porozmawiajmy o aniołach

16.09.04, 15:55
O aniołach w Biblii tych dla Was szczególnie bliskich
fragmentahc, o Waszych doświadczeniach z aniołami.
Temat skojarzył mi się z moim poprzednim wątkiem.

Wrzucam ten temat i zmykam, bo mi się naleśniki przypalają smile
Wiem, wiem powinnam coś napisać od siebie, ale to potem, dobrze?

Pozdrawiam - Kasia.
    • mader1 Re: porozmawiajmy o aniołach 16.09.04, 16:20
      to ja chcialam bardzo, korzystajac z tej okazji podziekowac Aniolowi Strozowi
      mojego sredniego dziecka.
      Pamietam ten dzien. Wrocila ze szkoly. Ja smazylam bodajze wlasnie nalesniki,
      a ona rozsiadla sie przy kuchennym blacie. Narozwalala kredki, wydarla z bloku
      moze ze 4 kartki naraz...hmmm... widzialam to katem oka i nawet nie chcialo mi
      sie zrzedzic. Postanowila narysowac cos fajnego - do tej pory nikt nie pamieta,
      co.Ona tez. Bierze sie za kolorowanie i nagle zauwaza, ze nie ma rozowej (
      kredki oczywiscie). Jak to ona - jednym zeskokiem z taboretu, biegiem do
      pokoju... Byla w polowie drogi. Huk.Serce podeszlo mi do gardla. Bialy
      pyl.Patrze - kawal, ogromny kawal sufitu spadl na blat stolu, gdzie przed
      chwila z pochylona glowka rysowala. Na kartce tynk. Stolek , na ktorym
      siedziala - zlamany.
      Od tamtej pory o jej Aniele Strozu mysle z glebokim szacunkiem.
      Ulubione postacie Aniolow Strozow moich dzieci sa " Przygodach Kacperka
      Goreckiego Skrzata" Kossak smile
    • sion2 Re: porozmawiajmy o aniołach 16.09.04, 17:16

      Moje pierwsze "doswiadczenie" z aniołem jest takie: siostra na katechezie w
      przedszkolu powiedziała nam o aniele stróżu, ze on zawsze jest za naszymi
      plecami. Więc bardzo się tym przejełam. Jak połozyłam sie spać to lezałam albo
      na boku albo na brzuchu, zeby nie zgnmieść anioła... ale się popłakałam z
      niewygody i poszłam do taty na skargę. Zachował powage i powiedział, że jak
      spię to anioł stoi obok łózka.

      A tak na powaznie to bardzo sobię cenię mojego anioła smile). Miałam 2 razy taką
      sytuację: raz chcialam przejśc przez ulicę i z powodu złej widoczności nie
      zauważyłam samochodu, "coś" mnie chwyciło za kurtkę z tyłu i pociągnęło do
      tyłu, za sekundę pzreleciał rozpędzony samochód. Drugi raz stałam w autobusie i
      opierałam się o drzwi, zagapiłam się i nie podniosłam kiedy stanęliśmy na
      przystanku i znowu cos mnie chwyciło i podniosło do pozycji wyprostowanej, tak
      że jak drzwi sie otworzyły to nie wypadłam smile. naprawdę czułam, ze jakas siła
      mnie podnosi, ja byłam bezwolna jak lalka.

      Czasami się modlę do mojego anioła i dziękuję że jest przy mnie, proszę, zeby
      ze mną uwielbiał Boga i "przekazał Mu pozdrowienia" bo widzi Go twarzą w
      twarz smile.
      czytałam kiedyś że aniołowie bardzo zazdroszczą nam Komunii sw, że oni adorują
      wtedy Jezusa obecnego w naszych sercach.
      a Biblii jest bardzo dużo wzmianek o aniołach, jak będe miała chwilę czasu to
      umieszczę, sama sie zdziwiłam że jest o nich tak duzo napisane...
      • natkaszczerbatka Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 07:38
        Czasem czuje, że ktoś jest za mną. To jest takie bardzo mocne odczucie, tak
        jakbym z kimś była kto na chwile odszedł a ja wołam "no gdzie ty jesteś"" i
        szukam go. Zawsze zastanawiałam się co/kto to jest. Chyba już wiem.
    • mama_kasia Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 10:50
      No to teraz ja.
      Muszę przyznać, że o aniołach dowiedziałam się może z 10 lat temu.
      Wcześniej modliłam się do anioła stróża, ale był taki dla mnie trochę
      nierealny. A potem dowiedziałam się, że inni proszą aniołów o przeróżne
      "przysługi", np. o zajęcie miejsca w pociągu smile Anioł stał się dla mnie
      realną postacią. Zachwyciła mnie postać anioła Rafała z Księgi Tobiasza
      (i w ogóle cała ta historia) tak bardzo, że jeden z fragmentów tej księgi
      mieliśmy na naszym sakramencie małżeństwa.
      Proszę mojego anioła szczególnie o pomoc w walce ze złem, proszę o opiekę,
      gdy idę ciemną ulicą, proszę o opiekę dla naszych dzieci, gdy są na
      podwórku, o przygotowanie drogi, gdy gdzieś jadę...
      Kiedyś syn zaskoczył nas takim stwierdzeniem (miał wtedy 4 i pół):
      "ja nie umiem modlić się do aniołów. Poproszę więc Boga, aby powiedział
      aniołom, żeby się nami opiekowali." Tak trafnie uchwycił istotę aniołów.

      Proszę Was jeszcze, może macie jakieś ciekawe linki do miejsc, gdzie
      można więcej dowiedzieć się o aniołach. Myślę, że warto trochę się
      podokształcać smile))
      • sion2 Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 12:24

        trochę o aniołach jest tu:
        www.mateusz.pl/ksiazki/js-pww/js-pww_44.htm
        miłej lektury smile)
        kasia
        • mama_kasia Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 13:10
          Dzięki sion, lektura była ciekawa, a szczególnie to:
          "Nie lękajmy się prosić Boga również o to, żeby przysyłał przeciwko
          nam
          • natkaszczerbatka Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 15:00
            A może wiecie tak naprawdę jak się mają Anioły do dzieci nienarodzonych? Bo te
            małe tłuste amorki to tylko nasze wyobrażenie przecież. Jak to jest naprawdę?
            • mama_kasia Re: porozmawiajmy o aniołach 17.09.04, 16:30
              Siedzę już chyba z godzinę przy komputerze i szukam odpowiedzi na
              Twoje pytanie, ale takiej odpowiedzi, która nie uraziłaby Ciebie
              (wchodzę czasami na forum o stracie dziecka). Myślę, że dobrą
              odpowiedzią może być fragment z linku sion:
              "Jeszcze jedno dość ważne pytanie: Co sądzić o pojawiającym się w naszej
              mowie codziennej, a częstym zwłaszcza w poezji motywie podobieństwa
              i upodabniania się ludzi do aniołów? (...) Czy wolno nam stosować
              takie porównania i symboliczne identyfikacje? Ależ tak! Obiecano nam
              przecież równość z aniołami, a stanie się to wówczas, kiedy już ostatecznie
              i w całej pełni otrzymamy nieśmiertelność i synostwo Boże. W życiu
              przyszłym "już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są
              dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania" (Łk 20,36).
              Ziarna zaś nieśmiertelności i synostwa Bożego nosimy w sobie już
              teraz."
              Napiszę Ci jeszcze o sobie... Ja też mam dziecko nienarodzone. Nie myślę
              o nim, że jest aniołkiem. Myślę, że jest człowiekiem, który żyje teraz
              bardzo blisko Boga i tam - u Niego wstawia się za swoją mamą i tatą,
              za rodzeństwem. I czeka na nas.
              Nie nazywam go aniołkiem, chociaż na pewno mogłabym je tak nazwać smile
              Bo ono chyba ma coś w sobie z Anioła smile...?

Pełna wersja