Dodaj do ulubionych

Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków ?

10.01.14, 11:47
Wsparłem kiedyś akcję Ratuj Maluchy podpisując wniosek o zorganizowanie referendum edukacyjnego, by to rodzice mogli decydować o tym, czy posłać wcześniej dziecko do szkoły czy nie. Dziś dostałem ciekawą relację dźwiękową ze spotkania małżeństwa Elbanowskich oraz innych osób z akcji Ratuj Maluchy z premierem i ministrem edukacji.

Link kieruje do fragmentów spotkania, nagranie z którego ma niecałe 40 minut. (Całość ponad 2 godziny też jest dostępna w sieci). Najciekawsza jest końcówka, w której premier wije się jak piskorz i robi wszystko, by nie odpowiedzieć na najważniejsze pytanie: jaki jest cel wcześniejszego posłania dzieci do szkół i jakie korzyści odniosą dzieci. Warto posłuchać:

www.youtube.com/watch?v=ihLdPjS8jaQ
Poniżej fragment listu małżeństwa Elbanowskich:


****

Tuż po Świętach Bożego Narodzenia odbyło się spotkanie przedstawicieli Akcji Ratuj Maluchy z premierem Tuskiem na temat sześciolatków.

Podczas rozmowy 10 razy zadaliśmy pytanie, jaki jest cel reformy obniżenia wieku szkolnego. Niestety premier PREMIER NIE ODPOWIEDZIAŁ! -nagranie.

Skoro nie wiadomo po co wysyłamy sześciolatki do szkół, to czas się wycofać z reformy!

Piszcie do premiera! Spytajcie jakie korzyści będą miały nasze dzieci ze skrócenia edukacji o rok. Rząd musi wiedzieć, że rodzice nie zamierzają się poddać i wciąż walczą o dobro swoich dzieci:

Na spotkaniu z premierem dowiedzieliśmy się też, że nie będzie więcej pieniędzy na szkoły, że nie wszystko uda się przygotować, a jednocześnie rodzice nie będą mogli decydować w sprawie edukacji swoich dzieci.
Obserwuj wątek
    • sylwia0405 Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 10.01.14, 15:34
      Jak nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o ... pieniądze. System emerytalny się sypie, dzieci rodzi się coraz mniej. Dzieci pójdą wcześniej do szkoły - w domyśle wcześniej ukończą edukację i będą odprowadzać składki, płacić podatki. A przy okazji może będzie trochę luźniej w przedszkolach... Tak to widzę. Też podpisywałam się pod petycjami - jako mama, ciocia... osoba która nie chce odbierać beztroski i dzieciństwa maluchom. Mam dzieci w wieku szkolnym 13, 11 i 9 lat i moje doświadczenia są takie, że szkoły publiczne nie są przygotowane ani na przyjęcie 6-latków, a często też na przyjęcie zwiększonej liczby dzieci. W naszej podstawówce dzieci już mają lekcje na zmiany, że nie wspomnę o małej świetlicy
      • otryt Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 11.01.14, 11:11
        sylwia0405 napisała:

        >Jak nie wiadomo o co chodzi - to chodzi o ... pieniądze.

        Posłuchaj tego nagrania. Karolina Elbanowska pyta Donalda Tuska: "Jaki jest argument pozaekonomiczny za przyjęciem tej reformy? To pytanie w nieco zmienionych wersjach pojawia się naprawdę chyba aż z 10 razy. Premier ani razu nie odpowiada na to ważne i konkretne pytanie. Jedną z odpowiedzi jest: - "To jest dla mnie upokarzające."
      • otryt Re: nie chce mi sie przepisywac 11.01.14, 11:32
        Z zalinkowanego artykułu:

        "Analfabeci ekonomiczni Z PO chcą zagonić dzieci do roboty zabierajać
        im rok z dzieciństwa bo to ma byc najlepszy oręż w walce z kryzysem."


        Mógłbym przyjąć taki punkt widzenia, że za mało jest rąk do pracy, że będzie mało pieniędzy w systemie emerytalnym i dlatego trzeba wydłużyć aktywność zawodową o 2 lata (mężczyźni) lub 7 lat (kobiety) i dodatkowo statystycznie o rok wcześniej skierować roczniki dzieci na rynek pracy.

        Sęk w tym, że oni nie trafią na rynek pracy, bo pracy nie ma: ani dla młodych, ani dla starych.
        Nasze dzieci wcześniej poznają upokarzający i niszczący smak bezrobocia lub urok życia emigranta zarobkowego. Znam losy dzisiejszych 25+, 30+ jak trudno jest im zaistnieć na rynku pracy, wiem o upokarzających umowach śmieciowych, na których całymi latami pracują za nędzne pieniądze. Takie, że nawet samych siebie nie są w stanie utrzymać, a cóż dopiero myśleć o przyszłości, o zakładaniu rodziny, posiadaniu dzieci. Dziś jeszcze ich rodzice pracują (nie wszyscy) a dziadkowie mają emerytury i jakoś mogą wspomóc. No, ale na tym nie można budować przyszłości.

        Czy chodzi o to by zabrać im rok beztroskiego dzieciństwa w zamian za to dając o rok wcześniej problemy dzisiejszych 25-35 latków? By rok wcześniej trafiły do szkolnej dżungli (są takie miejsca), do szkół niedoinwestowanych, często zdewastowanych, zupełnie nieprzygotowanych?


    • 11.jula Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 11.01.14, 11:12
      mnie szlag trafia, bo mój syn w tym roku jako 6-latek pójdzie do szkoły. Ponieważ miał to nieszczęście urodzić się w czerwcu, nie mam wyboru. A on się do szkoły nie nadaje, choćby dlatego, że ma poważne problemy z mową, ale kogo to obchodzi?
      Ciekawe, dlaczego obarcza się rodziców odpowiedzialnością za zachowanie dzieci, a zabiera się jednocześnie możliwość ich wychowywania po swojemu?
      • otryt Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 11.01.14, 11:49
        11.jula napisała:

        > Ciekawe, dlaczego obarcza się rodziców odpowiedzialnością za zachowanie dzieci,
        > a zabiera się jednocześnie możliwość ich wychowywania po swojemu?

        Ciekawie na ten temat mówi w wywiadzie w czasopiśmie "W sieci" profesor socjologii Anna Pawełczyńska. Wywiad jest rewelacyjny, dotyka szeregu ważnych spraw nr 2 (6-12.01.2014) dostępny w sprzedaży jeszcze dziś i jutro. O dzieciach i o wychowaniu mówi:

        "Ludziom odbiera się prawo do dzieci. To jeszcze jedna z przyczyn zapaści demograficznej.
        Co innego wychować dziecko tak, jak się chce, a co innego na wzór narzucony przez grupy interesu"

        [...]

        "Dziś widzę, że w Polsce międzywojennej nastąpiło wyjątkowe współdziałanie rodziny, szkoły, parafii, drużyny harcerskiej, zespołów sportowych. Nie byliśmy narażeni, tak jak pokolenia poprzednie czy wasze pokolenie, na sprzeczne poglądy wciskane siłą. Nie ośmieszano wartości wynoszonych z rodziny."

        • andrzej585858 Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 15.01.14, 10:08
          Mam wrażenie że celem zarówno tej reformy jak tez i innych reform lansowanych przez nasz rząd jest przede wszystkim zrobienie dobrego wrażenia w centrach decyzyjnych Unii Europejskiej. Nasi decydenci jak ognia boją sie posadzenia o zaściankowość i zacofanie.
          Pamiętam jak uczono w szkołach, podpierając się oczywiście danymi statystycznymi, o mocarstwowej pozycji Polski - byliśmy bodajże na 10 miejscu w świecie! Teraz przecież też doganiamy czołówkę.
          Dlatego też wprowadzanie reform, przepisów i róznego rodzaju pomysłów które, przynajmniej na papierze, mając sprawić wrażenie że oto jesteśmy już nowoczesnym i koniecznie postepowym państwem. A efekt? - tworzenie sterty nowych przepisów ktore w efekcie utrudniają zycie. W ogóle to zamiast korzystać z istniejących przepisów tworzy się nowe - przykład? - chociażby pomysły premiera dotyczące karania pijanych kierowców, a przecież stosowne przepisy i to surowe przepisy już istnieją - wystarczy tylko skutecznie je stosować. Podobnie jak z przepisami dotyczacymi przemocy no i modnej ostatnio kwestii "równości płci". Przecież wszystko to już istnieje - wystarczy tylko skutecznie egzekwowac istniejące przepisy.
          Istota problemu, moim zdaniem, polega na tym że korzystając z demokratycznych metod i jednoczesnie manipulując bardzo zgrabnie szczytnymi hasłami o równości, tolerancji, demokracji powoli buduje się jak najbardziej totalitarny system kontroli społeczeństwa. To władza wie lepiej czego tak naprawdę potrzebuje społeczeństwo - ewidentny przykład reformy szkolnej.
          I jeszcze jeden kwestia - pieniadze, duże pieniądze jakie idą w ślad za wszelkimi projektami tzw. "reform" unijnych.

          "MNiSW będzie wspierać wszystkie elementy polityki równości płci, do których odwołują się europejskie programy operacyjne i nowy program ramowy Horyzont 2020. Zasady polityki równościowej stanowią istotne ogniwo tych programów, a ich odrzucenie eliminowałoby polskich uczonych z możliwości korzystania ze środków unijnych, które są znaczące. W samym tylko Horyzoncie 2020 fundusze dla bloku tematycznego poświęconego wyzwaniom społecznym sięgają 30 mld euro."

          www.nauka.gov.pl/aktualnosci-ministerstwo/stanowisko-mnisw-w-sprawie-zajec-i-badan-dotyczacych-gender-na-uczelniach.html
          Nie ma wyjścia - gedner musi musi być promowane bo sa na to pieniądze. Nie wystarczy samo odwołanie się do Konstytucji i jej przestrzeganie. Trzeba prowadzić badania naukowe, wprowadzać reformy, wydawac oświadczenia itd.
          Tylko nikt nie potrafi odpowiedziec na proste pytanie - a gdzie w tych wszystkich reformach miejsce dla rodziny? miejsce dla wychowania przez rodziców?
          Wychodzi bowiem na to że, mowiąc obrazowo, zdecydowana większość rodziców nie ma odpowiednich kwalifikacji na to aby być rodzicami i państwo musi weryfikować skutki błędnego wychowania w rodzinach. A wszystko po to aby wychowac obywatela spełniającego wymagania władzy.

      • andrzej585858 Re: Czy ktoś wie, jaki jest cel reformy 6-latków 10.03.14, 09:43
        Interesująca wersja nowego podręcznika dla sześciolatków - wersja karykaturalna, ale mam wrażenie że wersja oficjalna nie będzie mocno odbiegać od tej przedstawionej przez ruch "ratuj maluchy"
        Niestety, tak to wygląda gdy szkoła staje się miejscem walki politycznej i zdanie rodziców jest kompletnie ignorowane przez rządzących - gdyż oni wiedzą lepiej:

        www.rzecznikrodzicow.pl/sites/default/files/ja_i_moj_kraj_podrecznik.pdf

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka