Nie rozumiem...

03.03.05, 14:42
OK od początku. Najpierw - nie wsadzam kija w mrowisko, ale przyznam, że mi
się to jakoś nie trzyma razem. No ale nie jestem katoliczką. Dlatego też
ciekawa jestem, jak Wy to rozumiecie.

Najpierw tekst, skopiowałam z onetu:

Antychryst nie istnieje, to tylko owoc fantazji - w ten sposób prefekt
Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych kardynał Jose Saraiva Martins odpowiedział
na łamach dziennika "La Repubblica" Alemu Agcy, który w 1981 roku strzelał do
Jana Pawła II.


W wywiadzie dla rzymskiej gazety watykański hierarcha skomentował nadesłany do
jej redakcji list otwarty, w którym przebywający w wiezieniu w Turcji
zamachowiec zwrócił się z apelem o ujawnienie, kto jest Antychrystem.

"Jaki Antychryst? Antychryst nie istnieje. To tylko owoc wyobraźni" -
powiedział kardynał Martins, śmiejąc się, jak dodała gazeta, z listu Alego Agcy.

"Może lepiej byłoby - stwierdził purpurat - mówić o antyczłowieku, czyli
prawdziwych osobach, których czyny i gesty wymierzone były w ludzką godność i
życie; o dyktatorach, zwłaszcza największych i krwawych despotach. Wystarczy
spojrzeć na miniony wiek, naznaczony przez takie postaci, jak Hitler i Stalin,
którzy jak niestety wiemy i jak historia pamięta, posłali na śmierć miliony,
miliony mężczyzn, kobiet i dzieci".

W liście, napisanym 15 lutego tego roku z wiezienia w Turcji Ali Agca napisał
między innymi: "31 grudnia 1992 lub 1993 roku podczas uroczystości Te Deum
papież powiedział: »ponieważ pojawiło się wielu Antychrystów, koniec świata
jest bliski«. Teraz Watykan powinien ujawnić światu imię człowieka, uważanego
przez Watykan za ostatniego Antychrysta".


Nie rozumiem następujących rzeczy:

- dlaczego Papież mówi, że jest wielu Antychrystów, skoro Biblia w Objawianiu
mówi tylko o jednym, kontretnym, którego pojawienie się będzie znakiem końca
świata

- dlaczego wysoki hierarcha watykański w ten sposób (dla mnie trochę
lekceważący) wyraża się o sprawie, która w Biblii jest potraktowana bardzo
poważnie?

- też dziwne, dlaczego właśnie Ali Agca zwrócił się z taką prośbą do Watykanu,
po co? W sumie niby dlaczego Agca miałby wiedzieć, że teraz jest włąściwy czas
na ujawnianie czegoś takiego?

Podaję link:
info.onet.pl/1057188,12,item.html#czytaj
Jestem ciekawa, jak Wy to rozumiecie.
Choć zakładam oczywiście możliwość jakiegoś przekłamania w imię lepszej
dziennikarskiej sensacji...

--
A oto moje dzieciaczki czyli "2 + 1" smile
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=19044944

www.bozakobieta.dlaJezusa.pl
    • mama_kasia Re: Nie rozumiem... 03.03.05, 15:06
      Próbuję znależć coś z drugiej strony, w mediach katolickich.
      Na razie o Ali Agcy. To fragment książki papieża "Pamięć i tożsamość".

      Papież ujawnia treść swojej rozmowy z niedoszłym zabójcą, Ali Agcą:

      Jan Paweł II: Na Boże Narodzenie 1983 roku odwiedziłem zamachowca w więzieniu. Długo ze sobą rozmawialiśmy. Ali Agca jest, jak wszyscy mówią, zawodowym zabójcą. Co znaczy, że zamach nie był jego inicjatywą, że ktoś inny to wymyślił, ktoś inny to zlecił. W ciągu całej rozmowy było jasne, że Alemu Agcy nie dawało spokoju pytanie: jak się to stało, że zamach się nie powiódł? Przecież robił wszystko, co należało, zadbał o najdrobniejszy szczegół swego planu. A jednak ofiara uniknęła śmierci. Jak to się mogło stać?

      I ciekawa rzecz... ten niepokój naprowadził go na problem religijny. Pytał się, jak to właściwie jest z tą tajemnicą fatimską. Na czym ona polega? To był główny punkt jego zainteresowania, tego przede wszystkim chciał się dowiedzieć.

      Być może, te jego uporczywe pytania były znakiem, że zyskał świadomość tego, co rzeczywiście ważne. Ali Agca - jak mi się wydaje - zrozumiał, że ponad jego władzą, władzą strzelania i zabijania, jest jakaś potęga wyższa. Zaczął więc jej poszukiwać. Życzę mu, aby ją znalazł.

      I jeszcze to; też odnośnie tej książki.

      Pytania dziennikarzy dotyczyły ogłoszonego kilka dni wcześniej listu tureckiego zamachowcy Alego Agcy, który domaga się od Watykanu ujawnienia, kto jest "Antychrystem". Joaquin Navarro-Valls odesłał do ostatniego rozdziału książki, w którym Jan Paweł II opisuje również swoje spotkanie z Turkiem i podkreśla że był on poruszony swym niepowodzeniem, ponieważ był przekonany, ze celował dobrze. Kardynał Ratzinger ujawnił, że Ali Agca pisał też wielokrotnie do niego, pytając o szczegóły tajemnicy fatimskiej, z którą wiązał swoje niepowodzenie.


      Te wiadomośći skopiowałam z e.kai.pl
    • isma Re: Nie rozumiem... 03.03.05, 15:44
      Marzku, ja tez nie bardzo rozumiem. Bo, po pierwsze, ja lubie miec wglad do
      zrodel.

      Po pierwsze, co napisal Agca? Jesli to, co cytuje gazeta, to mi tu cos, tego,
      nie klapuje, pierwsze slysze o uroczystosci Te Deum wink)). No, ale dobra, jest
      przyblizona data, poszukam w wypowiedziach papieza, o ile strony watykanskie i
      moja slaba wloszczyzna mnie nie uziemia. Do kogo Agca pisal? Do papieza? To on,
      jesli uzna za stosowne, moze mu wiazaco odpowiedziec, albo ktos z jego
      upowaznienia, a nie kardynal (a juz zwlaszcza, co ma do tego kongregacja ds.
      kanonizacyjnych i jej szef? Moze Ratzinger, jesli juz, bylby tu bardziej
      miarodajny) i to w wywiadzie prasowym (czy to byl wywiad, czy wypwoiedz?)

      Po drugie, co naprawde powiedzial prefekt kongregacji. Jesli jest cos na
      stronach Repubblicy, zerkne. Z tym smiechem, to ekhm, trudno to stwierdzic za
      posrednictwem przekazu na papierze.

      Bo w ogole, to mnie sie wydaje, ze za czesto media patrza na Watykan jak na cos
      w rodzaju swieckiego panstwa, jakiejs quasi-demokracji - zlapie sie tego czy
      innego posla/kardynala za fraki, i dalej go pytac, co on na ten czy inny
      temat, co on na temat tego czy innego wystapienia prezydenta czy premiera. A
      rtymczasem nawet swieckie prawo stanowi parlament w calosci, a nie pojedynczy,
      nawet bardzo elokwentni, poslowie wink)).

      To tak na goraco, jak pokopie, to zapodam ;-(((.
      • isma Re: Nie rozumiem... 03.03.05, 18:11
        No, na razie rezultaty mojej kwerendy sa niezadowalajace ;-(((. Na oficjalnej
        stronie Watykanu ani po wlosku ani po angielsku nie ma homilii sylwestrowych
        ani z 1992 ani z 1993 r. Innymi oferowanymi przez strone jezykami zadowalajaco
        nie wladam, ale pewnie, jak nie ma po wlosku, to i w innych jezykach niet.

        Natomiast, malzonek skojarzyl, o co moze chodzic z tymi wieloma antychrystami.
        To moze byc doslowny cytat, czy parafraza tekstu z 1 Listu sw. Jana, rozdz. 2,
        i tam faktycznie wystepuja antychrystowie w liczbie mnogiej, "pochodzacy z
        nas", ktorych przyjscie poprzedza przyjscie ostatniego Antychrysta.
        Sprawdzilismy na wszelki wypadek w posiadanej przez nas sfatygowanej brytyjce ;-
        ))) - tez jest. Malzonek suponuje, ze, jesli to mialby byc cytat, to o tyle to
        domniemane rozbawienie hierarchy mogloby byc sluszne, ze wobec tego Agca
        oczekiwalby od papieza napisania trzeciego listu Janowego wink))), celem podania
        personaliow owych antychrystow.
      • isma Te Deum 04.03.05, 08:57
        Usmialam sie wink)). No, wiec rzeczywiscie niektore zrodla obcojezyczne nazywaja
        sylwestrowe nabozenstwo (nieszpory) dziekczynne za mijajacy rok - Te Deum ;-
        ))). Ale w Polsce niewatpliwie tak sie ono nie zwie, co dowodzi wielkiej
        bieglosci w temacie powtarzajacego jak papuga dziennikarza ;-(((.
        Slowem, Mont Blanc czyli Biala Gora wink))
    • sion2 Re: Nie rozumiem... 03.03.05, 18:48
      Wiec tak:
      w 1 J 2, 18 i 22 tak jest napisane:
      "Dzieci, jest już ostatnia godzina,
      i tak, jak słyszeliście, Antychryst nadchodzi,
      bo oto teraz właśnie pojawiło się wielu Antychrystów;
      stąd poznajemy, że już jest ostatnia godzina.

      (...)Ten właśnie jest Antychrystem,
      który nie uznaje Ojca i Syna. "


      Z tego wynika że Pismo mówi tez o wielu Antychrystach.
      "Te Deum" to jest hymn dziękczynny Bogu, jeden z najbardziej uroczystych w KK, a
      nie jakaś uroczystosc czy święto


      A tak w ogóle to moje prywatne zdanie jest takie, że może chodziło bardzo
      niebezpieczne utożsamianie jakiegoś człowieka konkretnego z antychrystem,
      bardzo łatwo jest potepić drugiego człowieka, oskarzyć go o kontakty z diabłem
      mamy tego liczne przykłady z historii
      ludzie lubią posługiwac się Biblią jak wyrocznią, czytać z niej jak wrózki z
      kart, traktować każde zdanie dosłowniusieńko jak literki z alfabetu
      i wtedy powstają problemy : czy Hitler to był antychryst? czy moze Stalin? a
      może każdy papież nim jest? itd.

      Apokalipsa jest księgą prorocką, zawiera objawienia
      nie ma w niej nigdzie wskazówki, ze każde zdanie z niej ma być odczytane takl
      dosłownie jak literki w nim zawarte
      sądzę,że na pewno będą (a może są?) czasy ostateczne, że na pewno będzie
      nasilenie zła (moze jeszcze bardziej niż teraz), że będą znaki zapowiadające
      bliskie przyjście Chrystusa
      ale nie sądzę,ze Pan Bóg chce abyśmy Jego Słowo traktowali do rozgrywek
      personalnych bądź ideologiczbych w rodzaju: antychrystem był Hitler albo w
      Apokalipsie jest napisane ze Rzym to siedziba sztanskiej Bestii itd.

      Myslę że wszystko co nas powinno obchodzić w związku z końcem swiata to
      Jezusowe: "Czuwajcie..." "Bądźcie gotowi.."

      i sądzę,że nikt na tym świecie nie otrzymał od Boga władzy rozstrzygania kto lub
      co było, jest czy będzie antychrystem

      śmiech w wywiedzie mógł pochodzić właśnie od szokującego - dla mnie również -
      oczekiwania że Watykan ustala kto jest czy był antychrystem

      a ludzie zamiast sie nawracać wolą szukać antychrysta wokół siebie, w bliźnich
      i chociaż paradoksalnie jestesmy coraz bardziej sceptyczni jako ludzkosć to
      jednoczesnie szukamy sensacji i własnie... fantazjujemy

      postaram sie też poszperać w necie tak jak isma :0)
      • otryt Cicho nad tą postacią... 04.03.05, 00:27
        sion2 napisała:

        >i sądzę,że nikt na tym świecie nie otrzymał od Boga władzy rozstrzygania kto
        >lub co było, jest czy będzie antychrystem
        >
        >śmiech w wywiedzie mógł pochodzić właśnie od szokującego - dla mnie również -
        >oczekiwania że Watykan ustala kto jest czy był antychrystem
        >
        >a ludzie zamiast sie nawracać wolą szukać antychrysta wokół siebie, w bliźnich
        >i chociaż paradoksalnie jestesmy coraz bardziej sceptyczni jako ludzkosć to
        >jednoczesnie szukamy sensacji i własnie... fantazjujemy

        Myslę podobnie. Najsmutniejsze jest to, że całą sprawę wywołał płatny zabójca,
        pełen pychy. Na jego pytania w mig mają odpowiadać najważniejsze w kwestiach
        wiary autorytety, a media ochoczo to zaraz podchwyciły.

        Przypojmnijmy sobie proszę, w jakich okolicznościach Turek został kilka lat
        temu wydalony z włoskiego więzienia i przekazany tureckiej sprawiedliwości, aby
        tam odsiedział dożywocie za inne zbrodnie. Otóż ten człowiek przypisywał sobie
        niezwykłą rolę w boskim planie, pysznił się w świetle reflektorów, był na
        czołówkach gazet i w programach telewizyjnych, miast w milczeniu odpokutowywać
        za zbrodnie przez siebie popełnione. Dziś znowu próbuje nadać sobie rozgłos.
        Najlepiej by było, aby mu się to nie udało.

        Pozdrawiam


    • marzek2 Re: Nie rozumiem... 04.03.05, 09:05
      Dzięki wszystkim za poważne potraktowanie. Przyznaję, nie wszytko jeszcze
      rozumiem, ale wiem dużo więcej i mam szerszą perspektywę. Na pewno dużo w tym
      artykuliku dziennikarskiej sensacji (z czegoś żyć muszą wink

      Ale Sionko, czy faktycznie nie jest naszą odpowiedzialnością próbować kiedyś
      (nie wiem, czy teraz) rozpoznać Antychrysta? Bo przecież o tylu znakach
      ostatecznych powiedział Jezus właśnie po to, żebyśmy umieli odnaleźć się w tych
      czasach i nie ulegli fałszywemu nauczaniu, czy oszustom, którzy będą się
      podawali za Chrystusa. Daleka jestem oczywiście od "ścigania ludzi" itp ale
      czujność nie oznacza chyba bierności prawda?
      • isma Re: Nie rozumiem... 04.03.05, 10:04
        Marzku, moze ten link cos jeszcze przyblizy:

        www.maltanetworkresources.com/modules/news/article.php?storyid=535
        To niestety tez sa info z drugiej reki, a nawet z trzeciej (choc przytoczone za
        jednym za najpowazniejszych katolickich serwisow, CNS - tu jest link do tej
        depeszy
        www.catholicnews.com/data/stories/cns/0501020.htm ).

        La Repubblica w wydaniu sieciowym nie zamieszcza tego wywiadu (co by moglo
        swiadczyc, ze nie uwaza go za wypowiedz szczegolnie doniosla wink)), ale, jak
        dla mnie, z tego streszczenia wynika, ze kardynal nie uwaza Antychrysta
        za "owoc fantazji" w ogole, tylko uwaza za owoc fantazji Agcy przypuszczenie,
        ze imie Antychrysta zostalo objawione w skrzetnie ukrywanej przez Watykan
        czesci trzeciej tajemnicy fatimskiej (on napisal ten list po smierci s. Lucji,
        pewnie myslac, ze teraz jest dobra pora na powiedzenie w tej kwestii ostatniego
        slowa - to by mogla byc odpowiedz na Twoje pytanie, dlaczego on i dlaczego
        teraz wink)). I kardynal, jak ja go rozumiem, w ogole nie wypowiada sie o
        antychryscie i antyczlowieku, tylko o wizji tychze w tajemnicach fatimskich -
        no i w tym kontekscie jasniejsze jest, dlaczego wypowiada sie akurat on jako
        szef kongregacji ds. kanonizacyjnych, bo dwoje wczesniej zmarlych adresatow
        objawienia z Fatimy zostalo przez KK wyniesionych na oltarze.

        A w zwiazku z powyzszym oddycham z ulga, albowiem, jak juz to kiedys pisalam,
        katolik nie ma obowiazku wierzyc w objawienia prywatne, ergo i w wizje
        antychrysta czy antyczlowieka w objawieniu fatimskim zawarta, czyli, wracamy
        spokojniutko do Biblii wink)) (tylko jeszcze ta papieska homilia sylwestrowa
        mnie nurtuje - ale to, jak sie odrobie w pracy).
Pełna wersja