"zawsze za wszystko dziękuję"

04.06.04, 15:47
wiele lat temu dostałam od pewnej zakonnicy kartkę z taką właśnie sentencją.
Przypomniałam ją sobie teraz, kiedy jestem na ostrym zakręcie. Wirażu, rzec
by możnasmile
Nigdy nie jest tak źle, żeby nie było żadnej iskierki, okruszka dobra. Trzeba
tylko dokładnie się rozejrzeć dookoła, chcieć to zobaczyć. Dziękować za
najmniejsze nawet radości czy powodzenia. Swojemu Bogu. Losowi. Życiu. Nie
jestem osobą wierzącą i nie wychowam swojego syna w wierze. W wierze w Boga.
Ale może uda mi się mu przekazać radość i optymizm. Wiarę w dobro i siebie.
Wdzięczność za piękno które nas otacza. Wiarę w słońce, któro zawsze jest,
choć czasem długo za chmurami. Nie chodzi mi o bezwolne poddanie się losowi.
Ale o szukanie mądrości, nauki, w każdym doświadczeniu jakie nas spotyka. O
szukanie radości w każdej chwili i sytuacji. Bo "nikt nie jest tak bogaty
aby mógł się obejść bez uśmiechu, ani tak ubogi aby nie mógł go podarować".
I jeszcze fakt medyczny:
-kiedy uśmiechamy się , mięśnie wokół ust wysyłają natychmiast impuls do
mózgu: cieszymy się! cieszymy się! Mózg automatycznie na to bach! produkuje
hormon szczęścia. I lżej sie robi na duszysmile
    • olivka27 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 04.06.04, 17:18
      Bardzo pięknie to napisałaś.Zgadzam się w stu proc.Ja też zawsze i za wszystko
      dziękuję.Tyle że ja jestem wierząca i dziękuje Bogu.Też jestem na wirażu,ale
      podwójnie odczuwam obecność i opieke Bożą.Mam pokój w sercu,przyjmuję wszystko
      z pokorą i nadzieją,ciesze sie z najdrobniejszej rzeczy,uśmiecham się kiedy
      tylko mogę.Naprawde łatwiej sie tak żyje-dobrze,pieknie...
    • anek.anek Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 04.06.04, 17:19
      podpisuję się pod tym
    • isma Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 04.06.04, 19:16
      Tischner mowil, ze dobro jest pierwotne w stosunku do wartosci.

      Anatemko, warto wierzyc, ze na swiecie jest wiecej dobra, niz zla.
      Wiecej do dziekowania, niz do zlorzeczenia.
      Wiecej po stronie "ma", niz po stronie "winien"

      Pozdrawiam serdecznie, trzymaj sie na wirazu wink))
      • kubus_2004 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 05.06.04, 00:02
        Może dziękować Bogu ma też matka, której pędzący kierowca zabił dwoje dzieci? Fakt, jest za co dziękować.
        • anatemka Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 05.06.04, 19:07
          kubus, kiedy straciłam dziecko, przestałam wierzyc w Boga.
          • kubus_2004 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 05.06.04, 19:24
            > kubus, kiedy straciłam dziecko, przestałam wierzyc w Boga.

            To racjonalne zachowanie.

            Choć mnie nie trzeba przekonywać aż takimi argumentami, że żadni bogowie nie istnieją.
        • mika74 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 08.06.04, 08:42
          kubus_2004 napisał:

          > Może dziękować Bogu ma też matka, której pędzący kierowca zabił dwoje dzieci?
          F
          > akt, jest za co dziękować.

          A co sie dzieje z człowiekiem po śmierci Kubus? Co jest celem zycia człowieka?
          • kubus_2004 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 09:09
            NIKT NIE WIE co się dzieje z człowiekiem po śmierci. NIKT. NIE WIE.
            Wielu SPEKULUJE. Jedni SĄDZĄ, że człowiek idzie do piekła/nieba/krainy wiecznych łowów itd itp. Inni WIERZĄ, że odradza się w kolejnym wcieleniu.
            Jeszcze inni MNIEMAJĄ, że człowiek po prostu gaśnie i go nie ma.
            Jak jest NAPRAWDĘ? NIKT NIE WIE.

            Ja wiem jedno. Celem życia człowieka nie jest dziękowanie wyimaginowanemu bogu za nieszczęścia, które nas spotykają. Tego jestem pewien.
            • mika74 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 09:32
              kubus_2004 napisał:

              > NIKT NIE WIE co się dzieje z człowiekiem po śmierci. NIKT. NIE WIE.
              > Wielu SPEKULUJE. Jedni SĄDZĄ, że człowiek idzie do piekła/nieba/krainy
              wiecznyc
              > h łowów itd itp. Inni WIERZĄ, że odradza się w kolejnym wcieleniu.
              > Jeszcze inni MNIEMAJĄ, że człowiek po prostu gaśnie i go nie ma.
              > Jak jest NAPRAWDĘ? NIKT NIE WIE.
              >
              > Ja wiem jedno. Celem życia człowieka nie jest dziękowanie wyimaginowanemu
              bogu
              > za nieszczęścia, które nas spotykają. Tego jestem pewien.


              Kubusiu. na Twoim mijescu nie wypowiedałabym sie za wszystkich. Powiedz
              lepiej :JA NIE WIEM. To zabrzmi prawdziwie, Nie możesz wypowiadac sie za
              wszystkich ludzi swiata, zyjacych, zmarłych, zyjących kiedyś i dziś i tych,
              którzy beda zyli. No chyba ,ze jestes wszechwiedzący,a nie jestes.
              A to,że celem życia człowieka nie jest dziekowanie za cierpienia -tego ja tez
              jestem pewna.
              Pozdrawiamwink
              • a000000 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 11:52
                Uważam, że Bóg z każdego zła wyprowadza dla nas jakieś dobro. Nie wiem, nawet
                nie przeczuwam, jakie dobro płynie dla matki ze śmierci dziecka, ale ja wielu
                rzeczy nie wiem, wielu spraw nie rozumiem. Niedaleko mnie mieszka matka, której
                syna (drugi rok studiów) zabiła na przejściu dla pieszych ciężarówka - zepsuły
                się hamulce. Spotykam tą panią. Jest cicha, uśmiechnięta, pokorna i bardzo
                religijna. Podziwiam ją. Najwyraźniej wiara dodaje jej sił.

                Wszystkie nasze dzienne sprawy
                przyjm litośnie Boże prawy
                a gdy będziem zasypiali
                niech Cię nawet sen nasz chwali.

                Anatemko, nawet nie wiesz, jak bardzo Ci współczuję. Ale nie odwracaj się od
                Boga, bo tylko On, nasz Ojciec, może Ci dać ukojenie.
      • barbie-torun Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 08:27
        Isma z tymi stronami w księgowości to trochę pomyliłaś smile
        Strona winien czyli Dt(debet) to przychody,
        ma czyli credit Ct to rozchody jeśli chodzi o konto aktywów,
        a saldo winien oznacza braki np kasy.
        To taki króciutki kurs rachunkowości.

        Basia
        • isma Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 09:24
          Dzieki, Basiu, czlowiek sie uczy przez cale zycie wink))
    • philosophus Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 08.06.04, 08:32
      Jest taka piosenka:
      "Zawsze sie radujcie,
      za wszystko Bogu dziekujcie"...

      stad pewnie ten cytat...

      pz

      w.
      • barbie-torun Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 08:38
        Jak Ci dziękować żeś mi dał tak wiele
        iż jestem w życiu jak ów gość przygodny
        co zaproszony został na wesele
        niespodziewanie i nie odszedł głodny... (Tuwim)

        Czego chcesz od nas Panie za twe chojne dary
        czego za dobrodziejstwa których nie masz miary...(Kochanowski)

        Przypomnijcie sobie kryzys wiary, światopoglądu Kochanowskiego po śmierci
        córki, a potem ten spokój i odzyskaną wiarę, radość, pojednanie.

        Nie pamiętam nazwiska młodego polskiego piłkarza, który przed kilku laty
        powiedział po ciężkim złamaniu nogi- dziękuję Ci Boże za złamaną nogę. Prasa
        pisała o tym.

        Mój mąż powtarza taką mądrość "Panie nie pozwól bym był tak bogaty abym o Tobie
        zapomniał, ani taki biedny abym przeklinał Ciebie".

        Basia
        • mader1 Re: "zawsze za wszystko dziękuję" 09.06.04, 09:21
          Podoba mi sie madrosc przytoczona przez Twojego meza.
          Jak sie przesledzi treny Kochanowskiego - jeden po drugim, ma sie piekny obraz
          zwyciestwa zycia nad smiercia. Nadziei nad nieszczesciem. Pisalam o tym kiedys -
          gdy jeszcze wydawalo mi sie, ze bede humanistka.
    • kubus_2004 Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 09.06.04, 18:29
      barbie-torun napisała:

      Mój mąż powtarza taką mądrość "Panie nie pozwól bym był tak bogaty abym o Tobie
      zapomniał, ani taki biedny abym przeklinał Ciebie".

      Czy biedni przeklinają swojego Boga???
      • barbie-torun Re: Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 11.06.04, 07:45
        Czasami przeklinają, ci którzy są małej wiary.
        • anatemka Re: Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 12.06.04, 09:07
          a00000000
          nie wiem dlaczego mi współczujesz?
          Nie uważam, żebym była osobą szczególnie zasługującą na współczucie. Nie wierzę
          w Boga, i nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Można opierac swoje życie na
          innych wartościach, nie uważam, że gorszych: miłości, szacunku, przyjaźni,
          dobroci. Te wartości istnieja także niezależnie od wiary w Boga. A często mam
          wrażenia że bywa ich więcej u tych którzy deklarują wiare w człowieka, niż u
          fanatycznych "krzyżowców"wink
          • a000000 Re: Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 12.06.04, 11:50
            anatemka napisała:

            > a00000000
            > nie wiem dlaczego mi współczujesz?
            > Nie uważam, żebym była osobą szczególnie zasługującą na współczucie. Nie
            wierzę
            w Boga, i nie jestem z tego powodu nieszczęśliwa. Można opierac swoje życie
            na innych wartościach, nie uważam, że gorszych: miłości, szacunku, przyjaźni,
            > dobroci. Te wartości istnieja także niezależnie od wiary w Boga. A często mam
            > wrażenia że bywa ich więcej u tych którzy deklarują wiare w człowieka, niż u
            > fanatycznych "krzyżowców"wink

            Anatemko! wszak napisałaś, że straciłaś dziecko. I z tego tytułu współczuję
            każdej matce. Sama jestem matką. A Ty pewnie sądziłaś, że jako nawiedzona
            katoliczka współczuję Ci, że odeszłaś od Boga? Nie moja droga. To jest
            wyłącznie Twoja sprawa, masz wolną wolę i prawo wyboru. Każdy uprawia swoją
            winnicę jak chce i jak potrafi, nie mnie wydawać opinię. Ale jeśli nie
            zrozumiałaś powodów mojego współczucia, to może strata dziecka Cię nie obeszła
            na tyle, na ile sądziłam? No to w takim razie jeszcze bardziej Ci współczuję,
            nie jako matce, ale jako człowiekowi. I pozwól, że tym razem nie będę
            tłumaczyć, dlaczego.
            • anatemka Re: Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 12.06.04, 12:44
              oki, okismile
              a nie jest moją sprawą to jak przezywam smierć dziecka?
              pogodziłam sie z tym, to było 12 lat temu, i juz tak nie boli. Piszesz, że
              strata dziecka nie obeszła mnie na tyle, na ile sądziłas. Przeżywanie,
              uzewnętrznianie uczuć to indywidualna sprawa. Wielu ludzi po traumatycznych
              przeżyciach zamyka się w sobie, w rozmowach bagatelizuja lub wysmiewają
              problem. Co nie znaczy że ich dusza nie cierpi.
              • a000000 Re: Czy biedni przeklinają swojego Boga??? 12.06.04, 13:55
                anatemka napisała:

                > oki, okismile
                > a nie jest moją sprawą to jak przezywam smierć dziecka?

                Ależ oczywiście! Całkowicie Twoja sprawa czy płaczesz, czy tańczysz. Ale w moim
                systemie wartości utrata dziecka jest tragedią niewyobrażalną, raną nigdy nie
                zagojoną. To jest najbardziej okrutne, gdy matka stoi nad grobem dziecka.
                Dziecko nad grobem matki jest naturalną koleją losu, natomiast odwrotnie w
                moich oczach jest tak okrutne, że kawałeczek matczynego cierpienia dotyka i
                mnie.

                > pogodziłam sie z tym, to było 12 lat temu,

                To tak, jakby wczoraj.

                i juz tak nie boli. Piszesz, że
                > strata dziecka nie obeszła mnie na tyle, na ile sądziłas. Przeżywanie,
                > uzewnętrznianie uczuć to indywidualna sprawa. Wielu ludzi po traumatycznych
                > przeżyciach zamyka się w sobie, w rozmowach bagatelizuja lub wysmiewają
                > problem. Co nie znaczy że ich dusza nie cierpi.

                Doskonale wiem, że cierpi. Dlatego mi przykro.

                Gdy do Ciebie piszę, przypominam sobie śliczną piosenkę o Anatewce.
                • a000000 Do mamałgosi 12.06.04, 13:58
                  Widzisz mamałgosiu, tak powstaje plotka. Z niezrozumienia. Ja o jednym, a
                  anatemka o drugim, trzeci przeczyta i powie: ależ ta a000000 to jakaś świrnięta
                  nawiedzona. Ja machnę ręką, bo przecież nie jestem wielbłądem, i tak pójdzie w
                  świat.
                  • anatemka Re: Do mamałgosi 12.06.04, 14:06
                    raczej nie plotka, a niezrozumienia i dyskusje o niczym (przerabiałam to
                    ostatnio z bliską osobą).
                    Nie znam piosenki o Anatewce...sad
                    • a000000 Re: Do mamałgosi 12.06.04, 14:19
                      anatemka napisała:

                      > raczej nie plotka, a niezrozumienia i dyskusje o niczym

                      O niczym, powiadasz?



                      > Nie znam piosenki o Anatewce...sad

                      To jest wyrażenie tęsknoty do miejsc ukochanych a zabronionych i niedostępnych.
                      Śpiewali ją wygnani przez carskie wojsko mieszkańcy Anatewki.
    • sion2 Re: za co dziękowała Bernadetta Soubiroux 12.06.04, 14:17
      To ta Bernadetta, która jako 14 letnia dziewczynka miał objawienia w Lourdes

      "Za biedę, w jakiej żyli mama i tatuś, za to, że się nam nic nie udawało, za
      upadek młyna, za to, że musiałam pilnowac dzieci, stróżować przy owcach, za
      ciągłe zmęcznie... dziękuję ci Jezu.

      Za dni, w które przychodziłaś Maryjo, i za te, w które nie przyszlaś - nie będę
      Ci się umiała odwdzięczyć, jak tylko w raju. Ale i za otrzymany policzek, za
      drwiny, za obelgi, za tych, co mnie milei za pomyloną, za tych, co mnie
      posądzali o oszustwo, za tych, co mnie posądzli o robienie interesu... Dziękuję
      Ci Matko.

      Za ortografię, której nie umiałam nigdy, za to, że pamięci nigdy nie miałam, za
      moją ignorancję i za moją głupotę dziekuję Ci.

      Za to, że moja mama umarła daleko, za ból, który odczułam, kiedy mój ojciec
      zamiast uścisnąć swoją małą Bernadettę, nazwał mnie "siostro mario Bernardo"...
      dziękuję Ci Jezu.

      Dziekuję Ci za to serce, które mi dałeś, tak delikatne i wrazliwe, a które
      przepełniłes goryczą...

      Za to, ze matka Józefa obwieściła, że się nie nadaję do niczego, dziękuję...,
      za sarkazmy matki mistrzyni, jej głos twardy, jej niesprwiedliwości, jej
      ironię, i za chleb upokorzenia... dziękuję.

      Dziękuję za to, że byłam tą uprzywilejowaną w wytykaniu mi wad, tak, ze inne
      siostry mówiły "Jak to dobrze, ze nie jestem Bernadettą".

      Dziękuję za to, ze byłam Bernadettą, której grozono więzieniem, ponieważ
      widziałm Cibie, Matko... tą Bernadettą tak nędzna i marną, że widząc ją, mówili
      sobie: "To ta ma być?" Bernadettą, którą ludzie oglądali jak rzadkie zwierzę.

      Za to ciało, które mi dałeś, godne politownia, gnijące..., za tę chorobę,
      piekącą jak ogień i dym, za moje spróchniałe kości, za pocenie się i gorączkę,
      za tępe ostre bóle... dziękuję Ci , mój Boże.

      I za tę duszę, którą mi dałeś, za pustynię wewnętzrnej oschłości, za Twoje noce
      i Twoje błyskawice, za Twoje milczenie i Twe pioruny, za wszystko. Za Ciebie -
      gdy byłeś obecny, i gdy Cię brakło... dziękuję Ci Jezu."

      (wg "Fonti vive", Caravate, wrzesień 1960, cyt. za: "Rozważania o wierze" ks.
      T. Dajczer, Warszawa 1992)

      nie wiem jak na was, ale na mnie te słowa robią wrażenie smile))
Pełna wersja