jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom?

01.04.05, 13:28
ja nie potrafię nic zrobić; nie mogę nic ugotować, w domu potworny bałagan,
często pozwalam sobie na łzy...non stop śledzę telewizję i sprawdzam
Internet...starsze dziecko nie posłałam do przeszkola, bo kaszle trochę.
Dzieci szaleją jak zawsze...rozmawiam z nimi, modlimy się...a jak Wy mamy
kochane mówicie swoim dzieciom o tych strasznych chwilach?...
ja tak bałam się tego dnia...nadszedł w dzień moich urodzin...
    • mama_kasia Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:05
      Pawlinko, ... żyję normalnie... modlę się, czekam. Rozmawiałam z synem.
      Tak normalnie, po prostu, że papież jest umierający, że Bóg może go uzdrowić,
      ale jeśli tak się nie stanie... odejdzie do Boga. Ania z kolei podczas
      takiej rozmowy wspomina nieżyjącego już dziadka i pyta się, czy papież jest
      starszy od niego...
      Dla mnie to nie są straszne chwile...
      Mimo całego Twojego smutku, Pawlinko, najlepsze życzenia,
      abyś mocno ufała Bogu smile
      • pawlinka Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:17
        dziękujęsmile
    • mader1 Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:06
      jeszcze nie mowie. sa w szkole. dopiero wrocilam z czegos, co ma
      byc w przyszlosci moja praca. Teraz moge pozwolic sobie na
      niekontrolowane uczucia. Najpierw uderzyla mnie informacja o Terri,
      potem....
      Uczymy je przezywac smierc. Musimy byc rozwazni, stonowani. Musimy
      zastanoowic sie, jak bysmy chcieli, by one przezywaly nasza smierc ?
      Ja nie chcialabym histerii, ale wzruszenie czy lzy sa normalne w tej
      sytuacji. Modlitwa. Spokoj. Nadzieja.
      towarzyszenie w ostatniej chwili.
      I modlitwa za Kosciol.
      • pawlinka Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:15
        myślę, że to robię. wspominamy spotkania, wydarzenia, ważne słowa...po prostu
        trwamy, jest smutek, łzy, bo być może żegnamy Kogoś bardzo kochanego...ale też
        wdzę w sobie też coraz więcej spokoju i zgody na wolę Boga
        • mader1 Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:34
          nie wstydze sie lez, ale chce, by przez moje slowa przebijala nadzieja,
          bron Boze rozpacz. Kto wie, kto zna nasze losy ? Byc moze to jedyna
          taka sytuacja, ostatni raz, gdy beda sie ode mnie uczyly, jak zachowac
          sie w obliczu smierci ?
          • pawlinka Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:40
            no właśnie, nie można poddać się rozpaczy
    • isma Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:12
      Bylysmy z Miniatura, tak, jak prosil Kardynal Macharski, pod oknem Kurii, w
      poludnie. Pomodlilysmy sie ze wszystkimi na Aniol Panski. Weszlysmy do
      Franciszkanow, zeby Miniatura mogla zapalic swieczke, jak zawsze, kiedy sie
      uroczyscie modlimy.
      Mowilismy jej, ze papiez jest chory. A ona zapytala: a moge go poglaszczyc?
      • pawlinka Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:16
        a tak myślałam, że Isma z rodziną pod TYM oknemsmile
      • mama_kasia Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:34
        I dopiero teraz... jak czytam o dobroci dzieci (Miniaturki)...
        zaczynam płakać... jak ona jest czuła...
        • isma Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 15:16
          Kasiu, bo dzieci maja wrodzone to, na co my obojetniejemy, i tylko w duzym
          trudzie sie nam czasem udaje to sobie na nowo uswiadomic.

          W ostatnim Tygodniku Powszechnym Halina Bortnowska, jedna z zalozycielek
          krakowksiego hospicjum, przejmujaco pisala o tym, jak zachowac sie wobec
          cudzej smierci, jak bardzo w naszej wobec niej postawie jestesmy uwiklani we
          wlasne nieuswiadomione leki i niesprecyzowane poczucie winy czy egoistyczna
          obawe - i jak to nas ogranicza w skupieniu sie na tym, co najwazniejsze.

          A zakonczyla tak:

          "Mam na to rade, zaczerpnieta z praktyki hospicyjnej: uwolnic sie od
          egocentrycznej szarpaniny przez intensywne skupienie na osobie umierajacego -
          na potrzebach fizycznych, na kontakcie, na spokoju, UCISZENIU, jakie trzeba
          dawac i przyjmowac.

          W naszym niepokoju, co sie dzieje z Terri Schiavo jako wierzacy mamy
          zarezerwowany pewien przywilej. Wolno nam modlic sie "w ciemno": prosic, aby w
          tej calej skomplikowanej grze ludzkiej woli i przypadkow, dla biednej Terri
          przyblizalo sie Krolestwo, aby woli Boga - nam nie znanej - nie zdolali
          przekreslic ludzie".

          I w naszym niepokoju, co dzieje sie z papiezem, dobrze jest sie uwolnic od tej
          szarpaniny, i, jak dziecko, po prostu wyciagnac ciepla dlon... I prosic, aby
          przyblizalo sie Krolestwo.
          • mama_kasia wyciągam więc dłoń... 01.04.05, 15:59
            ........
    • neogobbo Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:26
      Nasze dziewczyny gdy się modlą za chorych (jak teraz za swoją prababcię czy za
      Papieża) to się nie modlą o zdrowie dla nich, tylko o to, żeby się lepiej
      czuli. Wiedzą (zwłaszcza starsza Marta) że są ciężkie choroby i jest śmierć.
      Miała coś ze trzy latka gdy była na pogrzebie jednej prababci, potem zmarła
      druga. Nigdy nie owijamy dzieciom w bawełnę tego co się dzieje a co one
      spokojnie mogą przyjąć. I przyjmują. I wierzą, że dalej jest już niebo. Jak w
      Noc paschalną: pełne niebo, pusty grób...
      • verdana Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 14:48
        Ja nie jestem wierząca, ale moje dziecko jest. Powiedziałam, ze jeśli człowiek
        całym sercem wierzy, ze spotka się z Bogiem i rodziną, to smierć nie jest czymś
        w gruncie rzeczy tak istotnym - jest celem, do którego prowadzi dobrze przeżyte
        życie.
        Jednak mój dziesiecioletni syn stwierdził, ze nie mozliwy jest całkowity brak
        wątpliwości, nawet w sercu Papieza musi tkwiś odrobina zwątpienia, która może
        spowodować strach przed śmiercią. Może ma rację...
        • nulleczka Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 15:07
          Odmawiałam z Madzią Anioł Pański, powiedziała, że może sie tak cały czas modlic
          za papieża. Pytała mnie, czemu placze, więc powiedziałam, że jest mi smutno, że
          taki wspaniały swięty człowiek od nas odchodzi, ale z drugiej strony wierzę, że
          On juz bedzie szczęśliwy, bo bedzie z Bogiem w niebie. No i troche jej
          opowiadam, na ile może pojąć o Ojcu Świętym, bo - jak pisałam - telewizor
          włączony u nas cały czas.
        • neogobbo Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 02.04.05, 07:20
          Masz mądre dziecko, Verdana. Bez zwątpienia nie ma wiary. Nawet Piotr musiał
          zwątpić by stać się głową Kościoła.
          • samboraga Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 02.04.05, 08:32
            Jak mówił stary diabeł do młodego-trudno dziś o dojrzałych chrzescijan, dlatego
            tak cenny jest dla mnie przykład Papieża - a w końcu i Jezus moment sie
            wahał: "Boże mój Boże czemuś mnie opuścił", aby zaraz potem dodać z
            ufnością: "Ojcze w rręce Twoje powierzam ducha mego".
            Wierzę że wiara Papieża jest juz niezłomna, że prowadzi Go Duch Św.
            Szczesliwie żyjemy w czasach gdy jest się od kogo uczyć....
            • samboraga Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 03.04.05, 18:04
              diabły oczywiście z 'Listów starego diabła do młodego' C.S.Lewis'a
              tak dodaję jakby kto jeszcze nie znał bo fajne....
    • samboraga Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 19:29
      moj synek 'nie lubi' smutku, o śmierci, probuję delikatnie z nim rozmawiac, nic
      na sile...
      on widzi ze ja jestem smutna, slyszy nasze rozmowy, ale poki co konczy sie na
      tym ze dobranocka zaczela sie poźniej-pocieszam sie że jest jeszcze mały
      ale też pytał czy Papież jest tak stary jak prababcia którą się bardzo
      opiekujemy, a jest schorowana....i chyba to zaczęło do niego przemawiać, jakoś
      zaczął sobie układać w głowie
    • marzekal Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 01.04.05, 22:25
      Dla moich dzieci śmierć jest czymś normalnym. Zabierałam je na wszystkie
      pogrzeby w rodzinie. Na pogrzebie mojej Babci, mój Syn, wówczas 3 latek,
      stwierdził, że Babcia śpi i spytał, czy napewno dali Jej mięką poduszkę. W
      lipcu straciłam Synka, powiedziałam Dzieciaczkom (6 i 7,5 lat), że był chory i
      tam w Niebie będzie szczęśliwszy. Tęsknią, często o Nim mówią ale wiedzą, że
      śmierć czasami jest wybawieniem. I tak wytłumaczyłam im chorobę Ojca Świętego.
      Przecież On jest gotowy na odejście, pewnie Jego dusza aż się rwie do Boga i
      tak naprawdę to tylko nam ciężko wyobrazić sobie, że może Go zabraknąć. I tak
      bardzo będziemy tęsknić.
    • piotrsko Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 02.04.05, 00:34
      W grudniu zmarła moja babcia ( prababcia dla naszych dzieci ). Pięcioletnia
      Marysia modli się, żeby nie została na zawsze w grobie, tylko żeby
      zmartwychwstała.
      Kiedy usłyszała, że papież umiera, powiedziała, że też będzie się za niego tak
      modliła.

      To całkowicie jej pomysł. Piotr.
    • patunia13 Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 02.04.05, 11:37
      Mlodsza corka (5 lat) ma bardzo racjonalne podejscie do smierci, nie odczuwa
      jej jako straty i wierzy w pozniejsze spotkanie, poklada zaufanie w Panu.
      Starszy syn (8 lat) jest bardzo emocjonalny i przezywa cierpienie bardzo
      gleboko. Zadaje sobie czesto pytanie co potem, i jak dobrym trzeba byc by
      zasluzyc na niebo. Media za bardzo mieszaja im w glowach.
    • ccleo Re: jak mówicie o tym co się dzieje dziś dzieciom 02.04.05, 21:06
      ja wlasnie staram sie nie wlaczac co chwila, nie sledzic... to jakis obled...
      powstzrymuje tez meża. trzeba moimz dnaiem odanlezc w sobie i w okol troche
      ciszy, by przyjac w2 skupieniu cos ie dzieje, a nie poprzez ten caly medialny
      chaos... Michasia ma niecale 3 latka- wie, kto to ejst papież. Kiedy właczam
      tvn, mówiłam dzis ,ze chce sprawdzic, co sie dzieje z Papieżem, bo ejst chory.
      Wiec pytala, dlaczego, a dlaczego jestesmy smutni.. Odpowiedziala, ze to świety
      cczłowiek, a Michasia zna to słowo chcoiazbyz z piosenki Arki Noego non stop
      śpiewanej. Ze kocha ludzi, ze Bog go kocha a On Jego, ze podrozowal wiele, ze
      jezdizl an anrtach, ze kocha góry, a anwet zajmowal się teatrem. To ostatnie
      bardzo jej się spodobało, bo niedawno była pierwszy raz wteatrze. Chciałam jej
      tez pokazac różaniec, który moi rodzice dostali osobiscie od Papieża dla mnie,a
      le nie mogę go znaleźćsad za to opowiedzialam jej, ze dziadek i babcia byli w
      Jego meiszkaniu, że z Nim rozmawiali, ze ja i tata bylismy na spotkaniach z
      Nim, ale w wiekszym gronie... Pokaząłm jej na globusie, gdzie są Włochy, Rzym i
      Watykan. A gdy pytala dalej o ten smutek, powiedzialam, ze po prostu
      przyzywyczalismy się, ze On byl tutaj z nami,a teraz juz chyba idzie życ w
      drugim miejscu- w Niebie. Spytala, czy my tez idziemy. -Nie-powiedzialam- my
      pojdziemy kiedys indziej. Pomodliłysmys ie tez krotko-powiedzialam, ze teraz
      aniolki zaniosly ifno o tej modlitwie do Rzymu i powiedzialy an ucho Papiezowi,
      ze taka Michasia mala się pomodliła i ze teraz moze On się lepiej poczuje smile
      cleo
    • mamalgosia w dobie TV to trudniejsze wbrew pozorom 03.04.05, 14:30
      Bo jak wytłumaczyć dziecku, że ktoś odszedł (do nieba), skoro w telewizji jest
      on tak samo jak np. pół roku temu
Inne wątki na temat:
Pełna wersja