wróżby, magia czyli Andrzejki

27.11.04, 15:35
Z punktu widzenia wiary chrześcijańskiej wszelkie wróżby, magia a także
horoskopy są grzechem.Tymczasem na andrzejkowy wieczór składają się same
tajemnicze, magiczne zwyczaje, które sięgają do dawnych wierzeń ludowych
(czyli nazwijmy to po rzeczy: pogaństwa).

Można by powiedzieć, ze my dorosli jakoś uporalismy się z tym problemem i
potrafimy oddzielić zabawę od prawdziwej wiary w gusła i zabobony.Chociaż i
tutaj można mieć wątpliwści.Zaglądaliście kiedyś na forum o wróżkach,
wróżeniu? Ja kiedyś tam weszłam z ciekawości.I mam wrażenie, że współcześnie
jest większy popyt na wróżke niż na Jezusa a dorosli ludzie bardziej boją się
czarnego kota niż sprawiedliwości Bożej.Stąd też chyba wzieła się ta nagonka
na H.Pottera.Ze strachun, że kolejna bajka może zostac potraktowana serio.

Ale wracając do Andrzejek.U Marty w przedszkolu odbywa się wieczór wróżb.Już
nie może się doczekać! Wiem, że niektórzy chrzescijanie (lub Świadkowie
Jehowy) na tego typu imprezy nie posyłają dzieci.I nie powiem maja w tym
sporo racji.Jest to pewna konsekwencja w wychowaniu:"Jesteśmy chrześcijanami
dlatego my we wróżby i magię nie wierzymy.Dlatego nie możesz uczestniczyć w
tej imprezie".
    • kramla Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 15:51
      Nie dokończyłam, wysłało mi się za wcześnie.
      Moja Marta na Andrzejki pójdzie.Ale wyjście to poprzedzamy rozmowami na temat
      dawnych wierzeń, zwyczajów ludowych, o tym jak elementy pogańskie weszły w
      świat chrześcijański.Rozmawiamy o tym co jest na prawdę ważne dla
      chrześcijanina.Że wróżby andrzejkowe mozemy traktować jedynie jako zabawę, ale
      również zachowanie pewnego dziedzictwa kulturowego, pewnej tożsamości.Sama
      jestem slawistką z wykształcenia i mitologia słowiańska i dawne wierzenia
      ludowe są mi nardzo bliskie.Nie oznacza to jednak, że traktuję je serio, jako
      element wiary.Zreszta problem jest szeroki, bo to i za kilka miesięcy dzieciaki
      będą palic lub topić marzannę, więc znowu dobry moment na "katechezę".W
      przedszkolu, w którym mam religię (a jest to przedszkole Marty) zamierzam
      porozmawiać z dziećmi na temat stosunku chrześcijanina do wrózb i
      magii.Poopowiadam trochę o tym w co kiedys wierzono, o naszej słowiańskiej
      przeszłości.Po to by dzieci spotykając się w Andrzejkowy wieczór potrafiły
      oddzielić tajemniczą ale jednak zabawę od wiary.Bo potrafi ona zostac aż do
      dorosłości...A wy co otym myślicie? Jak sobie "radzicie" z Andrzejkami?
      • verdana Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 20:14
        Nie wiem, czy naprawdę dzieci nie potrafią oddzielić magii od realnego zycia.
        Gdyby konsekwentnie uznać, ze magia jest sprzeczna z nauką chrzeslcijańską,
        małe dziecko nie mogłoby słuchać żadnych baśni, bo tam wszędzie przewija się
        magia i czary. Wydaje mi się jednak, że większość dzieci, z ktorymi na codzień
        sie rozmawia, swietnie rozróżnia "rzeczywistość", "wiarę" i "magię". W każdym
        razie u moich dzieci nigdy nie zauwazyłam, aby wierzyły ze magia naprawde
        istnieje.
        Dla mnie o wiele wiekszym problemem zawsze był (i jest) św. Mikołaj jako osoba
        przynoszaca rzekomo prezenty (a nie jako biskup, który obdarowywał biednych!).
        To jest właśnie dla mnie mało chrzescijańskie (choć nie jestem osobą wierzacą)
        podtrzymywanie wiary w czary - wiary popartej przez autorytet rodziców.
        I zdecydowanie nienawidzę obyczaju topienia Marzanny - topienie kukły
        przedstawiającej człowieka w obecnosci dzieci zawsze wydawało mi się skrajnym,
        niehumanitarnym barbarzyństwem. Wywołuje w dzieciach najgorsze instynkty
        mściwosci. Z tym walczyłabym bardziej zaciekle niż z andrzejowymi wróżbami...
        • neogobbo Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 21:25
          Hm, marzanna tow sumie pogański obyczaj, ale przynajmniej nasz, słowiański, i
          wolę to niż coraz modniejsze u nas - a jakże nam obce! - Hallowen, że o
          Walnetynkach nie wpomnę (co z nocą Kupały?). Może się źle kojarzyć to topienie
          kukły (inni kukły palą, np.Busha), ale to taki zwyczaj pożegnania zimy. W
          sumie - myślę - nic groźnego. Mimo wszystko a Andrzejkami jest większy problem.
          I nie można mylić tych wróżb z baśniami czy bajkami. Tutaj chodzi o
          uczestniczenie we wróżbach, a nie tylko o słuchanie o nich. Daleki jestem od
          demonizowania Andrzejek, nasza Marta będzie uczestniczyć, oczywiście po
          naszej "katechezie", ale to nie jest tak, że dzieci potrafią odróżnić świat
          magii od tego realnego. Nawet dorośli tego nie potrafią. Akurat koło mojej
          pracy od lat urzęduje wróżka. Ponoć jedna z najsłynniejszych w regionie. Zawsze
          tam widzę grupkę młodych dziewczyn. Widać że zadbanych, modnie ubranych,
          nowoczesnych. Zawsze się wtedy dziwię jak to jest, że ludzie w Boga nie wierzą
          a we wróżki wierzą. Ile ludzi czyta horoskopy? Nawet jeśli zastrzegają, że to
          tylko zabawa, że w to nie wierzą, to jednak bardzo często zostawiają margines
          że "coś w tym jest", a myślenie mają magiczne, żyją mniej lub bardziej
          świadomie według tego horoskopu.
          • addria Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 23:25
            Wiecie ja tez mam wątpliwości. Czy traktowanie tych "wróżb" jako zabawy jest
            równoznaczne z tym, że uczestniczymy w czymś, co z punktu widzenia
            chrzescijańswta jest grzechem?
          • genepis Re: wróżby, magia czyli komercja 27.11.04, 23:27
            neogobbo napisał:

            > Hm, marzanna tow sumie pogański obyczaj, ale przynajmniej nasz, słowiański,

            A mi jest bliski pogląd verdany w tej kwestii.
            Niestety ten obrzęd pokutuje chyba "od zawsze", chociaż różne formy przybiera,
            czasem nawet dość o zgrozo "ochrzczone" jak np. w niektórych wsiach "palenie
            Judasza" gdzieś koło Wielkanocy.
            Niby już zanikł ale ciągle na nowo się go "wskrzesza" w imie "zachowania
            tradycji" przy wydatnym udziale mediów.
            Dla mnie to dość diaboliczne gdybym miała szukać źródła.
            Jakoś tak jest, ze ludzie jakoś musieli (?) wyładować swoją agresję więc albo
            wymyslali palenie/topienie/itp Judasza, albo Marzanny, albo Busha albo np.
            pogrzeb sledzia
            > i
            > wolę to niż coraz modniejsze u nas - a jakże nam obce! - Hallowen,

            Haloween w ogóle nie trawię bo odziera ten czas z tego co najpiękniejsze -
            refleksji, zadumy, myslenia z miłoscią o zmarłych, o tym co po nich zostało,
            wspominania dobra jakie nam wyświadczyli, zastanawiania sie co zostanie po nas
            jak żyjemy i jak będziemy umierać... piękny czas.
            A tu te wszystkie horrorkowe komercyjne postacie brrr... Obrzydlistwo!
            I do tego bardzo dziecinne - pamiętam jak jeszcze w szkole, ciesząc się wolnymi
            dniami życzyliśmy sobie "wszystkiego najlepszego z okazji dnia trupa". Wtedy
            zazdrościłam anglosasom haloween.
            Czy komercjalizacja i zupiornienie tego dnia oznacza że dzecinniejemy jako
            społeczeństwo? A może to starcze zdziecinnienie?

            > Może się źle kojarzyć to topienie
            > kukły (inni kukły palą, np.Busha), ale to taki zwyczaj pożegnania zimy.

            Ładne mi pożegnanie! Czy naprawdę w zimie nie było nic dobrego, że tak ją
            brzydko żegnamy?

            W
            > sumie - myślę - nic groźnego. Mimo wszystko a Andrzejkami jest większy
            problem.

            A ja myslę że mniejszy o tyle, że trudniej to skomercjalizować. Ale jak się
            producenci i copywriterzy bardzo postarają to kto wie...
            >
            > Akurat koło mojej
            > pracy od lat urzęduje wróżka. Ponoć jedna z najsłynniejszych w regionie.
            Zawsze
            > tam widzę grupkę młodych dziewczyn. Widać że zadbanych, modnie ubranych,
            > nowoczesnych. Zawsze się wtedy dziwię jak to jest, że ludzie w Boga nie
            wierzą
            > a we wróżki wierzą.

            Natura nie znosi próżni. Im bardziej czlowiek neguje istnienei "innego świata"
            tym chetniej skłania się ku zabobonom.

            Genepis
            • luccio1 Re: wróżby, magia czyli komercja 30.11.04, 22:25
              > Ładne mi pożegnanie! Czy naprawdę w zimie nie było nic dobrego, że tak ją
              > brzydko żegnamy?
              Zwyczaj pochodzi z czasów, gdy w zimie było naprawdę zimno, bardzo ciemno
              (wszak rzecz dotyczy czasów, kiedy światło elektryczne, pozwalające robić dzień
              z nocy, nikomu się nie śniło!), a przy kiepskich zbiorach w pół zimy zaczynało
              być głodno. Jedynym pozytywem był krótszy dzień + brak światła sztucznego =
              mniej pracy.
          • maika7 Neogobbo - skąd ta myśl? 28.11.04, 15:03
            Napisaleś:
            >Zawsze się wtedy dziwię jak to jest, że ludzie w Boga nie wierzą
            > a we wróżki wierzą. Ile ludzi czyta horoskopy? Nawet jeśli zastrzegają, że to
            > tylko zabawa, że w to nie wierzą, to jednak bardzo często zostawiają margines
            > że "coś w tym jest", a myślenie mają magiczne, żyją mniej lub bardziej
            > świadomie według tego horoskopu.

            Masz dane kto stanowi klientelę wróżek? I jaki procent wierzących w horoskopy
            to ludzie niewierzący? Bo wydaje mi się, że zbyt uogólniłeś. Ja też nie mam
            odpowiedznich danych, ale wśród moich znajomych niewierzący NIE są klientami
            wróżek i nie wierzą też w horoskopy
            smile
            M.

            • kramla Re: Neogobbo - skąd ta myśl? 28.11.04, 15:42
              Do tych wróżek ktoś jednak chodzi.I tych ludzi wbrew pozorom nie jest
              mało.Podobnie rzecz się ma z horoskopami.Gdyby nie było na nie zapotrzebowania
              nie drukowano by ich w tak wielu gazetach.Czy są to ludzie wierzący, czy nie
              trudno powiedzieć jednoznacznie.Najprościej byłoby powiedzić, ze prawdziwi
              chrześcijanie z tego typu usług nie korzystają.Ale to jest uproszczenie.Sama
              mam przyjaciółkę, osobe religijną która wpadła swego czasu w uzaleznienie od
              horoskopu.Kupowała gazety tylko po to by sprawdzić jaki będzie miała dzień czy
              tydzień.Oczywiście zdawała sobie sprawę z własnej głupoty, ale trudno jej było
              z tego wyjść.Dzisiaj jest od tego wolna.Bóg dał jej męża i dzieci i nie ma już
              czsu na myślenie magicznewink. Z drugiej strony nie znam ani jednej osoby
              prawdziwie wierzącej, która korzystałaby z usług wrózki.Owszem, jedna z moich
              przyjaciólek z lat szkolnych korzystała kiedys z usług wróżki, ale ona należy
              do osób religijnie zagubionych.Zresztą wróżka do której chodziła była do
              kituwink.Już kilka lat temu wywróżyła jej rychłe zamażpójście gdy tyczasem ciągle
              jest panną...wink
              • maika7 Dlatego się zdziwiłam :-) 28.11.04, 15:52
                Bo myśl "ludzie w Boga nie wierzą a we wróżki tak" wydaje mi się zbyt daleko
                idącym uproszczeniem. Ponieważ myślę dokładnie tak jak napisałaś :

                >Czy są to ludzie wierzący, czy nie trudno powiedzieć jednoznacznie.

                Uważam też, że osobom wierzącym i czującym oparcie w Bogu wróżki nie są do
                niczego potrzebne. Ale też nie widzę dla nich miejsca w życiu niewierzących.
                smile
                M.
          • isma Z wizyta u wrozki 29.11.04, 11:34
            Hehe, jeden z moich studentow zrobil kiedys, jako poczatkujacy dziennikarz,
            reportaz wcieleniowy ze spotkania z wrozka. W Krakowie ta najslynniejsza
            rezyduje pod Sukiennicami.

            No wiec poszedl z dyktafonem pod kurtka, wrozka najpierw go troszeczke
            podpytala (Pan taki mlody, pewnie student? Student, tak? A wolny jeszcze, czy
            juz zajety? Taki mlody i juz zajety... aaa), a potem uraczyla go opowiescia o
            tym, ze zone ma dobra, tylko tesciowie chyba troche go nie lubia, i ze trzeba
            zony pilnowac, zeby sie matce nie dala zbalamucic, a z praca to bedzie troche
            klopotu na poczatku, ale potem przyniesie spore pieniadze, no i dzieciatek w
            domu bedzie ze dwoje...

            Dowcip polegal na tym, ze student, szczera prawde zreszta o sobie wrozce
            powiedziawszy, nie dodal, ze jest... jezuita wink)).
            • ania.silenter_exunruzanka Re: Z wizyta u wrozki 29.11.04, 11:48
              isma napisała:

              > Hehe, jeden z moich studentow zrobil kiedys, jako poczatkujacy dziennikarz,
              > reportaz wcieleniowy ze spotkania z wrozka. W Krakowie ta najslynniejsza
              > rezyduje pod Sukiennicami.
              >
              > No wiec poszedl z dyktafonem pod kurtka, wrozka najpierw go troszeczke
              > podpytala (Pan taki mlody, pewnie student? Student, tak? A wolny jeszcze, czy
              > juz zajety? Taki mlody i juz zajety... aaa), a potem uraczyla go opowiescia o
              > tym, ze zone ma dobra, tylko tesciowie chyba troche go nie lubia, i ze trzeba
              > zony pilnowac, zeby sie matce nie dala zbalamucic, a z praca to bedzie troche
              > klopotu na poczatku, ale potem przyniesie spore pieniadze, no i dzieciatek w
              > domu bedzie ze dwoje...
              >
              > Dowcip polegal na tym, ze student, szczera prawde zreszta o sobie wrozce
              > powiedziawszy, nie dodal, ze jest... jezuita wink)).

              smile))
              pozdrawiam
            • mader1 :))) b/t 29.11.04, 13:15
    • praktycznyprzewodnik Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 21:32
      A mnie bardziej niepokoi skomercjalizowanie postaci swietego Mikołaja.
      Ten podochocony dziadzio namawiajacy do zbierania kuponów, a biskup od
      którego mamy się uczyc dzielic z innymi - za daleko...
      • verdana Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 21:35
        Mnie też bardziej ten Mikołaj... A to, ze słowiańskie, nasze, jakoś mnie nie
        przekonuje, ze lepsze. To nie oto chodzi. Choinka np. jest obyczajem
        niemieckim, strasznie kiedyś oprotestowywanym, a jak się przyjęła.
      • addria Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 23:20
        Tym bardziej, że Mikołaj w czerwonym kubraczku stał się centralna postacią
        świąt Bożego przeciez narodzenia.... sad Wystarczy choćby zobaczyć tematyczne
        bajki dla dzieci.
        • genepis Re: wróżby, magia czyli Mikołaj 27.11.04, 23:30
          addria napisała:

          > Tym bardziej, że Mikołaj w czerwonym kubraczku stał się centralna postacią
          > świąt Bożego przeciez narodzenia.... sad Wystarczy choćby zobaczyć tematyczne
          > bajki dla dzieci.

          Tak! Wiarę w Boga zastępuje wiara w świętego Mikołaja.
          Na własne uszy słyszałam piosenkę "Święty Mikołaju, bez Ciebie nie ma
          Świąt, więc przyjdź!"
          Adwent staje się czekaniem na przyjście przerośnietego krasnala z workiem
          pełnym dóbr konsumpcyjnych.
          I jak tu nie wylać dziecka z kąpielą?
          Bo sama postać świętego jest jak najbardziej potrzebna, (choćby to, że to on
          przynosi prezenty, a nie my, więc nie my zbieramy podziękowania za nie) ale to
          co się czasem wyprawia...
        • kramla Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 23:35
          E tam dziewczyny, ten wątek miał byc o wróżeniu, wierze w magię i przesądy a wy
          uparłyście się z tym Mikołajemwink)).Załóżta sobie kobitki swój wątek a nie
          zaśmicajta mojegowink.

          A tak na marginesie to jak św. Mikołaja traktują protestanci? Przecież to nasz
          katolicki świętywink)).Bo tu trzeba na prawdę dużo z dzieckiem rozmawiać,
          żeby "odpowiednie dać rzeczy słowo".W końcu za tydzień "Mikołaje" będą się
          czaiły za każdym rogiem...

          No i proszę sama weszłam na tego Mikołajasmile.
          • addria Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 27.11.04, 23:40
            >
            > A tak na marginesie to jak św. Mikołaja traktują protestanci? Przecież to
            nasz
            > katolicki świętywink)).

            Ekchem, nie wiem jak protestanci, ale ja jako "niewiadomoco" wink traktuję to
            jako miły zwyczaj, który przypomina nam o człowieku, ktory kiedyś potrafił
            pokazać jak to jest pięknie "dawać" smile
            • netus Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 09:50
              Nasze dzieci nie wierzą wtych Mikołajów, którzy chodza z ulotkami o promocjach,
              nie wierzą w tego, który przychodzi do przedszkola na zabawę. Wierzą w św.
              Mikołaja, wiedza kim był żyjąc na ziemi i wierzą że jakimiś niebiańskimi
              sposobami pamieta o dzieciach w dniu jego świeta.
              Nie wiem czy słusznie, ale włączyliśmy dzieci w robienie prezentów dla babć i
              dziadziów (nie znosze mówić dziadków)tłumaczą, że może zabraknąć prezentów dla
              dorosłych i robimy w ten sposób niespodziankę wszystkim których kochamy.
              Dużó mówimy im o świętach, że to jest dzień urodzin pana Jezusa i że on jest
              najważniejszy. A prezenty pod choinka tłumaczymy tym, że wszyscy bardzo sa
              szczęśliwi z urodzin Pana Jezusa i dlatego obdarowują sie upominkami,
              rzeczywiście nie widze w tym podstepnej magii. W tym wydaniu komercyjnym widze
              głupotę, ale jakoś staramy się ich katechizować.
              Marzanna- beznadziejny pomysł żegnania zimy, samam z dzieciństwa iewiele z tego
              rozumiałam i nie widziałam związku pożegnania zimy z topieniem chochołowej
              kukły.
              Zababwa andrzejkowa- w tym roku była w przedszkolu zabawa bez wróżenia, za to z
              przebieraniam się- świetna alternatywa
          • isma Re: Mikolaj 29.11.04, 11:27
            No, widzicie, wiec mysmy wlasnie ze slubnym ostatnio na temat Mikolaja sie
            starli.
            Ja to jak zwykle lubie prosto i racjonalnie: Mikolaj to zwyczaj, pamiatka
            swietego, prezenty dajemy sobie nawzajem. Odpada kwestia
            bolesnego "podworkowego uswiadomienia", ze Mikolaja nie ma. A malzonek, jako
            ten uduchowiony, upiera sie przy zabraniu dzieciecia na jakies spotkanie z
            Mikolajem (tyle mi sie na razie udalo wynegocjowac, ze nie zgadzam sie na
            przerosnietego krasnala w czerwonym szlafroku, jak juz, to ma byc biskup wink)).
            Ciekawe, czym sie spor skonczy wink)).
    • marzek2 Najpierw protestanci a Mikołaj... 28.11.04, 15:41
      Nie wejdźcie mi na głowę (uwaga, kobieta przed porodem smile) - ale chyba co
      protestantca rodzina to inaczej. Więc jak zwykle piszę o nas - przejęliśmy od
      znajomych takie nastawienie do sprawy:
      kiedyś opowiedziałam Zuzi o prawdziwym Mikołaju (znaczy tym biskupie) co robił i
      że na pamiątkę tego, żeby o nim pamiętać mamy teraz "Mikołaja". W Mikołaja co
      wchodzi przez komin nie wierzy, listów nie pisze, jakoś im o tym w przedszkolu
      nie mówili... wie, że dostanie prezenty od nas "na Mikołaja". W przedszkolu
      będzie Mikołaj, ale wie, że to taki pan przebrany za niego, bo przecież pełno
      takich Mikołajów obecnie w supermarketach itp...
    • marzek2 Halloween, Andrzejki itp... 28.11.04, 15:52
      Żle mi się to kojarzy, oj źle... zwłaszcza Halloween, jako że ma znaczenie
      ściśle demoniczne, tego nikt nie ukrywa. Kiedyś ktoś powiedział,że największym
      sukcesem szatana jest to, że ludzie w niego nie wierzą i nie traktują poważnie -
      i tak się pewnie ma sprawa z tymi "świętami".
      Myślę, że do takich spraw można mieć dwa (skrajne) podejścia - albo puścić
      dziecko przedtem zrobiwszy mu odpowiednią "katechezę" albo nie puścić w ogóle,
      bo to złe. Przyznam się, że do końca nie wiem, które podejście lepsze. Bo z
      jednej strony te rzeczy są jasno w Biblii określone jako niepochwalane przez
      Boga, z drugiej strony cała sprawa ociera się o słynny dylemat dorosłych
      chrześcijan "jak żyć w świecie ale nie być z tego świata i zachować siebie i
      swoje dzieci od jego grzesznego wpływu". Czy to w ogóle możliwe? I czy możemy od
      naszych dzieci wymagać dojrzałości, której często nam samym brakuje w takich
      właśnie "śliskich" sferach? Nie wiem. MOżemy jedynie uczyć ich tego, jaka jest
      Prawda i pomagać im w coraz to bardziej świadomych, miejmy nadzieję, Bożych
      wyborach.
    • praktycznyprzewodnik Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 17:59
      A mnie rok temu dyrekcja przedszkola ochrzaniła za to, ze powiedzialamna
      religii, ze sa mikołaje przebierancy i jest Mikołaj-biskup, prawdziwy, ale on
      jest niewidzialny, bo w niebie.
      Nawet jakis artykuł z netu mi pokazano, ze podobno w USA jakas nauczycielka,
      która posmieliła sie dzieciom powiedziec, ze mikołaje, które widujemy w
      supermarketach sa to przebrani panowie, została zwolniona z pracy.

      Zrobiło sie zamieszanie, bo na zabawie z hopsajacym mikolajem-krasnoludkiem
      dzieci zaczęły dyskusje, czy to przebrany czy prawdziwy i doszły do
      przekonania, ze ten konkretnie prawdziwy nie jest. I okazało się, ze to wina
      katechetki, bo na religii dzieciom o Mikołaju - biskupie opowiadała.
      Co gorsza jakas mamusia czy tatus przyszedł z pretensjami, ze opowiadajc
      legende o swietym Mikołaju powiedziałam, ze swiety Mikołaj umarł i jest w
      niebie . "I jak ja teraz mam dziecku powiedziec, ze on przyjdzie z prezentami,
      jesli córka bedzie grzeczna, skoro umarł?".
      Jakos temu tausiowi nie wydało się dziwne, ze Pan Jezus tez umarł, a przecież
      zwracamy sie do Niego z rozmaitymi prosbami.
      • verdana Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 18:32
        Skandaliczne jest ochranianie kogokolwiek za mówienie prawdy!
      • praktycznyprzewodnik Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 18:35
        Tak, w katechizacji obowiazuje zasada, ze nie mówi się kłamstw, ani niczego na
        niby, niczego, co trzebaby potem odwoływac, jako "tylko tak dla zabawy wam to
        mówiłam".

        A wrózby andrzejkowe ani przy wigilijnym stole mi nie przeszkadzaja, bo od
        razu, w trakcie, dzieci wiedza, ze po prostu tak się bawimy.
        Odczytywanie woskowych dziwadeł na cieniu, to przeciez to samo co test
        kleksowy Roschahcha.
        • verdana Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 18:57
          No, właśnie!
          Przepraszam, ale ta niechęć do wróżb i basni trochę przypomina mi
          wczesnosowiecką pedagogikę, która też zalecała, by dziecko czytało tylko
          książki o prawdziwych ludziach i prawdziwych sytuacjach. I już w latach
          trzydziestych zorientowano się, że to dzieciom szkodzi. Bo nie da się ukryć -
          bajki i wróżby, nie brane na serio wiele dzieci uczą - a przede wszystkim
          rozwijają wyobraźnię. Ja zresztą bałabym się zabraniać np. andrzejkowej
          imprezy, albo czytania horoskopów. Przede wszystkim to, co zabronione staje się
          często bardziej atrakcyjne, szczególnie jeśli powszecnie nie jest uwazane za
          coś złego. Po drugie, w dzieciństwie łatwo wytłumaczyć dziecku, ze to tylko
          zabawa. Jeśli będziemy strzec dziecko przed zabawowymi wróżbami (o których
          łatwo przekona się, że sie nie sprawdzają), to znacznie łatwiej jako dorosłe
          uwierzy w idiotyczne wrózby - bo nie będzie uodpornione.
          I protestuję stanowczo przeciw twierdzeniu, ze niewierzacy częściej chodza do
          wróżek i wierza w horoskopy. Niewierzacy - w tym i ja - są często beznadziejnie
          realistycznie nastawieni do życia i nie wierza w nic, czego nie da się
          udowodnić. A więc i we wrózby.
          • mama_kasia Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 21:00
            Nasz syn był na zabawie andrzejkowej, przyszedł ... Pytam się, jak było?
            A on ze śmiechem: będę kominiarzem, lekarzem, tancerzem, piosenkarzem ...
            On doskonale wie, że to tylko zabawa. W pierwszej klasie miałam dla dzieci
            w jego klasie przygotować wróżbę. Kręciło się butelką i były karteczki.
            Napisałam na nich "dobre rady" zamiast tradycyjnych: wyjdziesz za mąż czy
            zostaniesz kimś tam. Taka moja mała ewangelizacja, ale... Potem dowiedziałam
            się, że jedna nauczycielka w swojej klasie zrobiła z tego po prostu ubaw.
            Było tam np. "wyjedziesz do Afryki i złapiesz wielkiego krokodyla".
            Potraktowałam swoje zadanie z wróżbą poważnie, a można było podejść
            "zabawowo". Chyba nie ma co demonizować. Pewnie, że należy pokazać dzieciom
            nasze podejście do wróżb, ale trzeba też liczyć na dzieci, na ich mądrość
            i umiejętność wyczucia sytuacji.
    • praktycznyprzewodnik Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 28.11.04, 21:53
      www.goscniedzielny.pl/artykul.php?id=1100804362&naglkat=wyszukiwanie
    • ania.silenter_exunruzanka Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 29.11.04, 10:58
      Mój mąż jako adwentysta z Mikołajem nie chce mieć nic wspólnego, ale jakby nie
      dostał prezentu to chybaby się zapłakałwink.
      pozdrawiam
    • straus07 Re: wróżby, magia czyli Andrzejki 29.11.04, 13:35
      W zeszlym roku w dniu gdy w szkole obchodzono andrzejki tatus zabral córki do
      kina i inne atrakcje nie zwiazane z wrozbami. Dzieci wiedza, ze nie popieramy
      wrozenia, bo to sie Panu Bogu nie podoba i nie narzekały. W tym roku juz same
      dopytuja co im zorganizujemy zamiast andrzejek.

      Historie prawdziwego Mikołaja znają. Większym rozczarowaniem było odkrycie, że
      Kubuś Puchatek spotkany na promocji poprzedniego filmu był przebierańcem sad(
      • marzek2 No i po sprawie :) 29.11.04, 15:22
        Wczoraj wieczorem mieliśmy pogadać o tym, jak pogadać z córą o andrzejkach, ale
        w ferworze rozmawiania o porodzie zapomnieliśmy sad No więc dziś pojechała z tatą
        do przedszkola i przez telefon powiedział mi, że coś ma być w przedszkolu, więc
        chyba się spóźniliśmy... Wróciła z przedszkola, pytam, co się działo, a moje
        cudne dziecko mówi, że było GŁUPIE przedstawienie! Dlaczego głupie - pytam.Bo
        była cyganka i ona wróżyła... Nie wiem, czy to wpływ propagandy taty w powrotnej
        drodze z przedszkola, ale bez problemu zaklasyfikowała sobie te obrzędy - no i
        dobrze. Może faktycznie czasem warto zaufać w rozsądek dziecka?
        • verdana Re: No i po sprawie :) 29.11.04, 16:19
          No, zawsze mówię! Ufać! dzieci nie są takie głupie, jak się to nam , rodzicom
          wydaje!!!!
          • kramla Re: No i po sprawie :) 29.11.04, 16:43
            Ech, dzieci są trochę tacy jak rodzicewink.Jeden chłopczyk dzisiaj na religii
            powiedział, że on we wróżby wierzy, bo jego mamusi tatusia wywróżyła wróżka ot
            co...No a moja Marta właśnie teraz leje w przedszkolu wosk.Pod nadzorem
            ortodoksyjnego taty i wścipskim okiem młodszej siostrysmile.Ja jako kraina mlekiem
            płynąca zostałam z najmłodszą w domu...
            • glupiakazia Re: No i po sprawie :) 29.11.04, 16:55
              Ano wlasnie. Sa troche jak rodzice, wiec jesli dziecko bedzie widzialo, ze w
              domu nikt w to nie wierzy, do wrozek nie chodzi i horoskopow nie czyta, to
              ufam, ze pojmie, ze to, co widzi w przedszkolu/szkole to tylko zabawa. na tym
              etapie to tyle, a potem, jak kolezanki zaczna chadzac do wrozek i czytac
              horoskopy - no to trzeba bedzie wytlumaczyc argumetacja adekwatna do wieku. W
              wieku, w jakim sa moje dzieci chyba wystarczy samemu traktowc sprawe z
              przymruzeniem oka - mam przynajmniej taka nadzieje.
              Co innego te paskudne mikolaje - zgadzam sie, to wiekszy problem, ale nie na
              ten watek smile) a propos: zerknijcie na watek PP - chyba na wielodzietnych.
Pełna wersja