Dzieci i Sroda Popielcowa...

09.02.05, 17:23
To dziwne z doroslego punktu widzenia, ale gdy bylam dzieckiem
podobala mi sie msza w Srode Popielcowa. Slowa o prochu wcale mnie
nie przerazaly - bo o smierci myslalam w kategorii mojego
szczesliwego pobytu w niebie. Uwazalam, ze Wielki Post fajnie sie
zaczyna - to posypywanie glow bylo bardzo... atrakcyjne ?
Rozmawialamm ze starsza corka - dla niej ta msza jest smutna.I
dziejszy dzien tez.
Srednia wrocila ze mszy z bolem glowy...
    • mama_kasia Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 10.02.05, 09:37
      Średnia zrobiła wczoraj skarbonkę z pudełka po herbacie na
      jałmużnę wielkopostną. Synowi się nie chciało, ale jeszcze zrobi.
      Także córce dzień wydał się dosyć radosny - pełne ręce roboty wink
      Do kościoła pójść nie chciała - to ostatnio normalka. Popiół
      natychmaist strzepała z siebie. To była msza wcześniejsza, więc
      sporo było dzieci i kazanie też głównie dla nich. Ojciec mówił
      o śmierci, o prochu. Proch wziął na rękę i zdmuchnął - bardzo
      to było obrazowe. Ale mówił też o wieczności.
      Staram się, aby każda z części roku liturgicznego różniła się od innych,
      aby to, co jest w kościele przekładało się na dom. Też dlatego każdy
      z tych wyróżniających się okresów jest z ciekawością witany przez dzieci.
      Syn już mówił siostrze o tym, że będziemy chodzić w piątki na drogę
      krzyżową. Nie jest to łatwy czas, te różne rezygnacje, ale w jakiś
      sposób intrygujący.
    • mader1 Re: Dzieci i wyrzeczenia 10.02.05, 10:21
      jak to u Was jest ? Czy sami okazujecie dzieciom wstrzemiezliwosc,
      zeby dac przyklad ? Czy sugerujecie cos ? Czy narzucacie ?
      Ja obawiamm sie, zeby to odmawianie sobie slodyczy nie byloo takimm
      rytualem troche ... bezmyslnym...
      • mama_kasia Re: Dzieci i wyrzeczenia 10.02.05, 22:14
        Przede wszystkim my sami dajemy, często niedoskonały, przykład.
        Dzieci widzą jak nie jest mi łatwo zrezygnować ze słodyczy czy
        z komputera. Poza tym mówimy, że robimy to po to, aby pieniądze,
        które zaoszczędzimy, dać ubogim z parafii (w Wielki Czwartek
        w procesji jałmużniczej), a także dlatego, że np. przez komputer
        zaniedbuję czasami swoje obowiązki, a nie chcę tego.
        Nie wiem na ile jest to dla nich rytuał bezmyślny, a na ile świadomy.
        Ale znowu, chodzi tutaj o to, że my wszyscy (i rodzice i dzieci)
        przeżywamy Wielki Post. Mój mąż wtrąca się wink, że my ich nie uczymy,
        ale raczej razem przeżywamy.
        Pewnie, że im proponujemy sposób poszczenia. One to akceptują lub nie.
        Czasami po to, aby postępować jak my (to przecież wychowanie smile, a
        czasami może dla samej atrakcji.
    • alex05012000 Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 11.02.05, 15:28
      moje dziecko na mszy w środę popielcową nigdy nie było, w tym roku miałyśmy
      ospę, więc nawet jakbym chciała... nie uznaję też dla niej postu, ani wyrzeczeń
      w postaci niejedzenia słodyczy (jada ich mało) czy odmawiania sobie czegoś tam,
      wydaje mi się, że jest na to za mała no i nie rozumie pojęcia postu,... dla
      małych dzieci takie "posty" wg mnie nie mają sensu, co do zbierania do
      skarbonki dla biednych to Ola nie dysponuje gotówką, raczej uczę ją oddawać za
      małe ubranka i zabawki, którymi sie nie bawi dzieciom z ubogich rodzin, ma już
      taki odruch nawet, jak coś za małe to od razu mi daje " dla biednych
      dzieci" ... swoją drogą jak uważacie, czy 5-letnie dziecko trzeba wdrażać już w
      post?
      dodam, że ja specjalnie w domu nie zachowuję postu, ani w piątki ani w wielkim
      poście... żyjemy bardzo oszczędnie, jadamy prosto i tanio, a często w piatek
      jest kawałek mięsa czy wędliny na stole, no bo to tak wyszło (mąż ryb nie jada,
      jaja mu szkodzą..., a do tego ja nie mam czasu gotować skomplikowanych potraw),
      dla mnie posty i wyrzeczenia mają sens jeśli się przez inne okresy w roku "suto
      jada i baluje", ale jeśli mam wrażenie postu całorocznego ... jakoś do mnie to
      nie przemawia ...
      napiszcie czy w okresie wielkiego postu robicie jakieś specjalne wyrzeczenia i
      na czym polegają, może się dam namówić - pozdrawiam - maria
      • lucasa Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 11.02.05, 16:41
        nie mam kiedy pisac, bo zagladnelam tu tylko na sekunde i lece odebrac Karolke,
        chcialam tylko podzielic sie tym co odkrylam nie tak dawno (lepiej pozno...),
        ze wcale w czasie Wielkiego Postu nie musze sobie czegos odmawiac, ale np.
        zobowiazac sie do czegos, wlasnie w tym czasie czegos sie podjac...

        wiecej o tym, jak mi sie wreszcie ten dlugi i meczacy tydzien skonczy...
        Agnieszka
      • mama_kasia Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 11.02.05, 17:02
        Moje wyrzeczenia: mniej komputera, słodycze tylko w niedzielę,
        jeszcze mniej TV. I nie znaczy to, że objadam się słodyczami czy cały
        dzień siedzę przed TV (może z wyjątkiem tego kompa ostatnio wink).
        Wiem jednak, że są sytuacje, gdy oglądam film, a dzieci wołają do
        modlitwy. Odpowiadam im, że potem pomodlimy się. Niejedzenie słodyczy,
        czy rezygnowanie z ulubionych sałatek, lepszych wędlin, które i tak były
        nie za często. Sama świadomość, że nie mogę, bo tak postanowiłam, wzmaga
        pragnienie, aby jednak zjeść... Widzę, jak jestem słaba. Poszczenie to
        dla mnie zauważenie własnej słabości i jednocześnie wielkości Boga.

        Mój mąż np. zrezygnował z kupowania aparatu (kupowanie u niego odbywa się
        w ten sposób, że przegląda internet, ściąga zdjęcia, zbiera informacje
        i niekoniecznie dochodzi do jakiegokolwiek zakupu, ale czasu zabiera mu
        to sporo).

        Każdy ma coś, z czego może "złożyć" ofiarę.

        A z tych wszystkich ofiar może też powstać wymiar materialny - jałmużna.
        I nie chodzi tutaj o jej wielkość. Dla mojej córki jest to parę złotych.
        To nie są jej pieniądze, tylko nasze, ale przez nią "wygospodarowane" wink
        Dzisiaj np. stwierdziła, że zje słodycza (a dodam, że normalnie zjada
        coś słodkiego raz dziennie); wczoraj zrezygnowała. To takie bardzo małe
        kroczki. Te kroczki rodzą pytania: ile czasu jest post? Czy do moich
        urodzin? Kiedy się skończy?

        To takie nieuporządkowane myśli na początek postu, ale mam 40 dni, aby
        zrozumieć coś WIĘCEJ...
        • mama_kasia Re: jeszcze cytat 11.02.05, 17:08
          Wszechmogący Boże, spraw, abyśmy przez doroczne ćwiczenia wielkopostne,
          ten sakramentalny znak naszego nawrócenia, postępowali w zrozumieniu
          tajemnicy Chrystusa i wypełniali ją w życiu przez godne postępowanie.
          (Mszał Polski: kolekta)
        • mader1 Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 13.02.05, 23:56
          mama_kasia napisała:

          > Moje wyrzeczenia: mniej komputera,

          To daje sie bolesnie odczuc , ale gdzie tu dobro Wspolnoty
          Forumowej ? Ty tu nie jestes tylko dla wlasnej przyjemnosci, pragne
          zauwazyc wink
          >
          • mama_kasia Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 14.02.05, 10:30
            Toteż mimo wszystko jestem codziennie, tyle że krócej smile)
      • pawlinka Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 11.02.05, 22:42
        ja natomiast w piątek poszczę. tak było w moim domu rodzinnym, a babcia pościła
        dodatkowo jeszcze w środę i sobotę.
        Właściwie wg mnie ograniczanie się do niejedzenia mięsa to troche za mało.
        Czasem w tygodniu, nie tylko w piątek, mamy warzywny bądź rybny obiad. Ryby
        uwielbiamy i to mi się kłóci z ideą postu piątkowego: powinnam jeść to, co tak
        lubię? raczej powinnam wyrzec się właśnie ryb.
        W rodzinie męża post piątkowy był raczej dość luźno postrzegany i po kilku
        latach i dyskusjach(smile) przestrzegamy postu razem: tzn: na grilla nie
        zapraszamy w piątek, nie jemy mięsa, ne idziemy potańczyć, nie wyprawiamy
        urodzin. Ktoś z mojej rodziny zauważył, ze przesadą jest przypominać sobie co
        tydzień ukrzyżowanie Pana, wystarczy raz na rok. zabolało mnie to, bo ja
        naprawdę ten dzień z pamiątką Krzyża kojarzę. Pomyślałam wtedy, że to jest tak,
        jakby ktoś zatańczył w rocznicę śmierci matki na grobie. Mój rozmówca też co
        tydzień pzrecież nosi kwiaty i zapala znicze na mogiłach rodziców i brata.
        A w ogóle sprawa postu piątkowego jets taka wstydliwa, jak twierdzą niektórzy.
        Kiedyś na kolędzie własnie w piątek pani domu poczęstować chciała znajomego
        księdza kolacją. nabiał, chleb, warzywa, coś mało "bogato", dla dekoracjo
        postawiła wędlinę. Wygłodniały kapłan rzucił się na jedzonko, oczywiście od
        razu wziął się za kiełbasę. Dorastająca córka pani domu przyglądała się ze
        zgrozą, Ksiądz w końcu do niej rzecze tak: a Ty co, tak sam serek?
        Na to dziewczę: Bo ja proszę księdza w piątki poszczę.


        • pawlinka Re: Dzieci, Środa Popielcowa i wyrzeczenia ... 11.02.05, 22:47
          za szybko wyslałam.
          mam w domu pięciolatka i dwulatkę. Często razem z nami zachowują post w piątek.
          raczej mówię wtedy, że dziś jest piątek i dlatego jemy to i to. Ale tak
          naprawdę, to nie mam jeszcze pomysłu jak zacząć uczyć, przynamniej starsze,
          wyrzeczenia. Na razie mówię, że nie ja będę jadła słodyczy w Poście, ograniczę
          kawę...Dziś na spacerze zobaczyiśmy ogłoszenie o zbiórce rzeczy dla ubogich.
          Zrobimy paczkę, mam nadzieję, że dzieci się włączą.
    • pawlinka Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 11.02.05, 22:27
      w dzieciństwie nie cierpiałam początku Wielkiego Postu, ten czas był dla mnie
      wielką smutą. Co innego adwent, łatwiejszy w przeżywaniu. pamiętam nawet jakieś
      rozmowy na katechezie: o wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Świętami
      Wielkanocnymi...mniemanologia czyli stosowana... zaczęło to sie zmieniać tak
      około końca podstawówki. nagle zaczęliśmy chodzić całą rodziną na ceremonię w
      Wielkim Tygodniu, wcześniej uczesniczyliśmy tylko w Drodze Krzyzowej. To był
      szok...takiej głębi się nie spodziewałam, odkryłam modlitwę i piękno tych dni.
      Stworzyliśmy rodzinną tradycję: w W. Czwartek - wieczorem, ok. 21.30 raz
      jeszcze do kościoła na adorację w Ciemnicy, w Piątek, o tej samej porze - do
      Grobu...Kościół już pustawy nieco, kilkanaście osób...z roku na rok
      przekonywałam się, ze spotykamy tam tych samych ludzismile
      W niedzielę uwielbiałam Gorzkie Żale. Przestało to być dla mnie smetne
      wszystko. A kiedy w Wielki Poniedziałek umarł mój dziadziuś przeżyłam to jakoś
      szczególnie.
      Potem jeszcze inne elementy dochodziły do układanki wielkopostnej: np.: tak
      poprowadzić przygotowania, żeby móc uczestniczyć w ceremoniach. Tutaj babcia
      męża opowiadała jak jej sąsiedzi -protestanci - świętują Piątek, wiec ona jako
      sąsiadka też nie chciała niszczyć ciszy trzepaniem dywanów...
      Taka dziecięca niechęć do żałoby pewnej, postu, umartwienia przeszła u mnie w
      większe zrozumienie tego czasu...Przede mną pewnie jeszcze dużo, dużo do
      zrozumienia, ale to już widzę teraz.
      Dziś moja starsza latorośl z chęcią poszła na Drogę Krzyżowa. Cieszę się
      przeogromnie, że dzieci mają specjalne nabożeństwo. (Mój Boże, a w Kościele
      garsteczka, na nabożeństwie dla dorosłych - też.) A mój Lolek z własnej woli
      chodził za krzyżem od stacji do stacji... Cieszę się bardzo. Rano wspomniałam,
      ze idziemy na Drogę Krzyżową, przypilnowałam, żeby przygotował się wcześniej
      (tj. ubrał, bo to trwa, oj trwa). Pooglądaliśmy jeszcze ksiażeczkę z obrazkami
      poszczególnych pzrystanków...
      I ciekawe, czy był to dla niego ponury obrządek? Zapytam jutro.
      • lucasa Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 12.02.05, 22:36
        ja nie jem miesa w piatki przez caly rok i nawet nie tlumacze za bardzo
        pytajacym dlaczego. ja sama tego nie rozumialam, ze poscic musze w Polsce a juz
        jak w piatek bylam w Niemczech to juz nie. teraz w Anglii tez nie "musze".
        poscic. a poszcze bo dla mnie wazne, i mimo wszystko przypomina mi po co. postu
        calkowitego nie moge zastosowac nawet tylko w Wielki Piatek, bo juz po polowie
        dnia mam zawroty glowy i nie dotrwalabym do wieczora.

        a w Wielkim Poscie staram sie sobie czegos odmowic. tyle, ze nie slodyczy (bo
        zauwazylam, ze ciesze sie z tego, ze 2w1 - cos dla postu i cos dla figury smile, a
        chcialabym aby byla dobra intencja).

        a wlasnie jakis czas temu odkrylam, ze dla mnie z najwiekszym pozytkiem jest
        podjecie obowiazkow (zaczelam pomagac ksiedzu prafialnemu i tak juz zostalo
        przez caly rok, duzo czasu mnie to nie kosztuje, a wydaje mi sie, ze robie
        dobra i potrzebna robote), a najbardziej dla mnie cenne, bo najwiecej trudu
        wymagajace sa postanowienia o chodzeniu na msze w srodku tygodnia, nieopuszeniu
        zadnej Drogi Krzyzowej, czytania codziennie Biblii. wiem, ze nie powinno tak
        byc, ale bardzo duzo to mnie kosztuje. i dlatego cenie. aha, jeszcze
        przypomnialo mi sie np. ograniczanie internetu - to dopiero wyrzeczenie na
        miare czasow,co?

        w ogole czytalam kiedys takie stwierdzenie, ze jak sie powie komus z Kosciola
        Zachodniego (skrot myslowy), zeby poscil, to sie zapyta po co. a ten z Kosciola
        Wschodniego spyta sie ile czasu. wg mnie cos w tym jest. ja nie chce pytac
        tylko stosowac. bo ze potrzebne - wierze.

        jeszcze taka refleksja nie zwiazana koniecznie z Wielkim Postem. nie wiem czy
        zauwazylyscie/liscie, ze jak sie podejmnie jakies wyrzeczenie to tym wiecej
        jest z tym zwiazanych pokus. ja przewaznie nie pije alkoholu w sierpniu i
        pazdzierniku (choc w ogole duzo nie pije, ale w ogole to lubie posiedziec przy
        piwie, lubie wina do kolacji i likiery na pogaduchy przy slodkim). i choc
        wczesniej moga byc tygodnie czy miesiace, ze nie ma okazji, to wlasnie wtedy
        gdy postanowie nie pic okazuje sie, ze ktos zaprasza na wesele, ze odwiedzaja
        znajomi nie widziani "kope lat" i przywoza specjaly, ze cos-tam-cos-tam-cos-
        tam. i to naprawde robi sie takie nawarstwienie. ze ze zwyklego "nie pije" robi
        sie prawie heroiczny smile wysilek. no i nie lubie sie tlumaczyc. bo niby dlaczego.
        no, ale to moze tylko u mnie tak wystepuje.

        a odnosnie dzieci to jeszcze nie wiem. Karolina jest za mala. ale chcialabym
        aby w tym czasie tez bylo cos dodatkowego, czego nie ma w pozostalym czasie.
        czyli zaczynajac od drogi krzyzowej. a moze jak jest juz czytanie Biblii to
        spiewanie? czytanie rozwazan? czytanie fragmentami ksiazki o temacie
        religijnym? hmmm... na razie bede Was podczytywac...

        A
        • addria Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 12.02.05, 23:03
          lucasa napisała:

          > ja nie jem miesa w piatki przez caly rok i nawet nie tlumacze za bardzo
          > pytajacym dlaczego. ja sama tego nie rozumialam, ze poscic musze w Polsce a
          juz
          >
          > jak w piatek bylam w Niemczech to juz nie. teraz w Anglii tez nie "musze".
          > poscic.

          Zaraz, to jak to jest??? Ostatnio czytałam rozmowę z pewnym księdzem, który
          twierdził, że spozycie mięsa w piątek (w okresie Wielkiego Postu) jest
          grzechem, z którego katolik powinien się wyspowiadać. Ale tylko w Polsce???
          • pawlinka Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 12.02.05, 23:44
            z tego co wiem jest to prawo lokalne, tzn. obowiązuje w Polsce (Kan. 1251.
            Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z
            zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki
            całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast
            wstrzemięźliwość i post obowiązują w Środę Popielcową oraz w piątek Męki i
            Śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa). Swoją drogą rzeczywiście dziwaczne to
            jest: grzeszę nie zachowując postu w Polsce, a w innym kraju już nie. bardzo
            podoba mi się określenie "dusdzpasterstwo sympatyczne". To po przeczytaniu
            artykułu w najnowszym "Gościu" (frag. na razie
            goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&art=1107944330&dzi=1104781054&katg=
            • addria Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 12.02.05, 23:54
              Cóż, dziwaczne...
              To tak jak z Wigilią Bożego Narodzenia: pewnego dnia przepis się zwyczajnie
              znowelizował i grzech przestał być już grzechem wink)) Ciekawe.
              • sion2 Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 13.02.05, 21:17
                addria napisała:

                > Cóż, dziwaczne...
                > To tak jak z Wigilią Bożego Narodzenia: pewnego dnia przepis się zwyczajnie
                > znowelizował i grzech przestał być już grzechem wink)) Ciekawe.


                to niezupełnie tak addrio...
                • lucasa Re: do Sion 13.02.05, 21:51
                  sion2 napisała:

                  > addria napisała:
                  >
                  > > Cóż, dziwaczne...
                  > > To tak jak z Wigilią Bożego Narodzenia: pewnego dnia przepis się zwyczajn
                  > ie
                  > > znowelizował i grzech przestał być już grzechem wink)) Ciekawe.
                  >
                  >
                  > to niezupełnie tak addrio...

                  a jak jest? bo ja chyba tez uwazam tak jak addria... (tzn ze to tak dziwnie
                  troche). albo jakbys mogla, to polec jakis artykul czy link, albo odpowiedz w
                  oddzielnym watku. dzieki.
                  A
                  • sion2 Re: do Sion 14.02.05, 11:08
                    lucasa napisała:

                    > sion2 napisała:
                    >
                    > > addria napisała:
                    > >
                    > > > Cóż, dziwaczne...
                    > > > To tak jak z Wigilią Bożego Narodzenia: pewnego dnia przepis się zw
                    > yczajn
                    > > ie
                    > > > znowelizował i grzech przestał być już grzechem wink)) Ciekawe.
                    > >
                    > >
                    > > to niezupełnie tak addrio...
                    >
                    > a jak jest? bo ja chyba tez uwazam tak jak addria... (tzn ze to tak dziwnie
                    > troche). albo jakbys mogla, to polec jakis artykul czy link, albo odpowiedz w
                    > oddzielnym watku. dzieki.


                    Według mnie takiej sprawy nie można a nawet nie godzi się rozpatrywac na
                    płaszczyżnie prawnej "katolik musi poscić" "katolik jak zje w piątek mięso to
                    musi się wyspowiadać, ale tylko jak zje na terenie Polski" "coś jest grzechem w
                    Polsce a poza Polską nie jest"

                    Bo według mnie jest to sprawa miłosci do Boga i sposobu w jaki sie to chce
                    wyrazić. Na temat postu jest mnóstwo wypowiedzi w NT, mnóstwo razy Jezus sam
                    posci i ten post wyraźnie zaleca swoim uczniom. NIe jest to sprawa wymysłu
                    kościoła katolickiego ani tradycji, tylko post jest zalecany i polecany przez
                    samego Jezusa. On swoją działalnośc mesjańską zaczął od 40 dni postu na pustyni.
                    I wyszedł z tego postu umocniony i pełen ducha misyjnego. Myśle ze w ten sposób
                    zostawił nam przykład jaki skutek powinien mieć dla nas post przeżywany z Bogiem
                    i dla Boga.
                    Katolicy mają 2 dni w roku postu obowiązkowego na całym swiecie: środa
                    popielcowa i Wielki Piątek.
                    Oprócz tego w Polsce zwyczajowo pości się w każdy piątek. Dlaczego? Tego dnia
                    umarł za nas Zbawiciel. Nie rozumiem rozważań na tym tle "mam grzech?" "nie mam
                    grzechu?". Jeżeli ktoś mi rzuca hasło "a poza Polska to nie trzeba poscić w
                    piątki" to ja sie go pytam "a czy twoja miłosć do Jezusa jest tak mała że cie na
                    to nie stać?". Post zachowywany dla przepisu nie ma większego znaczenia dla
                    Boga. Nie rozumiem że czegoś mam przestrzegać bo cos jest grzechem albo nie
                    jest. Ja się pytam siebie i kazdego o jego relację z Jezusem i dopiero poźniej
                    zaczynam myślec o kategoriach prawnych.
                    Dlatego własnie napisałam że to niezupełnie polega na tym, ze coś jest poza
                    Polską niegrzeszne a w Polsce grzeszne.
                    Myślę, ze każdego kogo nie stać z powodu właśnego lenistwa i wygody na jakże
                    symboliczne uczczenie dnia męki Zbawiciela przez powstrzymanie się w pt od
                    jedzenia mięsa jakoś tam rani Boga. Oczywiscie mówię o katolikach. Bo taki jest
                    zwyczaj w naszym kosciele, wprowadzony na podstawie nauki Jezusa. I myslę, ze
                    akurat granice państwowe nie mają tu znaczenia. Ja jadąc na wakacje za granice
                    takze w piątki nie jadłam mięsa. Nie jadły go też zakonnice włoskie smile.

                    Bo rozpatrując tę sprawę w kotekście prawnym rzeczywiście jest absurd.









                    • addria Re: do Sion 14.02.05, 13:51
                      Widzisz, tak to ja rozumiem i co więcej, jestem skłonna się z takim podejściem
                      zgodzić.
                      Absurdalne bowiem jest dla mnie odgórne "nakazywanie" czegokolwiek bez
                      uwzględnienia w tym czymś, świadomego wyboru danego człowieka.
                      No i czy nie jest absurdem, że w Polsce trzeba się z czegoś wyspowiadać, a za
                      granicą już nie? A przecież takie jest to prawo kościelne, a może nie? Jak więc
                      to wytłumaczyć?
                      • sion2 Re: do Sion 14.02.05, 16:51
                        addria napisała:

                        > Widzisz, tak to ja rozumiem i co więcej, jestem skłonna się z takim podejściem
                        > zgodzić.
                        > Absurdalne bowiem jest dla mnie odgórne "nakazywanie" czegokolwiek bez
                        > uwzględnienia w tym czymś, świadomego wyboru danego człowieka.
                        > No i czy nie jest absurdem, że w Polsce trzeba się z czegoś wyspowiadać, a za
                        > granicą już nie? A przecież takie jest to prawo kościelne, a może nie? Jak więc
                        >
                        > to wytłumaczyć?



                        addrio nie słyszałam nigdy żeby jakieś prawo koscielne nakazywało z czegoś się
                        spowiadac z czegoś innego nie, nie wiem kto ci tak powiedział...
                        żadne normy prawne nie nakazują co ma być treścią spowiedzi
                        tutaj obowiązuje sumienie, oczywiście odpowiednio kształtowane ono musi być, ale
                        naprawdę nie ma sensu rozpatrywać tej sprawy w kategorii prawnej
                        bo tu chodzi o pytanie czy zraniło sie Boga czy nie...
                        jeśli ktoś nie przestrzega postu z przekory, z chęci udowodnienia "czarnym" że
                        sie nie znają, że nie będą mi dyktować co mam robić a co nie, albo z lenistwa,
                        albo z ignorancji itd. - według mnie taki człowiek obraza Boga i powinien
                        żałować takiej postawy smile
                        to czy sie obraziło Boga czy nie wynika z INTENCJI czynu a nie z przepisu prawnego.
                        • addria Re: do Sion 14.02.05, 17:16
                          Ok, ale te normy mówią często co jest grzechem. Czy wobec nich grzechem będzie
                          zjedzenie mięsa w piątek (ale nie Wielki)? W Polce? W innych krajach?
                          • sion2 Re: do Sion 14.02.05, 17:23
                            addria napisała:

                            > Ok, ale te normy mówią często co jest grzechem. Czy wobec nich grzechem będzie
                            > zjedzenie mięsa w piątek (ale nie Wielki)? W Polce? W innych krajach?


                            przepraszm ale to może zacytuj mi tę normę prawną określającą co jest grzechem a
                            co nie...
                            ja znam tylko przykazania...
                            • addria Re: do Sion 14.02.05, 19:49
                              >
                              > przepraszm ale to może zacytuj mi tę normę prawną określającą co jest
                              grzechem
                              > a
                              > co nie...

                              Zacytuje post pawlinki:
                              "...jest to prawo lokalne, tzn. obowiązuje w Polsce (Kan. 1251.
                              Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z
                              zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki
                              całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast
                              wstrzemięźliwość i post obowiązują w Środę Popielcową oraz w piątek Męki i
                              Śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa). Swoją drogą rzeczywiście dziwaczne to
                              jest: grzeszę nie zachowując postu w Polsce, a w innym kraju już nie".

                              Czytałam również atrykuł z pewnym księdzem, który to samo powiedział.

                              Zatem, czy to co napisała pawlinka nie jest prawdą? Inaczej: jest w końcu prawo
                              zakazujące jedzenia mięsa tylko w Polsce, czy nie jest? Możesz mi odpowiedziedź
                              wprost, bez owijania w bawełnę?

                              > ja znam tylko przykazania...

                              Nie udawaj Sion, że nie wiesz. Przeciez prawo kościelne ustala, co dla katolika
                              jest grzechem, a co nie. Np. to, co rózni katlików od innych wyznań
                              chrześcijańskich to: sprawa rozwodów (zakaz niezaleznie od przyczyny takiego
                              kroku), czy też antykoncepcja. I nie chodzi mi tutaj o spieranie się co do
                              zasadności tych przepisów, tylko o kokretny przykład absurdalności nakazów
                              kościelnych co do postu. Skupmy się więc na tym. Jesli uważasz, że ja,
                              pawlinka i lucasa jestesmy w błędzie (co do meritum) to napisz. Tylko
                              konkretnie jesli można.

                              Pozdr.
                              • sion2 Re: do Sion 14.02.05, 20:44
                                addria napisała:

                                > >
                                > > przepraszm ale to może zacytuj mi tę normę prawną określającą co jest
                                > grzechem
                                > > a
                                > > co nie...
                                >
                                > Zacytuje post pawlinki:
                                > "...jest to prawo lokalne, tzn. obowiązuje w Polsce (Kan. 1251.
                                > Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z
                                > zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki
                                > całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast
                                > wstrzemięźliwość i post obowiązują w Środę Popielcową oraz w piątek Męki i
                                > Śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa). Swoją drogą rzeczywiście dziwaczne to
                                > jest: grzeszę nie zachowując postu w Polsce, a w innym kraju już nie".
                                >
                                > Czytałam również atrykuł z pewnym księdzem, który to samo powiedział.
                                >
                                > Zatem, czy to co napisała pawlinka nie jest prawdą? Inaczej: jest w końcu prawo
                                >
                                > zakazujące jedzenia mięsa tylko w Polsce, czy nie jest? Możesz mi odpowiedziedź
                                >
                                > wprost, bez owijania w bawełnę?
                                >
                                > > ja znam tylko przykazania...
                                >
                                > Nie udawaj Sion, że nie wiesz. Przeciez prawo kościelne ustala, co dla katolika
                                >
                                > jest grzechem, a co nie. Np. to, co rózni katlików od innych wyznań
                                > chrześcijańskich to: sprawa rozwodów (zakaz niezaleznie od przyczyny takiego
                                > kroku), czy też antykoncepcja. I nie chodzi mi tutaj o spieranie się co do
                                > zasadności tych przepisów, tylko o kokretny przykład absurdalności nakazów
                                > kościelnych co do postu. Skupmy się więc na tym. Jesli uważasz, że ja,
                                > pawlinka i lucasa jestesmy w błędzie (co do meritum) to napisz. Tylko
                                > konkretnie jesli można.
                                >
                                > Pozdr.



                                nie addrio, jeśli pytasz mnie w taki sposób, nie odpowiem, nie mam ochoty sad
                                nie jesteś katoliczką więc ciebie te starszne prawne przepisy na szczęście nie
                                obowiązują
                                nie mam obowiązku tłumaczyć się ze zwyczajów katolickich zwłaszcza gdy pytanie
                                jest zadane w taki sposób

                                powiedziałam: prawne przepisy nie ustalają co jest grzechem a co nie, twoja
                                postawa wynika z nadinterpretacji, moze interpretację katolickich zwyczajów
                                zostawić lepiej katolikom?

                                i pytam się ja ciebie: co jest złego [czytaj: niebiblijnego] w niejedzeniu mięsa
                                w każdy piątek aby uczcic dzień smierci Pana Jezusa?

                                acha: kiedykolwiek spowiadałam się z nieprzestrzegania postu w piątek, nie
                                przypominam sobie, abym usłyszała że jest to grzech ciężki czyli taki, którego
                                wyznanie jest konieczne do waznosci spowiedzi, nigdy tez nie spowiadalam się z
                                tego co ustaliła kiedykolwiek jakakolwiek komisja

                                nie rozumiem dlaczego jesteś dla mnie niemiła sad
                                • addria Re: do Sion 14.02.05, 20:54
                                  Oj Sion, nie chcesz, nie odpowiadaj. Nie wiem naprawdę o co Ci chodzi, w jaki
                                  niby niemiły sposób Cię zapytałam??? Ja nie widzę w tym nic niemiłego, chcę
                                  znać po prostu konkrety. A katoliczką formalnie jestem nadal, większość mojej
                                  rodziny jest, a i z innych powodów ta religia nadal mnie interesuje, więc
                                  proszę nie zabraniaj mi zadawać pytań na forum, dobrze? wink
                                  • pawlinka Re: do Sion 14.02.05, 21:33
                                    oj, oj...gorąco... może uda się pokojowo rozstrzygnąć spór?smile
                                    • sion2 Re: do Sion 14.02.05, 22:03
                                      pawlinka napisała:

                                      > oj, oj...gorąco... może uda się pokojowo rozstrzygnąć spór?smile

                                      według mnie sporu nie ma
                                      ani słowem nie zaprzeczyałam doniesieniom lucasy czy innych, ja się
                                      wypowiedzialam po prostu o zupełnie innym aspekcie tej sprawy i tyle...
                                      i tylko w taki sposób chciałam wypowiedzieć się w tej sprawie, chyba mogę prawda?

                                      wy pisaliscie o aspekcie "prawnym" a ja o duchowym, jakiż więc spór?
                                      jeśli dla kogos zwyczaje katolickie są tylko "przepisami prawnymi" i nawet
                                      chciałby moze sugerować ich absurdalnosc i wyższość innych wyznań nad
                                      katolickim, bo nie mają przepisów podobnych - jego sprawa, moze sobie tak myslec

                                      ja nie musze się do tego ustosunkowywac do jego zarzutów czy postulatów, gdyz
                                      dla mnie meritum sprawy nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek przepisami...
                                      • addria Re: do Sion 14.02.05, 22:20

                                        > według mnie sporu nie ma

                                        Zgadzam się, Sionko smile)) Sporu nie ma smile))

                                        > ani słowem nie zaprzeczyałam doniesieniom lucasy czy innych, ja się
                                        > wypowiedzialam po prostu o zupełnie innym aspekcie tej sprawy i tyle...
                                        > i tylko w taki sposób chciałam wypowiedzieć się w tej sprawie, chyba mogę
                                        prawd
                                        > a?

                                        Oczywiście smile

                                        >
                                        > wy pisaliscie o aspekcie "prawnym" a ja o duchowym, jakiż więc spór?
                                        > jeśli dla kogos zwyczaje katolickie są tylko "przepisami prawnymi" i nawet
                                        > chciałby moze sugerować ich absurdalnosc i wyższość innych wyznań nad
                                        > katolickim, bo nie mają przepisów podobnych - jego sprawa, moze sobie tak
                                        mysle
                                        > c

                                        Nie no, Sionko kochana, to już przesada. Kto sugeruje wyższość innych wyznań nad
                                        katolickim? Nawet mi to głowy nie przyszło a propos tego tematu. Chodziło mi
                                        tylko o absurdalnośc jednej sprawy, a mianowicie tego, że w zależoności od
                                        szerokości geograficznej coś jest grzechem, albo nie. I to nie tylko moja
                                        opinia, ale wielu katolików również. Chciałam tez zasięgnąć informacji, czy tak
                                        jest naprawdę. Nie podważam sensowności duchowego wymiaru Wielkiego Postu,
                                        wręcz przeciwnie. Zresztą w luteranizmie Wielki Post również występuje, więc ma
                                        to charakter poniekąd ekumeniczny wink

                                        No, ale dobrze, gereralnie odpowiedź już uzyskałam. Komentować nie będę.
                                        Pozdrawiam w pokoju smile))
                                      • pawlinka Re: do Sion 14.02.05, 22:33
                                        sion2 napisała:

                                        > pawlinka napisała:
                                        >
                                        > > oj, oj...gorąco... może uda się pokojowo rozstrzygnąć spór?smile
                                        >
                                        > według mnie sporu nie ma
                                        > ani słowem nie zaprzeczyałam doniesieniom lucasy czy innych, ja się
                                        > wypowiedzialam po prostu o zupełnie innym aspekcie tej sprawy i tyle...
                                        > i tylko w taki sposób chciałam wypowiedzieć się w tej sprawie, chyba mogę
                                        prawd
                                        > a?
                                        >
                                        > wy pisaliscie o aspekcie "prawnym" a ja o duchowym, jakiż więc spór?
                                        > jeśli dla kogos zwyczaje katolickie są tylko "przepisami prawnymi" i nawet
                                        > chciałby moze sugerować ich absurdalnosc i wyższość innych wyznań nad
                                        > katolickim, bo nie mają przepisów podobnych - jego sprawa, moze sobie tak
                                        mysle
                                        > c
                                        >
                                        > ja nie musze się do tego ustosunkowywac do jego zarzutów czy postulatów, gdyz
                                        > dla mnie meritum sprawy nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek przepisami...

                                        Muszę nieco się chyba obronić. Ja też pisałam o aspekcie duchowym, lukasa też.
                                        Przy okazji wyszedł problem "przepisu", ale mną powodowała tylko i wyłącznie
                                        ciekawość. Chodziło tutaj, wydaje mi się, o pewne uporządkowanie wiedzy, a nie
                                        o sugerowanie absurdalności czy deprecjonowania jakiegoś wyznania.
                                        Kiedy pisałam mój post, bylam świeżo po lekturze rozmowy z paulinem pracującym
                                        w Belgii. Opowiadał o zupełnym zlaicyzowaniu ludzi, wśród ktorych był i
                                        pracował.
                                        (Wcześniej przychodzili do mnie i rozkładali ręce: „Spowiedź? Ojcze, przecież
                                        sakrament pokuty już w Kościele nie istnieje! Sobór go zniósł, nie wiedział
                                        Ojciec o tym?” Byli szczerzy. Gdzie mieli się tego nauczyć? W szkole? Wiesz,
                                        jak wyglądała tam lekcja religii? Nauczyciel pokazywał im gry komputerowe
                                        związane w jakiś sposób z Kościołem. Wystarczyło, że akcja działa się w
                                        świątyni. Byli zlaicyzowani do szpiku kości. Wiesz, kiedy zaczyna się tam
                                        karnawał?

                                        Nie. Kiedy?
                                        - W Niedzielę Palmową! Pamiętam celebrację Wielkiego Piątku. Czytałem opis Męki
                                        Pańskiej, gdy nagle ryknęło techno, jakaś skoczna muzyka. Nikt mnie nie
                                        słyszał. Okazało się, że tuż przy kościele ustawiono scenę. Tańce, wszelkie
                                        możliwe atrakcje. Czułem się samotny, ale wciąż głosiłem Słowo. I wiesz, co się
                                        zdarzyło? Spowiedź indywidualna, która była dla nich trzęsieniem ziemi, dla
                                        większości stała się stałą praktyką. Kościół zaczął żyć. Miłe, przyjemne
                                        spotkania przekształciły się w stół eucharystyczny.) Smutny artykuł...

                                        Moi znajomi, mieszkajacy za granica też mówią o "duszpasterstwie sympatycznym",
                                        które ich niepokoi. Ksiądz nie może dzieciom mówić o grzechu, bo tego się boją,
                                        nie można odprawić drogi krzyżowej na ulicy miasta, bo to niepoprawne
                                        politycznie, a krzyż jest taki "nieestetyczny".

                                        Zapytałam tylko, dlaczego z postu nie ma na Zachodzie.
                    • pawlinka Re: do Sion 14.02.05, 14:31
                      Myślę, że mówiąc o dziwaczności, mieliśmy na myśli to, że tak właśnie ważna
                      sprawa, jak post w piątek jest tak różnie traktowanan w katolickiej Europie.
                      Rozumiem, zwyczaj jest, ok, Eiskopat wypowiedział się, zaleca się pościć, ale
                      co, na tzw.Zachodzie to ksiądz nie poddaje takie myśli parafianom? Po prostu
                      nie wiem. Jestem zielona. Nawet nie chodzi o ustanawianie czegoś odgórnie, ale
                      może o edukacje, uświadamianie? Skoro pytają się katolicy w innych krajach "po
                      co post", to chyba nie wiedzą? jestem ciekawa, jaka jest świadomość w tym
                      względzie katolików za granicą.

                      > Ja się pytam siebie i kazdego o jego relację z Jezusem i dopiero poźniej
                      > zaczynam myślec o kategoriach prawnych.
                      Jasne, Sion. Też tak myslę.
                • addria Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 13.02.05, 22:08
                  > to niezupełnie tak addrio...

                  A jak?
            • pawlinka Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 13.02.05, 00:15
              zauważyłam, że link do strony GN nie zadziałał. W każdym razie chodzi o
              artykuł "Mały Książę zamiast Ewangelii". Polecam.
    • mader1 Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 13.02.05, 23:49
      przyznam sie, ze ja ... poszcze razem z uzalezniona przeze mnie
      rodzina w kazdy piatek wink
      Jezeli chodzi o nas starych to jemy mniej, bezmiesnie i staramy sie
      nie dogadzac sobie jedzeniowo tego dnia. Dla dzieci jest to bardziej
      znak, przypomnienie - bardziej takie swiadectwo z naszej strony, ze
      pamietamy i jest dla nas wazne Ukrzyzowanie. Potrawy, ktore
      jemy:nalesniki, zupa pomidorowa, szczawiowa, pierozki, placuszki itp
      raczej lubia, wiec jest to dla nich bardziej znak niz wyrzeczenie.
      I chcialam, zeby tak to bylo.
      O chlebie ii wodzie moge tylko wyjatkowo, bo jestem wtedy bardzo
      nerwowa sad A uwazamm, ze moje umartwienia nie moga szkodzic innym wink
      Staramm sie w Wielkimm Poscie postanowic cos, co byloby moim osobistym
      umartwieniem - praca nad soba. Postarac sie gorliwiej robic cos, czego
      robic nie lubie lub co mi nie wychodzi... Dla mojej rodziny jest to
      dobry okres w zwiazku z tym wink
      Czemu pytalam o dzieci ? Bo pamietam rozmowe coreczki z mama w
      bardzo milej, gleboko wierzacej rodzinie:
      - Mamo, dlaczego nie moge dostac do szkoly batonika ?
      - Bo u nas domu nie je sie w Poscie slodyczy.
      - Ale ja bym chciala. To powinno byc moje postanowienie
      wielkopostne, tak mowil ksiadz, nie Wasze...
      Zapadlo mi to w serce.
      Rozmawiam z nimi o Wielkim Poscie, ale staram sie naklonic je do
      samodzielnego poszukania.
      I nie pilnuje mocno.
    • isma Re: Dzieci i Sroda Popielcowa... 14.02.05, 10:30
      O poszczeniu "dietetycznym" to jeszcze napisze osobno, ale cos jest w tym, co
      napisala Lucasa o Wschodzie i Zachodzie. Moj maz np. w waznych dla niego
      okresach posci dosyc radykalnie (w czasach studenckich ograniczal tez jedzenie
      np. w czasie sesji egzaminacyjnych - bynajmniej nie z powodu tuszy, kto widzial
      foty, ten wie), i twierdzi, ze to bardzo otwiera umysl wink)).

      Natomiast, z ta wesoloscia. Nasze dziecie kocha spiewac - i zrobil sie problem.
      Opanowala bowiem kilkanascie koled, ktore podspiewuje, ku naszej zgrozie wink)),
      rowniez i teraz. Oczywiscie, z ta zgroza, to troche zart, ale, szczerze mowiac,
      nie bardzo mamy pomysl, jak ja od tego odwiesc. Przeciez jej, niespelna
      trzyletniej, Gorzkich Zali uczyc spiewac nie bede ;-(((.
Pełna wersja