnych sytuacjach nie mogłam wesprzeć
        się na ludzkim ramieniu. W ważnych chwilach -taka samotność, fizyczna
        nieobecnośc brata, który mógłby służyć właśnie wsparciem i pomocą.

        Kiedy rodziłam córkę ( choć wiedziałam, że gdzieś tam ludzie modlą się za nas)
        doświadczyłam samotności - mąż nie chciał być z nami, po przewiezieniu do
        szpitala po prostu "zmył się".
        Na personel medyczny również nie mogłyśmy liczyć, bardzo delikatnie mówiąc.

        I wtedy, kiedy nocą chodziłam po szpitalnym korytarzu modliłam się do Boga,
        dziękując, że jest ze mną, że czuwa i dba o dziecko i o mnie, o przebieg porodu.
        Do samego końca, a poród trwał w sumie jakieś 8, 9 godzin skurcze były znośne,
        i jak poprosiłam jednak o znieczulenie, to okazało się, że to skurcze parte,
        wkrótce córka była na świecie.
        Z jednej strony samotność, brak - fizyczny brak przyjaznego człowieka,
        z drugiej wiara, że bez Boga nie dałybyśmy rady przejść przez poród, oraz to,
        co działo się po porodzie- chorobę i wyzdrowienie córki.
    • mika74 Re: Wiara - coś pozytywnego :-) 25.03.04, 10:40
      Podpisuje sie pod tym wszystkim obiema ręcami wink
      M
Pełna wersja