mary_ann 04.03.05, 10:54 serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2583747.html (Już się tam zreszta wyżyłam) Kolejny raz Wszechwiedzące Państwo wie lepiej, jak zrobic mojemu dziecku dobrze Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mama_kasia Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:05 "Z obniżenia wieku szkolnego będzie jeszcze jedna ważna korzyść - więcej maluchów skorzysta z edukacji przedszkolnej, choćby dlatego, że obowiązkowo do przedszkola będą chodzić pięciolatki." W nosie mam taką korzyść! Moje dzieci mają edukację przedszkolną w domu! I w czym ta edukacja jest gorsza od państwowej??? Ale się zdenerwowałam... ufff... Odpowiedz Link
mama_kasia Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:17 W 2008 miałaby wejść w życie ustawa. Nasza najmłodsza miałaby akurat 5 lat. No niedoczekanie; ... zdenerwowałam się jeszcze bardziej ... Odpowiedz Link
mary_ann Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:20 Moja młodsza (3,5 r.) też by się niestety załapywała, bo w tym roku zadebiutowała w przedszkolu Dorastam powoli do zorganizowania w razie potrzeby akcji "obywatelskiego nieposłuszeństwa" Odpowiedz Link
paulina62 Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:23 Ej, Kasiu - ja bym się tak nie denerwowała. A edukacja przedszkolna jest na pewno lepsza od domowej, choćby dlatego,że dziecko uczy się współpracy z grupą rówieśniczą, nie mówiąc o zajęciach ortofonicznych, gimnastycznych i wielu, wielu innych. Odpowiedz Link
isma Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:24 Dziewczyny, ja tez zagotowalam, ale... ostyglam. Bo, pamietajcie, my jestesmy w tej szczesliwej sytuacji, ze jestesmy w stanie zapewniec swoim dzieciom jaki- taki poziom tej edukacji w domu (jak bylam dzieckiem to twierdzilam, ze wcale nie musze chodzic do szkoly, mama jest polonistka, tata matematykiem, sprawa zalatwiona). Ale czy dla dziecka z postpegeerowskiej wsi nie jest lepiej pojsc jak najwczesniej nawet do bylejakiej szkoly, niz siedziec w zapyzialej chalupie, to juz taka pewna nie jestem. Tu, mysle, sprawa jest troche inna, niz z "edukacja" religijna, co do ktorej nawet niewydolny wychowaczo rodzic ma poteznego sojusznika w postaci Bozej Laski. Odpowiedz Link
lucasa Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:36 na pocieszenie (?) dodam tylko krotko, ze w Anglii obowiazek edukacyjny jest od 5 roku, a od 4 (czasami 3) chodza dzieci do "reception class", ktore jest przy szkole, codziennie na 3 godz. i jeszcze spojrzenie z innej perspektywy - nie jestem w tej szczesliwej sytuacji, ze moge byc w domu, a dla dwojki (juz niedlugo) dzieci nie stac mnie na zlobek. wiec bezplatna szkola jest tez pomoca finansowa dla takiej rodziny jak nasza. A Odpowiedz Link
mama_kasia Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:29 Isma, rozumiem... ale niech to w takim razie pójdzie w kierunku aktywizacji edukacji na wsi, a nie zabieranie mi moich dzieci ;-(( Paulina62, moje dzieci (troje) mają grupę rówieśniczą w domu , a gimnastykują się razem z mężem. Naprawdę uważam, że nie muszą od pięciu lat chodzić do przedszkola (obowiązkowo!). Natomiast od 6 idą do szkoły, do zerówki. Odpowiedz Link
paulina62 Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:38 Kasiu, myślę,że dzieci z małą różnicą wieku między rodzeństwem są coraz większą rzadkością. Twoje mają szczęście, ot co. Ale większość to albo jedynaczki, albo rodzeństwo już od dawna w szkole. Ja mam siostrę 14 lat młodszą. Do 3 lat była pod opieką babci, a potem poszła do przedszkola na 4 godziny dziennie - zupełnie inne dziecko- dużo śmielsze, pogodniejsze i zaradne. A o dzieciach biednych już Isma napisała co trzeba. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:56 U nas różnica wieku jest 4 lata i potem znowu 4 lata. Syn nie chciał iść do przedszkola, córka też. Woleli być ze mną w domu. Zaradni są, ze śmiałością gorzej (ale to też mój problem - tylko tu taka odważna jestem Paulina, zgdzam się z polepszeniem sytuacji dzieci z rodzin uboższych czy mniej zaradnych życiowo, ale jestem za indywidualnym potraktowaniem problemu. Odpowiedz Link
isma Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:39 No, fakt, ze mozna by to bardziej zindywidualizowac. Ja mam zreszta tez i opor natury zdrowotno-epidemiologicznej, ciekawa jestem, jakie przedszkole (panstwowe!) mi zagwarantuje, ze moje dziecie nie skonsumuje czegos, czego jej jesc nie wolno, ze nie pojdzie lezakowac na poscieli z pierza, co moze sie zakonczyc hospitalizacja, albo nie bedzie, ze swoja oslabiona odpornoscia, non-stop zarazalo sie od tych dzieci, ktorych pracujacy rodzice w ramach hartowania lub dbalosci o wlasna sytuacje zawodowa wysla je do placowki z galopujaca infekcja. Raczej bym widziala, zeby przepisy wprowadzily jednak oblig, dajac rownoczesnie rodzicom mozliwosc szerokiego uzyskiwania uzasadnionych zwolnien z tego obowiazku. Tacy jak my by argumenty znalezli, natomiast tacy, ktorzy sie wychowaniem dzieci zbytnio nie przejmuja, pewnie by nawet palca w tej sprawie nie zagieli, co by dzieciom wyjsc na korzysc moglo. Odpowiedz Link
mama_kasia Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 11:50 No właśnie, czy nie można tego po prostu zróżnicować? A to zawsze tak generalnie Jak najbardziej jestem za polepszeniem edukacji szkolnej Odpowiedz Link
mary_ann No, właśnie... 04.03.05, 16:08 mama_kasia napisała: > No właśnie, czy nie można tego po prostu zróżnicować? > A to zawsze tak generalnie > Jak najbardziej jestem za polepszeniem edukacji szkolnej Nic dodać, nic ująć Ja też rozumiem, że to może byc dobre rozwiązanie dla zaniedbanych dzieci z postpegeerowskiej wsi, a jeśli tak gwałtownie prostestuję, to przeciw prawnemu PRZYMUSOWI. -------------------------------------------------------------------------------- Odpowiedz Link
pawlinka Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 04.03.05, 15:59 Myślę, że wyjściem byłoby wprowadzić zasadę, która obowiązuje we Francji. Znajomi, których córeczka chodzi do przedszkola "ichniejszego" opwiadali, że rodzice wychowujący dzieci w domu są zobligowani do nauczenia dzieci pewnych treści, nazwijmy to programowymi, z czego są rozliczani co jakiś czas, może co kwartał. Po prostu egzaminek dla dzieci. W szkole zatem jest na starcie poziom wyrównany. Ale wiecie jak to jest u nas, zawsze jest jakieś ale... Odpowiedz Link
anndelumester ale co złego 04.03.05, 13:04 jest w posyłaniu dziecka do szkoły od lat 6??? Gdyby nie było takiego obowiązku, pewnie bym sama sie starała żeby młody (o ile nie byłby tłukiem skończonym) poszedł do szkoły rok wczesniej...Ale byc moze to takie nasze rodzinne skrzywienie (moi rodzice i ja tez poszlismy do szkoły wczesniej i żyjemy )) Poza tym dzieci różnych znajomych poszły do szkół tez rok wczesniej i wszystkie strony (szkoła dzieci rodzice ) są zadowolone. A co do obowiązku przedszkolnego - no cóż wielu rodzinom a zwłaszcza dzieciom na lepsze to wyjdzie, nie ma sie co oszukiwac, że matki i dzieci i rodziny w ogóle z tego forum to taka nisza ekologiczna(w pozytywnym sensie liczona w promilach , a rzeczywistość wygląda troche inaczej, niestety ----------------------- Nie lansuj siebie, lansuj Pinezkę! www.pinezka.pl Pomóżmy Małgosi Odpowiedz Link
mama_kasia Re: ale co złego 04.03.05, 14:06 Co do szkoły, nie mam wątpliwości, bo moje i tak idą od 6 lat do szkolnej zerówki, a i ja sama poszłam do I-ej klasy od 6 lat )) I było mi dobrze ) Odpowiedz Link
mary_ann Re: dla mnie złego (jeśli obowiązkowo) 04.03.05, 16:11 mama_kasia napisała: > Co do szkoły, nie mam wątpliwości, bo moje i tak idą od 6 lat > do szkolnej zerówki, a i ja sama poszłam do I-ej klasy od 6 lat )) > I było mi dobrze ) -------------------------------------------------------------------------------- A ja co do szkoły tez ma Odpowiedz Link
mary_ann errata poprzedniego 04.03.05, 16:15 Za dużo ciachnęłam Co do szkoły tez mam watpliwości. Moja starsza poszła w wieku 7 i pół lat i uważam, że to był dobry moment. Rok wczesniej nie była gotowa, mimo, że nie jest ani nie była dzieckiem z twz. deficytami. Odpowiedz Link
samboraga 'szkoła' dla dwulatków 04.03.05, 17:57 to nie żart, dziecko znajomych w Londynie chodzi do szkoły w wieku dwóch lat, b. dobra prywatna szkoła, panie nauczycielki od dwulatków dumne że one też 'uczą' a nie zmieniają pampersy i wycierają nosy (bo to tylko przy okazji) na nasze, po polsku to jest szkoła z odziałem żłobkowym i przedszkolnym ale może to trochę jak z operatorem miotły? )) a zabawy, pardon, nauka w klasie starszego dziecka (5-latka) jako żywo mi przypominają to w co mój syn bawi się (!)na zajęciach w przedszkolu Odpowiedz Link
mary_ann Re: 'szkoła' dla dwulatków 04.03.05, 18:01 Ale polska szkoła sie szybko nie zmieni... I juz dzis widac, że zerówki przedszkolne bardzo się różnią od szkolnych. Odpowiedz Link
mader1 Re: ale co złego 04.03.05, 19:37 dla mnie tez to nie jest dobre, jezeli obowiazkowe. Sa dzieci zanieedbane, ale nie wiem, czy dobrze mozna imm pomoc w szkole. One potrzebuja zywych wzorcow, a nie 30 osobowej klasy. Jak to niby mma wygladac w licznej klasie, z jakims obowiazkowym programem do przerobienia, z nauczycielka, ktora czesto ma wyrobiiony poglad na temat dziecka i jego rodziny. Niektore z nich wczesniej zauwaza, ze cos z nimi nie tak, ze sa glupsze niz ta grzeczna Marysia, ktora zawsze wie, co i jakimi slowami powiedziec i raczke trzyma w gorze. Ktora juz w wieku 4 lat umiala czytac i ma taka sliczna, usmiechnieta mame. Niektore rok wczeesniej wejda w swoja role jeszcze glebiej - ich spostrzezenia z podworka sie potwierdza. Bo problem polega na tym JAK to zalatwic, jak uczyc, a nie OD KIEDY. Odpowiedz Link
anndelumester Re: ale co złego 04.03.05, 20:57 > Sa dzieci zanieedbane, ale nie wiem, czy dobrze mozna imm pomoc w szkole. No i chyba stąd pomysł obowiązku przedszkolnego, wydaje mi sie ze jednak dla wiekszości dzieci zaniedbanych i bardzo mocno zaniedbanych zetkniecie sie w wieku lat 3 z instytucją, w której nikt nie pije na umór nie klnie 24h na dobe nie bije i jeszcze daje jeść regularnie jest ok. Jest też szansa na jakieś podstawy edukacji, alternatywnego srodowiska itd. Jest wiele dowodów (badań/publikacji itd.) z Europy i Stanów, że przebywanie w grupie rówieśniczej podnosi IQ i generalnie robi dobrze, zwłaszcza dzieciom z grup o niższym statusie społ-ekonom. Poza tym mam nadzieję, że jest już coraz mniej szkół z klasami 30 osobowymi , a jak moje dziecko zacznei edukacje szkolną bedzie góra 15, bo na szczeście jest niż Inna sprawa, że mentalności nauczycielki z podstawówki sie szybko nie zmieni, chociaż są już pewne jaskółki)) się coraz wiecej pań stara bo konkurencja duża a dzieci coraz mniej, a poza tym "stara gwardia" idzie wreszcie na emerytury i może w edukacji coś drgnie (mam nadz. naiwna ha ha ) Jeszcze inna sprawa to to nieszczesne uczenie w ogóle...Pokutuje jakies takie przekonanie, że dziecko do, mniej wiecej 6-7 lat to taka marchewka za przeproszeniem i dopiero potem można zacząć ładować w te głowy wszystko na raz......wcześniej nie, bo nie...Oczywiście nie mówie tu o uczeniu 2latka tabliczki mnozenia, ale o ogólnej edukacji...Ja kompletnie nie jestem w stanie pojąć tego oporu...Jakiś czas temu przezyłam szok, próbując zorganizować zajęcia dla dzieci w wieku od 1,5 do 3 lat - zupełnie po kosztach, 1-2 razy w tygodniu...Nie było chętnych i to nie dlatego że właśnie za drogo czy dziwna pora - wiekszość matek po prostu uważała ze "takie cuś" to bedzie potem, w przedszkolu,zerówce,szkole, że sie dziecko nie nadaje - dosłownie setki dziwnych wymówek. Takie lenistwo matek własnie bardzo czesto koreluje z póxniejszymi niebywałymi oczekiwaniami wobec dziecka 5-6-7 letniego które potem ma życie załadowane baletem muzyką językami, a w tyle ileś zmarnowanych lat... Dlatego mysle ze ta polityka małych kroczków jest jak najbardziej ok Odpowiedz Link
mader1 Re: ale co złego 05.03.05, 00:38 nie pisze tego dlatego, ze mam cos przeciwko przedszkolu... moje dzieci chodza do przedszkoli. Ci, co dbaja o dzieci, to sobie dadza rade. Poszukaja dobrego przedszkola, dobrej szkoly, dobrej wychowawczyni. Spotkanie w malej grupie rowiesniczej 4 godz. dziennie pod nadzorem kopetentnej opiekunki jest zawsze korzystne. Zajecia tematyczne sa swietne kazdymm wieku. Ale... nie podoba mi sie przejmowanie przez instytucje, panstwo coraz wiekszej kontroli nad wychowaniem dzieci. Obligatoryjnie, nie fakultatywnie. Uwazam,ze praca z dziecmi zaniedbanymi powinna byc bardziej indywidualna, ukierunkowana a czasem obejmowac cala rodzine. To wyrownywanie szans to jest ogromna praca wychowawcza. Oby nie okazalo sie,ze sprowadza sie to w praktyce do tego, ze jedne dzieci dostana do wychowywania inne. Syn mojej przyjaciolki mial w ten sposob wychowywac w przedszkolu kolege Ktorys z kolei raz przyszedl zbity. Na interwencje dyrektorka odpowiadala, ze tamtego rodzice sa niekomunikatywni, ze nie radza sobie z nim. Ze psychologa ma raz w tygodniu... ze trzeba zrozumiec,ze sytuacja jest trudna... ze duzo dzieci grupie... A co do liczebnosci... w nizu likwiduje sie szkoly... niestety... jak klasy robia sie mniejsze. Ale oczywiscie masz racje, jest coraz lepiej. Odpowiedz Link
maadzik3 Re: no, i znowu jestem wkurzona od rana:-) 07.03.05, 20:02 A ja jestem zwolenniczka wczesniejszego pojscia do szkoly! Przeciez szkola to nie odbieranie dziecka! Natomiast w czasach gdy dzieci intelektualnie dojrzewaja szybciej, iloraz inteligencji (sredni) rosnie, a czas zdobywania wyksztalcenia (coraz czesciej ponadwyzszego) sie wydluza uwazam ze warto poslac je do szkoly wczesniej. Zeby mogly sie szybciej rozwijac, zeby wczesniej mogly podjac studia, zeby w czasie gdy zaczyna sie myslec o wlasnej rodzinie mialy juz edukacje za soba, zeby mogly bardziej konkurowac na rynku pracy w Unii (wiek+doswiadczenie+wyksztalcenie - wiadomo). Zamierzam mojego synka poslac w wieku 6 lat do szkoly bez wzgledu na przepisy. Chocby po to zeby, jak sie nie dostanie za pierwszym razem na wymarzony kierunek konczyl jednak z rowiesnikami. Zycie pisze rozne scenariusze, a rok czasu na przelomie dziecinstwa i doroslego zycia wiele czesto znaczy. No i poslanie do szkoly to nie rozstanie z dzieckim. Przeciez do przedszkola pojdzie w wieku 3 lat. Oczywiscie, wszyscy mamy prawo do wlasnego zdania, ale panstwo powinno wyznaczac pewne standardy kierujac sie dobrem dzieci i zawsze beda zwolennicy i przeciwnicy (pisze tu jako teorie, swiadomie nie wiklajac sie w to co obecnie nasze panstwo robi a nie powinno, a czego nie robi choc moze powinno). Pozdrawiam serdecznie. Magda Odpowiedz Link