katolik, protestanka i dziecko :)

18.01.05, 19:24
witam wszystkich pierwszy raz na tym forum!
Ciekawa jestem, czy są wśród nas takie pary? Jak rozwiązaliście problem
chrztu? Jak mamy niekatoliczki radzą sobie z wychowaniem dziecka-
innowiercy smile ? Nasze dziecko zostało ochrzczone w KK. Nie będzie mi łatwo
uczestniczyć w jej wychowaniu religijnym. Na razie jest malutka, zobaczymy co
czas przyniesie...
Jak sądzicie, czy dobre dla rodziny jest, aby rodzeństwo było różnych wyznań?

Pozdrawiam serdecznie
    • rybka002 Re: katolik, protestanka i dziecko :) 19.01.05, 12:48
      ja z moim mezem jestesmy taka para, mamy trojke dzieci, 16,10 i teraz urodzil
      nam sie chlopczyk. wychowanie dzieci w takiej rodzinie to nielatwe zadanie.
      oboje z mezem bylismy katolikami, tradycyjno - religijni i to niedzielno
      swiateczni, nie bylo Boga w moim zyciu... piec lat temu podarowano mi Biblie i
      znalazlam w niej żywego Boga. staram się żyć na co dzień z moim Bogiem,
      czerpać z Jego Łaski wszystko to co piękne, dobre i szlachetne i staram się
      moim dzieciom zaszczepić miłość do Pana Jezusa, sakramenty są mi obce z
      przekonania, święta katolickie również, ale ponieważ jestem mężatką to muszę
      pogodzić się z myślą o tym , że moje dzieci bęą w nich uczestniczyć. komunię
      mojego synka przeleżałam w szpitalu a chrzciny zobaczymy...Według mnie
      prawdziwe chrześcijaństwo polega na codziennej społeczności z Bogiem poprzez
      modlitwę i czytanie Biblii i posłuszeństwo jej zasadom...Nasze małżeńtwo
      niestety nie jest jednością, mamy inne priorytety, inne zdanie na wiele spraw,
      ale najważniejsze w tym wszystkim jest nauczenie się sztuki kompromisu i
      szukania wspólnych punktów...
    • isma Re: katolik, protestanka i dziecko :) 19.01.05, 12:59
      Znam takie rodziny, gdzie dzieci sa wedle plci podzielone na prawoslawne i
      katolickie wink)). jest tak np. w rodzinie stryja mojego meza, katolika, wdowca
      po prawoslawnej: corki sa prawoslawne, synowie sa katolikami. Wydawalo mi sie
      to sztuczne, ale do wiekszych konfliktow nie prowadzilo. Ale tu chyba niemala
      zasluga przezwyciezalnych roznic dogmatycznych i otoczenia, w
      ktorym "innowierczosc" nie byla niczym szczegolnym, za to wiara w ogole - tak ;-
      )))
    • darcia73 Re: katolik, protestanka i dziecko :) 19.01.05, 15:17
      Bardzo Cię podziwiam smile
      Ja jako protestantka z narzeczonym katolikiem od samego początku zaznaczyłam
      mu, ze nasze wspólne dzieci będą protestantami, bo ja jako matka nie moge sobie
      wyobrazić wychowywania dziecka w innej wierze, tym bardziej, z e w naszym
      związku akurat ja jestem bardziej zaangażowana w sprawy wiary. Mój synek z
      poprzedniego związku jest wychowywany po protestancku, ale to rozumie się samo
      przez się wink
      Teraz mamy problem ze ślubem tzn. z całym tym szumem wokół tego gdzie on ma
      być : w USC, czy w kościele a jak tak to w którym. Znam księdza katolickiego,
      który chciałby udzielić nam ślubu, nawet bardziej niż ja sama. Wg niego tylko
      ślub w kk jest najlepszy i bardzo stara się mnie do niego przekonać. Nawet idąc
      na pewne ustępstwa tzn. miałabym przysięgać, ze dzieci będą wychowywane po
      chrześcijańsku a nie po katolicku itp. Ślub byłby bez mszy tzw ekumeniczny. I
      jeszcze sporo podobnych kwestii. Ale ja i tak mówię temu księdzu, ze dzieci
      będą protestantami ! Ale w związku z tym idą jakieś sprawy urzędowe w kk. Nie
      wiem dokładnie zgoda biskupa czy cos takiego. I termin ślubu się odwleka a ja
      myślę o sierpniu. Chciociaz ten czas tak szybko leci. Jeszcze wczoraj był
      październik a dzisiaj już styczeń wink
    • mader1 Re: katolik, protestanka i dziecko :) 19.01.05, 19:21
      Nie znam zadnej takiej pary dobrze smile ale slyszalam o takiej, ktora w
      jednym tygodniu prowadzala dzieci do zboru ( tata), w drugim do kosciola
      ( mama) smile Podobno szczesliwe malzenstwo.
      Zycze powodzenia !
    • mmb Re: katolik, protestanka i dziecko :) 20.01.05, 14:06
      Ja jestem dzieckiem takiej pary.
      Mój ojciec z dumu ewangelik, matka katoliczka.
      Wynik: Bylam ochrzczona jako katoliczka, pierwsza komunie tez miałam,
      a jako osoba dorosla stałam sie protestantka.
      Moja matka zawsze szanowała moje decyzje i moje zdanie
      Znam jednak osobę, ktora byla ochrzczona w kościele katolickim, konfirmacje
      miała w kosciele protestanckim, a ślub brała w cerkwi prawosławnej (jako
      protestantka wychodząca za prawosławnego) - to jest ekumenizm wink
    • ania.silenter_exunruzanka Re: katolik, protestanka i dziecko :) 20.01.05, 22:25
      U nas tak jest - ja jestem katoliczką, mąż adwentystą, teściowa adwentystką
      krytycznie nastawioną do katolików, a teść adwentystą - katolikożercą.
      Dziewczynki będą wychowywane po katolicku (chrzest, komunia) - jest to
      konsekwencją naszego ślubu w KK i przysięgi, którą składaliśmy, ale jeśli potem
      wybiorą protestantyzm, cóż, uszanuję ich wolę...Chciałabym tylko aby w tym
      zamęcie nie zagubiły drogi do Boga.
      pozdrawiam
    • sion2 Re: katolik, protestanka i dziecko :) 21.01.05, 13:00
      Gdybym wyszła za mąż i miała dzieci z niekatolikiem, chciałabym wychować je w
      wierze katolickiej. Jednakże przede wszystkim zalezałoby mi na tym, żeby
      - wierzyły w Jezusa Chrystusa, miłowały Go, powierzyły Jemu swoje zycie
      - Bóg był dla nich najwazniejszy w życiu
      - umiały woli Bożej szukać w Jego "liście" do nas czyli w Biblii
      - miały podstawową wiedzę na temat historii chrześcijaństwa, umiały szukać
      argumentów dla swojej wiary, znały wiarę 2 tysiącleci chrześcijanstwa
      - nigdy nie pogardzały innymi chrześcijanami

      Tak bym wychowywala swoje dzieci. NIe wyobrazam sobie małżeństwa z kimś kto by
      pogardzał kościołem katolickim, walczył z nim, osmieszał wiarę, był agresywany
      wobec wszytskiego co "katolickie". Nigdy bym się z nim nie porozumiała, a
      wychowanie dzieci w takiej atmosferze uważam za bardzo głęboko
      NIEchrześcijańskie. Czytałam o takiej dziewczynie - jak dorosła została...
      buddystką, na przekór tacie-katolikowi oraz mamie udowadniającej wyższość
      absoloutną luteranizmu nad katolicyzmem od "ładniej ubranej choinki w naszym
      zborze" po: "my tylko do Jezusa się modlimy".

      Natomiast gdyby moje dzieci w wieku dorosłym odeszly z KK, liczyłoby się dla
      mnie nadal to co wymieniałam na początku: jesliby wierzyły w Jezusa, kochały Go,
      nie pogardzałyby innym chrześcijaninem a zwałszcza katolikami - uważałabym, że
      lepiej aby były chrześcijaninem - niekatolikiem, niż miałyby w ogóle nie wierzyć
      w Boga i Go nie miłować.

      Bo po tym można poznać uczniów Jezusa, ze są pokorni, jedni drugich uważają za
      lepszych od siebie, miłują się i nie posługują się oszczerstwami. Nienawiści i
      pogardy wobec wiary katolickiej, głębokiego przekonania niekatolików że nie może
      być większego nieszczęścia niż chrzest niemowląt w KK oraz praktykowanie wiary w
      KK, oraz że nie można nawrócić się do Boga będąc katolikiem - nie zrozumiem
      NIGDY. I tak bym wychowywała dzieci aby nawet na sekunde im do głowy nie
      przyszło,że mozna gardzoc jakąś wspólnotą "bo nie chodzą z nami"...
      pokzaywałabym im ile prawd wiary mamy wspólnych - całe długie CREDO, zamiast
      rozpaczać "jak ty możesz modlic się w zborze/kosciele katolickim".

      Czyli po prostu wychowywałabym dzieci w miłosci bliźniego a wczesniej szukałabym
      takiego kandydata na męża, który kierowałby się własnie takim przeslaniem. A
      całą resztę złozyłabym w ręce Jezusa aby On sam czuwal nad moimi dziecmi.
      • kretka27 Re: katolik, protestanka i dziecko :) 21.01.05, 19:44
        dziękuję za odpowiedzi wink
        Ślub braliśmy w kościele ewangelickim, w mojej parafii. Mąż (b. wierzący
        katolik) załatwił sobie dyspensę, tak, aby jego ślub ze mną i w dodatku w
        kosciele innym niż kk był przez kk uznawany jako związek sakramentalny.
        Uzyskanie dyspensy kosztowało trochę nerwów i nie zawsze było dla mnie
        przyjemne, niestety. Moja wiara nie wymagała ode mnie deklaracji co do
        wyznania, w jakim wychowamy ewentualne dzieci. KK tego od męża wymagał, a ja
        musiałam o tym wiedzieć i zapewnić, że nie przeszkodzę mu w tym.
        Tradycyjnie to matka dba o wychowanie religijne dziecka (ja sama jestem z pary
        katolicko-ewangelickiej, z tym, ze mój tata jest katolikem tylko z nazwy), mam
        obawy, co do przyszłości. Mam też nadzieję, że dziecku się "nie pomiesza" jeśli
        raz pójdzie z nami na mszę, a raz na nabożeństwo.
        Pozdrawiam
        • oleswava Re: katolik, protestanka i dziecko :) 23.01.05, 14:38
          To dosyć trudna kwestia, w moim przypadku akurat nie było problemu, bo obydwoje
          z mężem jesteśmy protestantami. Myślę, że jednak byłoby mi bardzo trudno w
          związku z człowiekiem innego wyznania. Chciałabym, aby moje dzieci dorastały
          widząc jedność pomiędzy mamą i tatą, również w sprawach wiary. Jakoś nie
          wyobrażam sobie, że w związku z katolikiem mogłabym narzucać mu sprawy wyznania
          w jakim wychowalibyśmy nasze wspólne potomstwo. W końcu to mąż jest głową domu
          i wydaje mi się, że to do niego powinna należeć ostateczna decyzja.
          Z drugiej jednak strony, co to znaczy wychowywać dzieci po katolicku lub
          protestancku? Żeby były przyzwyczajone do sakramentów lub tylko do wieczerzy
          pańskiej? Niezależnie od wyznania, najważniejsze jest, by znały Boga i
          szanowały go swoim życiem, i to powinniśmy w nie wpajaćsmile
    • minerwamcg protestant, katoliczka i troje :) 02.02.05, 15:27
      U nas się zanosi na coś takiego. Wiemy już dokładnie, które elementy
      sa "wspólne", i że będzie można ochrzcić dzieci w kościele tym lub tym bo oba
      uznają nawzajem swój chrzest. Będziemy się starali wychowywać wszystkie dzieci
      w duchu tego, co wspólne w obu religiach, nie zatajając różnic. Z komunią
      poczekamy - będzie czas zastanowić się: komunia czy konfirmacja.
      Nie chcielibyśmy, żeby jedno z nas "musiało ustąpić" i oddać wychowanie
      religijne dzieci w ręce drugiego - z drugiej strony za wszelką cenę chcemy też
      uniknąć walki o "rząd dusz", bo to na pewno nic dobrego nie przyniesie. Trudne?
      Ba. Myślicie, że się nie boję smile
Pełna wersja