Dodaj do ulubionych

O politycznej poprawnosci

25.10.04, 12:40
W wątku na temat wpływu dzieci z innych domów, Verdana napisała odpowiadając
na mój post, że nie oburzałaby się na polityczną poprawność, bo ona wprawdzie
niczego nie potępia, ale też nie karze opluwać np. chorych i biednych.
Postanowiłam odpowiedzieć Verdanie nowym wątkiem, ponieważ sprawa wydaje mi
się być ważną, no i ciekawa jestem Waszego poglądu, oczywiście smile
Z polityczną poprawnością jest dziwnie. Bo gdyby ktoś mnie zapytał, czy
wolałabym, żeby moje dziecko było bandytą, czy politycznie poprawnym, pewnie
odpowiedziałabym, że raczej politycznie poprawnym. Nie mniej jednak stoi to
w sprzeczności z tym co za chwilę napiszę.
Otóż wydaje mi się, że poprawność polityczna jest tak naprawdę wielkim i
bardzo poważnym zagrożeniem dla społeczeństwa. Niczego nie potępiając, będąc
kwintesencją relatywizmu, podcina korzenie zdrowego ładu, na którym przez
tysiąclecia budowano relacje społeczne. Jest poza tym nieuczciwa i
przewrotna, bo z pozoru „niczego nie potępiając” piętnuje w rzeczywistości
wszystko co chrześcijańskie, a szczególnie katolickie, jako ciemne i
zacofane. Przykładem może być stosunek do homoseksualizmu – kiedy mniej
więcej rok temu Watykan ogłosił list w tej sprawie, w którym pisał, że osobom
o takiej orientacji „należy się szacunek”, politycznie poprawni z
zatroskanymi minami, bardzo smutnym głosem wypowiadali się, że jest im bardzo
przykro, bo to znaczący krok wstecz na drodze kościoła do nowoczesności i tym
podobne ważkie oceny. Czy natomiast ktoś widział, żeby jakiś politycznie
poprawny nazywał muzułmanów ciemnogrodem? Wszak tam za homoseksualizm jest
kara śmierci, ale przecież musimy byc tolerancyjni i otwarci dla innych
kultur...
Przykładów jest jeszcze mnóstwo. W każdym razie, w przyszłości – może nawet
z moimi wnukami - będą chodzić do szkoły dzieci „dwóch mam albo tatusiów”,
rozwód będzie można uzyskać na rogu w maszynie podobnej do bankomatu, aborcji
będzie można dokonywać w gabinecie kosmetycznym z depilacją nóg gratis, a
eutanazja będzie w pakiecie z rozrzuceniem prochów nad Morzem Śródziemnym lub
innym równie romantycznym miejscem. Wtedy ukłonimy się politycznej
poprawności. Bo narody popełniają samobójstwo zastępując swoją tożsamość
polityczną poprawnością. Dlatego zdecydowanie bym jej nie lekceważyła.
Obserwuj wątek
    • anndelumester od pol-poprawności gorsza jednak hipokryzja 25.10.04, 12:55
      przynajmniej moim zdaniem...
      Dotyczy to i zycia religijnego i społecznego i rodzinnego i politycznego itd.
      Chciałabym zeby moje dziecko najpierw nauczyło się robić porządek u siebie, a
      dopiero potem oburzało się i ustawiało życie innym...w imię tego czy owego.
      Jakoś średnio mnie interesuje z kim sąsiad chodzi do łózka i co robio nocami i
      wolałabym zeby moje dziecko też sie bardziej interesowało głodnymi dziecmi z
      sąsiedztwa niż wydumaną szkodliwością śrdoków takich a takich i marnowało cenny
      czas na forsowanie swoich argumentów, zamaist na robienie czegoś pozytecznego.
      Dodajmy nie w swietle jupiterów i w glorii, ale po cichu, za to skutecznie....
      pozdrawiam a.



      --
      Nie lansuj siebie,
      lansuj Pinezkę!
      www.pinezka.pl
      Pomóżmy Małgosi
    • isma Re: O politycznej poprawnosci 25.10.04, 13:22
      Powiem tak:
      PP jest dobra, ale nie sama w sobie.

      Najpierw musze wiedziec, w co sama wierze, jakie sa moje wlasne poglady. Na
      ogole - przynajmniej ja tego doswiadczylam - jesli jest to stanowisko
      ugruntowane, przemyslane i doswiadczone, a nie powtorzone bezrefleksyjnie za
      innymi, to nie postrzegam odmiennego stanowiska jako zagrozenia (dla mnie
      samej, co nie znaczy, ze nie moze byc ono postrzegane jako zagrozenie przez
      osoby mniej pewne swoich racji).
      I wtedy PP pojawia sie niejako naturalnie, jako wyraz szacunku dla odmiennej
      postawy, jako oczywista konsekwencja tego, ze kazdy ma wlasna droge dochodzenia
      do pewnych sadow.
      PP nie oznacza, ze rezygnuje ze swojego zdania - jakzebym mogla, skoro w
      trudzie do niego doszlam. Ale kaze zakladac, ze czlowiek przeciwnych pogladow
      doszedl do nich w nie mniejszym wink)).

      Co oczywiscie jest idealem, ktorego w praktyce nie osiagam, jako zem czlek
      wybuchowy wink)). dzisiaj na przyklad jak sobie poczytalam w Duzym Formacie
      jadac do pracy komunikacja miejska o adopcji i "rodzeniu" dzieci przez
      homoseksualistow, to polityczna poprawnosc ewidentnie wysiadla znacznie
      szybciej z tego tramwaju, niz ja ;-(((.

      --
      Is.
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=18623&grupa=7&kat=0&a=isma2
      foto.onet.pl/albumy/album.html?id=11392&grupa=7&kat=0&a=isma
    • orvokki Re: O politycznej poprawnosci 25.10.04, 14:15
      A ja chyba jakoś inaczej tę polityczną poprawność rozumiem, bo wcale nie
      oznacza ona dla mnie, że wszystko, co widzę, nazywam ładnym, nawet jeśli mi się
      nie podoba.
      Natomiast oznacza dla mnie zwracanie uwagi na treść własnych słów, po to, żeby
      ktoś się nimi nie poczuł obrażony.
      Oznacza również, że gdy ktoś przy mnie nazwie ładnym coś, co ja widzę brzydkim,
      zastanowię się chwilę, z czego jego opinia wynika. Co chwilę później nie
      przeszkodzi mi polemizować...
      I wcale mnie nie powtrzymuje od zastanawiania się, czy dzieciom wychowywanym
      przez pary (hmmm, lub jeszcze liczniejsze układy) homoseksulne nie stanie się
      aby wielka krzywda.

      Szczerze mówiąc, mimo wszystko wolę społeczeństwa politycznie poprawne. W tych
      politycznie niepoprawnych wcale nie mniej zamachów na wartości, które wyznaję,
      bo jak ktoś politycznie niepoprawnie prześladuje cyklistów, masonów etc., to
      wcale się chrześcijańskie wartości dobrze od tego nie mają... nawet jeśli to
      robi w ich imię, bo i takich przypadków nie brakuje.
      --
      "Co do mnie, w co nie uwierzyłbym jednemu, nie uwierzę i stu, i nie sądzę o
      mniemaniach wedle ich lat."
    • glupiakazia Re: O politycznej poprawnosci 25.10.04, 15:25
      No, chyba rzeczywiscie inaczej ta PP rozumiemy - bo ja krytykujac PP akurat
      wcale nie czynie jej zarzutu z szacunku do innych - to w ogole nie jest element
      PP - to jest element kultury i wychowania. A PP rozumiem jako klimat tzw.
      debaty publicznej na rózne istotne tematy, przy czym PP wymaga, aby pewnych
      sadow w ogole nie przytaczac, pomijac milczeniem, bo pewnych pogladow miec nie
      wypada. Wedlug mojej obserwacji jest to klimat panujacy takze w polskich
      mediach - pewnym chlubnym wyjatkiem jest "Rzeczpospolita", na lamach ktorej
      mozna znalezc rozne opinie (z niepoprawnym politycznie na maxa panem Rybinskim,
      ktorego czytuje pasjami smile.
    • mader1 Re: O politycznej poprawnosci 25.10.04, 16:15
      Wazne jest, zeby rozmawiac " na ten sam temat" czyli ustalic, co rozumiemy
      przez PP. jezeli szacunek dla drugiego czlowieka, tolerancje, milosc do
      blizniego, porzadkowanie najpierw wlasnych spraw - to wcale nie jest nam
      potrzebny nowy termin. Przeciez gdy wcielimy zasady chrzescijanstwa - wcielimy,
      a nie bedziemy o nich mowic - wszystko to jest. Mozna to poprzec cytatami z NT.
      Ale jezeli mamy zdejmowac krzyzyk wchodzac do szkoly, jezeli oni maja zdejmowac
      kipe wychodzac na ulice - zeby nie draznic nikogo odmiennoscia, zeby byc
      podobnymi do siebie...
    • mader1 Re:PP a piosenki 27.10.04, 10:09
      Co roku moje coreczki - teraz to juz wlasciwie jedna - biora udzial w
      konkursiepiosenki patriotycznej. Etap pierwszy organizuje zawsze szkola, a
      potem przenosi sie to do kosciola - organizuje to pewien przesympatyczny ksiadz
      kolejny rok.Kazdy dostaje jakies nagrody, szkoly biorace udzial tez. Zawsze
      spiewaly powazne, podniosle piosenki.W tym roku corcia obejrzala " Zakazane
      piosenki". Zachwycila ja " Siekiera , motyka". Poniewaz jest typem urody i
      zachowania raczej energicznym i zywym, poprosila, ze chce to spiewac. Zgodzilam
      sie, bo to kawalek historii, chociaz... no nie pasuje do PP...
      I zgodnie z moim przypuszczeniem pani od muzyki ma watpliwosci czy to wypada.
      Bo piosenka jest dosyc frywolna i sa w niej slowa " Przegral Hitler wojne
      juz" " bo Hitlerek juz kaput" i " Szkopy". Powiedziala, ze wszkole zgoda, ale
      do wystepu w kosciele powinna przygotowac co innego. I co Wy na to ?
      • anndelumester No popatrz 27.10.04, 11:57
        Jak byłam w podstawówce - wczesne lata 80, też się spiewało patriotyczne
        pieśni, he he tyle tylko że nie bogoojczyźniane , z czego Warszawianka była
        najmniej obciachowa...i wtedy Siekiera motyka też była nie na miejscu wink i
        mało godna, żeby obcować z "wczoraj pas mundur dziś " wink i być śpiewanym przed
        prezydium z KW wink))))))
        "czasy się zmieniają, a pan ciąglę w komisji ........." - chyba tak to leciało
        --
        Nie lansuj siebie,
        lansuj Pinezkę!
        www.pinezka.pl
        Pomóżmy Małgosi
        • glupiakazia polecam 27.10.04, 13:11
          Polecam do przeczytania artykul Piotra Semki w dzisiejszej "Rzepie"

          www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_041027/publicystyka/publicystyka_a_12.html

          Jak to mowia slowa pewnej piosenki "always look at the bright side of life"
          czyli w luznym tlumaczeniu nie ma tego zlego, co by na dobre nie wyszlo:
          niedlugo - dzieki PP - bedziemy, my katolicy, dyskryminowana mniejszoscia, jak
          juz obecnie dyskryminowany jest Rocco Butiglione...
          • anndelumester ;D 27.10.04, 13:36
            Oto w USA Sąd Najwyższy ostatecznie zatwierdził wyrok zakazujący obecności w
            sądzie symbolu dekalogu. Jak się okazuje, nawet tak ogólny symbol
            judeochrześcijańskich korzeni kultury zachodniej uważany jest za symbol
            dyskryminacji. W jakim kierunku rozwijać się będzie spór o setki innych symboli
            naszej kultury?"

            śmieszny pan big_grin - A w zasadzie niedouczony, widać na studiach, alnbo na WOSie w
            liceum, nie doczytał konstytucji Stanów Zjednoczonych, a teraz się czepia he
            he.....A wystarczy pierwsza poprawka ,ale może go ktoś zdyskryminował poprawnie
            politycznie i nakazał czytać literki...winka on wolał na ten przykład dłubać w
            nosie...
            O PAXie w PRL tyż nie słyszał i księzach patriotach ...;D lepeij uzyć bardzo
            ogólnego liczni, wielu he he
            Jest taka ksiązeczka prawo wyznaniowe się nazywa, pouczająca lektura....

            A jak już katolicy w Polsce będą dyskryminowaną mniejszością, to się na pewno
            aktywnie włączę w obronę słabszego. A póki co, prawie każdą państwową -
            publiczną mniej lub bardziej uroczystość (odsłonięcia, zasłonięcia, wkopania,
            wykopania, otwarcia, zamknięcia) zaszczyca biskup katolicki, jak nie
            przymierzająć pierwszy sekretarz latoś...o forsowaniu innych pomysłów nie
            wspomnę ...


            --
            Nie lansuj siebie,
            lansuj Pinezkę!
            www.pinezka.pl
            Pomóżmy Małgosi
            • glupiakazia Re: ;D 27.10.04, 14:03
              "śmieszny pan big_grin - A w zasadzie niedouczony, widać na studiach, alnbo na WOSie
              w
              liceum, nie doczytał konstytucji Stanów Zjednoczonych, a teraz się czepia he
              he.....A wystarczy pierwsza poprawka ,ale może go ktoś zdyskryminował poprawnie
              politycznie i nakazał czytać literki...winka on wolał na ten przykład dłubać w
              nosie...
              O PAXie w PRL tyż nie słyszał i księzach patriotach ...;D lepeij uzyć bardzo
              ogólnego liczni, wielu he he"

              Osmieszanie przeciwnika w dyskusji nie jest metoda ani dobra, ani skuteczna,
              ani grzeczna.

              Sytuacja katolikow w Polsce jest poki co inna niz w Europie Zach. A czy to sie
              zmieni - pewnie tak, tylko kiedy? Jesli dobrze rozumiem Twoja deklaracje o
              obronie dyskryminowanych, to stanelabys w obronie pana Butiglione?
              • verdana Re: ;D 27.10.04, 18:31
                Wybacz, ale ktoś, kto dyskryminuje innych (mam na mysli kobiety) sam nie jest
                dyskryminowany jesli po prostu wyciąga się konsekwencje z jego pogladów.
                Inaczej żadna walka z dyskryminacją nie mogłaby w ogóle miec miejsca. Każdy,
                wypowiadajacy się przeciw katolikom/protestantom/ zydom/ kobietom/masonom/
                Murzynom musiałby być dopuszczany do wszelkich stanowis. W polityce wyciaga się
                konsekwencje z pogladów politycznych i kazdy musi się z tym liczyć.
                • glupiakazia Re: ;D 28.10.04, 11:01
                  Dochodzimy do definicji slowa-klucza w tej sprawie: dyskryminacji:

                  "ograniczenie prawne stosowane przez panstwo w stosunku do innego panstwa lub
                  grupy wlasnych obywateli; uposledzenie, przesladowanie pewnej grupy ludzi ze
                  wzgledu na pochodzenie, przynaleznosc klasowa, narodowa itp." maly slownik
                  jezyka polskiego, PWN.

                  B. nie zrobil nic z powyzszych rzeczy, wrazil swoj poglad, a od tego
                  do 'ograniczen prawnych czy przesladowania' daleko. Tak wiec zdanie, ze B.
                  dyskryminuje innych jest nieprawdziwe. Nie dyskryminuje, bo nikomu nic prawnie
                  nie ogranicza, ani nie przesladuje. Natomiast sam rzeczywiscie jest
                  dyskryminowany, bo za WYRAZENIE SWOJEGO POGLADU zostal pozbawiony szansy
                  wykonywania pewnej pracy. To nie jest walka z dyskryminacja, ktora oczywiscie
                  jest sluszna, tylko walka z czlowiekiem dlatego, ze ma taki a nie inny
                  swiatopoglad.
              • anndelumester takie uroki felietonów 27.10.04, 21:33
                Cóż pan autor jeździ sobie w sposób dowolny po przeciwnikach, taka stylistyka
                feleitonu i niech sobie jeździe - ja nie ksiądz prałat, wiem co znaczy wolność
                prasy i wypowiedzi, prawo prasowe znam, gatunki dziennikarskie też..
                Pisząc feleitony, trzeba mieć na uwadze, że czytelnicy w sposób podobny mogą
                autora potraktować - sarkazm, pastiż, satyra, etc. etc.
                Zwłaszcza jak autor niedouczony troszkę....i niedouczenie eksponuje.
                A co do obrony uciśnionych - a i owszem stanełabym, gdyby tylko sytuacja KK
                była w tej okropnej postmodernistycznie liberalnej Europie Zach taka jak
                buddystów czy tybetańskich lamów w Chinach i okupowanym Tybecie.
                A gdyby pan B. się w protescie spalił (jak to w karjach totalitarnych bywało i
                bywa) pewnie protestowałabym jeszcze bardziej....
                Ale w tej okropnej, nietolerancyjnej, zgniłej homoseksualnej i wyuzdanej
                Europie za poglady przyznam okołonazistowskie (bo Hitler też zaczynał od
                głoszonego publicznie nielubienia homoseksualistów, a kończył owo nielubienie w
                Dachau) nikt panu B. głowy nie utnie, ani innej cześci ciała, ani nie wybatoży
                (jak to się zdarza w państwach wyznaniowych).....
                --
                Nie lansuj siebie,
                lansuj Pinezkę!
                www.pinezka.pl
                Pomóżmy Małgosi
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka