Czy mama i tata to to samo?

25.10.04, 10:41
Podczas śniadania oglądałam w TVP pewien program, a w nim
panie redaktorki, które zachwycone były tym, że jakieś dziecko
powiedziało, że mama i tato to to samo, a różnią się tylko "cycem".
Rozumiem, że chodziło o to, aby popierać partnerstwo w rodzinie, to
żeby tata i mama na równi zajmowali się dzieckiem, i jego wychowaniem,
i także "wymianą pieluch" (tak ogólnie mówiąc). I ja się z tym zgadzam.
Ale czy to dobrze według Was, że zaciera się w świadomości dziecka
różnica między mamą i tatą? A może jednak nie zaciera się? Jak to jest?

"... mama to nie jest to samo, co tato..." (Arka Noego)

Kasia
    • mader1 Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 10:52
      Dla moich dzieci to nie to samo. Teraz trudno mi wypytac je o ich mysli przed
      lat, a synek jeszcze malo mowi... Natomiast ja widzialam, ze troche inaczej sie
      do nas zwracaja, inaczej sie wobec nas zachowuja. Jakas namiastke dyscypliny w
      sprawie chodzenia spac, sprzatania trzymam w domu ja. Widac doskonale, jak to
      sie ' rozlazi', gdy mnie nie ma. Z kolei spacer z tata jest zupelnie innym,
      niezwyklym spacerem. Nawet jak czytamy im bajki, to zupelnie inaczej. Maz je
      przekreca, myli sie specjalnie i dzieci radosnie badz z oburzeniem go
      poprawiaja.
      " Cyc " to jest duza roznica. To nie tylko zrodlo jedzenia - to metafora
      bliskosci, poufalosci ( pamietacie zagadywanie niemowlaka przy cycu ?)...
    • isma Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 11:20
      Zaraz mnie ktos znowu spali na stosie wink)).

      Wiec tak: dla mnie roznica jest, ale nie dlatego, ze tata i mama sa mezczyzna i
      kobieta, tylko dlatego, ze sa roznymi osobowosciami, roznymi ludzmi, po prostu.

      Ona sie nie zaciera, w tym sensie, ze dziecku obojetne, kto je utuli do snu.
      Nie obojetne, bo ono czeka na tego z rodzicow, kto to lepiej potrafi wink)). U
      nas np. od rozbitych kolan, strachu z powodu psiego szczekania itp., usypiania
      jest tata. A mama jest od wyglupow, od czytania ksiazek, pokazywania nowych
      rzeczy.

      To wynika wprost z tego, ze moj maz jest z ducha kontemplacji, a ja ta
      aktywna wink)). I, co zabawne, te nasze cechy osobowosciowe sa silniejsze nawet
      od spolecznego stereotypu, baaardzo silnego w tradycyjnej rodzinie mojego meza.
      • mader1 Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 11:28
        no wiec nie jestescie " to samo" smile))) Tata od czego innego, Ty od czego
        innego, niezaleznie od stereotypow wink
        A kto Cie pali na stosie ? Raczej jestes bardzo lubiana niz palona smile
        • isma Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 11:55
          Troche zartowalam wink)).
          Wiecie, czasem czlowiek, wypisujac takie rzeczy, czuje sie jak reprezentantka
          feministycznego betonu, co to i kwas solny nie pomze wink)).

          Nawiasem mowiac, skoro juz o feministycznym betonie mowa, bylismy na urodzinach
          ks. biskupa Pieronka. Moje dziecie dzierzylo w raczce ksiazke, wywiad-rzeke z
          biskupem, ktora Znak niedawno wydal. Kontemplowalo, kontemplowalo, zwlaszcza
          fotografie na okladce, a w koncu zapytalo bez wiekszego obciachu, za to w tonie
          dojmujacej watpliwosci: mamusia, a to jest swiety????? Jubilat parsknal
          smiechem i udzieli dziecieciu wyjasnienia, ze nie powinno bawic sie w
          ogrodnika, przesadzajac od tak mlodego wieku wink)).
      • mama_kasia Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 11:44
        Uważaj, rozpalam wieeelkie ognisko wink)))
    • glupiakazia Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 13:17
      Podzielam zdanie Isma - Kasiu, rozpal, rozpal tylko naprawde duze, zebysmy sie
      obie zmiescily smile))
      Ale tak na serio, to dodam jeszcze tylko, co mi mowil moj bardzo madry
      katecheta, a mianowicie, ze milosc macierzynska i ojcowska sa rozne: matka
      kocha po prostu i "za nic", a milosc ojcowska jest bardziej zwiazana z jego
      oczekiwaniami wobec dziecka i "osiagnieciami" dziecka - te dwa rodzaje sie
      uzupelniaja i dlatego dziecko potrzebuje i jednego i drugiego. To oczywiscie
      teoria i akurat jak patrze na mnie i meza to roznie z tym bywa, ale do moich
      rodzicow chyba ta teoria pasuje.
      p.s. ja tez jestem ta zla od dyscypliny i pilnowania porzadku... eee, paskudna
      fucha.
      • verdana Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 14:54
        W takim razie chcę wiedzieć, czym różnią się mama i tata - nie pojedyncze
        osobniki, ale grupa "mam" i grupa "tat(tatów?". Bo albo wpadamy w stereotypy,
        albo wypowiedź tego dziecka może nie była taka głupia.
        U mnie - ja zarabiam więcej, wrzeszczę, wymagam dyscypliny. Ojciec jest
        chodzacą encyklopedią, dyscypliny nie wymaga. Ja wolę dzieci starsze, ojciec
        niemowleta i małe dzieci. Ja pozwalam na zbieganie z górki i jeżdżenie
        samodzielnie tramwajem - ojciec sie tego boi. Oczywiscie, ze się różnimy. Ale
        chyba nie o takie różnienie się chodzi.
        • mader1 Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 16:29
          A mi sie wydaje, zetu chodzi wlasnie o "takie" roznienie sie.
          Przeciez wiekszosc z nas jest " od dyscypliny" a kiedys slyszalam, ze to
          ojcowie robia.
          Wedlug mnie w instytucji mamy i ojca chodzi wlasnie o to , ze sie roznia.
          A wypowiedz dziecka nigdy nie jest glupia. Zwlaszcza, ze " cyc" oznacza duzo
          rzeczy, ktorych dziecko nie potrafi nazwac.
          A... czyzbysmy zaczynaly rozmawiac o "Plci mozgu" ? I co Wy na to ?
          • isma Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 16:57
            Ha - jak juz napisalam, my z szanownym malzonkiem sie roznimy przede wszystkim
            jako ludzie, a dopiero potem jako malzenstwo i jako rodzice. Ale, szczerze
            mowiac, ciekawa jestem, jak to jest u tych par, ktore dobraly sie nie na
            zasadzie przyciagania sie przeciwienstw, tylko homogenicznego podobienstwa
            charakterow.
            Np. oboje sa straszliwi rygorysci - kto jest wtedy od przytulania? Czy zgodnie
            ze stereotypem kobieta, czy - i to by bylo smutne, ale chyba prawdziwsze - nikt?

            A temat plci mozgu wink)) interesowal mnie kiedys ze wzgledow czysto
            pragmatycznych. Np. ta oslawiona teoria o mezczyznach-wzrokowcach. Czy koledze
            radnemu mam dlugo i zawile tlumaczyc, dlaczego potrzebujemy zainwestowac w
            remont placu zabaw, czy od razu plasnac przed nosem plikiem zdjec, zeby sobie
            unaocznil, jak hustawki pekaja???
            • addria Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 18:45
              > Ale, szczerze
              > mowiac, ciekawa jestem, jak to jest u tych par, ktore dobraly sie nie na
              > zasadzie przyciagania sie przeciwienstw, tylko homogenicznego podobienstwa
              > charakterow.

              To ja się zgłaszam z mym małżonkiem smile
              Mamy bardzo podobne charaktery. Szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie związku z
              kimś kto byłby moim całkowitym przeciwieństwem. Tylko, że my nieskromnie mówiąc
              potrafimy, i konsekwencję zastosować i przytulanki uskuteczniać wink A
              przytulanie uwielbiamy, szczególnie jak we trójkę na łózku się wygłupiamy i my
              z mężem "zjadamy" synka, a on krzyczy, że "niby nie chce" wink
              Jak coś się stanie i trzeba ukoić ból, to chyba częściej do mnie synek
              przybiega, ale jak trzeba coś w sprawach techniczych powykonywać, to do taty :-
              ) Na pewno są dziedziny, w których sie róznimy i sa takie gdzie tych różnic
              szczególnie nie ma. Jednak to też niekoniecznie z różnic płci wynika.
              Oczywiście ciąża, poród, pierś to sprawy stricte kobiece wink Chociaż gubernator
              Arnold (w filmie co prawda) kiedyś próbował tych uroków doświadczać wink))
              A czy te zaznaczanie różnic to takie ważne? Chyba najwazniejsze jest, by
              rodzina była szczęśliwa, wszyscy się kochali, a dziecko miało udany dom smile
        • mama_kasia Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 23:54
          Przedyskutowałam sobie to z mężem. I nasz wniosek jest taki:
          róznice są głównie w uczuciowści. Kobieta chyba jest bardziej
          wrażliwa na to, co dzieje się w człowieku. Łatwiej zauważa, że
          coś dzieje się z dzieckiem (w sferze uczuć), co nie zmienia
          faktu, że może trzymać dyscyplinę i więcej wrzeszczeć smile
          Oczywiście znowu możemy mieć do czynienia z kobietą, która
          jest mniej uczuciowa, i odwrotnie z mężczyzną, który jest bardzo
          uczuciowy. Prawdopodobnie trzeba tu patrzeć na statystyczną mamę
          i statystycznego tatę smile
          Mój mąż zawsze te różnice kwituje stwierdzeniem: to hormony wink
          W końcu te hormony są u nas różne ...

    • anek.anek Re: Czy mama i tata to to samo? 25.10.04, 22:53
      Nie ma takiej możliwości żeby nie było różnicy dla dziecka. Ono co najwyżej w
      pewnym wieku nie potrafi przeanalizować i wyartykułować różnić, ale: mężczyzna
      i kobieta ze swej natury zawsze się będę od siebie różnić, nawet jeśli w
      rodzinie panuje pełne równouprawnienie i partnerstwo. Są to różnice zarówno
      fizyczne, jak i w pojmowaniu świata. A teraz muszę kończyć, bo młody się
      obudził, dokończę później.
      • marzek2 Re: Czy mama i tata to to samo? 26.10.04, 20:06
        A ja tak czytam i czytam i się dziwię... I zgadzam się z postem anek.anek
        (niedokończonym wprawdzie, ale dobrze zaczętym smile) - przecież jakieś różnice w
        końcu są?

        Nikt jakoś nie wspomniał o przekazywaniu wzorca kobiety/mężczyzny przez
        mamę/tatę - mam nadzieję, że w naszym zwariowanym społeczeństwie jakiś wzorzec
        odnośnie każdej płci jednak jest... Bo mimo tego, że mama np w jakiejś rodzinie
        lepiej trzyma dyscyplinę nigdy nie będzie w stanie do końca przekazać synowi, co
        to znaczy być mężczyzną, być opiekuńczym dla kobiet, silnym, odważnym itp. I
        odwrotnie, facet (nawet najbardziej czuły i po kobiecemu wrażliwy) nie pokaże
        córce jak odnosić się do innych mężczyzn, jak być "kobiecą" po prostu.

        Dlaczego pisze się tyle o konieczności posiadania jakiegoś zaprzyjaźnionego
        wujka np z rodziny, który mógłby przekazać rzeczony wzorzec chłopcowi
        wychowywanemu przez samotną matkę? Właśnie dlatego, że mama nie ze wszytkim da
        sobie radę. NIe chcę przez to powiedzieć oczywiście, że samotna mama/tata nie są
        w stanie dobrze wychować dzieci (sama dziękuję Bogu, że mojej mamie się udało,
        bo choć była żoną, to w sumie wychowała nas samotnie). Ale jednak będzie to inne
        wychowanie niż przy aktywnym udziale obojgu rodziców.

        Bo jeśli stwierdzimy, że w sumie różnicy pomiędzy mamą a tatą nie ma, to (uwaga
        rozpalcie kolejne ognisko!) niebezpiecznie zbliżamy się do tolerowania
        wychowywania dzieci przez pary homoseksualne, bo w końcu skoro płeć nie ma
        takiego znaczenia, to niby dlaczego nie?
        • mader1 Re: Czy mama i tata to to samo? 26.10.04, 20:48
          No to prawda, ze troche przeslizgiwalysmy sie po temacie.
          Madry post Marzek.
          Mamy czasy, kiedy typowe role czy czynnosci zarezerwowane dla kobiet ,
          mezczyzn zacieraja sie. Zarabianie, gotowanie, prasowanie juz nie jest
          przypisywane konkretnej plci. Rozwody, samotne macierzynstwo, ktore moze sie
          stac udzialem kazdej ( przepraszam )z nas powoduje, ze kobiety musza przejmowac
          lub byc gotowe do przejecia rol typowo meskich.I odwrotnie. Coraz czesciej na
          swiecie to tata zostaje z malym dzieckiem, a mama idzie do pracy - bo wiecej
          zarabia.
          Czasem - jak u nas wszystkich - mama pilnuje dyscypliny.
          Czy to zle ?
          Mysle, ze poczucie bezpieczenstwa u takich zwyklych, typowych osob bardzo na
          tym cierpi. Wygodniej ( jak mi uswiadomiono na etnografii) jest, gdy
          oczekiwania spoleczenstwa wobec jednostki sa jasne.Wie, co ma robic," zeby bylo
          dobrze". Wtedy nawet nietypowi maja tego swiadomosc, ze oczekiwan tych nie
          spelniaja i co ich za to czeka. A tak Isma szykuje sie na stos i nic z tego wink
          Ale pomimo, ze te role nam sie mieszaja...
          Pomimo, ze jak jestem ( teraz) z dziecmi w domu, jest mi glupio i kazdy pyta
          dlaczego ( jak masz potencjal, to trzeba to wykorzystywac i takie tam...)
          Roznimy sie.
          Bo kobiecosc lub meskosc wyraza sie nie tylko w tym, co sie robi. Prawdziwy
          facet nie straci nic na meskosci, jak ugotuje czy usypia dziecko.
          • netus Re: Czy mama i tata to to samo? 26.10.04, 21:17
            Ale mnie zastrzeliłyscie. Świetny temat.
        • addria Re: Czy mama i tata to to samo? 27.10.04, 08:11
          To porównanie do par homoseksualnych uważam za nietrafione, ponieważ z punktu
          widzenia chrześcijanina homoseksualizm nadal uważany jest za grzech. Poza tym
          jest różnica pomiędzy partnerami, gdzie podział ról w małżeństwie nie jest
          tradycyjny, a parą homoseksualną, jest to różnica biologiczna. Para
          homoseksualna nie może mieć wspólnych dzieci, co najwyżej może mieć je jedna z
          osób, a druga adoptować. Co do adopcji to kontrowersje wokół niej są nadal i to
          nawet w środowiskach ateistycznych, pomimo że gdzieniegdzie jest już
          dopuszczona.
          Statystycznie rzecz biorąc, na pewno nadal jest tak, że większość kobiet i
          mężczyzn jest przywiązana do tradycyjnego podziału ról i nie wyobraża sobie, że
          mogłoby być inaczej. Jednocześnie rośnie też liczba rodzin, gdzie te role się
          przetasowały i tradycyjny podział im stanowczo nie odpowiada. Nadal więcej
          mechaników, taksówkarzy, itp. to mężczyźni, ale w tych zawodach też doskonale
          dają sobie radę kobiety, które dobrowolnie je wybrały. Po prostu teraz mamy
          wybór w życiu, w rodzinie, w pracy. Mężczyzna niekoniecznie musi wkręcać śrubki
          (choć u mnie wkręca wink, a kobieta gotować, zdarza się, że jest odwrotnie. Nie
          musimy na siłę tkwić w narzuconych nam rolach i tyle.
          Małżeństwo kobiety i mężczyzny, to tandem, który aby jechać prosto i we
          właściwym kierunku, musi harmonijnie współpracować. Nie ważne jakie zadania
          sobie wyznaczymy i kto je przejmie, ważna jest ta właśnie harmonia, a także
          miłość i szczęście rodziny.
          Na pewno są pewne sprawy, które siłą rzeczy będą typowo kobiece, czy męskie. Na
          pewno to mężczyzna będzie wzorem dla syna jak należy odnosić się do kobiet
          (żony, matki, siostry), jak do innych mężczyzn (jego relacje z jego ojcem). I
          to samo z matką. Ale nie robiłabym tragedii z tego, że zacierają się „typowo”
          męskie czy kobiecie role, co więcej, uważam, że może to się dziać bez szkody
          dla małżeństwa, o ile nikt nie robi nic wbrew sobie i każdy znajduje jakieś
          spełnienie w takim układzie. Zdarzać się też mogą sytuacje narzucone, ale
          tylko i wyłącznie przez los, daną sytuację. Tylko, że tutaj wychodzi kwestia
          odpowiedzialności za rodzinę. Dlatego to, czy taka sytuacja negatywnie na tą
          rodzinę wpłynie, będzie wynikiem udźwignięcia lub nie tej odpowiedzialności.
          • mader1 Re: Czy mama i tata to to samo? 27.10.04, 09:57
            Wlasnie.Wazne, zeby to byla " jedna druzyna". Zeby malzonkowie mogli na sobie
            polegac. Ja chcialabym, zeby dzieci myslaly o mnie jak o mamusi robiacej
            kolacje wigilijna. Wiec nawet uszek sie nauczylam. Ale zeby wiedzialy tez, ze
            jak tatus straci prace, ja jestem na tyle silna, ze moge przejac czesc
            odpowiedzialnosci. Ze potrafimy razem opracowac strategie dzialania. Ze tato
            nie wstydzi sie upiec ciasta i podac go gosciom. Ze ja sprzatam, a tato przez
            ten czas wsadza pranie - zebysmy mieli wiecej wspolnego czasu.
            To nam wychodzi.
            Mysle, ze niezle, bo nasze corki sa bardzo kobiece, ale jednoczesnie np. dobrze
            sie ucza. Mysle, ze to jakis komplement,ze nasza starsza corka bierze udzial w
            olimpiadzie fizycznej, ale pamieta tez o ulozeniu wlosow i pracowicie smaruje
            pryszcze preparatami, czysci okulary, dobiera bluzeczki.
            Ze jest takim przemieszanym typem smile
            Bo nie widomo, co ja w zyciu czeka.
      • anek.anek kończyć już nie muszę:) 27.10.04, 10:47
        bo Marzek dokończyła za mnie. To właśnie chciałam napisać.
    • evee1 Re: Czy mama i tata to to samo? 28.10.04, 08:20
      A u mnie w domu jest jeszcze inny uklad smile).
      Ja jestem od przytulania, pocieszania i rozwiazywania problemow, tatus jest
      od zabaw i roznych manualnych spraw, a babcia od dyscypliny i przypilnowania,
      zeby wszystko bylo na miejscu. Wlasciwie dzieci maja trojke doroslych, na
      rownych prawach, ktorzy je wychowuja, a nie tylko mame i tate.
      Ale faktycznie u nas jest dosc poplatane co kto robi, chociaz faktycznie ja
      zostawiam mezowi rzeczy silowe (po co mam sie sama meczyc), a sama biore sie
      za rzeczy atrystyczne. Babcia gotuje, prowadza dzieci do szkoly i na zajecia.
      Poza tym kazdy robi to co akurat zrobic trzeba.
      My zreszta nigdy nie mielismy okazji praktykowac tradycyjnego podzialu rol
      w domu, bo ja zawsze pracowalam i bezlitosnie gonilam meza do robot domowych.
      Co prawda calym motorem postepu w domu jestem ja, ale to wynika raczj z mojej
      niespokojnej natury, niz z obowiazku. Obojgu nam z tym dobrze, bo ja moge
      wymyslac, a maz sie cieszy, bo nie musi decydowac (a tego najbardziej nie lubi).
      Poza tym wedlug plci mozgu, to ja w ogole jestem facetem smile)).
      • alex05012000 Re: Czy mama i tata to to samo? 28.10.04, 09:31
        pewnie, że nie to samo!, osobiście nie widzę sensu udawadniania.... jak to
        dobrze, że ja nie jadam śniadań i nie oglądam TV jak nie muszę! (dobranocka,
        kawałek dziennika, film raz na kwartał), a tak a propos TV to czy w ogóle jest
        w niej cokolwiek mądrego (oprócz MEZZO i Discavery...)?
Pełna wersja