mader1
23.07.04, 13:26
Kochani,
moj maz zostaje chrzestnym. Bardzo mila rodzina, znamy ich od 1,5 roku, ale
baardzo sie lubimy. Mamy juz nawet prezent, mamy wszystkie zaswiadczenia...
bedzie byc moze milo. Ale.... zirytowala mnie jedna rzecz.
Rodzina jest ze wsi, to wies , gdzie mamy dom letni. Zadnych chciwych ksiezy,
spokojne miejsce z pieknymi widokami. Ustalamy date chrztu. Mama mowi o
lipcu. My mowimy, ze nie za bardzo. Dowiedzielismy sie jak juz byly
poustalane urlopy i wyjazdy - krotki nad morze i drugi krotki na
Suwalszczyzne. Chrzest w lipcu opoznilby nasz drugi wyjazd o dwa dni. Mowimy,
ze sierpien jest dobry i caly sierpien jestesmy do dyspozycji. Mama upiera
sie przy lipcu. Pytamy wreszcie - " co to za roznica? Odpowiadaja na to, ze
sierpien to Miesiac Maryjny. My - " No wlasnie, to piekny miesiac ! " Znowu
milczenie. Wreszcie - "Ale rodzina meza nie wyobraza sobie chrztu bez
wodki.Do komunii bezalkoholowej juz sie przyzwyczaili, ale chrzest bez wodki
jest dla nich nie do pomyslenia." Tak nas zatkalo, ze uleglismy. Ale ciagle o
tym mysle