Msza dla dzieci?

07.12.04, 16:13
Zastanawiajac sie nad powyzszym trafilam na dobra i inspirujaca polemike:

www.pascha.org.pl/dokument.php?id=6
www.opoka.org.pl/biblioteka/Z/ZD/bronie_mszydladzieci.html
Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Czy Wasze dzieci lubia msze? Jak
sie zachowuja?
    • direta Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 16:45
      glupiakazia napisała:

      > Zastanawiajac sie nad powyzszym trafilam na dobra i inspirujaca polemike:
      >
      pierwszy link mi się nie otworzył, drugi był ciekawy, ale IMHO ksiądz biskup
      przegina w drugą stronę.

      według mnie dobrze jest gdy Msza dla dzieci jest specjalnie przygotowana, z
      dobrym kazaniem, dobrze dobranymi piosenkami itd, ale nie należy a priori
      zakładać, że dziecko NIE POTRAFI zachowac się w kosciele jak należy a już
      zupełnie nieuprawniony jest moim zdaniem wniosek jaki niektórzy wyciągają z
      tego błędnego założenia, ze jeśli dziecko nie może sie zachowywac w kościele
      jak należy, to można mu pozwolic na wszystko.
      Ja od lat nie chodze na msze dla dzieci, bo uważam, że demoralizuja moje
      dziecko. Nie wydaje mi się, bym miała jakieś niezwykle grzeczne dziecko,
      wprost przeciwnie, a jednak we Mszy potrafi uczestniczyć spokojnie i mysle, ze
      w duzej mierz dlatego, ze od poczatku mu sie tlumaczylo co sie dzieje na
      ołtarzu i co to oznacza dla nas, co z tego wynika itd.
      Więcej piszę w jednym z linków, któy wkleję poniżej.
      > Jestem ciekawa Waszego zdania na ten temat. Czy Wasze dzieci lubia msze? Jak
      > sie zachowuja?

      groups.yahoo.com/group/katolicy2/message/24114
      groups.yahoo.com/group/katolicy2/message/24374
      • ashan Direto, 07.12.04, 19:10
        ...z zainteresowaniem przeczytałam podłączone przez Ciebie linki i... różnie
        może być smile. Nasz syn cudownie zachowywał się na mszy, dopóki nie skończył
        trzech lat. Prawie "od zawsze" przygotowywaliśmy go właściwie tak, jak Wy
        (nawet kara "niepójście do kościoła nazajutrz" się zgadza smile). Ale od pół roku
        to, co dzieje się z nim w kościele to koszmar. Co i rusz zastanawiam się, czy
        nie zacząć chodzić do kościoła na zmianę z mężem. Do tego doszło "odbębnianie"
        mszy przez starszego jedenastolatka. Ręce mi pomału opadają. W dodatku
        zaobserwowałam, że jeśli już, to starszy syn woli msze wieczorne w naszym
        parafialnym kościele, mąż poranne w kościele, w którym braliśmy ślub, a ja...
        najchętniej chodziłabym sama sad i wszystko mi jedno, gdzie, byleby mieć spokój
        i czas na modlitwę. I jak tu pogodzić wszystkich?
        pozdrawiam
        a.
        • direta Re: Direto, 08.12.04, 23:30
          ashan napisała:

          > ...z zainteresowaniem przeczytałam podłączone przez Ciebie linki i...
          różnie
          > może być smile. Nasz syn cudownie zachowywał się na mszy, dopóki nie skończył
          > trzech lat.

          Nasz skończył pięć. Rzeczywiście najcudowniejszy na Mszy był jako dwulatek, a
          najpiękniejszy obrazek jaki pamiętam z tego czasu, to synek siedzący na
          podłodze (nie w kosciele, tylko w domu jakis czas po Mszy) stukajacy z
          namaszczeniem drewnianym mlotkiem w drewniane gwozdzie i powtarzajacy "By! ba!
          a potem "Pacita ajaja ajatka" (100 punktów dla tego, kto się domysli co to
          znaczy)
          My mieliśmy o tyle ułatwioną sytuację, że syn ma wyraźne uzdolnienia muzyczne
          i zafascynowaly go dzwonki, a "pan koscielny" (w dziecięcym mniemaniu prawie że
          zastępca pana Boga) zachwycony, że "taki mały a taki grzeczny" pozwalał mu po
          każdej mszy na której był i był grzeczny (czyli prawie na każdej) zadzwonić
          dzwonkami. Raz nawet była taka śmieszna sytuacja, że ja uznałam, że dziś nie
          było jak należy i nie będzie dzwonienia, a pan kościelny wziął stronę
          Michała i stwierdzil, ze on żadnych uchybien nie stwierdzil i to ja powinnam
          dostać karę za klamstwo wink
          Ale Michal stwierdzil, ze nie bedzie mnie karac, wystarczy, ze zadzwoni. wink
          Potem wprosil sie do grona ministrantow wiec znowu mial co robic na Mszy
          Mysle ze dzieciaki rozrabiaja dlatego, ze nie sa zaangazowane.
          Kolezanka opowiadala ze kiedys mieszkala w parafii gdzie byly dobre msze dla
          dzieci i jej dwa urwisy zostaly natychmiast wylapane przez panią pilnujaca
          porzadku i zaangazowane do niesienia poduszek czy czegos takiego.
          Od tej pory byly na Mszy idealne i nikomu nie odddaly przywileju noszenia
          poduszek.

          > Co i rusz zastanawiam się, czy
          > nie zacząć chodzić do kościoła na zmianę z mężem. Do tego
          doszło "odbębnianie"
          > mszy przez starszego jedenastolatka. Ręce mi pomału opadają. W dodatku
          > zaobserwowałam, że jeśli już, to starszy syn woli msze wieczorne w naszym
          > parafialnym kościele, mąż poranne w kościele, w którym braliśmy ślub, a ja...
          > najchętniej chodziłabym sama sad i wszystko mi jedno, gdzie, byleby mieć
          spokój

          Nie wiem co Ci radzic, kazda rodzina jest inna, ale kto wie czy
          taka "kwarantanna" nie bylaby sensowna?
          Przynajmniej na jakis czas?
          Nie wiem
          Sama jestem ciekawa jak to bedzie potem.
          Do tego ta wczesna komunia, ktora sobie dziecko wyprosilo, ale czy rzeczywiscie
          jest gotowy? Nie wiem - stad ten watek gdzies tam juz nisko.

          Pozdrawiam rowniez

          A.
    • carla7 Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 16:54
      Niestety jest to dla mnie wielki problem. Mój prawie 6-ścioletni syn zachowuje
      się w kościele okropnie. Prawdę mówiąc brak mi pomysłów jak to zmienić. Chodzimy
      na mszę dla dorosłych. Jest wprawdzie msza dla dzieci, która różni się treścią
      "kazania" ale ja nie trawię ich niestety (synowi nie robi różnicy). Nie umiem
      także zamienić się w policjanta na mszy. Przed, rozmawiam z synkiem i on zdaje
      się, że rozumie jak ma się zachowywać, niestety po kilku minutach zaczyna się
      nudzić, bawić palcami, strzelać, klękać, wstawać itp. Na każdą uwagę reaguje
      obrazą i wściekłością, po czym zachowuje się jeszcze gorzej. Normalnie, nie mam
      z nim problemów. Dogaduje się z nami i rówieśnikami. Zastanawiam się, czy to ja
      jestem przewrażliwiona, czy syn taki niegrzeczny. Nie wiem też czy zabierać go
      na nadal na mszę, czy poczekać aż trochę dojrzeje. Z drugiej strony mam
      poczucie, że powinien z nami chodzić. Byliśmy ostatnio na wieczornych roratach,
      które trwały krócej niż niedzielna msza, było też dużo dzieci i atmosfera
      "luźniejsza" zachowanie było jak zwykle. Najgorsze jest to, że po takiej mszy ja
      zamiast wychodzić naładowana dobrem, wychodzę wściekła. Uwielbiam chodzić sama
      do kościoła, jestem wtedy w stanie zatopić się w modlitwie a nie zwracać ciągle
      uwagę na to co robi mój syn. Może dla mojego syna taki spęd dzieci do ołtarza
      byłby dobrym rozwiązaniem?
      • direta Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 17:05
        carla7 napisała:

        > Niestety jest to dla mnie wielki problem. Mój prawie 6-ścioletni syn zachowuje
        > się w kościele okropnie. Prawdę mówiąc brak mi pomysłów jak to zmienić.

        A wcześniej też tak było, czy dopiero teraz?
        Tam wyżej w linkach napisałam jakie "środki" my zastosowaliśmy, ale nie wiem
        czy do tak duzego dziecka będzie to skuteczne.

        A gdyby wyjście na Msze ustawic w kategorii nagrody?
        Tzn na jakis czas go nie zabierać i nawet powiedzieć, że to za karę, a zabrać
        dopiero gdy sam zapragnie?
        A może więcej rozmawiac o znakach liturgicznych? Nawet sie pobawic w
        odgadywanie znaków albo zrobic quiz z Mszy np kiedy na Mszy sie klęka i
        dlaczego - kto wymieni wszystkie momenty i to w prawidłowej kolejności -
        wygrywa. Albo kiedy jest znak zstępowania Ducha świętego, jak wygląda i po co
        on jest?

        Może np wybrać jeden znak zaczynając od najprostszych iść na Msze po to by go
        zaobserwować?
        Dzieciaki lubią taką rywalizację.

        A swoją drogą - czy sprawdzałaś ile on ze Mszy wynosi?
        Jesli zapamietał czytania i kazanie, to moze wcale tak źle nie uczestniczy
        tylko jest np nadpobudliwy?

        No i moze warto wiecej rozmawiac o tym jak on w ogóle rozumie Obecnosc Jezusa w
        NS i na poczatek postawic na budowanie tej realcji?
        W tym wieku Msza nie jest jeszcze obowiazkowa, moze nich najpierw zbuduje więź
        z Jezusem?

        To tak na gorąco co mi przyszlo do głowy, moze jeszcze coś potem dopiszę

        --------------
        groups.yahoo.com/group/katolicy2
        • carla7 Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 17:29
          Wiesz, ja zaczęłam chodzić do kościoła po długiej 2 letniej przerwie. Mogę
          powiedzieć, że nawracam się od prawie roku. Zanim przestałam chodzić do kościoła
          nie czułam nic, nie mogłam zmusić się do wiary i nie mogłam znieść swojego
          udawania. Więc odeszłam. Teraz potrzebuję modlitwy, skupienia. Dawniej
          niedzielną mszę traktowałam jak przykry obowiązek, teraz czekam na nią, po
          modlitwie czuję się jak nowo narodzona. Po urodzeniu syna chodziliśmy z nim do
          kościoła, mały msze najczęściej przesypiał. Teraz czytamy razem biblię dla
          dzieci, tłumaczę mu ile potrafię. Ładnie się modli, cieszy się jak może spełnić
          dobry uczynek dla Pana Jezusa, nie możemy jednak poradzić sobie z tym
          zachowaniem. Spróbuję jeszcze tej formy zabawy, zgadywania, bo wyprawę do
          kościoła on traktuje jako nagrodę. W sumie takie 5-ciominutowa modlitwa w
          kościele byłyby dla niego chyba odpowiednia.
          Pozdrawiam serdecznie.
          Carla
          • verdana Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 17:39
            Ja powinnam cicho siedzieć, bo do Koscioła nie chodzę.
            No, ale mam dzieci. Gdy starsze były małe, tata co niedziela chodził z dziećmi
            na mszę. One tego zdecydowanie nie lubiły, nudziły się okropnie. Dla wielu
            dzieci taka godzina bez możliwosci powiedzenia czegoś, zmiany pozycji, itd.
            jest po prostu "nie do przeskoczenia". Raz starsza pani (akurat ja też byłam na
            tej mszy) powiedziała nam, ze takiemu małemu dziecku należałoby coś do Kościoła
            przynieść - np. Biblię dla dzieci z obrazkami, żeby mogło przetrwać ten czas. Z
            samej mszy i kazania dziecko niewiele jeszcze wynosi.
            Miała rację. Dzieci, prowadzone regularnie do Kościoła zaczęły go sobie
            kojarzyć z wszechogarniajacą nudą i co gorsza, wymówkami i łajaniem ojca. To
            niedobrze.
            Kiedyś pisałam książkę na temat podręczników dla małych dzieci. I zwróciłam
            uwagę, że cały XIX w. i początek XX to czas, gdy małe dzieci (a małe tzn. nawet
            takie zaczynające naukę) zostawia się w domu, gdy rodzice idą na mszę. Są
            liczne teksty opisujace wygląd kościoła od środka, zdania "jak będziecie duzi,
            też bedziecie chodzić z rodzicami na mszę".
            Może to była lepsza metoda? Jakos wtedy więcej młodzieży do tego koscioła
            chodziło.
            • nulleczka Re: Msza dla dzieci? 07.12.04, 19:18
              Pamiętam z własnego dzieciństwa, że msza kojarzyła mi się zawsze z koszmarna
              nudą, chociaż moi rodzice (a tym samym i ja) nie uczestniczyli zbyt często w
              Eucharystii. Potem przez dłuzszy czas nie chodzilismy wcale i dopiero kiedy
              byłam w ósmej klasie przeżyłam bardzo głębokie nawrócenie, a tym samym msza
              stała się dla mnie ważna. Od tego czasu uczestniczyłam codziennie przez długie
              lata, dopóki nie urodziły mi się dzieci. Myślę, że takie ukochanioe Eucharystii
              to przede wszystkim wielka łaska. I o to modle sie dla swoich dzieci.
              Staram sie tez (starszej, bo młodszy jest jeszcze za mały) mówić o wartości
              mszy, tłumaczyć, zachęcać do udziału. Chociaż nie ma w tej dziedzinie przymusu.
              Madzia zreszta do niedawna pełna dobrych chęci wchodziła do kościoła, po czym
              po paru minutach ziewała ostentacyjnie i obwieszczała głośno "nudze sie", a
              nastepnie robiła wszystko, żebysmy mozliwie szybko opuscili kosciół.
              Powiedziałam więc, że może chodzic na mszę pod warunkiem, że nie bedzie
              przeszkadzać. O dziwo, bardzo czesto (nie znaczy, że zawsze) jest chętna i
              dotrzymuje obietnicy, że nie przeszkadza. Zreszta czasami właśnie biore dla
              niej Biblie dla dzieci i jest zajeta ogladaniem obrazków.
              Na stronie mamy - kasi znalazłam piekna bajkę o Eucharystii. Wzruszyłam się
              czytając ją i jeśli mozna - mamo - kasiu, chciałabym ja opowiadać moim dzieciom.
              • mama_kasia Re: Msza dla dzieci? 08.12.04, 11:55
                Nulleczko, wzruszyłaś mnie... Ależ opowiadaj bajkę, jak długo będą
                chciały słuchać. Napisałam ją dla syna, który strasznie nudził się
                w kościele...
                • direta Re: Msza dla dzieci? 08.12.04, 23:10
                  mama_kasia napisała:

                  > Nulleczko, wzruszyłaś mnie... Ależ opowiadaj bajkę, jak długo będą
                  > chciały słuchać. Napisałam ją dla syna, który strasznie nudził się
                  > w kościele...

                  A gdzie można znależć tę bajkę?
                  • mama_kasia Re: Msza dla dzieci? 09.12.04, 10:36
                    Tutaj smile www.budysie.republika.pl/
                    Bajka ma tytuł: "Królewska uczta".
                    • nulleczka Re: Msza dla dzieci? 13.12.04, 19:14
                      Wydrukowałam sobie i czekam na stosowny moment, żeby opowiedziec starszej. Jest
                      nap[rawdę piekna. Wzruszyłam sie, czytając ja. Pozdrowienia.
    • tarba Re: Msza dla dzieci? 08.12.04, 08:35
      Ja mam troje dzieci i z kazdym z nich jest inaczej. Przy pierwszym właśnie msza
      dla dzieci była jego żywiołem - tam się mógł włączyc w modlitwę nieść dary i to
      gdzieś do 5 roku życia było to. Ale ze średnim było(jest ) całkiem inaczej. On
      był nadwrażliwy na dżwięki i nie mógł znieść hałasu a nawet śpiewu w kościele -
      od razu ryk i to jaki!!!!!!!Musieliśmy wogóle przestać z nim chodzić do
      kościoła i to na kilka lat. Czyli kazde z nas chodziło osobno, a czasem udało
      się podrzucić go dziadkom i było święto- mogliśmy iść razem. Gdy średni miał
      jakieś 5 lat zaczęliśmy chodzić na "zwyczajne" msze ( o ile jest coś takiego
      jak zwyczajna msza) i to było właśnie to. Nie żeby słuchał gorliwie kazania ale
      zawsze siedzimy na tyle blisko żeby wszystko widzieć, msze u dominikanów są z
      doskonała oprawą liturgiczną i to okazało się decydujące. Trzeba widzieć moje
      młodsze dzieci (7 i 5)jak z otwartym pyszczkiem obserwują np. okadzanie ołtarza
      jak śpiewają piesni po łacinie i jak o wszystko są ciekawe. U nas okazało się
      że właśnie msza potraktowana "na poważnie" jest dla dzieci a nie ta niby dla
      dzieci. Oczywiście są momenty kiedy się kręcą ale w kościele jest tyle ludzi że
      nikt tego nie widzi i mają coś do powiedzenia- no ale cóż trzeba to przetrwać.
      Warto chodzic razem chociażby po to żeby usłyszeć zdumione i
      oskarżycielskie "mamo ty zjadłaś Chrystusa". Ale myslę że gdybyśmy na siłę
      ciągnęli średniego do kościoła (był nawet moment kiedy jak twierdził był
      niewierzący) to dziś nie byłoby go znami w kościele.
    • mama_kasia Re: Msza dla dzieci? 08.12.04, 12:35
      Trochę o tym rozmawiałyśmy, ale nie mogę teraz tego znaleźć. I to
      właśnie na podstawie tego pierwszego linku smile

      Nasze dzieci chodzą z nami na mszę dla dorosłych, a to dlatego, że oboje
      z mężem wolimy jak od początku wchodzą w dorosłą liturgię. Nie mam pojęcia,
      czy dobrze robimy. Nie wiem, nie wiem... Może na mszy dla dzieci mniej by
      się nudziły, ale z drugiej strony zachwyciłyby się może tylko oprawą. Tylko
      czy to coś złego? Może to dobra droga?
      Jednak zostajemy przy naszych przyzwyczajeniach smile Jest o tyle dobrze,
      że na mszy są też inne dzieci z naszej wspólnoty. Mam wtedy razem z
      koleżanką komentarze, jest nasz wspólnotowy wink organista, nasi mężowie
      (mój nie smile służą przy ołtarzu. To jest taka bardzo nasza msza, ... chociaż
      to suma parafialna. Dzieciaki widzą wujków i ciocie, które są w kościele.
      Ludzie wokół znają nas, niektórzy lubią. Najmłodsze dzieci rozrabiają.
      Polega to na tym, że łażą sobie, czasami pokrzykują. Pilnujemy ich
      na tyle, żeby nie przeszkadzały hałasem. Łażenie traktuję jako coś
      naturalnego. Kiedyś musiałam sobie powtarzać, że przecież one tak samo
      są dziećmi Boga jak i my, i jeszcze to, żeby przyprowadzać dzieci do
      Jezusa (Jego samego słowa smile. Teraz już nie muszę, to takie dla
      mnie naturalne.

      Zadałam pytanie moim dzieciom: czy dzieci nudzą się podczas mszy? 5-latka
      odpowiedziała, że tak (a to ona jeszcze do niedawna koniecznie chciała
      chodzić do kościoła wink, a 9-latek, że to zależy, jak słucha, to się nie
      nudzi. I tu mnie zskoczył... Nudził się kiedyś bardzo, a teraz jego
      pierwsza odpowiedź była, że nie.

      Gdy za dużo mam wątpliwości w tym temacie, myślę sobie, że eucharystia jest
      darem od Boga. Nie wyobrażam sobie, że ten dar mógłby źle wpłynąć na dzieci.
      To przecież poprzez nas Bóg wzywa ich na to spotkanie... A że one nie
      zawsze tego chcą... A czy ja zawsze tak radośnie idę do kościoła? A przecież
      potem czuję, że to było DOBRE spotkanie.
      • alex05012000 Re: Msza dla dzieci? 08.12.04, 13:49
        to zależy od rodziców i dzieci... co innego jeśli regularnie chodzą
        wszyscy, ... a co innego tak jak u nas: mąż na żadne msze nie chadza, ja od
        wielkiego dzwonu.. w wakacje chodzimy do kościółka w nadmorskiej wiosce, siedzi
        sie na ławkach przed kościołem na placyku, dzieci się bawią jak im się znudzi,
        generalnie Ola siedzi spokojnie, mam zestaw żelazny: maskotki, zdjęcia do
        oglądania z portfela i picie ... może niektórych zgorszy, ale ... , w zeszłą
        zimę czasami woziłam ją na msze dla dzieci do jednego kościoła, wspaniale
        prowadzone, ksiądz z powołaniem do dzieci... obu nam się podobało, tylko nigdy
        nie ma miejsca do parkowania, no i to jest na 10h45 więc już potem niebardzo
        coś innego, bo robi się 12h00 a ja zawsze w niedzielę funduję Oli kino, teatr,
        filharmonię (na 11h00 zawsze)i tego typu kuturalne rozrywki ... wiem, wiem, dla
        was w większości msza jest obowiązkowa i najważniejsza, ale ja nie mam kiedy
        indziej dziecka ukulturalniać... bo cały tydzień pracuję, no i pewien dylemat
        mamy niejako...
        w naszym kościele parafialnym jest zawsze multum ludzi, tłok i ścisk okropny,
        jest napewno jakaś msza dla dzieci, ale źle prowadzona, raz byłam ....
        generalnie jestem za mszą specjalnie dla dzieci, tylko jak ze wszystkim, musi
        być dobrze poprowadzona... - maria
    • isma Link 08.12.04, 15:24
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=16371089&v=2&s=0
      • glupiakazia Re: Link 08.12.04, 16:33
        Rzeczywiscie juz to dokladnie obgadalyscie, wiec sie troche powtarzam. Ale moj
        watek wzial sie wlasnie z zachwytu nad artykulem ks. Dunin Borkowskiego i
        poszukiwaniem formuly dla naszych wlasnych krnabrnych i ziewajacych dzieci.
        Idealem byloby oglolnie dostepne to, co opisuje mama-kasia, wlasnie msze
        rodzinne. Ale jak jest w praktyce wszyscy wiemy. Mialabym tylko watpliwosci z
        dopuszczeniem dzieci do czytan, bo jednak zalezaloby mi na wyraznym
        podkresleniu powagi mszy i poprostu Sacrum. Moze dobrym rozwiazaniem posrednim
        byloby przyjecie zwyczaju, ze na wszystkich mszach, nie tylko "dzieciecych",
        dzieci moga podchodzic blizej oltarza i nikogo by to nie dziwilo?
        Bo to, co obserwuje w naszych kosciolach to troche takie skrajnosci: albo msza
        dla dzieci (bardzo czesto w wersji swietej infantylnej, a wiec ciezkostrawnej),
        na ktorej jednak dzieci czuja sie swobodniej (albo za swobodnie: "a co, to
        nasza msza wiec mozemy dac czadu) albo "normalna", gdzie na marudzace (np.)
        dziecko rozmodleni dorosli patrza ze zniecierpliwieniem i niesmakiem, wiec
        trzeba z takim natychmiast wychodzic i wszyscy sa wsciekli. Jak zwykle
        najlepszy bylby zloty srodek, ktorym akurat wydaje mi sie msza dla rodzin...
    • jerzu.t Re: Msza dla dzieci? 13.12.04, 11:51
      Dla nas chodzenie z dziećmi na mszę dla dzieci było jedynym wyjściem aby być
      razem na Eucharystii.
      Chodziliśmy na mszę do dominikanów, gdzie były właśnie specjalne msze rodzinne
      (choć po lekturze tego artykułu okazuje się, że to były właśnie te msze
      infantylne, choć nie we wszystkich elementach). Na tych mszach dzieci były
      spokojne i nie wierciły się. Poza tym bez skrępowania mamy mogły na tych mszach
      nakarmić dziecko (o ile była taka konieczność). Więc można było przychodzić z
      naprawdę malutkimi dzićmi
      Takich mszy nie było w naszym parafialnym kościele.
      Teraz (o ile dzieci nie choruję) chodzimy razem do parafialnego. Dzieci są w
      miarę grzeczne. Ale potrafią się wzajemnie napędzać, więc trochę hałasują.
      Są tu też msze dla dzieci. Dziewczynki prowadzone przez siostry zakonne
      "wykonują" oprawę muzyczną, czytają czytania.
      Kazania są skierowane do dzieci ale rodzice też mogą z tego "uszczknąć".
      Czy lubią mszę?
      Generalnie jak przechodzimy czasem obok kościoła, to do niego próbują nas
      zaciągnąć smile
      A jeśli chodzi o zachowanie dzieci, to zayważyłem, że młodzież przygotowująca
      się do bieżmowania zachowuje się gorzej niż przedszkolaki...
    • magunia10 Re: Msza dla dzieci? 16.12.04, 16:42
      Moj dzieciaczek 2,5 roku wybitnie nudzi sie na mszy. Na nic zdaja sie
      tlumaczenia, ze Bozia patrzy, a Jezus cierpial za nas i jest mu przykro jak
      dzieci zle sie zachowuja. Najlepiej jest jak trafimy na msze, gdzie dzieci
      spiewaja, a jakas pani gra na gitarze. Wtedy jest bardzo zainteresowany i nawet
      probuje sam cos spiewac.
      • neogobbo Re: Msza dla dzieci? 17.12.04, 09:03
        Dziecko 2,5 letnie wcale nie musi sie grzecznie zachowywać na mszy, nawet nie
        musi na niej w ogóle być. Ale ja nie o tym chcę. Nie mów dziecku o
        jakiejś "Bozi" bo mu to może zostać. My z Kramlą od samego początku mówimy
        dzieciom o Bogu, Jezusie, Maryi, Aniołach (bez skrzydeł), Świętych, bez
        infantylizowania. Dzieciaki to bardzo łatwo łapią i rozumieją.
Pełna wersja