"Jezusek i superbozia - czyli o języku"

21.06.04, 11:47
Już dawno chciałam zamieścić taki wątek.
Wczoraj dotarł do mnie czerwcowy "List", a tam między innymi
fragment zatytułowany jak w temacie.

"Język, jakim mówimy o Bogu, powinien być prosty, ale nie
infantylny. Często można usłyszeć, jak rodzice wskazując
na ukrzyżowanego Jezusa, używają słów: "Bozia", "Jezusek",
"Dzieciątko". Jeśli w atmosferze Bożego Narodzenia określenie
"Dzieciątko" wydaje się adekwatne, w innym okresie jest conajmniej
nie na miejscu. Dziecko ma czuć szacunek do Jezusa i wiedzieć, że
Jezus to nie jakaś Bozia, tylko Bóg."

Napiszcie o swoich doświadczeniach z językiem. Jak mówicie do dzieci
o Bogu? Myślę, że warto się nad tym zastanowić. A może nie smile
    • mary_ann Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 13:14
      Ja w ogóle słabo trawię infantylny język w relacjach z dziećmi, nie tylko w
      sferze wiary.
      Forma "Bozia" jest dla mnie w ogóle nie do przyjęcia, bo nasuwa dziecku
      nieodparte skojarzenie z istotą rodzaju żeńskiego. Wolę mówić po prostu "Bóg".
      Za formą "Pan Bóg" też nie przepadam - choć osadzona w tradycji, dla dziecka
      brzmi śmiesznie,jak wstęp do nazwiska lub imienia ("Pan Kowalski", "Pan Tomek").
    • kramla Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 13:37
      Nasze dzieci nie wiedzą co to znaczy Bozia.Od samego początku używamy pełnej
      formy: Jezus, Bóg, jak również Maryja- na określenie Matki Jezusa.Te wszystkie
      Bozie drażniły mnie mocniej kiedyś.Teraz mocno usprawiedliwiam te
      zwroty.Rodzice uczą dzieci wiary w traki sposób jak została im przekazana, a
      ważne jest, ze wogóle mówią w jakikolwiek dobry sposób o Bogu.A
      sformułowanie:Bozia mimo, że infantylne nacechowane jest dobrymi uczuciami i
      emocjami i jeżeli będzie za tym stał autenyzm rodziców, a nie jedynie wiara
      jarmarczna rodem z odpustów, Bozia nie powinna zrobic
      wiekszej "krzywdy".Zwłaszcza jeżeli będzie się o niej mówiło maluszkowi.Gorzej
      jeżeli 6 letnie dzieci w zerówce nadal nazywają Bozią- i to najczęściej Maryję.
      Czasami rok czasu mi nie starcza, aby silnie zakorzenione słownictwo udało się
      nastawić na właściwe tory...
      • mama_kasia Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 14:02
        Dobrze piszesz Kramla; dobrze, że rodzice w jakikolwiek dobry
        sposób mówią o Bogu.

        Przypomniało mi się coś jeszcze w związku z tym tematem.
        Zdarza się, niestety, że rodzice czasami większą wagę zwracają
        dzieciom na figurkę Jezusa niż na Niego samego. Np. pokazują
        figurkę Jezusa w grobie (u nas w Wielki Piątek podpatrzone),
        mówiąc: "popatrz Jezus", a nie dostrzegają Ciała Jezusa, które
        dla katolików jest rzeczywistym Jezusem (i nie chodzi mi tu
        o rozpętanie dyskusji na temat Ciała Jezusa; więc przepraszam
        od razu protestantów smile).
        • mika74 Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 14:11
          Hmm... no ja tutaj nie jestem taka surowa. Pamietam jako małe dziecko mówiło mi
          sie o Bogu "Bozia" i źle tego nie wspominam.Chyba problem jest wtedy kiedy
          zacząc mówić dojrzalej. Dostosowywac język do wieku dziecka i jego rozumienia.
          Słowo"Bozia" kojarzylo mi sie wtedy z kims niegroźnym ,przyjacielskim, kto mnie
          kocha i krzywdy nie zrobi. I taka jest moja wizja Boga i dzisiaj-kogos
          kochajacego i ciepłego. Problem jest kiedy niektórym taka "Bozia " zostaje.
          Mieszkałam kiedys na stancji z dziewczyna 27-letnia,która o Bogu mówiła "Bozia
          i że jest ona w "kosciółku".I że w dodatku ta Bozia jest starszym meżczyzną.
          No to tragedia....
          • alex05012000 Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 15:03
            ja tam nie mam nic przeciwko "bozi" w wydaniu mojej czterolatki ... ale nie
            zawsze, tzn. np. na Boże Narodzenie mówię jej o narodzinach pana Jezusa lub
            oglądając szopkę mogę rzecz: patrz, maleńki jezusek jak sie narodził... poza
            tym używam określeń Bóg stworzył świat, Bóg to czy tamto czytając ksiażkę czy w
            biblii np. ale wieczorem mówię pomódlmy sie do Bozi albo Bozia nad nami czuwa,
            śpij spokojnie i nie uważam tego za jakieś wielkie faux pas... bo dziecko ma 4
            lata, ja oczywiście nie używam mówiąc do innych słowa bozia, nota bene prawie
            nigdy nie rozmawiam z ludźmi innymi o Bogu, nie należe do żadnej wspólnoty i
            nie mam wśród znajomych osób z którymi takie tematy byłyby "chodliwe", ale
            myślę jak jedna z poprzedniczek, że lepsza Bozia niż nic, zwłaszcza do małych
            dzieci łatwiej dotrzeć w ten sposób... szczególnie tych, które z Bogiem,
            religią nie mają tak wiele do czynienia - nie wszystkie domy są takie
            religijnie nastawione jak niektórych tu forumowiczów... - pozdrawiam - maria
        • svistak Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 22:16
          ... ad tematu: mnie kiedys "ruszyło" jak katechetka (starsza kobiecina)
          zwrocila szesciolatkowi uwage, ze "nie patrzy na Bozie (tu pokazala krzyz z
          figurka Jezusa)gdy odmawia paciorek". /Porażka!/
          s.
          • mader1 Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 22.06.04, 09:16
            To nawet nie jest smieszne.Rzeczywiscie porazka sad No ale nazywanie Matki
            Bozej Maryjka tez mnie nie smieszy sad
    • mader1 Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 21.06.04, 18:40
      Ja mowie Jezus, Bog, Matka Boza. Ale co zrobic, ze dzieci najbardziej wzrusza
      Dzieciatko Jezusek w zlobie ?
      • mika74 Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 22.06.04, 08:09
        mader1 napisała:

        > Ja mowie Jezus, Bog, Matka Boza. Ale co zrobic, ze dzieci najbardziej
        wzrusza
        > Dzieciatko Jezusek w zlobie ?

        Wiecie, ale przeciez to jest prawda.Jezus w złobie była naprawde małym
        Jezuskiem, Dzieciątkiem! Ciekawe jak zdrobniale mówiła do niego Mama?
    • madaszew Re: "Jezusek i superbozia - czyli o języku" 22.06.04, 10:43
      Ja mówię prosto: Bóg, Pan Jezus, Maryja. Nie uznaję "Bozi". Pomyślałam sobie
      też przy okazji języka o sposobie mówienia o Bogu, o tym jakiego Boga
      przekazujemy dzieciom. Ja mam w sobie Boga kochającego, troszczącego się o nas,
      czułego,wybaczajacego i takiego świadomie, a czasem nie przekauję dzieciom.
      Magda
Pełna wersja