brucha
17.04.04, 00:01
witam,
przed świętami spędziłam z moim dzieckiem tydzień w szpitalu na chirurgii
dziecięcej. z pewnością są na świecie jeszcze bardziej przygnębiające
miejsca, ale mnie to co widziałam na jakis czas wystarczy. człowiek patrząc
na klientów takiego oddziału szpitalnego zaczyna przewartościowywać swoje
życie i zastanawia się dlaczego tak jest. dlaczego te dzieciaki cierpią? czy
muszą?
z jednej strony 'bądź wola Twoja', bo Ty jestes Panem i Ty wiesz lepiej, z
drugiej 'o cokolwiek poprosicie ...'. czy moje chore dziecko to test dla mnie
czy wystarczy mi wiary aby wymodlić jego zdrowie? czy mam się cieszyć że moje
dziecko jest takie jakie jest bo mogło być dużo gorzej?
za głupia jestem aby zrozumieć Boże Twoje plany, ja mam tylko zaufać Ci i
uwierzyć że to co robisz jest dla mnie i mojego dziecka najlepsze, ale ze
wszystkich moich dotychczasowych doświadczeń z wiarą właśnie pogodzenie się
(bo zrozumieć chyba nie mam szans)z cierpieniem dzieci jest najtrudniejsze.
właśnie zerknęłam na sąsiednie forum o chorych dzieciach, na wątek o sensie
ich cierpienia, i tak mnie naszło aby spytać na tym forum jak wy to widzicie.
m.
Ps przy okazji dzięki wszystkim, którzy pzed świetami pomyśleli o nas ciepło
i pomodlili się za mojego malucha.