Nasze dzieci a bajki, telewizja itp

28.10.04, 09:39
W końcu się zebrałam, bo już od dawna chodził mi po głowie ten wątek.
Cel założenia wątku ma charakter sondażowo-doradczy smile) Jakie macie do tego
podejście? Ile tv dziennie? Jakie bajki tak a jakie nie? Czy widzicie jakiś
pozytywny/negatywny wpływ tego, co czytają/oglądają Wasze dzieci?

Co z bajkami i literaturą w ogóle? Jakie książki staracie się czytać Waszym
dzieciom, czego unikacie?

I z góry zaznaczam, że chodzi mi o to (jak zresztą zawsze gdy zadaję tutaj
jakieś pytanie) żebyśmy zastanowili się nad tym, jaką odpowiedzialność w
powyższych dziedzinach mamy wobec naszych dzieci jako osoby wierzące, które
starają się być (przynajmniej my z ciumakiem) "w świecie, ale nie z tego świata".
    • aetas Cenzura :-) 28.10.04, 10:24
      U nas jest mówiąc krótko, cenzura.
      Syn ogląda bajki, o których wiem, że nie powinny szkodzić (choć tu też się
      można spierać). Krecik, Puchatek (ten "klasyczny", bo wariacje bywają różne),
      Zaczarowany ołówek, etc. jakieś przyrodnicze albo o zabytkach i ciekawych
      miejscach, Tyle w domu.
      Zresztą telewizja jest raczej rarytasem, nie ma bajki codziennie, jest
      codzienne czytanie, które syn od jakiegoś czasu kultywuje samodzielenie (lubi,
      nie zmuszamy go smile)
      Ale to tylko w domu, niestety zdarzają się sytuacje i miejsca, gdzie dziecko
      raczy się różnymi różnościami (że tak se Puchatka zacytuję) bez naszej zgody,
      raczej wbrew naszej woli.
      Tak było w jednym prywatnym przedszkolu, gdzie syn do południa wśród wielu
      innych cudnych nowoczesnych bajek oglądał "Odlotowe agentki", a po południu
      Teleekspress (6 lat wówczas miał).
      I gry komputerowe, bez przemocy i "tekstów" (jak podkreślano), ale za to po
      1, 5 godziny dziennie.
      I tak sobie pomyslałam, po co ja mu przez te wszystkie lata cenzuruję i cedzę
      wszystko, jak on teraz sie tak "wyedukuje', że wszystkie braki nadrobi... sad
      Czyli tak jak napisałam, cenzuruję, ale w domu, poza domem coraz trudniej, bo
      syn coraz starszy.
      Ale z tamtego przedszkola go zabrałam, nie zdzierżyłam sad
      Dodam jeszcze, że syn jest pogodnym dzieckiem i ma o czym rozmawiać z
      rówieśnikami, okazuje się, że nie trzeba koniecznie oglądać tego, co wszyscy smile
      • aetas Książki 28.10.04, 10:27
        Jeśli chodzi o lektury, staram się, żeby syn czytał to, na czym ja się
        wychowałam. Jakieś "Filonki Bezogonki", "Pilot i ja", wierszyki, takie rzeczy,
        do których mam zaufanie smile
        Przy wypożyczaniu z Biblioteki staram sie przejrzeć na miejscu rzeczy, których
        nie znam, żeby wiedzić, że dobrze jak to przeczyta smile
        No normalnie jak w PeeReLu wink
    • isma Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp 28.10.04, 10:52
      A u nas jest schizofrenicznie.

      Na telewizje scisly zapis cenzorski (pamietacie, jak sie borykalismy z pokusa
      uzycia telewizora jako "rozdziawiacza" przy podawaniu lekarstw?). Corka oglada
      tylko kreskowke o Myszy Eckharcie, na Pulsie, bodaj dwa czy trzy razy w
      tygodniu po kwadransie. Z tym, ze, dziwna rzecz, lubi ogladac ja z ktoryms z
      nas i komentowac to, co widzi. Zostawiona sama przed telewizorem nudzi sie
      ogladaniem po trzech minutach ;-O.
      Byc moze wplyw na to ma fakt, ze bodaj nigdy nie miala okazji widziec przed
      telewizorem zadnego z nas - ogladamy tylko wiadomosci, ewntualnie jakas
      publicystyke (incydentalnie film), zazwyczaj pozno w nocy. Moj ojciec natomiast
      jest od telewizora, a konkretnie TVN-24, uzalezniony, i rzeczywiscie czasem
      podczas wizyty u dziadkow sie zdarza, ze sie dziecko pogapi, albo "skomentuje".
      Telewizor to dla nas zwlaszcza "problem pilota" - nie ma gwarancji, ze dziecko
      nie kliknie i nie natrafi na jakas jatke. A my bysmy woleli, zanim te jatki sie
      jej unaocznia, troche ja do tego ustnie przygotowac ;-(((.

      Natomiast ksiazek nie cenzurujemy na razie wcale. Czyta sie, co jest. Sami
      oczywiscie staramy sie kupowac te ksiazeczki, ktore ja znam z dziecinstwa, duzo
      wierszy - Brzechwa, Tuwim, Wawilow, klasyczne bajki itp. Biblii dla dzieci
      zdazyla sie nauczyc w niektorych fragmentach na pamiec i odtwarza nam w
      sytuacjach zgola nieortodoksyjnych (np. kapiel) story o zwiastowaniu ;-
      ))). "Sama" sobie kupuje co miesiac "Misia". A ostatnio na targach ksiazki
      poszalelismy - pozwolilismy Miniaturze wybrac sobie co nieco i, ufff, o nasza
      kieszen mniejsza, ale jestesmy zameczani prosbami o czytanie nowosci non stop.

      Generalnie jestem zdania, ze zadna ksiazka nie zaszkodzi. Przeczytalam jako
      chyba jedenastolatka Pania Bovary i przezylam... Chyba sie boje natomiast
      pisemek dla dziewczat i im podobnych. Ale moze do czasu, kiedy Miniatura do
      nich dorosnie, to splajtuja...?
      • aetas Ano właśnie, zapomniałam o Dziadku... 28.10.04, 10:57
        Bo u Dziadka to jest zupełnie inaczej niż w domu, Dziadek (skądinąd bardzo
        fajny) jest "przyrośnięty" do pilota. Dlatego podczas wizyt zdarza się, że
        i "Strażnika Teksasu" Karol podejrzy... Dość rzadko do Dziadka jeździmy z racji
        odlełości, mam nadzieję, że szkody to aż takiej maluchowi nie przyniesie... A
        szkoda toczyć boje o non-stop grającą telewizję, jak się kogoś widuje raz na
        dwa miesiące wink
        • glupiakazia Re: Ano właśnie, zapomniałam o Dziadku... 28.10.04, 11:23
          1) Ksiazki. Cenzury nie ma, czytamy wszystko, o co dzieci poprosza (ale na
          razie pod reka maja i tak tylko ksiazki dla dzieci). O wszystkim rozmawiamy i
          wtedy jest znakomita okazja do przekazywania "tresci". Mialam pewne
          watpliwosci przy starym dobrym Andersenie, bo tam czasem bardzo smutno, a
          czasem i okrutnie, ale dzieci teraz juz same mowia, ze tej bajki nie, bo
          smutna, albo, ze sie boja i na ogol konczy sie na Calineczce. Poza tym duzo
          wierszy, lubia Biblie dla dzieci.

          2) Telewizja. Tu mamy patent autorski: telewizor wprawdzie jest, ale czarno-
          bialy. Kiedys ukradli nam kolorowy i tak juz zostalo, bo zauwazylismy, ze
          dzieci nie ciagnie do czarno-bialego (a nam do obejrzenia wiadomosci zupelnie
          wystarczy). Ogladaja tylko dobranocki i czasem rano kawalek "jedyneczki". Ale
          generalnie telewizor jest wylaczony i one wcale nie maja ochoty go wlaczac.
          Czasem sami im przypominamy, ze juz jest dobranocka i jak chca, to niech sobie
          wlacza.

          3) Video. W domu nie ma (chyba nawet nie daloby sie do czarno-bialego
          podlaczyc smile), natomiast jest u dziadkow. Ale poniewaz jestesmy tam raz na
          tydzien-dwa, to wtedy ogladaja (na ogol bajki disneya) i nie robimy z tego
          problemu

          4) Radio i bajki z magnetofonu. Staramy sie je wdrozyc w kulture "sluchania".
          Wieczorem na I programie PR jest radiowa dobranocka, wiec sluchaja i bajki sa
          grane zawsze w samochodzie.
    • anndelumester tv nie ma, ale radio gra! 28.10.04, 11:48
      TV nie mamy, wieć młody od urodzenia nie bardzo wie po co takie cos.
      Zwłaszcza, że babcie/dziadki równiez uwazają że to nie jest dla dzieci...
      Ja jakoś żyję od ponad 10 lat w ogóle bez tv w domu, wiec mozna ..
      Wbrew powszechnej opinii sąsiadów naszych, nie nudzimy się,a dzoiecko nie jest
      z tego powodu wyobcowane i cofniete w rozwoju cywilizacyjnym smile)))) smile
      W naszej opinii jest nawet lepiej (ale rodzice tak mają zawsze, wiec to nie
      jest wiarygodne)
      - Junior 16 mieś lubi ksiązki - przynosi nam do czytania,albo sam sobie
      przeglada coś zywo opowiadajc...W ksiązkach istnieje tylko cenzura estetyczna -
      odpadają fatalne ilustracje zero tekstu, albo tekst z bykami itp. (polecam
      forum ksiązki dla dzieci ). Junior ma bardzo duzo ksiązek bo oprócz swoich
      (ulubione z wyd. Muchomor) ma jeszcze po mnie (np. wiersze Millne'a, w
      tłumaczeniu Barańczaka które teraz wałkujemy non stop) po swoim tacie po
      dziadkach i jeszcze takie przedwojenne. Jest to fajne zwłaszcza dla nas, bo ile
      razy mozna Rzepkę ? smile
      Poza tym brak tv powoduje swoistą edukację muzyczną małego bo my uzywamy
      zapomnianego medium czyli RADIA!!!
      Mały uwielbia muzykę, na dodatek klasyczną, no i typowe "rokendrole regały i
      panki" wink W zasadzie cały dzień mamy właczone albo swoje płyty kasety albo 2,
      3, Jazz Radio RMF Classic...
      I w tej muzyce i radiu naprawdę widać pozytywny wpływ na rozwój młodego i nasz
      też - bo słuchając audycji mozna robić jeszcze inne rzeczy....a przy tv
      wiadomo...
      No i mozna tak długo o tych pozytywach braku, ale zbieramy sie na spacer smile
      • isma Re: tv nie ma, ale radio gra! 28.10.04, 12:13
        Aaa, co do dzwiekow, to u nas tez jak najbardziej, z tym, ze one rzadko
        wystepuja jako zajecie samoistne. Jak sie, przykladowo, slucha rodzinnie w
        niedziele "Sniadania w radiu ZET", to Miniatura smaruje jakies glowonogi
        (talentu plastyczniego to ona nie ma, zdecydowanie nie) na rewersach papierow
        pracowicie przez caly tydzien znoszonych przez mamusie do domu, a rodzice sie
        racza kawa wink)). ]
        Bajki z plyt sa, chociaz ostatnio dziecina mnie zastrzelila haslem "Do swiata
        czarodziejskiego krecika zaprasza PZU Zycie" ;-O, ktore, jak sie okazalo,
        inauguruje plyte o przygodach krecika dolaczona jako gratis do jakiejs
        gazetki...
        • aetas Re: tv nie ma, ale radio gra! 28.10.04, 12:20
          U nas też gra: i bajki z płyt, i muzyczka smile
          I z radia też.
          A czy ktoś wie, czy istnieje jeszcze coś takiego jak "Radio Dzieciom", czy jak
          to się nazywało? Co wieczór była audycja chyba w Dwójce z czytaniem w odcinkach
          książek dla dzieci, np. z "Braćmi Lwie Serce" się tam po raz pierwszy
          spotkałam, ale to było wieki temu, czy jeszcze istnieje?
          • anndelumester Radio dzieciom na 1 ! 28.10.04, 13:38
            I chyba nadal jest.
            Wradiu bis też są basnie dla dzieci i całe super bardzo edukacyjne bloki dla
            dzieci, ale moje za małe smile
            • aetas Re: Radio dzieciom na 1 ! 28.10.04, 13:58
              Dzięki, to jeszcze dziś poszukam smile
    • mama_kasia Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp 28.10.04, 12:48
      U nas nie jest tak różowo, jeśli chodzi o TV...
      Rano bajki. Staram się, żeby były to mądre bajki, ale pozwalam
      naszemu 9-latkowi zdecydować, jaka bajka jest według niego tą
      mądrą. I tu się różnimy. Cały czas jest to kształtowanie się jego
      gustu. Lubi bajki z foxkids, a ja nie. Przy czym jedne są jeszcze do
      przejścia, a inne zdecydowanie nie. Zawsze wyrażam swoje zdanie, czy
      mi się coś podoba, czy nie i dlaczego nie. Ale z bajkami rano jest też tak, że
      są tylko 2 razy w tygodniu, bo w pozostałe dni ma na 8-ą do szkoły smile
      Średnia ogląda rano też, ale jak brat jest w szkole to niekoniecznie.
      Czasami, gdy nie obejrzała rano, pozwalam jej obejrzeć "coś na wideo" -
      Mysia, Krecik, Dawno temu w trawie, Kubuś Puchatek, Toy story...

      Wieczorem dobranocka, ale rzadko, bo często o tej porze nie ma nas w domu smile

      Poza tym zerkają, gdy ja coś oglądam. A oglądam, raz częściej, raz rzadziej.
      Odkąd jest w domu stałe łącze, rzadziej wink))

      Książki ... To temat rzeka. Dzieci uwielbiają książki. Przeróżne, i te stare,
      jeszcze moje, i te nowsze. I są to zarówno książki "grzeczne", jak i
      niegrzeczne, np. "Koszmarny Karolek". Podoba mi się gust syna. To, co
      wypożycza sobie z biblioteki, i ja chętnie czytam. Książka jest też u nas
      podstawowym prezentem. Ostatnio na naszej stronce założyliśmy nawet nowy
      dział, pt. "molik książkowy" i tam opisujemy nasze ulubione książki dla dzieci
      i dołączamy zagadki literackie. Chyba mogłabym pracować w księgarni...
      Chociaż może nie, bo nie pozwalałabym kupować beznadziejnych książek dla
      dzieci, których nie brakuje wink)) A właśnie, nasza średnia z uporem maniaka
      wybiera w bibliotece przeróbki Kubusia i Muminków. Mówie jej, że nie lubię
      tego jej czytać, że źle mi się czyta. A że sama nie potrafi, więc jest skazana
      na to, co ja lubię wink Także z reguły ogląda tylko obrazki. Jest jednak
      jakiś postęp smile Ostatnio zażyczyła sobie prawdziwego "Kubusia Puchatka".
      Ale tylko dla siebie (wiadomo, w domu Kubuś już jest).
    • mamalgosia hit telewizyjny 28.10.04, 14:15
      a konkretnie na DVD to nagrana przez mojego brata płyta o moim synu. Trwa to
      cudo ok. 15 minut, a synek mógły to ogladać na okrągło. Niezłe kino akcji,
      jednak bez przemocysmile Kształcącym bym tego nie nazwałasmile
    • mader1 Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp 28.10.04, 22:37
      A u nas dom przepelniony jest muzyka. Mamy ogromna plytoteke. I muzyka
      powazna i kazda inna, procz tej najbardziej popularnej smile
      Radio w samochodzie.
      Telewizja w wersji minimum, zarowno dla dzieci, jak i dla nas. Dobranocka,
      czasem Animal Planet lub Discovery, wybrany film czy program publicystyczny.
      Duzo gazet. Duzo ksiazek.
      W filmach zwracamy uwage na to, zeby nie pokazywaly sytuacji od strony
      przestepcy - myslimy o najstarszej 14 latce.
      Ksiazki nie powinny " przzestawiac" hierarchii wartosci. Czyli cos, co jest zle
      nie powinno byc zachwalane, pokazywane jako dobre. i niemysle tu o Pippi,
      ktora byla bardzo dobra, a jedynie psotna.
      Dwulatek nie wiem czy oglada cos 20 minut dziennie.
      natomiast czytamy mu dluzej.
      Pamietam, ze jakis czas temu, gdy srednia miala ok. 3 lat nieglupie byly rano
      programy na jedynce...
      A Dziadek ogladal caly dzien. Nie zyje. Dzis sa Jego imieniny. Ciekawa jestem,
      czy przed smiercia zdazyl pogodzic sie z Bogiem... sad(((
      • alex05012000 Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 29.10.04, 11:31
        TV - u babci po przedszkolu, zwłaszcza w zimie, bo latem to park..., w domu
        dobranocka i 1 bajka na kablu (ograniczam jak mogę), w weekend wiecej jak
        siedzimy w domu... czasem film przyrodniczy czy tzw familijny... gdyby nie mąż
        to ja bym w ogóle TVpudła nie kupowała...
        radio - nie używamy wcale, w samochodzie też nie mam, wolę pobyć z własnymi
        myślami,
        u babci jest Video - czasem oglądają Krecika, scooby doo..., u nas jest
        komputer - czasem jest bajka na kompie, lub ewentualnie do słuchania na CD,
        książki i gazetki - stosowne do wieku, nie cenzuruję treści, nie zdarzyło mi
        sie nic mieć w rękach niestosownego, a propos pytanie: jakich książek
        zabronilibyście = nie czytalibyście 5 latce??? rozumiem takich dostosowanych do
        wieku???, jakie kryteria cenzury ewentualnej? pozdrawiam mama alex
        • nulleczka Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 31.10.04, 23:03
          Jestem mamą czterolatki iponad dwuletniego chłopca. Córce czytam bardzo dużo,
          syn wykazuje nieco mniejsze zainteresowanie literatura, chociaz ostatnio ta
          sytuacja zaczyna sie zmieniać i częściej przychodzi z prosba,żeby mu poczytać.
          Czytamy klasykę - Tuwim, Brzechwa, Chotomska, Wawiłow. Bajki i legendy
          polskie, Martynki i mnóstwo innych. Z dystansem podchodze jednak do książek
          sygnowanych przez Disney"a - ilustracje ładne, ale tekst kiepski. Ostatnio
          MAgdalenka słucha chętnie opowieści z morałem, przy okazji których rozmawiamy
          sobie na tzw. poważne tematy. I tu polecam książkę "Mrówka Andy" (pisałam o
          niej więcej na forum książki dla dzieci). Duży wpływ miał na nią "Cudaczek
          wysmiewaczek", który wyśmiewa się np. z obrażalskiej,beksy i innych i pod
          wpływem tego wysmiewania rośnie mu brzuszek. Magda jest troche obrażalska, więc
          gdy juz szła do kąta z charakterystycznym dla niej "to ja sie nie bawię",
          wkładałam sobie piłkę pod bluzkę, syn zachwycony robil to samo i pękalismy ze
          smiechu z tego jej obrażania. Musze przyznać, że skutkowało. POnieważ ona
          bardzo lubi książki i bajki, więc poruszając różne tematy odwołuję sie do jej
          ulubionych bohaterów - łatwiej mozna ja przekonac do różnych spraw.

          Telewizja. POstanawiałam sobie nie puszczać dzieciom żadnych bajek przed
          ukonczeniem tzreciego roku życia. Nie udało się. Często wykończona absorbujacym
          maluszkiem sadzałam starszą przed ekranem, ale bardzo rygorystycznie
          cenzurowałam, co ogląda. Przeważnie bajki na video. Był to Reksio, Krecik,
          Bolek i Lolek, Kubus Puchatek.
          Ale największymi przebojami okazały się:
          "Pinokio" Disney'a ta stara wersja chyba z 1940 roku, w której występuje
          świerszczyk bedący sumieniem Pinokia. Madzia oglądała tę bajkę przez prawie dwa
          miesiące, niemal codziennie, bawiła się w Pinokia, lepiła wszystkie postacie z
          plasteliny i całymi dniami musiałam jej o tym opowiadać. Utożsamiała sie z
          Pinokiem do tego stopnia, że jeśli ktos zwracał sie do niej jej imieniem, nie
          reagowała, ewentualnie mówiła "mama, ja jestem z innej bajki." Myślę, że jest
          to film, który na pewno wpłynął na kształtowanie się jej wrażliwości, tym
          bardziej że kazała sobie czytac książkę (w oryginale, wiem że to przesada, ale
          ciagle sie domagała dalszego ciagu) i miała tez Bajke - grajkę o Pinokiu,
          której słuchała kilka razy dziennie.
          Polecam ten film z całego serca - nie wiem tylko, w jakim wieku dzieci powinny
          go oglądać.
          Inny film to "Toy story" - dobry przy pojawieniu sie rodzeństwa.
          I jeszcze "Królewna Śnieżka" tez stara wersja Disney'a. Też można na wiele
          tematów z dzieckiem rozmawiać.
          Słuchamy tez duzo bajek - grajek. Wypożyczyłam jej nawet "Pierwszy tydzień" o
          stworzeniu świata ( ulubiny fragment z Biblii mojego dziecka), jednak
          stwierdziła, że nie chce tego słuchać, bo jakis autor naśladuje tylko glos Pana
          Boga.
          Muzyke poważna o dziwo lubią oboje - chcą tylko, żeby im opowiadać, o czym ta
          muzyka jest ( takie tam moje 'zmyślajki").
          • carla7 Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 02.11.04, 12:37
            Długo nie mieliśmy telewizora. Synek przez pierwsze trzy i pół roku prawie w
            ogóle nie oglądał telewizji. Okazjonalnie u rodziny, przyjaciół. W międzyczasie
            prawie cała rodzina wymieniła swoje "pudła" na nowe modele i dziwiła się bardzo,
            że my nie chcemy kupować. Któregoś dnia dostał się nam taki stary model po
            babci. O dziwo, dziecko nie rzuciło się na pilota i nie siedzi cały dzień przed
            ekranem. Owszem ogląda dobranockę (sama włączam tv 15 minut wcześniej, żeby się
            obraz pokazał), czasem poranne bajeczki w tym ulubioną "Kropelkę". Ma bajeczki
            do odtwarzania na komputerze. Klasyka gatunku.
            Książki natomiast uwielbia. Często po czytaniu mam chrypkę, ale wybieramy
            pozycje, które sprawiają nam przyjemność. Mąż też czasem się przysiada i słucha.
            Baaardzo lubimy "Muminki". Nie wiem kto bardziej: ja, mąż, czy 5.5 letni synek.
            Ostatnio czytamy "O czym szumią wierzby" - też znakomite. Etap skróconych bajek
            mamy już za sobą (na szczęście). Nie wszystkie oryginały są jednak takie
            słodkie. Czytaliście dzieciom "Piotrusia Pana"? Jest parę scen mrożących krew w
            żyłach, dlatego na razie odpuściłam.
            Grubsze książki są dobre, bo dziecko z niecierpliwością czeka na następny
            rozdział. Chodzenie spać staje się bardzo przyjemną czynnością.
            • netus Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 02.11.04, 15:43
              U nas telewizja rywalizuje z czytaniem. Musimy tego pilnować. sporo czasu
              spędzam w pracy, popołudnia u babci nieraz owocuje uspokajaniem rozbrykanych
              chłopców minimaxem. Ale tam sa straszne bajki. niemniej jednak chłopcy
              wyłączają tv jeżeli sa bajki, których im nie pozwalamy oglądać. Tzw.
              samokonktrola. Tłumaczyłam im, że są niedobr, bo ucza żłych rzeczy i
              wystarczyło. W domu oglądaja wieczorynke i bajki na komputerze. Tutaj jest
              wszystko pod kontrolą. Aha i pozyczamy im czasami z wypozyczalni. Uwielbiają u
              dentysty oglądać TOY story.
              • alex05012000 Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 02.11.04, 16:28
                hmm, tak de facto nikt mi nie odpowiedział co cenzuruje???
                poza tym, z większości waszych wypowiedzi wynika, że macie żelazną dyscyplinę,
                wyłączacie telepudło zaraz po dobranocce, dzieci nie protestują, poza tym macie
                dużo czasu na czytanie i przemożną chęć/siły do czytania/edukacji itd.... ja
                wracam naogół z pracy zmęczona, po drodze odbieram dziecko, jesteśmy w domu o
                18h00-30, szybko obiad, ogarnięcie domu, siadamy do jedzenia naogół w porze
                dobranocki, potem trzeba pozmywać, przygotować rzeczy na następny dzień, czasem
                prasowanie czy inne rzeczy jak nie praca zlecona... oczywiście staram się bawić
                się, czytać, potem kąpiel i szybko robi sie 21h30... ale czasem chętnie bym
                wysłała dziecko przed TV i miała chwilę dla siebie.... nie macie nigdy tak?
                tyle rzeczy mam szczery zamiar z Olką zrobić i czasu nie ma, no bo i angielski
                by się przydało w domu, i francuski zaczęła..., i to i tamto, i edukacja
                religijna ... nie ma kiedy, a wczoraj na przykład po powrocie z cmentarza, z
                grobu babci ... nie byłam w stanie nic robić ani w ogóle do jakiegokolwiek
                działania czy organizacji jej czasu ... i Olka oglądała durne bajki...
                • aetas Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 03.11.04, 09:22
                  Ja cenzuruję i reglamentuję telewizję. Włączam ją dopiero w momencie, kiedy ma
                  być cos, co wybraliśmy lub włączamy kasetę. Jęczenia o TV nie ma, bo syn nie
                  jest przyzwyczajony. Po prostu zwykle pudło jest wyłączone. Nie jęczy, bo w
                  zasadzie nie wie, co to być "szefem" od pilota.
                  Z książkami jest łatwiej, bo w zasadzie w domu nie mam czego cenzurować,
                  jeszcze mi nie ściąga z półek "Kochanka Lady Chatterley", bo sam się interesuje
                  raczej książkami przeznaczonymi dla dzieci, a że te, które mamy w domu, są
                  kupione i "dostane" za naszym pośrednictwem, mam cenzurę z głowy. W
                  bibliotece "pomagam mu wybierać", różnie z tym bywa. Raz się uparł na takie
                  badziewie o mumii co wstaje i sie rozwija z bandaży etc. niby dla dzieci, ale
                  mnie to mierziło. Trochę się obawiałam, że będzie mu sie to sniło potem, ale
                  historia była na wesoło, strrasznych snów nie było )bo książkę jednak
                  wypożyczył, hehe).
                • mader1 Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 03.11.04, 10:40
                  no widzisz Alex, ja mam wlasnie ten problem, co Ty. Generalnie, jezeli sie
                  realizuje w pracy, to praca powinna trwac dlugo. I tak, jak Ty jestem wtedy po
                  pracy wykonczona. A mam troje dzieci. I jezeli wracalam wieczorem ( bo 18.00
                  to juz wieczor), to jezeli bylam " taka wyrozumiala" to dlatego, ze nie mialam
                  sily juz sie wczuwac w kazdy temat i polozenie i prowadzic dyskusji.
                  Na szczescie niedawne polozenie finansowe pozwolilo nam, bym pracowala nieduzo.
                  Moja " kariera" na tym ucierpiala, moze moja przyszlosc ( choc kto wie). Teraz
                  nie mam tego problemu, bo jestem w domu.Nie ze swoje woli wprawdzie... ale...
                  Nigdy nie wiedzialam jak robia to duzo pracujace mamy, ze jeszcze wieczorem
                  biegna z dzieckem na basen, wychodza na rower, jada do kina. Cierpliwie
                  wytlumacza lekcje, w wolny dzien wyjezdzaja na krajoznawcza wycieczke i w
                  ogole... sa cala dobe gotowe i usmiechniete... Ja jestem jakis slabszy typ sad
                  nie fizyczny sad
                  A ksiazeczki... odrzucam od razu te Egmondy - " Potwory i spolka " itp.
                  streszczenia bajek telewizyjnych, wszystkie Disneyowskie adaptacje znanych
                  bajek. W wersji kinowej O.K. moga byc, ale nie ksiazkowej.
                  Czytam pare zdan i zwracam uwage na jezyk.
                  Latwiej napisac co sie czyta, niz czego sie nie czyta.
                  Natomiast zasada nie do zlamania, na razie, to : zeby nie pokazywaly, nie
                  usprawiedliwialy swiata od strony mordercy, zlodzieja, narkomana, lobuza.
                  Ksiazek dla dzieci jest takich malo, natomiast filmow wiecej.
                  Tresci nie moga byc szkokujace, nawet jak dla nas sa zabawne - np. w niektorych
                  sitkomach, popoludniowych, mowia zabawne rzeczy, ale z punktu widzenia
                  doroslego. Podam przyklad: przed paru laty wlaczylam film, o mamach w domu.
                  Zachorowalo dziecko. Jedna mama pyta druga : "Ma goraczke ?" - "Tak" -" A
                  podalas panadol ?" -" Nie, jeszcze nie, taki spokoj w domu... "- i smiech w
                  tle. Moja 5- latka chwycila i byla zszokowana, ze z tego mozna sie smiac !
                  Od tej pory nie puszczam sitkomow, wiec jestem poza kulturasmile
                  Trzeba tez uwazac, by pod jedne tresci, nie byly podkladane inne - zupelnie
                  inne. Zwroccie uwage - jezeli w ulubionej bajce widac Boze Narodzenie z cala
                  oprawa,a powiedziane jest, ze to Swieto Zimy itd.
                  Zbyt wczene ogladanie przez dzieci filmow o dziecich dorastajacych.
                  Ale... zeby to wszystko zauwazyc, nalezy ogladac z dzieckiem telewizje i
                  chociaz komentowac... a jak sie nie ma sily ?
                  To zostaje Reksio wink
                • netus Re: Nasze dzieci a bajki, telewizja itp/pytania 03.11.04, 13:06
                  Cenzuruje pokemony, dużo tego typu bajek- straszydeł. Oni nawet sami już
                  wyłączają gdy jest taka bajka. Ale wczoraj np. włączyłam ich na komputerze
                  bajke jak wróciliśmy po przedszkolu i pracy (też 18.00) i musiałam "ogarnąć
                  dom". Nieraz jest tak. Starszy coraz częsciej chciałby jeszcze jakis film z
                  tatem obejrzeć. Ale jestem uparta i nie pozwalam. Chcę im czytać. Ale czasem
                  jest mi cięzko, bo najchętniej robiłabym swoje rzeczy a oni niechby oglądali
                  tv.
Pełna wersja