direta
12.08.05, 12:50
Witajcie!
Tak, wiem, powinnam wkleić to do skarbczyka intencji modlitewnych (i tam też
wkleję), ale ta sprawa tak mocno mnie poruszyła, a niektorzy piszą tu o
pielgrzymkach..
Wlasnie wrocilismy z wakacji i przypadkiem zadzwonili kumowie, od ktorych sie
dowiedzialam, ze ponad dwa tygodnie temu zaginela najstarsza
corka naszych wspolnych przyjaciol z sasiedniego kregu Kosciola Domowego -
Ligia.
Szla z nimi w pielgrzymce Poznańskiej do Czestochowy, a na miejscu odlaczyla
sie i poszla jeszcze z pielgrzymka do Lagiewnik.
Byla jakis czas w Krakowie, dzwonila, ze jest fajnie, a potem gdzies pod
koniec lipca zadzwonila bodajze z Czestochowy, ze wraca do domu i sluch po
niej zaginal.
Od (jesli sie nie myle) 25 lipca nie daje znaku zycia.
Rodzice szukali jej wszedzie - kamien w wode.
Podobno widziano ja z jakims starszym o wiele chlopakiem w dredach,
nieciekawym, ale moze to byc falszywy trop.
Dziewczyna byla porzadna i niemozliwe jest by przez te 2 tygodnie nie
odezwala sie do rodzicow przez zapomnienie.
Cos musialo sie stac.
Modlmy sie prosze, bo sa rzeczy czasem gorsze od smierci. Ale Bog potrafi
tak zadzialac, ze wychodzi sie calo z najwiekszej opresji.
Pozdrawiam
Ania
P.S.
A może ktoś widział Ligię? Imię ma na tyle rzadkie, ze mogł ją zapamiętać.
Jakby co, to piszcie tu, albo na priv.