anatemka
04.06.04, 15:47
wiele lat temu dostałam od pewnej zakonnicy kartkę z taką właśnie sentencją.
Przypomniałam ją sobie teraz, kiedy jestem na ostrym zakręcie. Wirażu, rzec
by można

Nigdy nie jest tak źle, żeby nie było żadnej iskierki, okruszka dobra. Trzeba
tylko dokładnie się rozejrzeć dookoła, chcieć to zobaczyć. Dziękować za
najmniejsze nawet radości czy powodzenia. Swojemu Bogu. Losowi. Życiu. Nie
jestem osobą wierzącą i nie wychowam swojego syna w wierze. W wierze w Boga.
Ale może uda mi się mu przekazać radość i optymizm. Wiarę w dobro i siebie.
Wdzięczność za piękno które nas otacza. Wiarę w słońce, któro zawsze jest,
choć czasem długo za chmurami. Nie chodzi mi o bezwolne poddanie się losowi.
Ale o szukanie mądrości, nauki, w każdym doświadczeniu jakie nas spotyka. O
szukanie radości w każdej chwili i sytuacji. Bo "nikt nie jest tak bogaty
aby mógł się obejść bez uśmiechu, ani tak ubogi aby nie mógł go podarować".
I jeszcze fakt medyczny:
-kiedy uśmiechamy się , mięśnie wokół ust wysyłają natychmiast impuls do
mózgu: cieszymy się! cieszymy się! Mózg automatycznie na to bach! produkuje
hormon szczęścia. I lżej sie robi na duszy