otryt
29.06.05, 11:03
Namówiony zakładam nowy wątek, aby nie psuć tamtego.
Może ktoś potrafi mi wytłumaczyć, dlaczego we wspólnocie skupiającej
małżeństwa dzieli się na grupy wg płci? Dlaczego są nauki stanowe w Kościele?
Czy nie mogą kobiety słuchać o sprawach mężczyzn, a mężczyźni o sprawach
kobiet? Może się lepiej wtedy zrozumieją. Czy wynika to tylko z tradycji, gdy
kobiety siadały po jednej stronie kościoła a mężczyźni po drugiej i były
szkoły dla chłopców i dla dziewcząt osobne? Przecież wychowanie dzieci jest
sprawą wspólną ojca i matki.
Oczywiście są - jak mówi Samboraga - ojcowie, którym bliższe są sprawy ich
dzieci niż ich praca. Jednak ludzie bardzo różnią się pod tym względem. Można
zaobserwować wiele postaw. Opowiem jak to jest w moim przypadku.
Zawsze czułem duże rozdarcie wewnętrzne, jak rozdzielić swój czas i swoje
siły pomiędzy pracę a rodzinę, aby z jednego i drugiego wywiązywać się
należycie i mieć dużą satysfakcję. To było jak za krótka kołdra. Ciągle były
dyskusje z moją żoną. Ja mówiłem, że muszę dłużej zostać w pracy, aby coś
dodatkowo zarobić, podnieść swoje kwalifikacje, mieć większe szanse w
zawodzie w przyszłości, bo rozwój dziedziny, którą się zajmuję jest niezwykle
szybki i kto się stale nie uczy, ten zostaje w tyle, ze wszystkimi tego
konsekwencjami. Moja żona natomiast mówiła, że za mało czasu poświęcam małemu
dziecku, że maluch potrzebuje na co dzień ojca, że to najważniejszy okres na
budowanie bliskich więzi między ojcem a dzieckiem, że tego się później nie
nadrobi. Pokazywała przykłady ludzi, którzy poświęcili się kiedyś karierze i
jak wyglądają dziś ich rodziny. Ja na to, że brak wystarczających środków też
niszczy rodzinę.
Aż przyszło na świat drugie dziecko. Poród był bardzo ciężki. Musiałem wziąć
opiekę, urlop, zrezygnować z nadgodzin, aby opiekować się żoną i dziećmi.
Uznałem, że w tym czasie muszę być przy moich najbliższych, zaś pracodawca w
tym czasie żądał, aby poświęcać się maksymalnie, firma walczyła wówczas o
przetrwanie. Chcieli, aby pracować w soboty i niedziele, zostawać po
godzinach. Konflikt był nieunikniony.
Serdecznie pozdrawiam

Mirek