jedność małżonków

19.09.04, 13:51
Dzisiaj miałam szczęscie wysłuchać homilii pewnego rekolekcjonisty. Powiem
szczerze, że specjalnie dla niego poszłam, bo znam go i uważam, ze to
najwspanialszy ksiądz w śweicie (no, w diecezji na pewno). I jak zwykle się
nei zawiodłam. Niemal się popłakałam, gdy usłyszałam słowa, które w tym
momencie tak bardzo mnie dotyczą, ze to aż boli. Zacytuje, może komuś również
się spodobają:
"Gdy małżonkowie podejmują jakąś decyzję w jedności i miłości, to nawet gdy
ta decyzja jest zła, to Pan Bóg wyprowadzi z niej dobro. Tak Mu na tej
jedności zależy"
Pozdrawiam wszystkich małżonków - który tak jak my stoją przed trudną decyzją
    • netus Re: jedność małżonków 19.09.04, 17:15
      mamalgosia napisała:

      > Dzisiaj miałam szczęscie wysłuchać homilii pewnego rekolekcjonisty. Powiem
      > szczerze, że specjalnie dla niego poszłam, bo znam go i uważam, ze to
      > najwspanialszy ksiądz w śweicie (no, w diecezji na pewno). I jak zwykle się
      > nei zawiodłam. Niemal się popłakałam, gdy usłyszałam słowa, które w tym
      > momencie tak bardzo mnie dotyczą, ze to aż boli. Zacytuje, może komuś również
      > się spodobają:

      Dziękuję za te słowa. Pocieszające i krzepiące. U nas podobnie z tymi decyzjami
      > "Gdy małżonkowie podejmują jakąś decyzję w jedności i miłości, to nawet gdy
      > ta decyzja jest zła, to Pan Bóg wyprowadzi z niej dobro. Tak Mu na tej
      > jedności zależy"
      > Pozdrawiam wszystkich małżonków - który tak jak my stoją przed trudną decyzją
      • mamalgosia Re: jedność małżonków 20.09.04, 14:23
        a u nas właśnie dotychczas jakoś nie było czegoś aż tak trudnego , żeby się nie
        wiedziało, jak postąpic (co nie oznacza, ze zawsze się nam podobały nakazy
        sumienia). Ale teraz...
    • mader1 Re: jedność małżonków 20.09.04, 14:07
      Bog zaplac, Dobra Kobieto.
      Dziekuje Ci, ze podzielilas sie tymi slowami. Bardzo sa nam potrzebne.
      Pozdrawiamy Was rownie mocno smile
    • ania.silenter_exunruzanka Re: jedność małżonków 20.09.04, 14:38
      mamalgosia napisała:

      > "Gdy małżonkowie podejmują jakąś decyzję w jedności i miłości, to nawet gdy
      > ta decyzja jest zła, to Pan Bóg wyprowadzi z niej dobro. Tak Mu na tej
      > jedności zależy"

      pięknesmile
      pozdrawiam
      • verdana Re: jedność małżonków 20.09.04, 15:02
        Absolutnie nie mogę się zgodzić! To moze i piękne w teorii słowa, ale nie
        wydaje się, żeby były prawdziwe. Małżonkowie mogą np. bardzo się kochać i
        podjąć w miłości decyzję, która skrzywdzi inna osobę - świetnie wyobrazam sobie
        taka sytuację. A przyjęcie takiego załozenia może spowodować, ze jedna osoba w
        małżenstwie poświęci swoją rację i wyższą sprawiedliwość na rzecz jednosci
        małżeńskiej - która przecież nie zawsze jest dobrem najwyższym.
        Dla przykładu - kochający się naprawdę małżonkowie mają bardzo chorą matkę.
        Córka uważa, ze powinna zająć się matką, zięć argumentuje - matka zburzy nasze
        życie rodzinne, nie bedziemy mieli czasu ani dla siebie ani dla naszych
        dzieci. Żona, która bardzo go kocha, nie chce mu robić przykrości, no i ulega
        jego argumentacji - czyniąc to nie ze strachu, ale z miłosci i przywiązania do
        męża. Mąż też nie jest zły - naprawdę obawia się o dzieci i o jedność
        małżeństwa.
        Stara matka ląduje w domu starców. Nieszczęśliwa i opuszczona. W imie jednosci
        małżeńskiej.
        Małżeństwo nie może być egoistyczna jednością. To, ze dwoje ludzi wzajemnie sie
        kocha nie stanowi dobra samo w sobie, o ile ta jedność jest egoistyczna i nie
        dostrzega innych poza małżeństwem.
        • isma Re: jedność małżonków 20.09.04, 15:50
          No, tu to akurat klania sie werset o opuszczeniu ojca i matki i byciu jednym
          cialem wink)).

          A powaznie, to rownie dobrze, w imie jednosci malzenskiej, maz moglby przyjac
          argumenty zony, prawda? Zwlaszcza, ze jednosc, to nie znaczy, ze ktos sie
          zgadza tylko dlatego, zeby drugiemu "nie robic przykrosci". Dla mnie jednosc,
          to tez znaczy, ze pewne kwestie sie dyskutuje i o dobre rozeznanie sie w nich
          modli - dopoty, dopoki obie strony nie beda wspolnie przekonane do jakiegos
          rozwiazania w jego istocie, a nie ze wzgledu na uczucia drugiego.

          W tym przykladzie mysle, ze byloby to prawdopodobne tym bardziej, ze czasu,
          rozsadnie dzielonego, powinno wystarczyc. A jesli by nie wystarczalo, i ta
          opieka odbywalaby sie np. kosztem zaniedbania dzieci (w co nie wierze, ale
          zalozmy), to powiem brutalnie - tak, dobro matki jest wartoscia ktora mozna
          poswiecic, w sytuacji zagrozenia malzenstwa i dzieci, ktore maja wspolnie
          wychowac. "Sludzy nieuzyteczni jestesmy, wykonalismy, co do nas nalezalo..."

          Co nie znaczy, ze takie wybory sa proste.

          Nie sa tez proste, jesli chodzi o sprawe mniej oczywista, bo bez biblijnego
          uzasadnienia wink)) - np. kwestie pomocy dziecku uwiklanemu w nalog. Znam takie
          malzenstwo, ktore poroznilo sie wlasnie na tym tle. Smutna sprawa.
        • mader1 Re: jedność małżonków 20.09.04, 16:58
          A to akurat ni jest takie proste...
          Zalozmy, ze jezeli Ci malzonkowie, o ktorych wspominasz bardzo sie kochaja, sa
          wierzacy, chca cos z siebie dac, chca byc dobrzy - to nie moga chciec
          skrzywdzic trzeciej osoby swiadomie, z rozmyslem, prawda ? To raczej maz
          powinien ustapic, jezeli matka jest zony, ze wzgledu na dylemat zony, Jej
          uczucia. U nas jest tak, ze w sprawie naszych matek w sytuacji roznicy zdan,
          ma decydujacy glos dziecko - ze wzgledu na Jego uczucia. Tak jest zdrowiej, bo
          dziecko nie czuje, ze jego matka jest atakowana, spychana na margines itd
          Ale zycie nie jest proste.
          Nie zawsze rozwiazanie jest takie oczywiste.
          Zdarzaja sie rozne sytuacje, rozne matki, rozni zieciowie i synowe. I jezeli -
          pomimo wiary wszystkich - nie maja dobrej woli, zeby byc dla siebie dobrzy,
          popracowac nad soba i np. wiadomo, ze mieszkanie z mama bedzie konczylo sie
          codzienna awantura, lepiej Jej bedzie w domu starcow.Czasem bywa tak, ze nie
          mozna sie ze soba dogadac w zaden sposob.Czasem starsi ludzie sa mocno
          niedobrzy dla dzieci, czasem choruja. Moja sp. babcia dostala obsesji na
          punkcie mojej mamy, a wiec corki. Uwazala, ze ta wlamuje sie do niej, kradnie
          itd. Nie chciala sie leczyc. I nikt inny, bojac sie, nie chcial z nia mieszkac.
          Jezeli corka w takiej hipotetycznej sytuacji bedzie mame czesto odwiedzac,
          czesto zabierac - np. na sobote i niedziele, mama nie bedzie opuszczona.
          Jezeli zamieszka z nia, ale codziennie beda sie awanturowac - mama i tak
          bedzie samotna.
          • isma Re: jedność małżonków 20.09.04, 17:12
            O, o, Mader, zgadzam sie.
            Dodajac jeszcze, ze nie kazdy dom starcow jest pieklem, a czeste odwiedziny
            chyba lepsze niz codzienne klotnie pod jednym dachem.
            I jeszcze biorac pod uwage to, ze czasem uciazliwosc osoby starszej nie jest
            tylko subiektywna charakterologiczna uciazliwoscia, ale jest wynikiem choroby,
            ktora wymaga profesjonalnej opieki. I wtedy znow dobrem jest raczej nie
            pozostanie za wszelka cene w domu dzieci.
            • verdana Re: jedność małżonków 20.09.04, 20:20
              Eh, dziewczyny!
              Przeciez ten przykład z domem starców był tylko przykładem na to, ze jedność i
              miłość w małżeństwie to nie wszystko.
              Małżonkowie działając zgodnie i z miłoscią (a przecież nie wszyscy małżonkowie
              sa porzadnymi ludźmi) moga zadecydować np. - o stosowaniu drastycznych kar
              cielesnych wobec swego dziecka, o wyrzuceniu ciężarnej córki z domu (zey nie
              dawała złego przykładu rodzeństwu), o dokonaniu aborcji (zeby starczyło
              pieniedzy i uwagi dla pozostałych dzieci).
              Ksiądz przecież mówił, ze i ze złych decyzji wynikają dobre skutki, bo jedność
              i miłość w małżeństwie jest najważniejsza.
              Nie jest. Wazniejsze jest czasem dobro innych, a nie jedność małżeńska.
              • mader1 Re: jedność małżonków 21.09.04, 09:06
                Zaraz, zaraz ja slowa tego ksiedza rozumiem inaczej smile
                Chodzi o decyzje podjeta w jednosci i milosci.Milosci chrzescijanskiej. Ty
                podajesz przyklad patologii i ludzi, z ktorych jedno przynajmniej chce
                zdecydowanie zle ( a wiec nie dziala w milosci), a drugie mu ustepuje. Dla mnie
                to nie jest wspodzialanie w jednosci i milosci tylko wspodzialanie w braku
                milosci.W dodatku tez moze w braku jednosci, jezeli sumienie jednego malzonka
                cale buntuje sie na to, co postanawia drugi. To dranstwo.
                Trzebaby zastanowic sie w kontekscie calej homilii, ktora z nas ma racje.
        • mamalgosia verdano 21.09.04, 15:36
          Ale tu nie chodzi o to, że Bóg uzna porzucenie starej matki za coś dobrego. Ale
          może z tego wyprowadzić jakieś dobro. Np. to, że może zięć przejrzy na oczy ,
          będzie żałował swojej decyzji i w przyszłości będzie lepszy dla innych ludzi?
          Nie wiem, Bóg ma więcej pomysłów ode mnie
          • verdana Re: verdano 21.09.04, 16:29
            Nie! Dla mnie to łatwe usprawiedliwienie błędnych, złych i głupich decyzji,
            ktore maja być dobre tylko dlatego, ze powstały z "jednosci" małżeńskiej. W
            taki sposób można usprawiedliwić absolutnie wszystkie fatalne decyzje
            jednostek, małżeństw i narodów. Moim zdaniem po prostu ksiądz nie miał racji.
            Chciał uswiadomić wiernym, jak wielka wartoscią jest jedność małżenska. A
            zapomniał o mozliwości 'egoizmu małżeńskiego'.
    • addria Jak rozumiecie więc tą jedność? 21.09.04, 16:58
      Jak w temacie.
      • mamalgosia no dobra 22.09.04, 14:53
        co niektórzy tutaj skrytykowaliście mnie. A ja tylko chciałam się podzielić
        pięknemsad
        • marzek2 Re: no dobra 22.09.04, 16:49
          Mamomalgosiu, ja powiem tak: wierzę, że Pan Bóg KAŻDĄ naszą decyzję jest w
          stanie obrócić w dobro, nawet złą decyzję. Nie chodzi mi o to, że kiedy
          podejmujemy złą decyzję, Pan Bóg uchroni nas od jej konsekwencji, ale... wierzę,
          że jeśli staramy się żyć blisko Niego to będziemy uczyć się na błędach i On nam
          w tej nauce pomoże. Już zupełnie nie wspominam o fakcie, że jest wielu takich
          (sama niestety do takich należę), którzy najlepiej uczą się na błędach właśnie...

          Rozumiem, że chciałaś się z nami podzielić czymś, czym Bóg Cię dotknął w jakiś
          sposób, po prostu usłyszałaś coś od NIego dla Ciebie w trudnej dla Was sytuacji,
          czy tak? Wiesz, z takimi sprawami często jest tak, że coś "wielkiego" dla jednej
          osoby, nie jest takie dla innej, albo co więcej druga osoba inaczej to rozumie.
          Bo jest w innej sytuacji, proste.

          Mnie się to stwierdzenie nie do końca podobało. Być może dlatego, że jakby "z
          zasady" wzbraniam się przed przyjmowaniem stwierdzeń kategorycznych typu: "jak
          my to, to Pan Bóg tamto" - bo dla mnie trochę sugeruje to, jakby Pan Bóg nie
          miał wyboru, jakby musiał zrobić to czy tamto, a nie zawsze tak jest - moim
          zdaniem.

          Jedność małżeńska jest Bożym planem i na pewno Jego cieszy - tego jestem pewna w
          zupełności, pewnie tak jak Tysmile) I chce, żebyśmy podejmowali jak najwięcej
          decyzji w tej jedności właśnie. Ale nie sądzę, żeby Pan Bóg roztaczła nad nami
          jakiś "parasol ochronny" w przypadku jakiejś złej (choć oczywiście podjętej
          nieświadomie, nie z rozmysłem, kiedy wiemy, że Panu Bogu coś się nie podoba, ale
          mimo to tak robimy) dedyzji. Ponosimy jej konkekwencje, ale dla nas, dla naszego
          rozwoju duchowego, naszej relacji z Bogiem może to mieć dobre konsekwencje.

          A Tobie życzę jak najwięcej jedności małżeńskiej na codzień, jest w tym coś
          niewytłumaczalnego do końca, ale pięknego i Bożego z pewnością, temu się nie da
          zaprzeczyć.
Pełna wersja