Powiedzieliśmy o tym

09.06.05, 19:14
Dawno pisałam na forum. Ale zaglądałam w miarę systematycznie...
Zrobiliśmy z mężem pierwsze kroki w kierunku powiększenia naszej
czeroosobowej rodziny, ale nie tak "klasycznie": juz dawno podjęliśmy decyzje
o przysposobieniu dziecka i powiedzieliśmy ostatnio o tym rodzicom i w
niedziele powiedzieliśmy we wspólnocie, z prośbą o modlitwę.
Was tez serdecznie prosżę, o mądrość i miłośc i o pokonanie całej procedury
administracyjnej itp.
I prosze za naszym dzieckiem, którego jeszcze nie znamy ale które juz
kochamy.
Pa, pa.
    • mader1 Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 19:21
      możesz na mnie liczyć. Bardzo Was podziwiam. To trudna i piękna decyzja. Życzę
      Wam, żeby Bóg Was wspomagał. Pisz, co się dzieje, proszę.
    • marzek2 Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 19:52
      Ja też będę się modlić. Mamy znajomych, którzy mają pięcioro dzieci, z których
      dwoje urodziło się im, a pozostała trójka innym rodzicom... Na szczęście dzięki
      Bogu są wszyscy razem, bardzo się kochają a my ich bardzo podziwiamy. Będę się
      modlić, żeby Wasze dziecko, które urodziło się innym rodzicom, jak najszybciej
      znalazło drogę do Was.
      • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 20:18
        Dziękuję wchodze tez czasem na forum gazety: "rodzina zastępcza".
        Rodzice nasi troche zaskoczeni, ale raczej mamy ich na "tak", niż na "nie".
        Jesteśmy umówieni na wstępną rozmowę w Ośrodku Adopcyjnym na początku wakacji.
        Dostaliśmy tyle łask przez całe życie... jestem szczęsliwa.
        • glupiakazia Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 21:01
          i ja sie dolacze, bo bardzo was podziwiam.
          szczerze mowiac, taka mysl tez juz od dawna we mnie siedzi, ale z roznych
          powodow, czesciowo lezacych we mnie, czesciowo poza mna, chyba nigdy nie
          przerodzi sie w decyzje sad
          moja modlitwe macie jak w banku i prosze pisz czasem, co sie dziejesmile
          • samboraga Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 22:18
            ja też się dołączamsmile
            zresztą i my kiedys zastanawialiśmy się...
        • utka Re: Powiedzieliśmy o tym 21.06.05, 12:14
          I ja bede o Was pamietac, zyczac duzooo wytrwalosci i ciaglej nieustannej
          opieki Bozej Opatrznosci.
    • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 09.06.05, 23:45
      Cieszę się z Waszej decyzji i cieszę się, że nas poinformowałaś.
      Wiesz, że macie naszą modlitwę smile
      Napisz, proszę, czy powiedzieliście o tym dzieciom i jeśli tak, jaka
      jest ich reakcja? Niedawno miałam możliwość wysłuchania pani z ośrodka
      adopcyjnego. Mówiła coś, co bardzo mi się podobało, że przy adopcji
      nigdy nie mogą ucierpieć dzieci, które już są w rodzinie, że rozmawia
      się też z nimi. Wiem, że u Was by nie ucierpiały, ale jestem ciekawa
      ich reakcji. Co one o tym myślą.
    • nordynka1 Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 09:09
      Ja też będę o Was pamiętać w modlitwie.
      smile
      • pysio8 Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 09:41
        będę pamiętać, podziwiam, a odwaga do podjęcia takiej decyzji rzeczywiście nie
        może pochodzić jedynie od nas...
    • pawlinka Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 12:31
      będę pamiętać! ten plakat bardzo mi się podoba, dedykuje go Wam!
      www.rodzinazastepcza.pl/
      • nulleczka Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 16:01
        Zazdroszczę Ci decyzji. Sama nieraz o tym myślę, ale u mnie to chyba
        niemożliwe. Będę się modlić.
        • lucasa Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 16:34
          ja pamietam, ze w czasach studenckich moja przyjaciolka mowila, ze chcialby
          zaadopotowac dziecko - majac juz swoje wlasne i juz wtedy bylo to dla mnie
          niezrozumiale.
          ja po traumatycznym porodzie wiem, ze to dziecko po porodzie kocha sie jakos
          szczegolnie (co nie znaczy, ze mocniej czy lepiej) i wiem, ze nie moglabym sie
          zdecydowac. tym badziej podziwiam.
          A
    • addria Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 17:11
      Gratuluję, to naprawdę wspaniała decyzja smile I wymagająca wielkiej odwagi.
      Pozdrawiam i pomodlę się
      • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 10.06.05, 21:10
        Napisze o wszystkim jutro wieczorem, dziś jestem zbyt zmęczona i jutro ide znów
        do pracy. Dzisiaj skonkretyzowałam rozmowę w ośrodkui jutro się podzielę. Teraz
        myslę o sobie w kategorii mamy oczekującej na dziecko. Ale cudowne przezycie. Pa
        • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 11.06.05, 09:06
          To znaczy jesteś ponownie w stanie błogosławionym wink))
          • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 11.06.05, 21:49
            Tak czuję się jak oczekująca. Tym razem tylko nie przytyje (mam nadzieję.
            Umówilismy się telefonicznie do Ośrodka Adopcyjnego na rozmowe. W środę tam
            pojedziemy.
            A czuje taka ulge że zaczyna to przybirerać jakież realne formy. Dojrzewanie do
            tej decyzji trwało u nas kilka lat. Mąz zawsze pozytywnie sie wypowiadał, ale
            było to zawsze: kiedys pewnie tak, teraz nie ma jak, małe dzieci, dużo pracy itp
            Ale Pan Bóg daje nam takie znaki cały czas, jakos nas podprowadza do
            wszystkiego naszym tempem.
            Najpierw zmieniłam pracę. Nowa praca (lepiej płatna poza tym) przyszła do mnie
            sama. Wcześniej pracowałam w PCPR-ze, tam właśnie
            administracyjnie "obsługujemy" rodziny zastępcze i domy dziecka. Niezdrowo
            byłoby wtedy przysposabiać. Więc zmieniałam prace równocześnie kupno
            mieszkania. Mieszkanie własne jest warunkiem przy staraniu się o dzieci do
            adopcji.
            Poza tym mąż ma perspektywy zmiany pracy. Nie musiałby od września pracować w
            niedziele i święta. To tez był warunek, potrzeba dużo czasu dla dzieci. I
            biologicznych i przysposobionych.
            We mnie natomiast zawsze było takie pragnienie, nie naciskałam męża on o tym
            wiedział i sam podjął decyzję. Pamiętam w ostatnią wigilię BN, siadł na dywanie
            po rozłożeniu choinki i powiedział: TO CO NA NASTĘPNE ŚWIĘTA BĘDZIE NAS WIĘCEJ,
            DOBRZE? Czy dobrze?? Bardzo dobrze. I od wtedy tak konkretnie o tym rozmawiamy.
            Nie mamy "wybranego" dziecka, znajomy pracujący w domu dziecka mówi, że
            będziemy musieli jakoś sprecyzować w ośrodku jakie to dziecko. A my nie wiemy.
            Gdybyśmy kupowali cukier, to byśmy wiedzieli że chcemy np. cukier puder, a tak
            nie mam pojęcia. To nas przerasta, zdajemy sie na Pana Boga, mam nadzieję,
            (proszę o modlitwę), że jakimś cudownym sposobem da nam i dziecku znak. Gdy
            spodziewałm się dzieci, też nie stawiałam warunków, czy ma byc blondyn itp.
            Nasze dzieci wstępnie wiedzą. Modlimy się za dzieci, które nie maja rodziny,
            albo których nikt nir kocha i o to byśmy umieli pokochac takie dzieci. Oni sa
            otwarci bardzo. Jak podjęliśmy decyzje, to po kilku dniach synowie
            spontanicznie (może Anioł Stróż?) zaczęli mówić o tym, że jest u nas dużo
            miejsca i oni pokochają brata albo siostrę.
            Oglądając fragment filmu "Dzieci z Leningradzkiego" starszy (6lat) wstał i
            powiedział: ja bym tym dzieciom dał wszystko, nawet szczoteczkę do rąk.Wtedy
            powiedzieliśmy, że bardzo chcemy pokochac dziecko, które jest nieszczęśliwe i
            jeśli by chciało z nami mieszkać i nas pokochać. Na drugi dizeń po przedszkolu
            zaczęłi w pokoju coś przesuwać, wchodze i patrzę, a oni ustawiają pokój, żeby
            KTOŚ MIAŁ GDZIE SPAĆ. wZRUSZYŁO MNIE TO, ŻE NIE WYSYŁAJĄ RODZEŃSTWA DO
            TRZECIEGO POKOJU, TYLKO PO PROSTU ZABIERAJĄ DO SWOJEGO POKOJU.
            Oczywiście to sa tylko rozmowy, tylko teoria, ale nie wierzę, żeby Pan Bóg nas
            zostawił. Jestem jakaś spokojna, szczęsliwei przepełniona nadzieją. Jestem
            prawdziwie przy nadziei.
            Pan Bóg nam bardzo błogosławi, cały czas. Ostatnio czytałam, że kobiety chore
            na celiakie ( jak ja) b.często nie mogą miec dzieci, albo w ogóle nie moga
            począć, albo sa liczne poronienia. A ja bez problemów. Czy to nie jest łaska?
            Jeszcze jedna. Mąż mówi, maja dobre serduszka, na pewno pokochają (o dzieciach)
            • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 12.06.05, 22:29
              Netus, uściskaj chłopaków (synków mam na myśli wink)), nie męża).
              Wzruszyli mnie Swoją otwartością. To nie tylko to, że mają dobre
              serca, to Wasze wychowanie smile
              Modlimy się.
              • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 12.06.05, 22:31
                Męża tez uściskam, a co, zaszaleję.... hi, hi.
                Dziękuje z awszystko mamo - kasiu
                • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 12.06.05, 22:48
                  Uściskaj, uściskaj, niech ma smile
                  • wiga1968 Re: Powiedzieliśmy o tym 14.06.05, 09:57
                    Netus, spotykamy się wirtualnie na forum "rodzina zastępcza", więc cieszę się,
                    że i tu możemy się spotkać. Dawno nie byłam na tym forum, ale, jak widzę, jest
                    tu wielu znajomych z innych forów (np. z rodzin wielodzietnych). My już
                    jesteśmy rodziną zastępczą (nie adopcyjną) od stycznia dla dwójki rodzeństwa.
                    Jesteśmy też rodziną wielodzietną (może raczej mega wielodzietną), bo mamy 7
                    własnych dzieci. Czyli jest nas trazem 11. Nie chcę rozbijać wątku Netus, ale
                    gdybyście czasem wspomnieli też o naszej rodzince w modlitwie, byłabym bardzo
                    wdzięczna. Pozdrawiam. Jadwiga
                    • mader1 Re: Powiedzieliśmy o tym 14.06.05, 10:06
                      mój podziw nie ma granic.
                      Jak to wygląda w praktyce ? Jak wygląda Wasza codzienność ? A - aż boję się
                      pytać- prasowanie ?
                      • wiga1968 Re: Powiedzieliśmy o tym 14.06.05, 10:21
                        Prasowanie sobie odpuszczam, chyba, że na wyjście. Codzienność całkiem fajna,
                        tyle, że zazwyczaj bardzo głośna, ale do tego można się przyzwyczaić (a wtedy
                        źle jest, gdy jest zbyt cicho). Ja od 17 lat nie pracuję zawodowo. Dzieci
                        pomagają sobie wzajemnie, uczą się w miarę bezkonfliktowego bycia z innymi, na
                        pewno dzielenia się. Mimo, że dla wielu widok naszej rodziny to co najmiej
                        opadnięta szczęka surprised , równoznaczność z najwyższej klasy patologią, ja cieszę
                        się mając taką rodzinkę. Kiedyś miałam trochę inne plany dotyczące wielkości
                        naszej rodziny, ale... nasze drogi nie są Bożymi drogami, a nasze plany nie są
                        Bożymi planami.
                        • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 21:41
                          Jesteśmy po wizycie w Ośrodku. Ne było miło, tza bez jakiejś urazy, ale bardzo
                          chłodno i zmijowato (określenia męża). Panie przyjęły nas w przechodnim pokoju,
                          co chwilę ktoś wchodził, zabierał jakieś dokumenty ze stolika, przy kktórym
                          siedzieliśmy.
                          Panie od razu zaczęły nas rejestrować, bez żadnych dopytywań itd. Nagle
                          pytanie, Państwo do adopcji, my mówimy, ż enie wiemy, może rodzina zastepcza,
                          pani na to , ale zdaja sobie państwo sprawę, ż eprzy rodzinie zastepczej dzieci
                          mają kontakt z rodzicami bilogicznymi. Musicie się zdecydować. wreszcie
                          powiedzieliśmy pani, że chcemy dziecko, jeśli się okaże, ż esytuacj aprawna
                          dziecka ni epozwoli na adopcję, będzi eto rodzina zastepcza, ciezka batalia.
                          Pani natychmiast umówiła isę z nami na wywiad pedagogiczny i wtedy zapytała
                          nas: a czy dzieci będą wtedy wdomu, odpowiedzieliśmy, że jeśli powinny być, to
                          tak, więc pani na swtedy zabiła pytaniem: CZY DZIECI SA PRZYGOTOWANE DO
                          ADOPTOWANI RODZEŃSTWA DLA SIEBIE?
                          Jesteśmy przygnebieni, mąz gdy wyszliśmy powiedział, ż eani krzty nie widział
                          troski o te dzieci. Zniechęcenie potworne i tyle.
                          Na drugi dzień zadzwoniła (wczoraj) do mnie p. psycholog i podał jeden termin
                          (poniedziałek 15-16) na badania psychologiczne, gdy próbowałam jjej
                          wytłumaczyć, ż enie umiem odpowiedzieć, czy mąż będzie mógł wtedy, bo pracuje o
                          różnych porach i musze się skontaktować, to ona powiedizał, ż eto jej
                          ostateczny termin, potem sezon urlopowy i nie ma mozłiwości az we wrześniu...
                          My to bajka, al epomyslcie o osobach poranionych ogromni ecierpieniem z powodu
                          braku dzieci, takich niezdecydowanych rodziców. Wchodza do Ośordka i wychodzą z
                          niego pewni, ż enie dadzą rady i rezygnja.
                          Postanowiliśmy tej pani pedagog u nas w domu o tym 1. wrażeniu powiedzieć.
                          Ale swoja drogą, gdy umówiliśmy się na te badania psychologiczne (mąz wszystko
                          postawił na głowie, zeby móc być)ogarnęło mnie takie radosne oczekiwanie.
                          Prosze o modlitwę za nas, abyśmy jeśli mamy być jeszcze dla kogoś rodziną
                          przeszli szybko procedury i nie zrazili sie.
                          • samboraga Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 21:48
                            Netusko, brzmi strasznie...brrrr
                            zapytam Cię jeszcze o coś na priv, dobrzesmile
                        • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 21:47
                          Aha.
                          Byłam dzisiaj ze starszym u dentysty, był bardzo dzielny, więc zaprosiłam go do
                          Mc'Donalda, siedzimy i rozmawiamy o większej rodzinie.
                          Mówię, że zaczęliśmy juz starać się o to, abysmy mogli zostac rodzina i
                          pokochac kogoś, kto pokocha nas. A kogo moż enikt nie kocha. Syn pyta CO TO ZA
                          OSOBA? Mówię szczerze, ż enie wiem, ale jestesmy bardzo szczęsliwi i chcemy się
                          tym z kims podzielić, że mamy duże mieszkanie (3 pokoje)itd....
                          A syn mówi, czy to będzie osoba z domu dziecka, mówię, byc może ż etak, ale być
                          może to będzie ktoś, kto dzięki tnam nie będzie musiał trafić do domu dziecka,
                          tylko my bedziemy jego rodziną na zawsze. A syn na to z całych sił wykrzyknął:
                          ALE NUMER BĘDZIE NA SSZOSTKA, BO JESZCZE NASZ KOT!"
                          Rozbawił mnie tym ale za chwile mówi: mamo, ale kot może być dla kogoś niemiły
                          na początku, bo jeszcze nie będa się znać.
                          Zatkałam się, bo co tu mówić. Dziecko się martwi, że kot nie będzie miły. Ale
                          mam nadzieję, ż enawet kot będzi eszczęsliwy.
                          • pawlinka Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 21:53
                            pamiętam w modlitwie!
                            Masz dobre dzieci, wiesz?
                            PAmiętasz, mówiłaś o oczekiwaniu, o innym, ale stanie błogosławionym. Wiesz, na
                            poczatku ciąży może być niemiło, te mdłe panie z osrodka, ta niestrawna pani
                            psycholog
                            smile
                            • samboraga Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 22:01
                              > poczatku ciąży może być niemiło, te mdłe panie z osrodka, ta niestrawna pani
                              > psycholog
                              > smile

                              Pawlinko, w punktsmile)))
                              niestetysad((((
                            • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 22:02
                              Dzięki, rozbawiłas mnie Pawlinko. No tak nie pomyślałm o niedogodnościach
                              ciążowych,
                              • verdana Re: Powiedzieliśmy o tym 17.06.05, 22:21
                                Nie chciałabym być tu tą jedyna wredną i paskudną, tym bardziej, że Wasz pomysł
                                jest rewelacyjny (moja mama ma też adoptowane rodzeństwo), ale chciałabym
                                uswiadomić Wam jedną sprawę.
                                To, że teraz Wasze dzieci są zachwycone nowym członkiem rodziny, nie musi
                                przekładać się na ich zachowanie, kiedy rodzeństwo się już pojawi. Dzieci z domu
                                dziecka (nie wiem, w jakim wieku chcecie adoptować dziecko) maja często kłopoty
                                z dostosowaniem się, często sa powane kłopoty z ich wychowaniem - miały
                                przecież traumatyczne przeżycia i wymagają bardzo, bardzo dużo czasu i uwagi.
                                Moja koleżanka - specjalista od adopcji - mowi, że moze to być cięzkie przeżycie
                                dla starszych dzieci, szczególnie jeśli nowe rodzeństwo jest agresywne i nie
                                okazuje uczuć - a to się zdarza.
                                Uwaza też, ze nie nalezy adoptować dzieci starszych od swoich własnych. To
                                zaburza naturalną strukturę rodziny.
                                Dla pocieszenia - uważa też, że zgodnie z jej badaniami (pisała doktorat na
                                temat adopcji) najlepiej udają się właśnie te, w których są już własne dzieci.
                                • pawlinka Verdana nie jesteś wredna 17.06.05, 22:53
                                  bo o takich rzeczach to trzeba mówić!
                                  Nikt nie powiedzaił, że będzie łatwo, prawda, Netus?
                                  • wiga1968 Re: Verdana nie jesteś wredna 18.06.05, 14:57
                                    Zgadzam się w zupełności z verdaną. Te panie z ośrodka rzeczywiście chcą
                                    zniechęcić tych mniej zdecydowanych. Tylko cierpliwi (baaaardzo cierpliwi) będą
                                    mogli poradzić sobie z nowymi dziećmi. Jest to spowodowane tym, że część rodzin
                                    zastępczych, czy adopcyjnych po jakimś czasie stwierdza, że przeliczyło się z
                                    siłami, że dalej ani rusz i oddają dziecko (dzieci). To zniechęcanie ma więc
                                    swój bardzo ważny cel - ochronę dzieci przed nowym, kolejnym rozczarowaniem,
                                    odrzuceniem. Mimo najszczerszych chęci trudno wytrwać, gdy nowe dzieci z mocą
                                    tajfunu niszczą wszystko, na co pracowaliśmy przez wiele lat. Gdy przekazują
                                    naszym dzieciom nieakceptowalne zachowania, wyrażenia itp. Chyba, że
                                    dostaniecie całkiem malutkie dziecko, wtedy pewnie będzie łatwiej.
                                    Ja na początku pobytu naszych zastępczych dzieci u nas miałam jedną, stałą
                                    myśl: po co mi to było, co nam strzeliło do głowy, czy nie lepiej było żyć tak,
                                    jak dotąd??? Teraz, po 5 mies. dzieci zrezygnowały z części złych zachowań, ale
                                    daleka droga przed nami.
                                • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 19.06.05, 09:23
                                  Myślę, że to złożone wszysko jest bardzo, przyszliśmy do Osrodka juz z
                                  podstawowymi dokumentami, tj. podaniem, zaswiadczeniami z pracy, opiniami, foto
                                  rodziny i wypisem aktu małżeństwa. Panie mogły nas ocenić jako zorientowanych
                                  mocno w procedurze prawnej itp. Poza tym nie oczekiwaliśmy od nich euforii, nie
                                  zniechęciło to nas na tyle, żeby rezygnowac z adopcji, wcale nie. Ale jesli sa
                                  to sprawy osobiste (a są jak najbardziej osobiste), trzebaby porozmawiać
                                  wpokoju jakims odseparowanym, a nie w przechodnim. Przygnebiające było to, że
                                  pani pedagog i pani psycholog podały tylko jeden termin spotkania się z nimi
                                  tłumacząc to: sezonem urlopowym. Były bardzo nieelastyczne.
                                  Mąz przełożył zajęcia na spotkanie z psychologiem (jedziemy na badania w ten
                                  poniedziałek) ja na spotkanie z psychologiem i juz. Jeżeli mamy miec
                                  powiększona rodzinę, przejdziemy to. Ale cały myślimy o osobach, które trzeba
                                  wesprzeć: jest to trudne, ale nie niemożliwe.
                                  NA razie nasze dzieci się cieszą i my tez się tym cieszymy i nie zakładamy, że
                                  tak będzie cały czas. Ale mogłoby byc tak, że na wieść o powiększeniu rodziny
                                  dzieciaki powiedziałyby : mamo tato po co nam to, nie chcemy rodzeństwa. Czy to
                                  naiwnośc myślicie z naszej strony? Raczej traktujemy to jako łaskę i wsparcie.
                                  A poza tym mam w pracy znajomego, który żyje w bezdzietnym małżeństwie.
                                  Dojrzewali do adopcji i gdy zgłosili się do Ośordka, po jakimś czasie
                                  straszenia ich (to jego słowa) zrezygnowali uważając że nawet do tego się nie
                                  nadają (!!!!). Chodzi mi tylko o odpowiedzialnośc ludzi pracujących w osrodkach
                                  za słowa i zachowania. To jest na tyle ważna sprawa, że nie można nikogo
                                  przychodzącego w tej sprawie potraktować jak wnoszącego należną opłate za
                                  działkę np. petenta.


                                  • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 21.06.05, 00:13
                                    Netus, wytrwacie smile
                                    Pamiętaj, że gdzieś tam czeka na Was Wasze dziecko.
                                    • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 21.06.05, 09:16
                                      Byliśmy wczoraj na badaniach psychologicznych. Jutro będzie u nas pedagog na
                                      wywiadzie pedagogicznym. My też jesteśmy spokojniejsi i myśłimy z miłością o
                                      naszym dziecku. O naszym trzecim dziecku. Modlimy sie, bo przecież Pan Bóg zna
                                      nasze dziecko, codzinnie wysyłamy do naszego dziecka Anioły, aby strzegły i
                                      strzegły przed złem, krzywdą. Modlimy się też żeby nas pokochało i żeby nasze
                                      dzieci, które juz mamy je pokochały.
                                      Jestm jakoś spokojna. I mąż też dziś przed praca powiedział mi, że jest bardzo
                                      spokojny. Decyzję o zakwalifikowaniu nas do szkolenia zostawiamy bardziej Panu
                                      Bogu anizeli paniom z ośrodka. Jeśli to nie ma być dla nas droga, to niech te
                                      panie mają jak najwięcej wątpliwości. Dziękuje za wsparcie.
                                      • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 21.06.05, 09:23
                                        Myślę o Was smile
    • verdana Re: Powiedzieliśmy o tym 19.06.05, 14:23
      Uważam, ze atmosfera w osrodku powinna być bardzo miła, ale... Ale jednak
      absolutnie nie zachęcająca. Chodzi jednak o to, by dzieci wzięli tylko ludzie
      odpowiedni. Wiele rozmawiałam z przyjaciółką, psychologiem pracującym wiele lat
      w ośrodku adopcyjnym. W jej osrodku zdarzało sie dosyć często, ze nie dawano
      dzieci - uwazając, że ci akurat ludzie nie są odpowiedni by zaopiekować się
      obcym dzieckiem. Często ci sami ludzie szli potem do "przyjaźniejszego" osrodka
      - i dziecko dostawali. Bardzo to przykro mówić, ale współczynnik "zwrotów"
      wynosił ponad 1/3! Wyobraźcie sobie, co to oznaczało dla tych dzieci.
      I wydaje mi się, że jeśli trudnosci z procesem adopcji zniechęcają niektórych
      ludzi do adopcji - to może i dobrze. Adopcja, szczególnie starszych dzieci, nie
      jest dla ludzi, którzy zrażają się trudnościami. Trzeba być przygotowanym na
      bardzo rózne wypadki - np. jedno z dzieci adopcyjnych niszczyło absolutnie
      wszystkie rzeczy rodzeństwa - przez ponad dwa lata - książki, przytulanki,
      ubrania. W innej rodzinie trzeba było "wlasne" dziecko na pół roku oddać do
      babci, bo było regularnie bite przez adoptowane dziecko. W obu wypadkach nie
      zrezygnowano z adopcji, udało się pokonać trudnosci, ale jednak trzeba się
      liczyć z tym, ze dzieci ponoszą czasem bardzo poważne koszyty "nowego
      rodzeństwa". Chyba, że adoptuje się małe, duzo młodsze dziecko, wtedy sprawa
      wygląda zupełnie inaczej.
      • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 30.06.05, 15:32
        Dzisiaj w Ośrodku jest komisja kwalifikacyjna, jutro zadzwonimy i dowiemy się
        czy w ocenie specjalistów spełniamy oczekiwania i nadajemy się jako rodzice
        zastepcy/adopcyjni. Jestem tym trochę podekscytowana. Jeżeli tak, to szkolenie
        rozpocznie się prawdopodobnie jeszcze na wakacjach. Inaczej niż mówiono nam
        przy pierwszej wizycie. Chciałam się tym z Wami podzielić. Jutro dam znać co
        dalej.
        • sion2 Re: Powiedzieliśmy o tym 01.07.05, 10:30
          netus napisała:

          > Dzisiaj w Ośrodku jest komisja kwalifikacyjna, jutro zadzwonimy i dowiemy się
          > czy w ocenie specjalistów spełniamy oczekiwania i nadajemy się jako rodzice
          > zastepcy/adopcyjni. Jestem tym trochę podekscytowana. Jeżeli tak, to szkolenie
          > rozpocznie się prawdopodobnie jeszcze na wakacjach. Inaczej niż mówiono nam
          > przy pierwszej wizycie. Chciałam się tym z Wami podzielić. Jutro dam znać co
          > dalej.


          No i jak netus? trzymam za was kciuki smile)))))
          • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 01.07.05, 14:48
            Dzwoniłam i zakwalifikowano nas. Czekamy na telefon w sprawie szkolenia. A
            potem juz czekamy na dziecko. Polecam ją (jest to dziewczynka) naszej
            wspólnotowej- forumowej modlitwie. Aby była jak najkrócej bez nas, abyśmy się
            pokochali i aby ten czas do zamieszkania z nami był dla niej jak najmniej
            bolesny. O ile to możliwe.
            • mama_kasia Re: Powiedzieliśmy o tym 01.07.05, 15:37
              Netus, cieszę się i pamiętam.
              • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 14.09.05, 13:23
                Dostaliśmy telefonicznie informacjęo rozpoczeciu szkolenia. Jesteśmy umówieni
                na wtorek na 9.00. Nareszcie. Tęsknimy już za Nią, choć nie znamy nawet Jej
                imienia. Pamiętajcie o nas, prosze w modlitwie.
                Chłopcy juz tez nie mogą się doczekać.
                • glupiakazia Re: Powiedzieliśmy o tym 14.09.05, 14:46
                  Netus, pamietam, dziekuje za wiescismile
                  • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 20.09.05, 15:57
                    oh mamy pierwsze spotkanie z psychologiem w ramach szkolenia za sobą. Jesteśmy
                    w grupie z innymi małżeństwami tylko wszystkie nie mają własnych biol. dzieci.
                    Boęze jaka to jest łąska, ze możemy mieć dzieci,
                    • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 20.09.05, 16:00
                      Jeszcze dodam wrażenia, że na szkoleniu było "dobrze", choć omawiany realizm
                      zdejmuje z naszych wyobrażeń maski o adopcji. Jesteśmy w grupie z małzeństwami
                      bezdzietnymi, wszystkie starały sie o dzieci. Czuliśmy się tam jak trochę zbyt
                      szczęsliwi. To jest niesamowity dar, móc mieć dzieci. Z ogromnym szacunkiem do
                      tych ludzi podchodzimy. Czasem odczuwam, że tak wiele zawdzięczamy Panu Bogu.
                      Żałuje tylko, że robię to tak rzadko.
                      Polecamy się waszej pamieci przed Panem Bogiem
                      • alex05012000 Re: Powiedzieliśmy o tym 21.09.05, 09:10
                        gratuluję wam decyzji, odwagi i wszystkiego co najlepsze na przyszłość! móc
                        mieć dzieci to rzeczywiście niesamowity dar, wiem o tym aż nadto ....
                        pozdrawiam maria/alex
    • berek_76 Re: Powiedzieliśmy o tym 20.09.05, 20:38
      Podziwiam i będę się modlić.

      I tak wam zazdroszczę...

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)

      You've got to kick a little
    • barbie-torun Re: Powiedzieliśmy o tym 22.09.05, 12:11
      netus, z całym szacunkiem
      nie myślisz że zabierasz miejsce w grupie dla innego małżeństwa oczekujacego
      dziecka, a które nie ma własnych dzieci??
      tak mi na myśl przyszło
      bo moi znajomi czekają już półtora roku na dzidzię
      ok. 10 m-cy szkolenia, wywiady, spotkania
      w Toruniu niestety bardzo długa droga do adopcji
      ponad 100 małżeństw oczekuje w tym roku razem z nimi
      nawet pytali w innych miastach
      ale procedurę muszą rozpocząć od nowa
      a tacy szczęśliwi byli na wiosnę niestety koleżanka poroniła
      są juz 8 lat po slubie i leczenie niestety nie pomogło jej
      PS. to szlachetne co robicie, popieram Was ale ja widząc bezdzietnych nie
      zdecydowałabym się majac już dziecko/dzieci w domu,
      chociaż myśleliśmy z mężem o tym kiedyś
      • samboraga Re: Powiedzieliśmy o tym 22.09.05, 13:23
        zawsze mi się wydawało, że więcej jest potrzebujących niż mogących pomóc...
        z tego co piszesz wynikałoby, że odwrotnie - a może to jednak zależy od
        miejscowości?
        • glupiakazia Re: Powiedzieliśmy o tym 22.09.05, 14:43
          ja bym raczej nie ryzykowala takiego stwierdzenia, ze wypycham kogos z kolejki.
          To jest materia niezwykle delikatna i indywidualna, a dziecko to nie toster, ze
          jak juz jeden mam, to po co mi drugi.
          • verdana Re: Powiedzieliśmy o tym 22.09.05, 19:57
            Problem jest w tym, że naprawde kolejka czeka na małe (góra do 2-3 lat) , zdrowe
            dzieci. Takich dzieci, z uregulowana sytuacją prawną jest znacznie mniej ( w
            całej Polsce) niz rodziców chcących je adoptować.
            Ale w domach dziecka zostają dzieci starsze, chore, duże rodzeństwa. I te zwykle
            przypadają tym, którzy już własne dzieci mają.
            • barbie-torun Re: Powiedzieliśmy o tym 23.09.05, 09:34
              właśnie to miałam na myśli Verdeno smile

              a teraz dochodzę do wniosku, że może łatwiej powierzyć malca rodzicom dzieci
              niż bezdzietnemu małżeństwu, mają doświadczenie wiedzą co i jak
              adopcja to trudna sprawa
              dlatego długo trwa
              • netus Re: Powiedzieliśmy o tym 23.09.05, 15:26
                Nie sadze zebyśmy zabierali komus dziecko, Boże broń jeśli by tak to miało
                wyglądać.Zresztą by nas nie zakwalifikowali ani do szkoleń na rodzine zastępczą
                ani do rodzin adopcyjnych. Mam nadzieję, że to że mamy biologiczne dzieci
                ułatwi nam życie razem.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja