Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 pkt :)

17.02.05, 10:10
Więc tak:

Jak mam reagować gdy ulubioną zabawą moich córeczek ostatnio jest zabawa w
"Pana Jezusa na krzyżu, Pana Jezusa w grobie, Pana Jezusa, który przychodzi po
ludzi z nieba" itp? Rolę Jezusa spełniają wszelkiego typu laleczki, zabawę
dziewczyny mają przednią...

Dlaczego to tak je fascynuje? Ostanio oglądały film "Jezus" w wersji dla
dzieci, bardzo fajny, narratorami są dzieci, wszytko widziane właśnie oczami
dzieci itp... ale najważniejszym momentem na pewno dla Zuzi był moment "gdy
Pan Jezus będzie na krzyżu". "mamo, mamo, choć zobacz, za chwilę Pan Jezus
będzie na krzyżu..." dobiegało ciągle zza ekranu komputera...

Czy to jakaś forma fascynacji tym co straszne? Jak mam reagować? Olać, czy coś
tłumaczyć? A jeśli mają się tak nie bawić, to dlaczego? Na pytania dlaczego
tak się bawią są odpowiedzi typu "nie wiem", "bo lubię" itp.

Jestem trochę w kropce, co myślicie?
    • mama_kasia Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 11:04
      Też mam tak od czasu do czasu smile Ostatnio ulubionym powiedzonkiem
      córki jest tekst z wigilii, który, nie da się ukryć, sami rozpropagowaliśmy,
      powtarzając znajomym.
      Córka przygotowywała się do jasełek domowych i tak zarządziła: mama będzie
      Maryją, tata Józefem, Gabrysia barankiem, Maciek .... wołem. A ja ...
      Jezusem!
      Raz powiedziane było zabawne, ale teraz jest już nudne i trąci jakimś
      śmiechem z ... rzeczy ważnych? A widzisz... Sama dochodzę do tego,
      że trzeba chyba odpuścić. Fascynacja w końcu minie. Nie dodawałabym tego,
      czego w tych dziecięcych tekstach nie ma. Tam nie ma naśmiewania się
      z rzeczy ważnych. Może tylko mała sugestia, że mam już dosyć tych
      wygłupów. Dla mnie krzyż jest bardzo ważny i nie lubię, gdy tak się
      bawisz. Parę słów o śmierci Jezusa. Tak robię, ale czy słusznie?
      Sama jestem ciekawa opinii innych.

      ps. Zajrzałam na Bożą Kobietę - Marzek, tam rodzina w niepełnym składzie wink)
      Wiem, wiem brak czasu smile
    • pawlinka Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 12:42
      Hm, a to fascynacja dotyczy też innych wydarzeń z życia Jezusa: np. mniej
      strasznych?
      Może one oswajaja w ten sposób lęk? Mój syn oglądał często w Pismie Św. dla
      dzieci właśnie sceny okrutne, pytał o to, co widział, mówił czasem, że to
      straszne i nie chce o tym czytać, a następnego dnia wracał.
      A w jakim wieku są Twoje dziewczyny , Marzek?
      Wydaje mi się, ze słowa mamy KAsi są adekwatne, olać nie da się, chyba trzeba
      stale tłumaczyć.
      Pozdrawiam
      • marzek2 Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 13:11
        Pawlinko panny mają 3 i 4,5. Generalnie głównie odgrywane "sceny" to narodziny w
        stajence, krzyż, grób, przyjście po ludzi, którzy Go kochają żeby ich wziąć do
        nieba. Inne historie biblijne też znają, ale Pana Jezusa chyba najbardziej lubią
        (w sumie fajniesmile Też się zastanawiam nad tym oswajaniem lęku, zwłaszcza, że
        stanowczo zabraniamy zabaw w jakiekolwiek czary, duchy itp. Bo to sie na pewno
        Panu Bogu nie podoba.
        • glupiakazia Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 13:42
          marzek2 napisała:

          > Generalnie głównie odgrywane "sceny" to narodziny
          > w
          > stajence, krzyż, grób, przyjście po ludzi, którzy Go kochają żeby ich wziąć do
          > nieba.

          Marzku, z tego co piszesz to wydaje mi sie , ze one chyba po prostu odgrywaja
          CALE Jego zycie, tak jak je widza, czyli z tymi momentami najbardziej
          charakterystycznymi. A czasami pewnie szczegolnie koncentruja sie na Krzyzu, no
          bo to moment najwazniejszy...
          Na pewno tez jest cos w tym oswajaniu leku - Mama Kasia ma racje, ze nie trzeba
          robic z tego wielkiego halo, tylko spokojnie tlumaczyc i w tym oswajaniu
          wlasnie pomagac. Nie wiem dlaczego, bo nie jestem psychologiem dzieciecym, ale
          wiekszosc dzieci ma potrzebe "pobania sie" - ja np. w wieku kilku lat namietnie
          ogladalam obrazy Hieronima Boscha. Nasze corki natomiast z historii biblijnych
          najbardziej lubily te o malym Mojzeszu wlozonym w koszyku do rzeki (no
          niewatpliwie jest tam pewnien element grozy), a teraz przerzucily sie na wieze
          Babel (niezupelnie wiem dlaczego smile)
          • pawlinka Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 13:53
            Moja mała siostrzyczka po tysiące razy kazała sobie czytać o Józefie i jego
            braciach ze szczególnym uwzględnieniem studni i 10 plag egipskichsmile
            A oprócz tego chyba niebagatelne jest to, że mówiąc o historii Zbawienia,
            posługujemy się często słowami: tajemnica, sama nie wiem, nie do końca to mogę
            zrozmieć, to wie tylko Bóg...to dzieci muszą jakoś odreagować, oswoić. Ale ja
            też nie jestem psychologiem i może się mylę?
        • pawlinka Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 13:56
          A panny to masz śliczniutkie, że o przystojnym chłopięciu nie wspomnę!!!
          Mój Lolek na 5 lat, a te straszliwe obrazy kontemplował mniej więcej rok temu.
    • direta Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 12:51
      A jak reagujecie gdy dziecko przekręca słowa modlitwy? (Np zamiast Amen-Bamen i
      tym podobne literówki, ale świadome)
      • mama_kasia Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 13:52
        Mogę mówić tylko o naszej prawie 6-latce. Ona lubi czasami sobie
        tak pożartować (chociaż myślę, że coraz mniej). I jak to nie jest
        namiętne, to usmiechnę się ironicznie i nic nie mówię, ale gdy to
        przekracza pewną ilościową i jakościową granicę, to mówię, że to
        mi się nie podoba.
    • mama_kasia Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 17.02.05, 14:04
      U nas ostatnio wyłonił się jeszcze jeden problemik, piszę problemik,
      bo wiem, że niedługo zniknie; jak wiele innych dziecięcych przypadłości wink
      Nasza córka w czasie modlitwy strasznie jest rozgadana, a to za to dziękuje,
      a to za owo, prosi o przeróżne rzeczy (całkiem rozsądne). Tylko że przy
      tym wszystkim patrzy na naszą reakcję. Czy to nam się podoba, czy dobrze
      się modli. Czeka na naszą opinię. Pewnie, że chcielibyśmy, aby czuła, że
      modlitwa jest rozmową z Bogiem, ale to nie tak od razu smile Jak zaczyna
      przesadzać, delikatnie naprowadzamy ją na właściwe tory. Mam przynajmniej
      nadzieję, że to jest delikatne. Choć przyznaję, czasami jest to ostre wejście.
      Myślę, że ważne jest, aby pamiętać o tym, że tu nie ma tylko nas i naszych
      dzieci, ale jest też Bóg. Trzeba uważać, aby nie wchodzić z butami w
      to, co dzieje się między naszymi dziećmi i Bogiem, a czego my możemy
      nie zauważyć, a z drugiej strony jest też nasza rola wychowawców, ufff...
      • nulleczka Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 18.02.05, 07:13
        Coś w tych dzieciach jest takiego, że zwracają uwagę na najbardziej makabryczne
        momenty. Moja Madzia, gdy jeszcze nie dowiedziałam sie od Was o "Biblii dla
        maluszków" , czytała "Księgę biblii" wyd. Skokowski i tam najbardziej upodobała
        sobie scenę ofiary Abrahama - na obrazku jest związany juz przez ojca Izaak, a
        Abraham trzyma w ręce nóż.Kazała sobie to czytać setki razy i tłumaczyć. Uff...
        Może Twoje córeczki jakoś bardzo przeżyły ten moment ukrzyżowania i poprzez
        zabawę staraja się poradzić sobie z tymi emocjami albo na swój sposób próbują
        ogarnąć tę historię. Ach, te meandry dziecięcej psychiki. A z drugiej strony
        Pan Jezus mówi "Jeśli się nie staniecie jako dzieci..."
        Nie wiem, co bym robiła, gdyby u mnie miejsce miały takie zabawy - pewnie
        rozmawiałabym z dziecmi o tym wydarzeniu, tłumaczyła, próbowała odgadnąc, co je
        tak bardzo przejmuje.
        Co do modlitwy to moi czasem dostaja "głupawki" i zaczyna sie "żeby te małe
        rybki zamieniły się w duże" itp., wtedy zaczynamy juz "Zdrowaś Mario" i
        przechodzimy do czytania Biblii.
    • alex05012000 Re: córka, Biblia, pytania za ?pkt 18.02.05, 09:49
      jak już pisałam czytamy na dobranoc Biblię (w obrazkach, dla dzieci), no i moja
      Olesia zadaje mnóstwo pytań ... na które nie zawsze zresztą umiem odpowiedzieć,
      bo moja wiara jest i była bardziej intuicyjna niż rozumowa... ale wczoraj się
      po cichu uśmiałam, bo czytamy jak Pan Jezus chodził po wodzie i Piotr też , a
      potem zwątpił, ze może i wpadł do wody i Pan Jezus go wyciągnął..., a moje
      dziecko (które nie przepada za myciem głowy): no to sobie włosy zmoczył!!! ...,
      do ukrzyżowania jeszcze nie doszłyśmy, ale jak czytam o tych wszystkich
      zmarłych dzieciach/ludziach uzdrowionych przez Chrystusa to czasami mam
      wątpliwości czy to aby 5 latce przed snem - w Biblii jest w sumie sporo o
      chorobie, nieszczęściu, złu, w starym testamencie Bóg jest przedstawiony mimo
      wszystko jako ten co srogo każe za złe uczynki ... trzeba by to wszystko
      dziecku wytłumaczyć, kłopot wtedy kiedy dorosły nie bardzo umie wytłumaczyć...
      nie ma ktoś podręcznika dla rodzica do katechizacji/ewangelizacji dziecka ????
      • pawlinka podręcznik dla 4 i 5 latka 18.02.05, 11:20
        Szukałam w naszej Ars Christianice. Tego nie mają, ale znalazłam wydawnictwo i
        ofertę w Internecie. Są tam podręczniki dla cztero- i pięciolatków. Niestety,
        znam tylko opis, książek nie miałam w ręku, ale może zamówię? To książeczka dla
        dzieci i podręcznik metodyczny, przyda się może rodzicowi, szkoda, że taki
        drogi!
        A moze znacie te podręczniki? Jeśli dobrze kojarzę, to Grrrw jest katechetą,
        może wiesz coś o tej książęczce?

        link:
        ksiazki.wydawnictwowam.pl/?k=&app=kat&klasa=4
        • alex05012000 Re: podręcznik dla 4 i 5 latka 18.02.05, 12:41
          hmmm, obejrzałam, książeczkę dla dzieci to jeszcze .. za 12 zł, + pewnie koszt
          przesłania 10zł !?, ale drugą za 60 zł to mnie nie stać, poza tym mnie chodziło
          raczej o coś dla rodzica, takie kompendium z odpowiedziami na podstawowe
          pytania, a tutaj to jakiś program, metodyka nauczania religii, zabawy ruchowe,
          teatrzyki itd dla grupy dzieci... poza tym w zerówce bedzie miała książeczkę do
          religii i naukę religii, z tego co wiem...
          • nulleczka Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 13:03
            A może właśnie to (jak w tytule wątku) i podobna Jeremie HUghes "Czy mój
            króliczek pójdzie do nieba?" W obu są przykłady pytań zadawanych przez dzieci i
            próba odpowiedzi na nie. Bardzo prosto i przystępnie napisane, np. Dlaczego na
            pogrzebie ludziepłaczą, dlaczego się modlimy, dlaczego nie możemy zobaczyć
            Boga?...
            I bardzo dobre są też odpowiedzi o. Jacka Salija "Czy Pan Jezus lubił budyń?"
            Samemu można sie duzo nauczyć.
            • alex05012000 Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 15:55
              a gdzie te dwie pozycje kupić ? ??? o to mi właśnie chodzi...
              • marzek2 Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 16:34
                Marysiu, tutaj można kupić "Króliczka". Mam i polecam smile
                Kosztuje 12 zł.

                www.jack.pl/shop/ksiazki/szukaj.php?szukaj=Czy+m%F3j+kr%F3licz&co=wszystko&submit=szukaj
                • marzek2 Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 16:38
                  A tutaj znalazłam tą drugą książeczkę, w większości księgań internetowych jest
                  po 19,90 tam jest za 17,99 smile
                  www.mareno.pl/ksiazka.php?isbn=83-7030-229-7
              • pawlinka Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 16:36
                W wielu księgarniach są na regałach z książeczkami dla dzieci pozycjeo tematyce
                religijnej właśnie. Wydawca : VOCATIO i Księgarnia Św.Jacka (książka O. Salija)
                • alex05012000 Re: podr"101 pytań dzieci na temat Boga" 18.02.05, 16:45
                  bardzo dziękuje za wszystkie informacje ...
    • kramla Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 18.02.05, 12:31
      Jeżeli dzieci w zabawie odgrywają scenki z Biblii, jakie by one nie były,
      znaczy że tym żyją, i jest to dla nich naturalna część życia.Odgrywanie ról to
      jedna z metod katechizacji kiedy to dzieci najlepiej przyswajają sobie
      usłyszane (w przypadku Twoich dzieci obejrzane) treści.Budzi Twoją wątpliwość
      ta zabawa w Jezusa na krzyżu, Jezusa w grobie.Zostaw to.Dopóki nie ma w tych
      zabawach przesadnych herezji, złośliwości, sadyzmu (np. znęcanie się nad
      biednym P.Jezusem wczasie zabawy w ukrzyżowaniewink))myślę , że nie ma się czym
      martwić.Dzieci mają swoich różnych ulubionych bohaterów, których losy
      przedstawiaja lalkami.Jeśli takim bohaterm staje się Jezus znaczy, ze dla
      Twoich dziewczynek jest on bliski, no i przede wszystkim na ten moment wygrywa
      konkurencję np. z księżniczkami czy innymi baśniowymi postaciami.

      Mnie zainteresował jeszcze inny moment, o którym wspomniałś.Mianowicie
      napisałś, że nie pozwalasz dzieciom bawić się w duchy i czary.Te baśniowe też?
      Chodzi mi o bajkowe dobre wróżki np.z kopciuszka czy śpiącej królewny.Ja w
      wątku o Andzejkach wspominałam, ze jestem bardzo wyczulona na sprawy magii,
      wróżb i współczesnych wróżek.Jednak nie dotyczy to kwestii świata
      baśni.Dziewczynki jak najbardziej mogą się wcielać w postacie swoich ulubionych
      bajek, nawet w czarownicę, jeśli miałyby na to ochotę (ale jej nie
      mająwink).Marta na pierwszym balu przebierańców była właśnie wróżką i nie
      widziałam w tym nic złego, do tej pory zresztą nie widzę.I jeszcze a propos
      czarownic i bajek: bardzo, bardzo polecam książkę dla dzieci Doroty
      Terakowskiej "Dzień i noc czarownicy".Dużo rozmawiałam z Martą po lekturze tej
      książki.A zakres rozmowy dużo wykraczał poza świat baśni.Mądra bajka.
      • marzek2 Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 18.02.05, 15:07
        Hmmm Kramla poruszyłaś kolejną ciekawą sprawę. Z tym co napisałaś jak zwykle się
        zgadzam, w sumie wolę, że bawią się "w Pana Jezusa" niż w Pokemony czy inne tam...

        Ale jeśli chodzi o duchy kontra wróżki, basnie itp. MOżesz napisać, jak
        tłumaczyć im, że duchy, magia, czary to be ale już wróżki to nie be? Ja mam
        trochę zamieszania w tej kwestii nie chcę być "bardziej papieska niż papież" to
        gdybym chciała, to by żadnych bajek czytać nie mogły, a etap księżniczkowy też
        już przerabiamy, a jakże smile Ulubioną bajką na video jest Kopciuszek w wersji
        filmowej (nagrany w święta) - taki musical, zresztą super, śmieszne, bo bardzo
        poprawny politycznie, połowa przynajmniej aktorów to "afroamerykanie" - tak
        chyba trzeba pisać smile Kopciuszek też tej rasy oczywiście. Ja oglądam razem z
        nimi, bo rolę matki księcia gra Whoopi Goldberg i tych paru scen z jej udziałem
        nie mogę sobie nigdy odmówićsmile
        Ale wracając do pytania - jak to im tłumaczyć? Że wróżki robią coś dobrego i dla
        tego zabawa w to nie jest zła?
        Jedno o czym staram się pamiętać to przypominać im często przy lekturze bajek,
        że jest wielka różnica między bajką a historiami z Biblii (bo wiem, że dzieciom
        to lubi się mieszać). Zawsze mówię, że bajkę ktoś wymyślił, a historie biblijne
        zdarzały się naprawdę i Ci ludzie naprawdę kiedyś żyli.
        Z zainteresowaniem czekam na odpowiedź.
        • kramla Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 18.02.05, 18:23
          Wiesz, odpowiem Ci tak jak kiedyś mówiły dziewczyny w temacie
          Andrzejek.Dzieciaki doskonale potrafią wyłapac fikcję od prawdy, albo
          inaczej:świat baśni, od świata rzeczywistego.Fakt, że czasami te z bujniejszą
          wyobraźnią potrafia wymieszać te dwa światy, ale tylko te z...chorą psychiką
          (jakimiś zaburzeniami)żyją życiem nierzeczywistych bohaterów, w świecie,
          którego nie ma.Moje dziewczynki często pytają czy wróżki istnieją, albo
          krasnoludki.Odpowiadam z cała powagą, że tak.Tyle, że w świecie baśni.One to
          przyjmują zupełnie naturalnie i rozumieją zupełnie tak jak należy.I jeszcze
          mówię , że czarować można tylko w tamtym świecie.W naszym czary nie działają, a
          nawet gdyby to chrzescijanie pewnymi rzeczami sie nie zajmują (m.in wróżeniem,
          magią ).

          Natomiast młodsza Dominika mówi czasami żeby poczytać jej, albo opowiedzieć
          bajke o...Jezusie.Zawsze staram się to sprostowywać mówiąc, ze to zdarzyło sie
          na prawdę.No ale są też historie starotestamentalne, które bajkami nie sa ale
          nie są też literalną prawdą.W kazdym razie katolicy niektóre historie ze ST
          uważaja za poematy natchnione np. historia o stworzeniu świata, Adam i Ewa( a
          jak to jest u protestantów?).W rozmowie ze starszą Martą, albo jej rówieśnikami
          w zerówce na religii staram sie wyraźnie mówic, ze te historie nie koniecznie
          wydarzyły się na prawdę , ale skoro są w Biblii, to tak jakby je nam sam Pan
          Bóg opowiadał.I to CO przez te historie chciał nam powiedzieć jest absolutną
          prawdą ( że np to Bóg stworzył człowieka i świat, że człowiek nie posłuchał
          Boga itd.).Dzieci co prawda nie rozumieja tego tłumaczenia do końca, ale z tego
          okresu 6,7 lat już coś zapamietają.Ważne jest dla mnie to, zeby kiedyś nie
          zakwestionowały Biblii jako Słowa Bożego tylko dlatego, że w szkole będą się
          uczyć o ewolucji, albo żeby ich wiara nie stała się
          ifantylna.Historia "bilijna" winko jabłku na prawdę potrafi przysłonić prawdziwy
          obraz i sens fragmentu Księgi Rodzaju i przez lata pokutować juz nie w
          malutkiej, ale już całkiem dorosłej głowie.A ja sama dobrze pamiętam ile
          zamieszania wprowadziła w drugiej klasie nasza niewierząca koleżanka, córka
          biologa, kiedy uświadamiała nas, że tak na prawdę to człowiek pochodzi od żaby
          (ewolucyjny skrót myślowywink), a z tym Panem Bogiem co to stworzył Adama i Ewę
          to bujda na resorach...
          • mama_kasia Re: Fascynacje moich córeczek... pytanie za 100 p 19.02.05, 11:50
            Kramla, bardzo się cieszę, że napisałaś to o Adamie i Ewie.
            "skoro są w Biblii, to tak jakby je nam sam Pan
            Bóg opowiadał.I to CO przez te historie chciał nam powiedzieć
            jest absolutną prawdą ( że np to Bóg stworzył człowieka i świat,
            że człowiek nie posłuchał Boga)" - idealnie to ujęłaś smile
            Zresztą bardzo na czasie, bo w ostatnią niedzielę słuchaliśmy
            tego w kościele. My, przed pójściem na mszę niedzielną mamy
            w domu podczas śniadania katechezę dla dzieci na temat czytań
            niedzielnych. Byłam pod wielkim wrażeniem własnego męża, który
            w mądry sposób opowiadał dzieciom o grzechu pierworodnym.
            Było trochę śmiesznie, bo zaczął od węża, aby zainteresować
            córkę. Ale zainteresował tak bardzo, że poza węża ciężko było już
            potem wyjść. Anię z całej historii głównie interesowały zwyczaje
            wężów smile)
Pełna wersja