samboraga
26.02.05, 20:56
Witam, bo jestem pierwszy raz i od razu z pytaniem.
Zaskoczył mnie mój 5,5-latek pytaniem o śmierć Jezusa. Bo przecież ludzi się
nie bije, dlaczego Mu kazali dzwigać krzyż, bili Go. Dlaczego musiał cierpieć.
Nie chodziło mu o problem zbawienia (ujmując to językiem dorosłych).
Największym problemem do wytłumaczenia jest 'przemoc'Drogi krzyżowej.
Przyznam, że zapędziło mnie to w kozi róg i nie umiałam wybrnąć.
On jest na etapie dociekliwych pytań o istotę rzeczy, jak zaczynamy rozmowę o
szybkich pojazdach to kończymy na tym, że najszybsze jest śiwatło (i to nie
ja tak go 'stymuluję intelektualnie', ale koledzy z przedszkola).
A teraz mamy Wielki Post, on chodzi do przedszkola prowadzonego przez siostry
zakonne- ma katechezę, dzieci są zapraszane na piątkowe nabożeństwo. On nie
chce chodzić - to nie byłby problem, jest jeszcze mały i ma czas, ale
pyta 'dlaczego' i ja nie umiem mu wytłumaczyć. Nie wystarcza, że to były
takie czasy, że tak ludzi traktowano. Ale dlaczego Bóg musiał cierpieć skoro
nie jest dobrze bić kogoś. Konkretnie i na temat. Dodam, że mój mały jest
potwornie wrażliwy i przeżywa nawet przygody Misiac Uszatka. Droga krzyżowa i
jjej obrazy w kościele to dla niego jak horror (może odrobinę przesadzam).
Ufff, wyszedł mi długi post...Ale może ktoś już ma za sobą takie rozmowy z
dociekliwymi przedszkolakami.