Dodaj do ulubionych

Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia

01.04.04, 22:56
Kochani!
Kiedyś to dostałam i nie była to przyjemna lektura, bynajmniej... ale chyba
warto przeegzaminować siebie pod tym kątem ,nie tylko w czasie zadumy
przedświątecznej, ale jak najczęściej... Sorry, że takie długie, ale warto.

DUMNY CZY SKRUSZONY?

“Ofiarą miłą Bogu jest duch skruszony, sercem skruszonym i zgnębionym nie
wzgardzisz, Boże”
Ps. 51:19

1. Ludzie dumni koncentrują się na porażkach innych;
ludzie skruszeni są przytłoczeni poczuciem własnych duchowych potrzeb i pragnień.

2.Ludzi dumni są niezależnego i samowystarczalnego ducha;
ludzie skruszeni zdają sobie sprawę z tego, że potrzebują Boga oraz innych.

3.Ludzie dumni muszą udowodnić innym, że mają rację;
ludzie skruszeni są gotowi poświęcić swoje prawo do posiadania racji.

4.Ludzie dumni z naciskiem podkreślają swoje prawa – cechuje ich duch żądań i
wymagań;
ludzie skruszeni poświęcają swoje prawa – cechuje ich duch łagodności i cichości.

5.Ludzie dumni ochraniają swój własny czas, prawa, reputację;
Ludzie skruszeni zapierają się samych siebie.

6.Ludzie dumni pragną, aby to im służono;
ludzie skruszeni mają motywację, by służyć innym.

7.Ludzie dumni pragną odnosić sukcesy;
ludzie skruszeni pragną być wierni i cieszą się, gdy pomagają innym odnosić
sukcesy.

8.Ludzie dumni myślą raczej o własnym rozwoju;
ludzie skruszeni pragnę promowac innych.

9.Ludzie dumni pragną być zauważeni, docenieni i są zranieni, gdy zauważa się
innych, a oni zostają pominięci;
ludzie skruszeni zdają sobie sprawę z tego, że są niegodni zaszczytów, są
zażenowani, gdy ktoś zauważa ich starania, woleliby raczej, by to inni byli
doceniani i cieszą się, gdy wywyższa się innych.

10.Ludzie dumni czują się pewnie z powodu tego, jak dużo wiedzą;
ludzie skruszeni są przytłoczeni tym, jak wiele jeszcze muszą się nauczyć.

11. Ludzie dumni są bardzo pewni siebie;
ludzie skruszeni w ogóle nie zajmują się własnym “ja”.

12.Ludzie dumni trzymają innych na dystans;
ludzie skruszeni są gotowi zaryzykować zbliżenie się do innych i podjać ryzyko
miłości na głębokim poziomie.

13.Ludzie dumni szybko obwiniają innych;
ludzie skruszeni zdają sobie sprawę z własnej odpowiedzialności i są w stanie
przyznać się do błędu.

14.Ludzie dumni są trudno dostępni;
ludzie skruszonych łatwo o coś poprosić.


15.Ludzie dumni bronią się, gdy są krytykowani;
ludzie skruszeni przyjmują krytykę w pokornym duchu, skłonni uczyć się czegoś
w tej sytuacji.

16.Ludzie dumni troszczą się o to, by być szanowanym, o to, co myślą inni, i
pracują nad własną reputacją;
ludzie skruszeni troszczą się o to, by być wiarygodnym. Bardziej niż zdanie
innych liczy się dla nich, to, co wie Bóg. Są gotowi umrzeć dla własnej reputacji.

17.Ludzie dumni maja trudności z dzieleniem się z innymi swoimi duchowymi
potrzebami;
ludzie skruszeni są gotowi otworzyć się na innych tak, jak prowadzi ich w tym Bóg.

18.Ludzie dumni starają się, żeby nikt nie dowiedział się, że zgrzeszyli, ich
naturalny instynkt podpowiada im, by ukryć grzech;
ludzie skruszeni już raz zostali skruszeni więc nie martwią się, czy ktoś się
dowie, lub to odkryje, są gotowi by wyszło to na światło dzienne, bo nie mają
nic do stracenia.

19.Ludzie dumni mają trudności z powiedzeniem: “Myliłem się, czy możesz mi
wybaczyć?”'
ludzie skruszeni szybko przynają się do własnej porażki i szukają u innych
wybaczenia.

20.Ludzie dumni martwią się konsekwencjami własnego grzechu i bardziej jest im
przykro, że zostali “przyłapani”, albo że ktoś się dowiedział, niż czują
skruchę z powodu samego grzechu;
ludzie skruszeni cierpią z powodu korzeni swojego grzechu i szczerze pokutują,
co uwidacznia się przede wszystkim w tym, że nie chcą do tego grzechu znowu
wracać.

21.Ludzie dumni czekają kiedy inni przyjdą i będą prosić o wybaczenie w
momencie nieporozumienia lub konfliktu w relacji;
ludzie skruszeni sami podejmują inicjatywę by się pogodzić w takich wypadkach,
niezależnie od
tego, jak bardzo myliła się ta druga osoba.

22.Ludzie dumni porównują siebie z innymi i czują się wartościowi i godni
szacunku;
ludzie skruszeni porównują siebie z świętością Boga i czują desperacką
potrzebę Jego miłosierdzia.

23.Ludzie dumni są ślepi na prawdziwy stan ich serca;
ludzie skruszeni chodzą w światłości.








Obserwuj wątek
      • marzek2 Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 01.04.04, 23:06
        Wiesz, masz rację, bo tak naprawdę, jeśli ktoś powiedziałby, że już nie ma
        problemu z dumą, to tym samym pokazałby niejako, że jest dumny... a chyba Ci
        najbardziej pokorni to tacy, co o kwestii dumy czy pokory w ogóle rozprawiać nie
        muszą, bo każdy widzi, jacy oni są.
        • dusk-till-dawn Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 02.04.04, 08:03
          A ja jestem dumna. Jestem dumna z tego, ze przyjelam Chrystusa do serca i trwam w tym nieprzerwanie. Dumna jestem z tego, ze w poniewierce mam grzech. Dumna jestem z tego, ze mam takiego Ojca w niebie, ktory swego Syna dal nam ku wybawieniu, alby kazdy kto wen wierzy nie umarl i mial zycie wieczne z nim. Dumna jestem z tego, ze przez Chrystusa zbawienie stalo sie moim udzialem.

          pz. DtD
          • elwinga Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 02.04.04, 13:18
            No cóż, jestem pod wrażeniem... Chciałabym móc powiedzieć to kiedyś o sobie z
            taką niezachwianą pewnością, z jaką Ty to mówisz.

            > A ja jestem dumna. Jestem dumna z tego, ze przyjelam Chrystusa do serca i
            trwam
            > w tym nieprzerwanie. Dumna jestem z tego, ze w poniewierce mam grzech.
          • hanyszka brzmi znajomo... 06.04.04, 08:39
            ..dzieki Ci Panie, ze nie jestem jako ten celnik..., tak?
            --
            Co mnie zmusza do śmiechu
            Chociaż smutek mam w sobie
            Co mnie trzyma przy życiu
            Co mnie trzyma przy tobie
      • isma Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 02.04.04, 11:42
        Hm, Marzek, dotknelas waznej rzeczy.
        Odpowiem po jezuicku: distinquo – rozrozniam.

        Po pierwsze, rozrozniam dume od pychy. Pysze mowie stanowcze nie, dume, jako
        krewniaczke godnosci, szanuje.
        Po drugie, rozrozniam moja realcje do Boga i relacje do innych. Wobec Boga
        jestem pokorna (co do zasady, ale, zem grzeszna, to czasem staram się niezbyt
        konsekwentnie). Wobec blizniego bywam dumna i swiadoma wlasnej ludzkiej
        godnosci, jemu również prawo do wlasnej dumy i godnosci przyznajac („...jak
        siebie samego”wink.

        Mam bowiem niejasna intuicje, ze zdarza się i tak, ze u podstaw odzierania
        bliznich z przynaleznej im godnosci i dumy lezy brak godnosci i dumy wlasnej,
        osobiste kompleksy, zranienia, skrywane poczucie nizszosci. A to ostatnie
        zwlaszcza z pokora nie ma nic wspolnego.

        Ale, znowu zgodnie z zasada "jak siebie samego...", chyba na dzis powstrzymam
        sie od kilku wykrzyknikow ;-(((

        --
        Is.
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
        foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
        • orvokki Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 03.04.04, 20:33
          Mądrze isma napisała. Wg wielu punktów tego spisu nazwałabym siebie dumną. Ale
          w innych nie, bo z kolei fakt, że mam poczucie własnej wartości sprawia, że
          wiem, że nie uchybi mi przeproszenie kogoś czy przyznanie się do błędu. Myślę,
          że czasem ludzie, którzy bardzo siebie nie lubią, którym brak takiej dobrej
          dumy, mają tendencję do obwiniania innych, nie potrafią wziąć za swoje czyny
          odpowiedzialności...
          Też bym rozróżniła dumę i pychę. Duma jest dobra - jestem dzieckiem Bożym, Bóg
          zechciał, żebym tu była, żebym się urodziła, Bóg mnie kocha, chce mnie znać
          smile)).
          Pycha wynika paradoksalnie często z kompleksów, z kompensowania sobie braku
          miłości.

          isma napisała:

          > Hm, Marzek, dotknelas waznej rzeczy.
          > Odpowiem po jezuicku: distinquo – rozrozniam.
          >
          > Po pierwsze, rozrozniam dume od pychy. Pysze mowie stanowcze nie, dume, jako
          > krewniaczke godnosci, szanuje.
          > Po drugie, rozrozniam moja realcje do Boga i relacje do innych. Wobec Boga
          > jestem pokorna (co do zasady, ale, zem grzeszna, to czasem staram się niezbyt
          > konsekwentnie). Wobec blizniego bywam dumna i swiadoma wlasnej ludzkiej
          > godnosci, jemu również prawo do wlasnej dumy i godnosci przyznajac („...j
          > ak
          > siebie samego”wink.
          >
          > Mam bowiem niejasna intuicje, ze zdarza się i tak, ze u podstaw odzierania
          > bliznich z przynaleznej im godnosci i dumy lezy brak godnosci i dumy wlasnej,
          > osobiste kompleksy, zranienia, skrywane poczucie nizszosci. A to ostatnie
          > zwlaszcza z pokora nie ma nic wspolnego.
          >
          > Ale, znowu zgodnie z zasada "jak siebie samego...", chyba na dzis powstrzymam
          > sie od kilku wykrzyknikow ;-(((
          >
    • wojtek_tata Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 02.04.04, 11:36
      Marzek,
      dzięki. Dobry tekst na te ostatnie parę dni przed Triduum. No i na to, co się
      dzieje na tym forum też. Dzięki temu tekstowi powstrzymałem się (a raczej "Duch
      Święty i my" smile) od napisania kilku niedobrych mejli.
      Pokój Tobie
      Wojtek
      --
      To, co było, jest tym, co będzie, a to, co się stało, jest tym, co znowu się
      stanie (Koh 1, 9a)
    • kramla Re: Dumny czy skruszony - coś do przemyślenia 03.04.04, 19:31
      Dobry tekst.O to chodzi w chrześcijaństwie.Chociaż ja(podobnie jak niektórzy
      moi przedmówcy)tę dumę nazywam pychą.Może jest to kwestia tłumaczenia z
      jakiegos języka?Pycha i pokora- dwa przeciwieństwa.Dąże do tego drugiego,
      wypchana jestem po brzegi tym pierwszymsad.Chcę pokory, boję się
      upokorzenia.Ciągle walczę o swoje, ciągle chcę bronić swoich racji, swoich
      poglądów, dzieci, męża, wiary.Jestem łasa na sukcesy ziemskie, cierpię gdy
      jestem niedoceniana przez innych (zwłaszcza przez najbliższych np. rodziców).
      Ale znam kierunek.I wiem, że ta pycha jest żródłem większości moich frustracji
      i niezadowolenia.Dziś również wiem, że z grzechem (również pychy) sama sobie
      nie poradzę.Bez Boga, Jezusa jestem niczym.Żadną żoną, żadną matką, żadną
      córką.Codziennie proszę Boga o nowe serce.Pokorne.Które nie szuka swego.Nie
      sądzi.Które całe zanużone jest w Chrystusie.Które tylko w Nim szuka uznania i
      poklasku.
      Chcę powtarzać, że nie uznanie u drugiego człowieka, nie zdrowie, nie
      pieniądze, ale Bóg...
      Bóg sam wystarczy...Pragnę tego doświadczyć.Najbardziej na świecie.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka