!!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga !!!

15.04.04, 20:19
Czesc,

Jak w temacie i nie jest to zaproszenie do dyskusji a raczej moja chec
wykrzyczenia sprzeciwu przeciwko biciu dzieci i stosowaniu kar fizycznych.

Klaps jest zawsze droga na skroty, nie nauczy sie dziecka milosci i szacunku
agresja. Malo tego to nadwerezenie zaufania jakim dziecko nas darzy.

Po to dobry Bog dal nam rozum, zeby powstrzymac wyrywajaca sie do klapsa reke
i porozmawiac lub wytlumaczyc dziecku, a nie bic.

Czy zalezy nam na dobrze wytresowanych dzieciach? Czy takich ktore beda
swiadome siebie i swiadomie dazyc do Boga bez strachu ze je ukarze? Tak, bo
kara fizyczna uczy strachu rowniez, moim zdaniem, w stosunku do Boga, Ktory
Ojcem jest. A On przeciez kocha i wybacza i nie zsyla na nas na co dzien plag
egipskich tylko sytuacje, w ktorych mamy sie uczyc i sprawdzac.

Bog nam ufa ze wychowamy swoje dzieci w milosci, ze bedziemy je szanowac. Czy
nie zastanawialiscie sie nigdy, ze z tego tez bedziemy rozliczeni? Z szacunku
wzgledem naszych dzieci bedacych darem od Boga.

Bycie dobrym chrzescijaninem jest dla mnie w sprzecznosci ze stosowaniem kar
fizycznych wzgledem dzieci. I nic tego mi nie wytlumaczy. Dziecko nie
zrozumie agresji, kara nie jest sposobem, chyba ze na wystraszenie i utrate
kontaktu z dzieckiem.

Aha, Muminek nie jest wychowywany bezstresowo. Ale nie jest karany.

Kasia
    • mysiam1 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 15.04.04, 20:43
      Jak to było?..."Jeśli twierdzisz, że nigdy nie uderzysz swojego dziecka, to
      znaczy, że zbijesz je dokładnie tyle razy, ile to było konieczne"... Bicie
      dzieci nie jest niczym dobrym, ale czasem klaps dyscyplinujący zdarzy się
      każdemu i nie mów "nigdy", bo nie wiesz jeszcze, do jakiej szewskiej pasji,
      zniecierpliwienia czy bezsilności jest w stanie doprowadzić Cię Twoje słodkie
      maleństwo wink
      A całkiem poważnie mówiąc to z 10 lat temu wpadła mi w ręce książka chyba
      niemieckiego autora, tytuł +/- "Chrześcijańskie wychowanie dzieci" czy coś w
      tym rodzaju i....niestety kary fizyczne były tam opisane jako nieodzowna część
      tego wychowania, co mnie przeraziło...
      A powiedzenie "Duch Święty rózeczką dziateczki bić każe"? wink)) Oj, nie do
      śmiechu to, nie do śmiechu....
    • mader1 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 15.04.04, 20:59
      Ja juz sie wypowiedzialam w innym miejscu. Nic nie mam do dodania.
      Moze tylko to, ze oczywiscie bicie nie jest oznaka milosci Boga. Jest
      oznaka naszych ludzkich slabosci. Oznaka tego, jak niedoskonalym odbiciem
      milosci Boga jest nasza milosc rodzicielska. Bedziemy pytani przez Boga.
      Bedziemy pytani o nasza milosc i do dzieci...i do meza.
    • sion2 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 15.04.04, 21:10
      Dla mnie dozwolone jest tylko danie dziecku klapsa w sytuacji ekstremalnej tzn.
      kiedy np. szarpie się i wyrywa żeby koniecznie wybiec na ulicę a ja nie mam
      tyle siły,żeby przez 10 min. trzymac wyrywjące się dziecko i torby z zakupami.
      Wtedy dla bezpieczeństwa dziecka według mnie nalezy dac klapa, żeby zabolało,
      oczywiście gdy dziecko nie zareaguje na inne wysiłki uspokojenia. Sytuacja
      zagrożenia bezpieczeństwa dziecka lub innych wokół niego według mnie uzasadnia
      klapa (ale nie lanie czyli zbicie dziecka).

      Podam bardzo smutny przykład z mojego przedszkola. Miałam duże problemy z jedną
      2,5 letnią Kasią. Nie słuchała się w ogóle, robiła mnóstwo dziwnych rzeczy np.
      serek na sniadanie wyjmowała rączką z kubeczka i rozmazywała, kredki do
      rysowania gdy inne dzieci malowały ona brała i łamała jedną po drugiej... ręce
      mi opadały. zaczęłam sie przyglądać relacji kasi z mamą. Kiedyś gdy rozmawiałam
      z dziecmi o mamusiach Kasia powiedziała "moja mama mnie bije" i to było
      wszsytko. Starałam sie zaprzyjaźnić z jej mamą i po kilku miesiącach wyszło
      szydło z worka. Kasia miała młodszą siostrzyczkę, jeszcze niemowlę - relacje
      pomiędzy nimi były dobre. Ale mama Kasi bardzo stymulowała jej rozwój, kasia
      była nad wiek rozwinięta umysłowo, rozwiązywała zagdki dla 4 latków, sama sie
      ubierała, jadła itd. Miała super edukacyjne zabawki, chodziła z mamą 1 raz w
      tyg. na teatrzyk itd.itd. Ale kiedy Kasia próbowała zrobić cokolwiek tak jak
      dziecko tzn. np. rozmazać farbę a nie malować kwiatuszka (a to mazanie jest
      ważne dla rozwoju dwulatka) to mama na nią krzyczała a jak to nie skutkowalo to
      ją biła. Kasia nic nie mogła zrobić "na luzie", bo inaczej był krzyk i lanie. A
      mama ją tak kochała...Każde działanie dzieck miało określony cek wytyczony
      przez matkę. Więc Kasia w samoobronie wymysliła dwie rzeczy: bez przerwy
      popuszczała siku w majtki, bo tu mama nie miała nad nią kontroli oraz w ogóle
      sie mnie nie słuchała, bo przecież ja jej nigdy nie uderzyłam. Przedszkole
      stało sie dla niej azylem, gdzie zachowywała sie swobodnie...
      Musiałam "zawierać z nią umowy" że np. jak zje ładnie serek nie rozmazując go
      to dam jej plastelinę do rozgniatania...

      Przykład tej dziewczynki, którą matka naprawde bardzo kochała i wiedziała
      wszystko o rozwoju dziecka jest dla mnie wstrząsający. nigdy bym nie chciała,
      żeby moje dziecko jedyne co miało o mnie do powiedzenia to "moja mama mnie
      bije". A przecież to było z miłości!

      Żeby było jasne: napisałam to tylko dla przestrogi, nikogo z forum nie posądzam
      o taką postawę!
    • dusk-till-dawn Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 15.04.04, 21:24
      Przypowieści Salomona 13:24  Kto żałuje swojej rózgi, nienawidzi swojego syna, lecz kto go kocha, karci go zawczasu.
      • mumin_ek Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 08:52
        Slowa Jezusa w przykazaniu milosci chyba mowia dosc wyraznie o naszym stosunku
        do Boga i bliznich, do tych ostatnich zaliczamy przeciez dzieci.
        Samych siebie nie bijemy.
        No a te teksty o biciu dziatek rozeczka to bez komentarza.

        Jasne nigdy nie mow nigdy. Tyle ze wiem, ze jesli Muminek dostanie klapsa, to
        bedzie moja porazka. Droga donikad. On mi ufa i jak moge go zawiesc?

        Czasy Starego Testamenty roznia sie od obecnych i nie mozna przykladac tej
        samej miary. To my jestesmy dorosli i powinnismy umiec sobie radzic ze swoimi
        emocjami.

        Agresja zawsze bedzie agresja, chocby ja nazwac kara fizyczna.
        • dusk-till-dawn Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 21:32
          Ależ oczywiście, że NT nie jest to samo co ST. Tak samo jak mama nie jest to samo co tata [jak spiewa Arka Noego]. Podobnie ZAKON nie jest tym samym co EWANGELIA i nie mozna tego wrzucac w jeden worek czy tez wzajemnie znosic.
      • carla7 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 09:30
        Nie brałabym tych słów dosłownie. Rózga kojarzy mi się z dyscypliną, która w
        wychowaniu dziecka jest potrzebna. I nie utorzsamiam dyscypliny z biciem!
        Brak jakichkolwiek ograniczeń, zbytnie pobłażanie dziecku, "pozwalanie na
        wszystko" dla własnej doraźnej wygody nie jest też przejawem miłości.
        • mysiam1 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 09:48
          Hej, dziewczyny, przecież pisząc o "rózeczce" nie miałam zamiaru prowokować czy
          udowadniać "a widzicie!", bo spojrzenie na wychowanie dzieci zmieniało się i
          wiara pewnie nie miała z tym wiele wspólnego. Ta wspomniana przeze mnie książka
          to także nie prowokacja, ale wydana została przez nie-świeckie wydawnictwo, a
          więc komuś wierzącemu, kto ją czytał, mogła dać taki wzór wychowania
          dziecka...A kary cielesne kiedyś w szkołach? To też odbywało się w imię
          idei "dla twojego dobra". Tak naprawdę myślę, że niewielu chrześcijan ma takie
          podejście, bo dając dziecku klapsa pewnie się nie zastanawiają, czy to zgodne z
          nauką Chrystusa, czy nie. Swoją drogą w Jego czasach zapewne też nikt się nad
          tym nie zastanawiał. Co nie oznacza, że to było czy jest dobre; ja sama nie
          znoszę poglądu "nieważne, co sobie myśli, ale ma słuchać", co zresztą widać i
          słychać po moich dzieciach wink
          Dlatego sądzę, że decyzja o fizycznym karaniu dzieci nie jest aż tak bardzo
          zależna od wiary rodziców.
          Pozdrawiam,
          M.
      • hanyszka cytatem na cytat 16.04.04, 16:08
        Cokolwiek uczyniliscie temu najmniejszemu z braci moich, Mniescie uczynili...
    • mader1 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 09:47
      Tak dyscyplina polega nie tylko na biciu. Dla mnie uderzenie
      kogokolwiek- i dziecka tez- jest ogromnym przezyciem. To jest jakby
      zobaczzenie innej siebie - choc zdarzylo mi sie uderzyc. Nie moglabym
      nazwac tego dobrem i spowiadam sie z tego, tez z aagresji slownej ,
      jak z kazdego grzechu. Dobrze Sion, ze przytoczylas ten przyklad - powinien
      byc przestroga. Znaam rodziny, w ktorych lepiej nie byc kochanym
      dzieckiem - to mniej kochane jest lepiej wychowywane: ale sa to tez
      przypadki nadmiernej poblazliwosci itd...

      Natomiast spotkalam sie tez z innym przypadkiem wsrod znajomych, wedlug
      mnie to powazne. Otoz mama zostawila male dziecko - 4 mies. i poszla do
      pracy, poniewaz po przeczytaniu wielu pozycji o wychowaniu i
      skonfrontowaniu ze swoim zmeczeniem , rozdraznieniem, stwierdzila, ze
      nie da rady. Nie jest taka, jaka powinna, wiec sie wycofa. Zaczela
      wracac do domu k. 19.oo Co o tym myslicie ?
      • mysiam1 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 09:53
        mader1 napisała:

        > Tak dyscyplina polega nie tylko na biciu.

        Oczywiście, że nie tylko na biciu, ale Mader, to są odkrycia naszego pokolenia,
        albo pokolenia naszych rodziców, a dawniej?... Mówiąc brzydko kiedyś nikt się z
        dziećmi nie "patyczkował"...co z tego wynikało, to inna sprawa... Poglądy "daję
        ci lanie dla twojego dobra" pokutują i wśród młodych ludzi.
        Chociaż z drugiej strony spotkałam się ze stwierdzeniem psychologa, że czasem
        lepiej wrzasnąć i dać dziecku w tyłek niż zatruwać atmosferę jakimiś niejasnymi
        pretensjami, wymówkami czy chłodem "za karę".
        • luzer A ja tam jestem głęboko przekonany... 16.04.04, 11:01
          ...że perspektywa porządnego lania od ojca uchroniła mnie w durnym szczenięctwie
          od wielu głupot, na które, jako typowy durny szczeniak, miałem szczerą ochotę.
          Nigdy nie uwżałem, że lania, które otrzymywałem od taty, w jakikolwiek sposób
          wypaczyły moja osobowość. Przeciwnie - były jak ostrzegawcze znaki dla bardzo
          młodego człowieka, mówiące: "uwaga, dalej manowce!"
          Nie wiem, jak to tam jest z dziewczynkami, pewnie inaczej (sam mam córkę, której
          nigdy nie uderzyłem, bo to kochane dziecko i nigdy nie musiałem), ale w wypadku
          chłopców - myślę, że jeśli od czasu do czasu "skóra jest w robocie", to na pewno
          im nie zaszkodzi.

          Pamiętam taką wspaniałą scenę z "Soli ziemi czarnej", gdzie stary górnik,
          prawdziwy, archetypiczny pater familae, w sobotę robił swoim kilku dorosłym
          już synom - "wypłatę", czyli walił każdego z nich pasem po gołym tyłku,
          za wszystkie grzechy, które w tygodniu z całą pewnością (bo któż nie jest
          grzeszny?) popełnili. Profilaktyka taka. smile))

          LV23R smile)




          --
          Najcenniejszą rzeczą w życiu jest spokój ducha.
          • carla7 Re: A ja tam jestem głęboko przekonany... 16.04.04, 11:22
            Prawdę mówiąc nie widzę róznicy pomiędzy biciem dziewczynki i chłopca.
            Myślę, że boją się tak samo.
            A stary górnik? Może bił za swoje grzechy uzbierane z tygodnia?
            Bo dostawał od kogos za jego?
      • carla7 Opuścić dziecko 16.04.04, 10:52
        Mnie się serce kraje. Toż to jest jeszcze okruszynka!!! Wiem, wiem, czasem
        (często) nie ma wyjścia i mamy muszą wracać do pracy po czterech miesiącach
        macierzyńskiego. Trudno oceniać powody postępowania mam, które uważają, że np. z
        powodu dziecka zostają w tyle w wyścigu szczurów. Pisma kobiece promują postawę
        - bądź piękna, mądra, aktywna, przebojowa, miej dobrą pracę, wspaniałego
        partnera, hobby, szczęśliwe potomstwo najlepiej córeczkę i synka. A nade
        wszystko - bądź szczęśliwa!
        Po obejrzeniu kilku takich gazet w ciągu kilku lat z miesięczną regularnością,
        można pomyśleć, że to wszystko musimy pogodzić, że musimy takie być. Można się
        pogubić.
        Wiecie, bardzo trudno oceniać, bo ja wierzę, że matka powinna być szczęśliwa. Ja
        gdybym musiała opuścić czteromiesięcznego Maluszka (nawet na kilka godzin
        dziennie) byłabym bardzo, bardzo nieszczęśliwa....
        Kiedy synek miał roczek, zaczęłam mieć potrzebę "wyrwania się z gniazda" i
        powoli, stopniowo zaczynałam go zostawieć pod czyjąś opieką.
        A odseparowanie się od dziecka (jeśli mamy nie ma cały dzień?), "bo nas
        denerwuje, drażni" to chyba objaw braku dojrzałości. Tak myślę.
        • mumin_ek Re: Opuścić dziecko 16.04.04, 13:09
          Nie oceniajmy innych, jak nie znamy calosci sytuacji. Ja naleze do tych mam,
          ktore zostawily malenstwo kilkumiesieczne i wrocily do pracy. I nic zlego sie
          nie stalo. Muminek szczesliwy, ja mam wiecej sily, dzieciak kontaktowy i nie
          bojacy sie obcych, maz zadowolony, bo nie kwekam w domu.

          Nie kazdy ma psychiczne predyspozycje do siedzenia w domu. Nie twierdze, ze
          przy drugim mi sie nie zmieni, bo mimo wszystko tesknilam za Muminkiem bardzo.
          Ale cos za cos, moja deprecha bylaby duzo gorsza dla nas wszystkich.

          Nie poszlam pracowac, bo nam brakowalo na chleb, raczej, zeby wyjsc do ludzi, a
          ze jeszcze mi placili za to, to super.

          Z perspektywy nie zaluje. Mam wiecej sily i czasu dla Muminka, dla meza.
          Czesciej sie usmiecham. No i pracuje w moim ukochanym zawodzie.

          Kasia
          • piotrsko Re: Opuścić dziecko 16.04.04, 13:26
            Jest takie powiedzenie, że Pan Bóg dał nam dwie ręce: lewą ( słabszą ) do
            karcenia, a prawą ( silniejszą ) do przytulania.

            Leworęczni mogą na odwrót smile

            Piotr.
          • carla7 Re: Opuścić dziecko 16.04.04, 14:09
            Ja nie oceniam.
            Ja to ja, szczęściem dla mnie było przebywanie z Maluchem.
            Praca w rozsądnym wymiarze nie jest też czymś dziwnym.
            Sama po roku zaczęłam pracować najpierw na pół etatu, potem na cały.
            Ale nieobecność matki przez cały dzień? Przecież po 19, to to Maleństwo ma cały
            dzień za sobą.
            Może jestem przewrażliwiona...
            A może obecność matki przy dziecku nie jest tak bardzo potrzebna dziecku, jak matce?
            Nie wiem.
        • mader1 Re: Opuścić dziecko 16.04.04, 14:24
          Ja wcale jej zle nie oceniam. Ona obwiniala siebie, za to, ze nie jest
          taka mama , jaka byc powinna. Nie uciekala od dziecka,bo ono drazni...
          Tak jakby uciekala... od siebie przy tym dziecku,bo nie dawala sobie prawa
          do rozdraznienia, niewyspania, strachu sad Nie miala deprechy. Mozna
          powiedziec, ze to niemozliwosc przyjecia odpowiedzialnosci,zbytnia
          wrazliwosc, zbyt duze wymagania ww stosunku do siebie, lek- zbyt duzy,
          perfekcjonizm ? Licho go wie. Do tej pory nie wiem, choc ja znam, co
          to bylo. Moze kazdy z tych czynnikow po trochu ?
          Dla tej konkretnej rodziny nie bylo to dobre. Dziecko ma juz 8 lat i
          ona sama ma tego swiadomosc.
          Ale to wlassciwie temat na osobny watek.
    • mama_kasia Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 14:03
      Jestem przeciwko biciu dzieci, chociaż zdażyło mi się
      kilka razy dać klapsa synowi, jak był mniejszy. Było
      to wtedy, gdy już nie dawałam rady, gdy słowa nie
      pomagały, gdy przytrzymywanie nie pomagało. Zawsze
      potem było mi źle.
      Dla mnie takim najprostszym argumentem przeciwko jest
      to, że chcę, aby nasze dzieci nie biły innych. I gdy
      im o tym mówię (o szacunku dla drugiego człowieka), to
      staram się to popierać czynami.
      Nie biję, nie chcę dawać nawet klapsów. A dyscyplinę
      staram się utrzymać innymi metodami. A swoją drogą,
      jakie kary macie w zamian?
      Kasia
      • carla7 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 16.04.04, 14:25
        Wydaje mi się, że najlepsze są kary naturalne.
        Które zresztą spotykają nas w całym dorosłym życiu.
        Jeśli mimo upomnień nie zabierze ulubionego misia z dworu, wieczorem nie ma
        przytulanki, urwie koło od samochodu - jest mu przykro, że nie jeździ, łamie
        zasady gry - nie chcę z nim grać, itd...
        Tych kar jest mnóstwo i prawdę mówiąc na mojego synka naprawdę działają.
        Z kar wymyślonych - zakaz oglądania dobranocki.
        On bardzo mało ogląda TV, więc jest to naprawdę surowa kara i Mały nie próbuje
        np. włączyć telewizora mimo zakazu.
        Ma 5 lat i jest brykaczkiem, ale staram się zwracać uwagę na jego dobre zachowanie.
      • isma Re: konsekwencja 16.04.04, 16:46
        Dokladnie. Juz o tym kiedys dyskutowalismy - ja nawet nie uzywam slowa "kara"
        tylko "konsekwencja". Dziecko ponosi konsekwencje swojego zachowania, po
        prostu: zniszczy umyslnie, mimo zwracania uwagi, zabawke - nie dostaje nowej.
        Nie chce wlozyc cieplej czapki - nie wychodzi na spacer. Sily fizycznej uzywam
        tylko w ostatecznosci, powiedzmy, przytrzymujac dziecko, ktore chce popedzic
        prosto pod rozbujana hustawke. Co nie zwlania mnie z obowiazku wytlumaczenia
        jej nastepnie po raz n-ty, dlaczego tego nie wolno robic.
        Przy czym nie popadam w przesade w forsowaniu swojego zdania, w tym sensie, z
        jeesli dziecie ma fantazje upierac sie przy rozowych spodniach do
        pomaranczowego swetra, to wychodzi tak odziane i wspolnie usmiechamy sie do
        wszelkiej oburzonej naszym bezgusciem publicznosci wink))
    • nat78 Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 17.04.04, 14:36
      A ja jestem zwolenniczką klapsów. Od czasu do czasu dziecku nie zaszkodzą. Ja
      tam nie uważam, żeby fakt, że rozbrykany dwulatek dostanie czasem po łapach,
      jakoś specjalnie zaważył na jego psychice. Dziecko zresztą też musi się
      nauczyć, że nie zawsze jest tak słodko. Dzieci się biją, popychają i kłócą jak
      świat światem. I taki maluch też się musi trochę uodpornić, nauczyć się radzić
      sobie ze "stresem".
      • dusk-till-dawn Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 17.04.04, 16:54
        W moim kosciele [katolickim] w Warszawie ksiadz mowil tak: "dziecku trzeba dac czasami klapsa - bo inaczej czasami cos tam nie zaiskrzy". Polecam!
        • mumin_ek Re: !!! bicie dzieci nie jest oznaka milosci Boga 17.04.04, 18:34
          Akurat ksiadza nie uwazam za autorytet w wychowywaniu dzieci. Niewiele on o tym
          wie, a jesli to brak mu praktyki.

          A Hanyszka piekny cytat przywolala i wole sie go trzymac.

          Widze tu kilku zagorzalych zwolennikow agresji wzgledem tych co sie bronic nie
          moga. Przykre to...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja