glupiakazia
23.06.05, 14:46
Juz kiedys chcialam z Wami o tym porozmawiac i jakos tak dzisiaj mi sie
zebralo. Mam nadzieje, ze w ferworze dzialan porzadkowo-organizacyjnych na
forum i przygotowan do wakacji w realu, jednak ktos znajdzie chwilke, zeby
pogadac
Otoz. Sa ludzie, ktorych nie lubie. Na szczescie nie jest ich wielu. Ale sa
tacy, ktorzy z pewnych powodow mnie draznia i unikam ich. Wczoraj
przypadkowo natknelam sie na znajoma z tego gatunku i odruchowo pomyslalam
sobie: "Matko, zeby sie tylko do mnie nie odezwala". Czuje, ze tak byc nie
powinno. No i rozumowo tlumacze sobie to tak, ze rzeczywiscie moze
emocjonalnie ta osoba mi nie lezy, ale przeciez gdyby cos jej sie stalo i
potrzebowala pomocy, oczywiscie bym jej pomogla.
Wymyslilam sobie na wlasny uzytek, ze mozna kochac bliznich niekoniecznie ich
lubiac. Ale nie wiem, czy sie nie oszukuje...
No bo wlasnie, jak mi sie zdarza tak przypadkiem spotkac
kogos "nieulubionego" i mam taki odruch, zeby zwiewac, to jednak czuje, ze
tak byc nie powinno

Czy Wy wszystkich lubicie?