Pytanie do katolików i protestantów - poradźcie!

04.04.04, 23:20
Jestem osobą wierzącą, ale praktykującą średnio(z różnych powodów). Chciałam
jednak z dzieckiem chodzić do kościoła, żeby miał szansę go poznać i kiedyś
sam wybrać, staram się go nastawiać raczej pozytywnie. Chodziłam z synkiem do
kościoła kiedy był malutki i przesypiał mszę. Potem, kiedy trochę podrósł,
zaczęły się przykre uwagi, że dziecko przeszkadza innym(bo gaworzy, czasem
płacze, później łazi). Więc przestałam chodzić, bo miałam dość. Potem długo
tematu nie było, bo teściowa wzięła go kilka razy do kościoła(bez naszej
wiedzy) i chyba "przećwiczyła" dziecko, ponieważ na spacerach nie chciał
nawet podejść pod kościół. Podobnie zresztą było z pacierzem przed snem, w
domu mówił na siedząco, i kiedy nie chciał, to nie zmuszaliśmy go, a teściowa
kazała mu klęczeć i potem długi czas odmawiał mówienia paciorka w ogóle. Nie
o tym jednak chciałam pisaćsmile Ostatnio zaczęłam zastanawiać się, że może by
znowu zacząć chodzić do kościoła, bo dziecko ma prawie 4 lata, więc najwyższy
czas...No i "nadarzyła się okazja", czyli Niedziela Palmowa. Zakupiliśmy
palemkę i poszliśmy dzisiaj. Byłam bardzo zadowolona, msza mi się podobała,
bo była cała śpiewana, synek siedział sobie najpierw na schodku, potem mu się
znudziło, więc zaczął łazić między ludźmi w zasięgu mojego wzroku. Według
mnie był bardzo grzeczny, śpiewał jak umiał i cieszyłam się, że mu się
podoba. No i znowu klopssad Jakaś pani nagle mnie zaczepiła, mówiąc, że
przeszkadza, żebym go posadziła, bo jak dziecko może biegać po kościele
podczas czytania Pisma Swiętego. I odezwały się głosy dookoła, które ją
poparły. Więc zacisnęłam zęby, wzięłam małego na ręce i jakoś dotrzymaliśmy
do końca. I znów odechciało mi się kościołasad((( Dodam, że kiedyś taka sama
sytuacja zdarzyła mi się podczas mszy dla dzieci, co więcej, widziałam, jak
jeden z księzy skarcił matkę, której dziecko uciekło pod ołtarz...
No i tu mam pytanie: co wy robicie ze swoimi dziećmi, czy też się tak
stresujecie? Czy inne dzieci w tym wieku siedzą jak trusie? A może trafiacie
na lepszych ludzi(dodam, że ta pani zaraz pobiegła do Komunii).
Mam też drugie pytanie, zupełnie z innej beczki, ale nie chcę zakładać dwóch
wątkówsmile Wiem, że na tym forum są protestanci. Czym różni się to wyznanie od
katolicyzmu? Zupełnie się na tym nie znam, a myślę żeby się
trochę "nawrócić", tylko wiele rzeczy w kościele katolickim mi się nie podoba
(na przykład to, że księża nie mogą się żenić). Napiszcie mi parę słów jak to
wygląda.
Z góry dziękujęsmile
    • luzer Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 00:04
      Myślę, że istota problemu leży w wieku Twojego synka, który: po pierwsze,
      nie jest jeszcze w stanie skupić się przez tak długi czas, jak okres trwania
      mszy świętej, a po wtóre: jest jeszcze za malutki, by coś na tej mszy świadomie
      przeżywać.
      Rozumiem Twoje problemy i dyskomfort w czasie mszy, wobec krytycznych uwag,
      ale Ty też spróbuj zrozumieć tych ludzi, którzy przychodzą do kościoła po
      skupienie i głębokie, duchowe doznania - więc grupa (bo skoro Twoje dziecko
      może biegać, to dlaczego nie również inne?) rozbawionych czterolatków,
      hasających wesoło po kościele i wznoszących gromkie, pełne radości okrzyki,
      może im mocno ów cel, dla którego w tym kościele się znaleźli, zaburzać.

      Rady widzę dwie. Jedna lepsza, druga - gorsza. Pierwsza, to chodzić z synkiem
      wyłącznie na msze dla przedszkolaków. Tu już nikt z wiernych nie miałby prawa
      wymądrzać się na temat zachowania dzieci, gdyż to bylaby ICH msza, a głowa
      księdza w tym, by tak odprawić liturgię, żeby znaleźć klucz do tych maleńkich
      serduszek i nie zanudzić ich drętwymi gadkami.
      Jeżeli czegoś takiego u Ciebie w parafii nie ma, to pozostaje ta gorsza rada,
      z której zresztą i ja kiedyś korzystałem w przypadku mojej córeczki - poczekać
      jeszcze ze dwa lata, aż dziecko na tyle podrośnie, że będzie w stanie świadomie
      odbierać, to, co w kościele na "normalnej" mszy się dzieje.

      Serdecznie pozdrawiam,

      LV23R smile)




      --
      Najcenniejszą rzeczą w życiu jest spokój ducha.
    • mader1 Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 08:07
      Ja mam co jakis czas takie chodzace dzieci. Dzieci po kosciele chodza w pewnym
      a nawet gadaja. Ja chodzilam z nimi na msze sw. dla dzieci, gdzie dorosli sa
      goscmi. Wydaje mi sie, ze z czterolatkiem mozna porozmawiac smile ze moze chodzic,
      bo rozumiesz, ze msza jest dla niego baaardzo dluga. Ale sa zasady - nie
      powinien biegac, nie powinien wpadac na oltarz wink (bo to faktycznie moze
      ksiedzu przeszkadzac), nie powinien lazic w czasie Slowa Bozego i kleczenia.
      Wbrew pozorom to krotkie momenty. Oczywiscie moze sie zdarzyc niesubordynacja -
      wtedy przypominasz smile Wszystko to zrob przyjaznie - wytlumacz dlaczego te
      momenty sa wazne, potem szepnij w kosciele - pamietasz ? Mow
      bardziej "postaraj sie" niz "nie wolno", kup obrazeczek, albo daj cukierka,
      jezeli mu sie uda. Pamietam nasza coreczke, ktora cos robila cala msze. W
      kosciele poslugiwala siostra zakonna. I ona podchodzila, brala nasza
      coreczke za reke i CHODZILA Z NIA PO KOSCIELEW CZASIE MSZY !!! Zgorszenie,
      co ? Moj 1,5 roczny synek lazi caly czas smile Tydzien temu stanal
      naprzeciwko konfesjonalu ( ks. spowiadal) i gapil sie. Ksiadz wyszedl po
      sskonczonej spowiedzi i poglaskal go po lebku i pochwalil, ze jest dobrym
      obserwatorem smile)) I jeszcze cos - jezeli dziecko mocno sie nudzi i
      przeszkadza innym, wychodz z nim wczesniej... ma prawo.
      A ludzmi, ktorzy sami sa niepozbierani, nie przejmuj sie smile Popatrz na
      tego, co sie do twojego dziecka usmiecha smile
    • krzys_s Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 08:57
      Witaj

      jeśli masz internet polecam Ci kilka linków jak poniżej, gdzie zobaczysz sobie
      czym protestanci i wspólnoty protestanckie różnią się od KK.

      www.ewangelia.com
      www.jezus.pl
      www.kz.pl (strona Kosćioła Zielonoświątkowego)
      www.dlajezusa.pl (strona Kościoła Chrześcijan Baptystów)
      i np. www.sienna.kz.pl - to strona typowej społecznosći protestnackiej.

      Pozdrawiam Cię.

      Jeśli tylko masz ochotę napisz na mój prywatny mail: ksone@poczta.onet.pl
      • addria Re: Pytanie do protestantów 05.04.04, 09:02
        Do tego, co podał Krzyś dodam jeszcze jeden link:

        www.luteranie.pl/www/kim/index.htm
        Pozdrawiam,
        • sion2 Re: strony katolickie 06.04.04, 10:49
          A ja polecam:
          www.mateusz.pl
          oraz
          www.wiara.pl
          www.katolik.pl

          To tak żebyś miała porównianie.
          Pozdrawiam. Kasia.
    • justyna.ada Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 09:17
      Jeśli chodzi o "kłopotliwe" dzieci, to chyba najlepiej będzie znaleźć jakąś
      fajną mszę dla dzieci/rodzinną... Nie wiem skąd jesteś, ja w Warszawie długo
      szukałam i znalazłam msze rodzinne u św. Jacka, gdzie od dzieci się nikt nie
      opędza, ale Msza św. jest dla nich adresowana ( i dla dorosłych też). Chodzą
      sobie te małe po kościele i jest ok. Co nie znaczy, że jest przyzwolenie na to
      żeby właziły ludziom na głowy...

      pozdrawiam justyna
      (mama dwojga dzieci z temperamentem smile)
    • mamalgosia Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 13:54
      "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie"
      • aetas Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 15:07
        mamalgosia napisała:

        > "Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie"

        Otóż to!wink
    • isma Re: Pytanie do katolików - poradźc 05.04.04, 15:38
      My zabieramy nasza 20-miesieczna corke do kosciola na zwykle msze, na tych dla
      dzieci nasza corka ulega pokusie nasladownictwa i zaczyna szalec w sposob dla
      siebie niecharakterystyczny. Szczesliwie dziecina uwielbia muzyke, i zazwyczaj
      50 minut w kosciele siedzi w skupieniu.

      Jesli nie siedzi, a nie jest to w czasie czytan lub Przeistoczenia (miewalo to
      miejsce w czasie homilii wink)), to chodze z nia, pokazujac jej np. figury w
      bocznych nawach kosciola, tam, gdzie nie ma zbyt wielu osob.

      Ale, tak naprawde, gdybym musiala byc nia zaabsorbowana w najwazniejszych
      momentach liturgii, to wolalabym, zebysmy chodzili z mezem do kosciola "na
      raty", bez dziecka. I nie mialyby tu znaczenia uwagi innych osob - skoro te
      osoby rozprasza, to rozprasza przede wszystkim nas. My mamy obowiazek - w miare
      mozliwosci - uczestnictwa we Mszy św., a udzial w niej dziecka nie jest
      konieczny, dopoki nie rozumie ono jej sensu.

      Natomiast, co do klekania do modlitwy, to powtorze truizm, ze dzieci ucza sie
      przez nasladownictwo. Logicznie byloby, gdyby zachowywal sie tak jak Ty wink)). N
      • jan33 Re: Pytanie do katolików - poradźc 05.04.04, 17:33
        Tu gdzie teraz zyjemy, ale juz niedlugo wracamy do Krakowa, rodzice przynosza
        dzieciom jakies male zabawki do Kosciola, chociaz najczesciej sa to ksiazeczki.
        Czesto obrazkowe lub do "kolorowania". Zwykle maluch ma tez przygotowany maly
        pojemnik z "chrupkami" lub z napojem. Gdy sie znudzi msza zajmuje sie samym
        soba. Nadto wierni sa bardzo tolerancyjni. Oczywiscie jesli dziecko zacznie
        glosno plakac (i nie ustaje) mozna wyjsc na kilka minut.
        No i tutaj dotykamy innego problemu, jest gdzie wyjsc. Bowiem kazdy Kosciol bez
        wzgledu na denominacje, ma duzo sal na rozne spotkania, czy po prostu miejsc z
        wygodnymi fotelami. Bardzo czesto dziala "przedszkole" w czasie mszy, gdzie
        mozna dziecko zostawic, jesli komus zalezy na glebokim i w skupieniu
        przezywaniu nabozenstwa. Liczne Koscioly maja specjalny pokoj z duzym oknem, i
        tak niektorzy rodzicie partycypuja we mszy, bo okno pozwala sledzic co odbywa
        sie w Kosciele.
    • jagusia7 Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 22:41
      Bardzo dziękuję za odzew, chociaż chyba nie wszyscy mnie dobrze zrozumieli, a
      może to ja nieprecyzyjnie się wyraziłam(emocjesmile). Otóż:
      Moje dziecko nie biegało ani nie wydawało gromkich okrzyków, naprawdę starał
      się być grzeczny(okres buntu mamy za sobąsmile) Natomiast: spacerował pomału(bo
      wiedział, że w kościele się nie biega), ponieważ oglądał sobie palmy innych
      (nikogo nie zaczepiając, chyba że uśmiech jest zaczepianiem), kilka razy spytał
      mnie o coś SZEPTEM(typu: mamusiu, o czym ten ksiądz mówi; mamusiu, czy ja też
      mogę śpiewać-i śpiewał ze wszystkimi, przy czym się bynajmniej nie wydzierał,
      bo się trochę wstydził). Nie wierzę, że przeszkadzał komukolwieksię skupić, bo
      ja mogłam(mimo, że to moje dziecko i oczywiście musiałam zwracać na niego
      uwagę). No, chyba że ktoś specjalnie go obserwował, bo lubi się czepiać.
      To ta "miła" pani, która mnie zaczepiła, próbowała mi wmówić, że on biegał!
      Aha, i rozumiem, że podczas czytania Słowa Bożego dziecko nie powinno chodzić.
      Jednak wczoraj czytanie Męki Pańskiej trwało 20 minut, wysiedział 10(uważam, że
      to dużo).
      Ja naprawdę starałam się przygotować go do tej mszy, jak najlepiej umiałam
      (chociaż nie jestem ekspertemsmile), bo decyzję o tym, że pójdziemy, podjęliśmy w
      środę. I naprawdę byłam z niego dumna, że tak dużo zrozumiał.
      Zresztą trochę dalej stała dziewczyna z malutkim dzieckiem, które obudziło się
      i GAWORZYŁO(nie płakało). I też się odezwały oburzone głosysad((( To może na
      drzwiach kościoła powinna być kartka: dzieci do lat 6 na msze dla dorosłych nie
      przyprowadzać?sad Ja na pewno więcej tego nie zrobię. Poszukam w okolicy mszy
      dla przedszkolaków i spróbuję jeszcze raz(chociaż jak już pisałam na takich
      mszach też różnie bywa)
      Niektórzy z was piszą: nie zabieraj dziecka w tym wieku do kościoła,bo i tak
      nic z tego jeszcze nie rozumie...Ale spotkałam się też z głosami, że dziecko
      uczy się przez przykład rodziców, i ja właśnie ten przykład próbowałam mu dać!
      Sama nie wiem, ale jeszcze dzisiaj jest mi przykro...
      Dziękuję również za linki dotyczące kościoła protestanckiego, przeczytam i
      rozważę, widzę że strasznym laikiem jestem w tych sprawach, chyba czas
      poszerzyć światopoglądsmile)
      Jeszcze raz dziękuję za zainteresowanie, chętnie przeczytam więcej opiniismile
      Pozdrawiam
      • mader1 Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 05.04.04, 23:00
        To znaczy, ze dziecko bylo w porzadku, doroslych w tym kosciele
        trzeba pouczyc wink Ja tez biore dzieci do kosciola, nawet tego 1,5
        rocznego... co podsluchuje spowiedz, a w niedziele palmowa lazil w
        czasie ewangelii te i z powrotem po zjezdzie dla wozkow smile))
      • aetas Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 06.04.04, 09:18
        Agnieszko, z tego, co piszesz wynika, że masz bardzo grzecznego dzieciaczka,
        musiałaś po prostu trafić na jakieś niemożliwie nieprzyjazne starsze panie. To
        się, niestety, wszędze może zdarzyć, chociaż ja tego nie rozumiem. Nasz syn
        chodzi z nami do kościoła "od zawsze", jak był malutki, chodziliśmy na 11.00,
        kiedy był czas jego drzemki i na początku mszy "z zegarkiem w ręku" zasypiał, a
        pod koniec się budził. Jak już był starszy i nie spał, to siedział w wózku i
        starałm sie mu coś tam dawać zawsze do rączki, żeby się zajął, no i łaził
        trochę, jak już nie dało rady wysiedzieć, ale umiarkowanie i cicho
        (podejrzewam, że jak Twój synek). Tacy ludzie potrafią człowiekowi życie zatruć
        i zasiać w człowieku wątpliwości. Może msza dla dzieci rzeczywiście jest dobrym
        pomysłem... My chodzimy na"dorosłe", bo w naszej parafii nie ma dziecinnych, a
        poza tym ksiądz mówi w miarę zrozumiałe kazania, że nawet nasz mały część
        rozumiewink
        Co do tych pań: kiedyś byłam z synem na Mszy św. już nie pamiętam gdzie, syn
        się trochę wiercił (w ławce siedzieliśmy) i w pewnej chwili starsza pani obok
        niego wcisnęła mu coś do ust (nic mi nie powiedział), chyba po to, żeby się
        uspokoił (podkreślam, że syn naprawdę nic nie robił złego). Skończyło się tym,
        że umówiliśmy się z synem, że nikt nie ma prawa mu dać nic do jedzenia bez
        zapytania mnie (więc teraz już tak łatwo ust nie otworzy).
        gosia
        "Miłość bliźniego byłaby o wiele łatwiejsza, gdyby ten bliźni nie był tak
        blisko"
    • joaz Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 06.04.04, 12:52
      Witam
      nie wiem skąd jesteś, ale w Wawie jest wiele kościołów, które
      odporawiaja "specjalne" msze dla rodziców z małymi dziećmi albo dla
      przedszkolaków. te pierwsze polegają na tym, że sa powiedzmy to normalnej
      długości, z dorosłymi pieśniami i liturgią, drugie zaś maja uproszczoną,
      skrócona liturgię, poczas nich spiewa się ( a właściwie śpiewaja dzieci) proste
      piosenki często z pokazywaniem. Na wszystkich jakich byłam tolerowano
      niekonwencjonalne zachowanie dzieci tj chodzenie po Prezbiterium, spacerowanie
      nawet bieganie, picie i juedzenie. Moja Zosia chodzi do kościoła 'od zawsze" i
      nadal niestety jej zachowanie pozostawia wiele do życzenia. Myślę, że
      prztoczone wyżej słowa Jezusa dotyczyły wszystkich dzieci, a nie tylko tych ,
      które umieją w kościele zachować się w sposób przyjęty przez dorosłych za
      normalny.
      pozdrawiam
      joanna
      • mumin_ek Re: Pytanie do katolików i protestantów - poradźc 07.04.04, 20:47
        Hej,

        Jak ja Cie rozumiem. Dlugo mialam dylematy, jak poszukasz to znajdziesz moj
        post o chodzeniu na msze z roczniakiem.

        Doszlam do wniosku, ze dziecko uczy sie przez nasladownictwo. I ma sie uczyc,
        ze Bogu sie podoba wspolna modlitwa i dlatego chodzimy cala rodzina, bo bedac
        silni w Bogu jako rodzina, jestesmy silni osobno. Takie jest nasze
        przeznaczenie. I uczymy go w ten sposob, ze mozna sie wspolnie modlic.

        A co do krzykow nawet, to my nie wiemy, czy taka modlitwa nie podoba sie Bogu
        bardziej od naszej, czy nie jest lepsza, szczersza. Dlatego gdy Muminek gada w
        kosciele nie uciszam go, bo to jest jego modlitwa, modli sie jak potrafi i
        najlepiej jak potrafi, oczywiscie na mszach dla dzieci, gdzie dorosli sa
        goscmi. Uciszajac go teraz moge uciszyc jego modlitwy na zawsze, a tego nie
        chce. Chce go nauczyc szukania jego drogi do Boga. I szuka, naprawde.

        W niedziele przezylam cos pieknego i smutnego. Bylismy na doroslej mszy. Tlok
        byl straszny. Muminek zazyczyl sobie wyjsc z wozka. Wypuscilam go i on zaczal
        isc do oltarza miedzy ludzmi, a ci nie chcieli sie ruszyc, zeby go puscic.
        Smutne. A przeciez Jezus kazal puszczac dzieci do siebie. A Muminek sie nie
        pchal, nie krzyczal, grzecznie szedl do przodu wykorzystujac luki miedzy ludzmi.

        Czuje sie rozczarowana. A rownoczesnie dumna z mojego syna, ze tak wytrwale
        dazyl do Boga w tabernakulum ukrytego.

        Kasia
Pełna wersja