Bo nikt tym nie kieruje

29.04.04, 21:12
Dziewczyny drogie,
widzę na co dzień kupę ludzkiego nieszczęścia, chorych dzieci, upośledzonych
dzieci,
różne konfiguracje różnie radzących sobie z tym rodzin
uczestniczę w dramatach - umiera matka trojga dzieci, najmłodsze w wieku
mojego Kubusia (1,5)
umierają dzieci
dziś mąż mówi mi w progu, że umiera jego pacjentka, ta, która chciała już
tylko jednego, doczekać Komunii dzieci - to w tę niedzielę, jest już
nieprzytomna, a jej mąż pyta, zawsze w Niego wierzyłem, a On wszystko mi robi
nie tak i to pół kroku przede mną, ona umiera dokładnie w tę uroczystość
umarła matka dziecku miedzy pisemną maturą a ustną

Bo, kochanie, Nikt tym nie kieruje, powiedział dziś mój mąż

Kto potrafi wlać we mnie trochę swojej wiary, bardzo proszę
i czekam
tylko błagam bez komunałów że nieznane są itd.

Jeśli któś pamięta słowa które mu kiedyś pomogły, które niosą jakąś nadzieję,
wiarę, które mu otworzyły oczy, podzielcie się ze mną.

pesteczka
    • dusk-till-dawn Re: Bo nikt tym nie kieruje 29.04.04, 21:16
      Człowiek zaczął żyć, gdy Bóg "tchnął" życie w jego nozdrza. Bóg jest we wszystkich procesach naturalnych, które utrzymują nas przy życiu; to On decyduję, kiedy życie się kończy. Życie jest najcenniejszym klejnotem człowieka, a jednym z jego największych pragnień jest możliwość długiego życia.
      Lecz życie to nie tylko egzystencja fizyczna. Więź z Bogiem umożliwia ludziom życie na nowym poziomie, istnienie pełne, które dał nam Jezus. Jest to "życie wieczne", ofiarowane nam przez Jezusa jako dobrowolny i niezmienny dar. Życie wieczne jest istnieniem w nowym wymiarze, "Bożym życiem". "Ten, kto ma Syna, ma życie" mówi Jan. Zaczyna się ono, gdy człowiek staje się chrześcijaninem, i trwa dalej po śmierci fizycznej. Jest to wieczna więź z Bogiem.

      "Człowiek jest podobny do tchnienia wiatru, dni jego jak cień mijają". Biblia podejmuje zagadnienie śmierci, która przychodzi do każdego. Śmierć pozostaje nadal czymś złym, czymś, co wzbudza trwogę w naszych umysłach.
      W całej Biblii widoczny jest bliski związek pomiędzy śmiercią a grzechem. Śmierć jest częścią kary, która spadła na Adama po jego nieposłuszeństwie. Paweł uważa śmierć za nieuniknioną konsekwencję obecności grzechu na świecie. Bóg bowiem jest święty, i nie może tolerować grzechu. Jeśli umieramy w stanie niewybaczonego grzechu, nasza śmierć jest nie tylko cielesna, lecz także duchowa. Jest to oddzielenie od Boga. Nowy Testament często mówi o nie-chrześcijanach, że są fizycznie żywi, ale "duchowo martwi przez nieposłuszeństwo i grzechy".
      Kiedy Jezus umarł na krzyżu, wziął na siebie końcowe konsekwencje grzechu. Jego zmartwychwstanie pokazało, że pokonał śmierć. Zatem, mimo iż naszym ludzkim losem jest umrzeć, przez wiarę w Chrystusa możemy posiąść "życie wieczne". Chrześcijanin jest już wyniesiony ponad śmierć duchową ku nowemu życiu i oczekuje końca czasu, kiedy fizyczna śmierć, "ostatni wróg", zostanie pokonana.

      Twierdzenie, że Jezus powstał z martwych, jest kluczowe dla chrześcijańskiej wiary. "Jeżeli Chrystus nie zmartwychwstał, daremna jest wasza wiara i aż dotąd pozostajecie w swoich grzechach" - pisał Paweł.
      Co do faktu, że Jezus powstał z martwych, tak jak to przepowiedział, nie było najmniejszej wątpliwości w umysłach apostołów. Widzieli Go przy różnych okazjach i to było dla nich wystarczającym dowodem. Grób był pusty i władze żydowskie nie mogły pokazać ciała, żeby wykazać, iż Jezus nie zmartwychwstał. Paweł wymienia osoby, które widziały Jezusa żywego po zmartwychwstaniu. Uczniowie zostali przemienieni w ciągu jednej nocy; ze słabej i zastraszonej gromadki stali się nieustraszoną grupą, nauczali i dokonywali cudów mocą swego zmartwychwstałego Pana.
      Paweł naucza, że wierzący w Jezusa będą mieli udział w Jego zmartwychwstaniu. Kiedy stajemy się chrześcijanami, już doświadczamy, jak zmartwychwstanie Jezusa oddziałuje na nasze życie. Chrześcijanin może ufnie spoglądać w przyszłość, ku swemu własnemu zmartwychwstaniu przy końcu czasów. Wierni muszą stanąć wobec śmierci fizycznej, tak jak wszyscy, ale mają zapewnienie o nowym duchowym życiu z Chrystusem, które ich oczekuje w przyszłości. Chrześcijaństwo nie szuka nieśmiertelności duszy (idea grecka), ale zmartwychwstania całego człowieka w nowym, wspanialszym ciele.

      Co mnie podtrzymuje na duchu - Objawienie 14:13  "I usłyszałem głos z nieba mówiący: Napisz: Błogosławieni są odtąd umarli, którzy w Panu umierają. Zaprawdę, mówi Duch, odpoczną po pracach swoich; uczynki ich bowiem idą za nimi."
    • ogolone_jajka Kolejna poszlaka 29.04.04, 23:21
      no bo nie dowód. Ale wniosek jeden. Bóg istnieje tylko w waszych głowach. Poza nimi go nie ma. Bo gdyby był, t pesteczka5 by tu nie pisała.
      To takie proste. Zrozumcie to wreszcie.
    • mader1 Re: Bo nikt tym nie kieruje 30.04.04, 09:01
      Pesteczko... co tu o tym pisac? Z jednej strony nikt nie chce zostawiac
      Cie z tym ... ale, co pisac, skoro to takie ciezkie ? Jak patrzymy na
      cierpienie, doswiadczamy go, wokol nas wiele ludzi, a jestesmy sami. Po
      ludzku sami. Bylibysmy po ludzku sami... jakby nie Chrystus obok. Gdyby
      nie to, ze wierzymy, samotnosc naprzeciwko tej calej otchlani smutku,
      nedzy,bolu, smierci bylaby nie do zniesienia.
      Co Ci napisac, przeciez ty wszystko wiesz - wiesz, jak ciezko, wiesz, ze
      wydaje sie to nie do zniesienia. I wiesz, ze wstaniesz, ze twoj maz wstanie
      i zacznie robic wszystko , by walczyc o nastepne zycie. Mozna tylko wstac i
      dzialac dalej. Jezus poda reke, jezeli Mu pozwolisz.Latwiej wstac przy Jego
      pomocy.
      Pesteczko, tu wszystko bedzie komunalem.
      Pomaga mi, jezeli sobie pomysle, ze z punktu widzenia wiecznosci - to
      bedzie chwila, to bedzie ulamek sekundy - i ten bol i cierpienie i
      nieobecnosc.
      pozdr.
    • mader1 On 30.04.04, 09:06
      On dla nas przezyl smierc, stracil Syna, cierpial. On wie, jak to jest.
      • sion2 Re: nie wiem czy pomoże, ale ... 30.04.04, 12:33
        "Pewien człowiek wiecznie czuł się przygnebiony trudnościami życia. Pewnego
        razu poskarzył się znanemu mistrzowi życia duchowego. <Nie moge tak dłużej!
        Życie stało się nie do zniesienia.>
        Mistrz wziął garść popiołu i wrzucił do szklanki z kryształowo czystą wodą do
        picia, która stała przed nim i rzekł:<To są twoje cierpienia.>. Woda w szklance
        zabrudział się, zmętniała. Mistrz wylał ją.
        Mistrz wziął garść popiołu, tak jak poprzednim razem i rzucił w morze. W jednej
        chwili popiół rozproszył się w morzu a woda morska pozostała tak samo czysta jk
        przedtem.
        <Widzisz?> zapytał mistrz. <Każdego dnia muszisz zdecydować, czy masz być
        szklanką wody, czy morzem.>
        B. Ferrero, "Tajemnica czerwonych rybek, s.4

        Myślę, ze wiara daje nam taki punkt odniesienia, ze pozwala znieśc takie
        okropne tragedie, o których piszesz pesteczko smile)).
        Po prostu chocby mnie ziemia się usuwała spod nóg, to ufnośc mam w Tym, Który
        umarł za mnie na Krzyzu, Który jest blisko, Który z miłości do mnie stał się
        człowiekiem prawdziwym takim jak ja z wyjątkiem grzechu. Czyli cierpiał głód,
        smutek, płakał i ranił bolesnie nie jeden raz...
        Pomodlę się za Ciebie...
        • pesteczka5 Re: nie wiem czy pomoże, ale ... 30.04.04, 19:31
          Na razie tylko bardzo wszystkim dziękuję...

          • mamaadama4 Re: nie wiem czy pomoże, ale ... 30.04.04, 19:56
            Pesteczka mnie nie pomogły jakies tam konkretne, mądre lub mniej mądre słowa.
            Mnie w tych najtrudniejszych chwilach pomogła modlitwa. Modliłam się, bo nic
            innego nie mogłam robic. Nie modliłam sie o nic, chyba tylko o siłe dla siebie,
            żeby mniej bolało.
            I pomogło, przyszło ukojenie, spokój i chyba tez "prezent z góry".
            danka
    • praktycznyprzewodnik Re: Bo nikt tym nie kieruje 30.04.04, 20:36
      Do mnie przemówiła kiedys inna opowiastka - porównanie.
      To była historia o robotce recznej, hafcie. Od dolnej (lewej) strony, wyglada
      czasem chaotycznie, a dopiero jak obejrzymy ja od prawej widzimy, ze ten chaos
      miał sens.
    • barbin Re: Bo nikt tym nie kieruje 03.05.04, 20:05
      Droga, kochana Pesteczko.
      Kieruje, jasne,że tak. Wierzę w to.
      Bóg wystawia ludzi na próbę.To wszysko jest przemyślane, zaplanowane co do joty.
      My niestety widzimy często tylko okrutną stronę tych prób, nie jest nam dane
      widzieć i rozumiec wszystko. Może wtedy byłoby zbyt łatwo.
      Podobnie jak i Ty na co dzień widzę to straszne, dołujące mnie ludzkie
      nieszczęście. Walczę ze sobą, żeby za bardzo się nad tym nie zastanawiać.

      W przszłości spotkała mnie straszna tragedia, chyba największa, jaka mogła mnie
      wtedy dotknąć. Mała chwila zwątpienia, ogromny ból i mimo wszysko wiara,
      nadzieja i pogoda ducha. Ponadto po latach mogę się doszukać głębokiego sensu w
      tamtym nieszczęściu.
      O wiele trudniej jest mi odnieść się do czyjegoś dramatu. Prawdopodobnie
      dlatego, że w chwilach próby i cierpienia otrzymujemy dodatkowo jakąś szcególną
      łaskę. Patrząc z boku na czyjeś nieszczęście widzimy tylko ból i bezsens, ta
      łaska jest dla naszych oczu niewiodoczna.

      • ogolone_jajka Re: Bo nikt tym nie kieruje 03.05.04, 20:31
        > Walczę ze sobą, żeby za bardzo się nad tym nie zastanawiać.

        Dokładnie. To dewiza wierzących. Nie zastanawiać się! Ja tam wolę myśleć.

        > Ponadto po latach mogę się doszukać głębokiego sensu w
        > tamtym nieszczęściu.

        I jakiż to był sens???????????

        I powiedz mi jeszcze jaki jest np. sens w pedofilach i gwałcicielach? Bo ja ślepy jestem.
        • barbin Re: Bo nikt tym nie kieruje 03.05.04, 20:54
          W pedofilach i gwałcicielach nie znajduję żadnego sensu.
          Mogę komentować tylko własne doświadczenia.
Pełna wersja