dom dziecka i co dalej?

02.08.04, 12:41
Pierwszy raz zaczynam nowy wątek.
Mam prośbe o objęcie Waszą modlitwą mojej dawnej podopiecznej z domu dziecka.
ma 22 lata, nie ma i nie będzie mieć kontaktu ze swoją biol. rodziną. Ma
malutkie mieszkanie, wychowuje dwuletnią córeczkę, chodzi do pomaturalnej
szkoły, środki na życie ma, nie jest tak żle.
Była z chłopakiem (ojcem dziecka), okazał się strasznym draniem, bił ją
(niedawno o tym powiedziała mi), olewał i nie mieszkał z nią tylko z mamą
(był jeszcze nieletni), rozstali się i ona rzuciła się w ramiona swojej
dawnej miłości (Cygan), i jest z nim w ciąży, a on ją zostawił.
Historia jak z telenoweli, nie pojmuję po co z nim była, zadałm delikatnie
takie pytanie, a ona mówi: nie poddam się, muszę żyć dla nich, ale gdyby nie
dzieci rzuciałbym się pod pociąg. Nigdy nie miałam rodzinnej miłości, szukam
jej i pewnie dlatego wpadam w coraz gorsze sidła. Najgorsze, że kocham go
bardzo. Przeraziło mnie to bardzoTak poranione życie, dziecko z domu dziecka.
Nie moge nic, tylko modlitwa. Z jednej strony rozumiem że nie umie nic, nikt
jej nie nauczył kochać; kocha swoje dzieci, bardzo o nie dba, troszczy się i
jest dla nich dobra. Ale jej same życie leży w gruzach. Po omacku poszukuje
szczęścia i bardzo jest jej ciężko.. Sama nie wiem jak jej pomóc. Proszę,
żebyście wsparli modlitwą i ja. Dziekuję.
    • sion2 Re: dom dziecka i co dalej? 02.08.04, 20:00
      tragiczna sprawa - jak wiele podobnych
      Dom Dziecka daje wikt i opierunek, ale rzadko przekazuje wiedzę o życiu,
      wychowankowie stają sie łatwym łupem dla niegodziwców, bo są spragnieni miłości

      czy ta dziewczyna wierzy w Boga? bo gdyby poszukała wspólnoty, to myslę, ze
      wtedy taka wspólnota pomogła by jej stanąc na nogi psychicznie i duchowo
      to jedyne co mi przychodzi do głowy...
      ktoś musi jej pokazać, że warto zyć, że wszystko może się zmienić
      a najwięcej dałoby szczere zwrócenie do Boga i poszukanie pomocy, którzy juz mu
      zawierzyli...

      pomodlę się oczywiście smile)).
      Kasia
    • mader1 Re: dom dziecka i co dalej? 02.08.04, 20:36
      Sion ma racje. Gdyby zechciala, wspolnota moglaby byc ratunkiem...
      • netus Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 09:11
        pewnie z nią porozmawiam, o wspólnocie. Z tego co wiem ona w Pana Boga wierzy.
        Ale czy jemu wierzy, trudno powiedzieć. Na pewno ma do mnie zaufanie i postaram
        sie z nią trochę "pobyć". Porozmawiam o Panu Bogu i wspólnocie.
        • mader1 Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 12:10
          Dlaczego pomyslalam o wspolnocie ( choc sama w zadnej nie jestem ) ? Dlatego,
          ze gdy ktos praktycznie nie ma rodziny, nie ma nic stalego, czasem choc wierzy
          w Boga, moze " nie ufac Mu" - ma mnostwo niedobrych mysli wynikajacych z
          ciezkiego losu, z ciezkiego zycia - bardzo potrzebuje stalego wsparcia. Stalej
          modlitwy. A przede wszystkim swiadomosci, ze jest grupa osob, ktorym zalezy.
          Wspolnoty to nie sa grupy osob " swietych" ( czasami nawet bardzo "
          nieswietych"), ale grupy osob podpierajacych sie nawzajem. Dla niej samo stale
          spotykanie sie z osobami, ktore byc moze tez niejedno przeszly, ktore maja
          swoje doswiadczenia rodzinne, z ktorymi mozna pomodlic sie, pogadac,
          pozwierzac, pomilczec, wyjechac gdzies - moze byc zbawienne.To odbywa sie
          regularnie, nie trzeba sie umawiac specjalnie, tlumaczyc. Przychodzi sie tam i
          juz. Wlasnie troche jak w rodzinie. Ona musi miec ( bo jakkolwiek by Ci nie
          wierzyla, masz przeciez swoje sprawy, swoje zycie i ciagle nie bedziesz sie z
          nia spotykac) stala grupe ludzi ze swoimi wadami, ludzi normalnych, zyczliwych,
          ktora bylaby namiastka ( ale jednak) rodziny.
          Oczywiscie po swiecku moznaby powiedziec o jakims psychoanalityku - ale sama
          wiesz, ile to kasy kosztuje, a poza tym to twor " sztuczny" zwierzac sie tak
          komus za pieniadze ( sorry smile))
    • anek.anek Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 11:06
      Na pocieszenie dodam, że dziejsze prawo zakłada ograniczenie roli domów dziecka
      na rzecz rodzin zastępczych, rodzinnych domów dziecka oraz, co byłoby najlepsze
      zwiększenia adopcji.
      Niestety Nadal jest tak, że osoby zakładające rodzinne domy dziecka mają
      przedsobą ogrom problemów urzędniczych oraz złą aurę sąsiedzką - uważa się
      często, że po prostu chcą sobie zarobić...
      • netus Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 12:00
        Wiem na ten temat dość wystarczajaco, bo pracowałam w urzedzie który prowadzi
        domy dziecka, rodziny zastepcze i usamodzielnienia z plaćówek i rodzin zast.
        Tak aura jest niesprzyjająca, nawet w samych urzędach, ale pomyśl też o tym
        tak, że tylko 5% rodzin zastępczych stanowią rodziny niespokrewnione, czyli
        takie , które dla dobra dziecka i siebie decydują sie na bycie rodzicami
        zastępczymi. U nas było mnóstwo babć, mnóstwo wymyślonych sytuacji. Wiesz dla
        niektórych to jest naprawdę rozwiązanie. Wiesz ile rodziców siedzi poza Polską
        i pracują, a oficjalnie porzucili dzieciaki i zajmują sie nimi dziadkowie (za
        pieniadze państwowe), a rodzice nieoficjalnie podają jeszcze pieniądze itd. Ta
        sprawa ma dwa końce. I nie pisz o odpowiedzialności sądu itd, bo to naprawdę
        nie jest tak oczywiste. Jestem całym sercem za rodzinami zastępczymi i
        rodzinnymi domami dziecka, ale jest to zadanie opłacane przez powiaty, a
        powiaty nie mają pieniędzy na to. Naprawdę.
        Z mężem mamy ogromne pragnienie rodziny zastępczej dla jakiegoś rodzeństwa,
        czekamy na dobry moment, teraz kupiliśmy mieszkanie, wiec może już niedługo.
        Musimy jeszcze poobserwować nasze dzieci (mamy dwóch synów. Ale rozumiem też
        drugą stronę-urzędników.
        • anek.anek Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 12:51
          ??? wydaje mi się, że to dobrze, że w pierwszej kolejnośći rodziną zastępczą
          staje się ktoś z najbliższych (pod warunkiem, że nie będzie to nadal trwanie w
          jakiejś chorej, patologicznej sytuacji).
          A o odpowiedzialności sądu nie napisałam nic...
          Zgadzam się, że z pewnością brakuje pieniędzy. Ale też kiedyś czytałam jakiś
          raport/opracowanie. Kwot teraz nie podam, ale wyraźnie było widać, że przy
          modelu tworzenia rodzin zastępczych (i innych form) z jednoczesną likwidacją
          klasycznych domów dziecka-molochów, te koszty wcale nie będą wyższe! No, chyba,
          że teraz jest tak, że dom dziecka finansowany jest np. przez wojewodę, a
          rodzina zastępcza przez np. powiat. Wiadomo, że im niżej tym z reguły mniej
          pieniędzy.
          Poprzedni post napisałam ku pociesze, bo narawdę wierzę, że tylko w taki sposób
          można dzieciom zapewnić w miarę normalny start (bardziej chodzi mi właśnie o
          start emocjonalny niż finansowy!)
          Dzieci, które obecnie tkwią w takim chorym układzie jak dom dziecka, nie są
          oczywiście "stracone". I tutaj chylę czoła przed religią - jeśli są wierzące to
          faktycznie pomoc osób z kościoła (wsparcie uczuciami) może pomóc. Przez religię
          chyba najłatwiej trafić do odrzuconego człowieka.
          • netus Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 14:02
            masz rację, ze domy dziecka są o wiele, wiele droższe -ok. 1800-2000 zł
            miesięczny koszt utrzymania dziecka a w rodzinach najwyżej otrzymasz 1300 (na
            małe dziecko do 7 lat i niespokrewnione i niepełnosprawne) bodajże. Ale właśnie
            jest tak, ze rodziny utrzymuje Starosta a domy dziecka Wojewoda.I koło się
            zamyka.
            Nie ma o czym mówić, jasne że Bożena(bo tak ma na imie ) byłaby innym
            człowiekiem i miałaby dom, rodzinę, bliskich gdyby ktoś zajął sie nią w
            rodzinie zastępczej. Owocem braku miłości jest jej szamotanie się teraz i błędy
            ajkich nie jest w stanie odwrócić. Jeszcze raz prosze o modlitwę w intencji jej
            i dizeci
            • anek.anek Re: dom dziecka i co dalej? 03.08.04, 16:39
              ja się nie pomodlę, bo nie jestem osobą wierzącą, ale jeśli Ty jesteś i Ona
              jest, to faktycznie możesz ją "wciągnąć głębiej" do kościoła. Byc możę tam
              znajdzie ludzi, którzy wesprą ją nie tylko modlitwą ale i dobrym słowem i radą.
              Ze swojej strony życzę jej po prostu wszystkiego dobrego, żeby na jakikolwiek
              sposób znalazła siłę i mądrość życiową w samej sobie. Tego zresztą życzę
              każdemusmile
              • netus Re: dom dziecka i co dalej? 04.08.04, 08:19
                Dziękuję za życzliwość i zrozumienie, świetnie, że mogłam sie jeszcze włączyc
                do forum, mam wrażenie że i tak tworzymy coś na kształt wspólnoty-na pewno
                przez omadlanie każdej trudnej sprawy i dzielenie sie przezyciami. Pozdrawiam.
                do anek.anek.:
                dziękuję za wsparcie i otuchę.
Pełna wersja