moje dziecko powiedziało...

04.04.05, 22:17
Kiedy usłyszał, że Papież będzie na pewno świętym powiedział: ja wiem,
świętym, który uczy nas, jak się modlić. Powiedziałam, że muszę to sobie
zapisać, bo to bardzo piękne. Prawda?
W ogóle to pyta o śmierć trochę, teraz właśnie i dziś bardzo się rozpłakał,
kiedy dociekał, czy oczy nie wypadają i czy zostają w ciele. Powiedziałam, że
nie wypadają i zostają, a mój Lolek łkając: "ale ja chce zobaczyć Pana
Boga"...
    • mama_kasia Re: moje dziecko powiedziało... 05.04.05, 09:22
      I co mu odpowiedziałaś?
      • pawlinka Re: moje dziecko powiedziało... 06.04.05, 05:39
        No właśnie, dziś cały czas myślę, że tak naprawdę nie jestem przygotowana na
        to, że trudne pytania padają już teraz, zawsze jestem zdziwiona tym. O śmierci
        rozmawialiśmy już wiele razy, mieszkamy blisko cmentarza, często idąc na spacer
        widzimy kondukt żałobny, wtedy padały też pytania, "gdzie jest ten czowiek,
        który umarł, dlaczego ludzie są smutni, ubrani na czarno...."
        A wczoraj Lolek zobaczył u babci w telewizji obraz z Kaplicy Klementyńskiej. W
        pokoju była także Linka, powiedziała: "Papa śpi". I potem padło to pytanie o
        oczach. Odpowiedziałam posługując się porównaniem do ręki i rękawiczki. Ale to
        okazało się za mało. Karolek płakał, wiem teraz dlaczego. W czasie tych
        ostatnich dni mówił, ze on nie jest smutny, bo wie, ze papież zmartwychwstanie,
        jak Jezus, Jego w grobie nie było, "przecież sam sprawdzałem ".I pewnie
        powinnam powiedzieć o tym właśnie, że nasze ciała też zmartwychwstaną w dniu
        ostatecznym, ale nie zrobiam tego, jeszcze nie, bo przytuliłam mocno Lolka i
        powiedziałam tylko, że spotka Pana Boga, że Go zobaczy, ze papież już Go
        ogląda...
        Pewnie nie zdałam egzaminu z eschatologiii. Ale wiem, ze te pytania wrócą,
        wiem, ze dzieci interesują takie "techniczne" problemy, a przecież chyba nie
        powinniśmy szukać na wiele z tych pytań odpowiedzi, jak radzi O. Sali. "Żeby
        nie zgubić tego, co w prawdzie o zmartwychwstaniu najwajważniejsze...".
        Ale to nie koniec, teoria przypadku (tj. że nie ma przypadków) znów się
        przypomniałą. 2 godziny później modliliśmy się przed snem i Lolek zaśpiewał
        sobie, ot tak, spontanicznie: "Ja nie umieram, ja tylko zasypiam, gdy oczy
        otwieram, Jezusa spotykam...".
        I póżniej jeszcze zaczęliśmy czytać. Akurat mieliśmy wybrane opowiadania
        Musierowicz, wybrałam jedno, ale Lolek chciał jeszcze jedno. Przeczytałam
        historię o dwóch dziewczynkach z zerówki, które w wiosenny dzień przekomarzają
        się czym są barwy i odcienie, podziwiają tęczę na niebie i nagle soptykają
        chłopca w swoim wieku, który jak się okazuje, jest niewidomy i tęczy zobaczyć
        nie może. Dziewczynki współczują mu, popłakały sobie nawet, ale kiedy Jaś
        dotykiem poznaje ich twarzyczki i doskonale potrafi powiedzieć jaka jest Kaśka,
        a jaka Sylwia, dziewczynki pytają: "Skąd wiesz, jak wyglądamy, przecież nie
        widzisz?". Wtedy padają te słowa, których w czasie czytania opowiadania nie
        odczytałam tak symbolicznie, a które potem wydały mi się dobrze pasujące do
        odbytej rozmowy z synkiem. Otóż Jaś mówi: "Nie trzeba widzieć, żeby wiedzieć".
        Pewnie to wszystko chaotyczne, ale emocji dużo, cały czas myślę, że uda mi się
        wrócić do tematu zmartwychwstania ciał i mam nadzieję, że zdam poprawkowy
        egzamin lepiej.
        • samboraga Re: moje dziecko powiedziało... 06.04.05, 08:30
          moim zdaniem zdałaś śpiewającosmile
          i jeszcze mi pomogłaś - też mam takie 'techniczne' rozmowy z synkiem,
          pozwolisz że skorzystam z Twojego doświadczeniawink
          • franula Re: moje dziecko powiedziało... 06.04.05, 10:15
            moge spytac o jakich opowiadania Musierowicz piszesz?
            Dzieki F
            • pawlinka Re: moje dziecko powiedziało... 06.04.05, 13:27
              To opowiadania o zerówkowiczach pt.: "Hihopter". Dla niektórych nieco trącą
              myszką, ale te przeze mnie przeczytane podobały się mnie, ale przede wszystkim
              synkowi.
              • alex05012000 Re: moje dziecko powiedziało... 12.04.05, 13:12
                no właśnie, a moje dziecko - staram sie jej czytać biblię, mamy teraz taką
                biblię dla dzieci w obrazkach..., ostatnio wyciąga tę biblię i wygłasza taki
                tekst: poczytaj mi mamo tę książkę, jest taka fajowska! - nie wiedziałam czy
                mam sie roześmiać czy zawołać: widzisz i nie grzmisz!
                jak wytłumaczyć 5-latce różnicę między książką z bajkami a Bilią!???
                • pawlinka Re: moje dziecko powiedziało... 12.04.05, 13:23
                  no, ja myślę, że to komplement pod adresem Autora!!!
    • pawlinka Re: moje dziecko powiedziało... 04.05.05, 22:42
      Dialog wycieczkowy.
      Parking gdzieś w gorach, przygotowujemy się do wejścia na szczyt. Synek krąży
      wokół samochodu, tu kamyczek, tam kamyczek. I nagle...
      -mamuś, ten kamień to chyba z grobu Pana Jezusa
      -tak sadzisz?
      -tak
      -ale grób był daleko, o tysiące kilometrów stąd.
      -no tak, ale przecież kamień odrzucony przez budujących, stał się kamieniem
      WĘGIERSKIM...

      ostatnio tak poważnie na naszym forum, ze pozwoliłąm sobie na smile
      • mama_kasia Re: moje dziecko powiedziało... 04.05.05, 23:42
        smile))
Inne wątki na temat:
Pełna wersja