czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia

20.08.05, 09:38
Czy Wy też macie wyrzuty sumienia,że nie dość się poświęcacie dzieciom?
Ja codziennie kładę się spać właśnie z takim odczuciem. Że nie daję dzieciom
tego, co im powinnam dać. A następnego dnia znowu to samo. Mam wrażenie, że
mogłabym więcej, lepiej, pełniej, ale najwyraźniej okazuje się, że nie mogę.
Obiecuję sobie np. że pobawię się ze Starszym klockami, a tu się okazuje, że
prasowania było tyle, że zrobiła się 21-sza, więc już czas na spanie, a nie na
klocki. a czasem to nie jakieś trudności obiektywne (typu: czyjaś wizyta,
wyście do pracy, gotowanie itp), tylko np. fakt, że chcę sobie w spokoju i w
ciszy zjeść posiłek albo obejrzeć w "Wiadomościach", cóż porabia Benedykt XVI.
Chyba nie potrafię znaleźć tego "złotego środka"
    • joanna.d.arc Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 10:38
      Ja na razie nie mam tego problemu smile Praktycznie cały czas kiedy dziecko nie śpi z nim jestem,
      bo to maluszek. A że sporo śpi to mam też trochę czasu dla siebie, dla domu, sla innych.
      Ciekawe jak to będzie później.
      • k_j_z Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 12:59
        Małgosiu, są rzeczy ważne i pilne.
        Ważne jest pobycie z dzieckiem, zabawa itd kiedy tego potrzebuje, a pilne
        prasowanie.
        Ty musisz zdecydować, co wybierasz.
        • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 13:59
          No cóż, są jeszcze sprawy ani pilne ani ważne (typu gorąca kąpiel w piance)
      • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 13:58
        joanna.d.arc napisała:

        > Ja na razie nie mam tego problemu smile Praktycznie cały czas kiedy dziecko nie śp
        > i z nim jestem,
        > bo to maluszek.
        Wiesz, ja też mam takiego maluszka (dwumiesięczniak). Ale jak nie śpi , to
        niekoniecznie jestem z nim i rozmawiam z nim (lubi i w odpowiedzi guga), tylko
        np. biorę go do fotelika i prasuję.


        • samboraga Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 14:07
          teraz chwilowo nie mam dziecka bo jest na wakacjach, ale normalnie mam wyrzuty
          sumienia chociaż dużo bawi sie sam i lubi sam się bawić, nie nudzi się
          jak jest przedszkole to 'spędzamy czas' wracając razem i opowiadjąc sobie jak
          minął dzień, co się zdarzyło, co jemu się przytrafiło - i to lubię bardziej niż
          klasyczne zabawy z dzieckim
          więc wyrzuty gł. mam z pwodu 'uciekania od zabaw'wink
          • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 21:45
            ja też nie przepadam za zabawamisad Mój czas z dzieckiem to rozmowy, spacery,
            czytanie książek. Ale i tego chyba za małosad
    • warszawianka51 Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 18:06
      Witam, to jest mój debiut na tym forum smile Za chwilkę się przedstawię w innym
      wątku, ale temat poruszony przez Ciebie jest mi bliski, więc najpierw tu się
      poudzielam smile
      Otóż ja mam takie same odczucia jak Ty... Mam synka 4-miesięcznego i też często
      mam wrażenie, że nie daję z siebie wszystkiego. Na przykład zamiast siedzieć z
      nim i rozmawiać czy też bawić się zabawkami, to ja układam go na macie edukac.
      i idę poczytać sad No i potem myślę sobie, że zła ze mnie matka, że przecież
      Jerzyk jest najważniejszy, że mogę poczytać później (np. jak on pójdzie na
      studia i nie będzie potrzebował tyle uwagiwink Nie znaczy to, że w ogóle się nim
      nie zajmuję. Niektórzy u mnie w rodzinie twierdzą, że nawet za bardzo go
      zabawiam. No a ja i tak mam wyrzuty sumienia, bo chciałabym być idealną matką,
      która poświęca się dziecku całkowicie.
      I teraz rodzi się tylko pytanie, czy w ogóle można cały czas spędzać aktywnie z
      dzieckiem. Z mojego 4-miesięcznego doświadczenia wynika, że chyba nie.
      Przynajmniej ja nie potrafię być cały czas na wyłączność dziecka i przy tym
      mieć non stop dobry humor i był pełną entuzjazmu mamą. Owszem, staram się
      postępować według wszelkich podręczników wychowywania i stymulować rozwój
      mojego Jerzyka, to znaczy: noszę, bujam, opowiadam, pokazuję, ćwiczę,
      rozmawiam, śmieję się, zagaduję, tańczę itd smile Jednak nie potrafię codziennie
      podchodzić do tego z taką samą porcją energii. Po prostu czasem potrzebuję się
      wyciszyć, pobyć sam na sam z własnymi myślami, poczytać ksiązkę, zajrzeć na
      forum, wypić w spokoju kawkę, przejrzeć czasopismo.
      I teraz, gdy się nad tym dłużej zastanowiłam, żeby Ci odpowiedzieć dochodę do
      wniosku, że chyba przesadzamy, my - mamy XXI wieku smile Może za dużo chcemy i za
      dużo od siebie wymagamy.
      Może wypowiedzą się też inne Mamy, które mają podobne rozterki, bo ja chyba nic
      nie pomogłam smile
      • k_j_z Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 18:15
        Myślę, że kąpiel w piance jest rzeczą ważną.
        Zadowolona mama jest ważnasmile)
        Nie da się aktywnie spędzać całego czasu z dzieckiem. Ono też potrzebuje paru
        chwil samotności.
        Wy macie po jednym dziecku i macie wyrzuty sumienia. Ja mam szóstkę, więc
        wyobraźcie sobie moje wyrzutysmile))
        Na całe szczęscie zauważam, że czasem dla dzieci ważniejsze jest ich
        przebywanie ze sobą a nie ze mną, więc się nie obrażam, tylko staram się być
        wtedy, kiedy widzę, że chcą. No i mój najstarszy syn ma już szesnaście lat a w
        tym wieku to sie raczej nie szuka towarzystwa mamy.
        Pamiętam jednak z ich wczesnego dzieciństwa, że żadne prace domowe nie były
        ważniejsze od czasu dla dzieci, jeśli tego akurat potzrebowały.
        • samboraga Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 18:25
          mam wyrzuty, bo oprócz tego, że jestem mamą to właśnie czesto robię za
          zastępcze rodzeństwowink)
          • verdana Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 20:11
            Mam wyrzuty sumienia, ale jednocześnie świadomość, że chyba nie do końca słusznie.
            Nie jestem zwolenniczką poświęcania dziecku całego swojego czasu - bo jedną z
            ważniejszych rzeczy dla każdego jest chyba trochę czasu dla samego siebie - a
            dotyczy to nie tylko mamy, ale i dziecka. Nawet niemowlę chyba musi mieć chwile
            spokoju. A dziecko starsze na pewno. I musi umieć zająć się zabawą samemu, to
            także część nauki i wychowania.
            Prawdę mówiąc, moje wyrzuty sumienia rosną wraz z dzieckiem. Bo najmłodsze
            wymuszają czas na opiekę, na zajecie się nimi. A gdy opieki już nie potrzebują,
            bardzo łatwo zapomnieć, ze potrzebują rodziców i tak. Do rozmów, spacerów,
            żartów, odpowiedzi na pytania. I żeby po prostu byli.
            Może dlatego tyle jest kłopotów z nastolatkami?
            • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 20.08.05, 21:52
              verdano, masz rację. NIemowlę - szczególnie taki wrzaskul jak mój Starszy (bo
              Młody spokojniaczek) wymusza uwagę rodziców. Ale z drugiej strony - gdy się już
              poświęci pół dnia na przewijanie go, noszenie, karmienie itp. to ile chęci i sił
              zostaje na guganie? A przecież dla psychiki dziecka to właśnei ejst ważniejsze
              niż przewijanie go.
              A co wtedy ze Starszym?
      • mamalgosia warszawianko 20.08.05, 21:47
        Właśnie ja też mam takie wrażenie, że jak na siłę postanawiam sobie, że dużo
        czasu poświęcę dziecku, to odbija się to jakby na jakości. W efekcie jest więcej
        ale chyba gorzej.
    • mamalgosia i jeszcze... 21.08.05, 09:57
      Czy odebrać dziecku czas i poświęcić go Bogu? Czy odwrotnie?
      Oczywiście najlepiej byłoby godzić to wszytsko. Ale mam taką tęsknotę za
      bliższym przebywaniem z Bogiem. Jasne, że można się modlić nawet obierając
      kartofle, ale tęsknię za czuwaniami, pielgrzymkami, wspólnym śpiewem dla Pana...
      Miał rację sw. Paweł, że bezżennym łatwiej jest poświęcić się Bogu
      • samboraga Re: i jeszcze... 21.08.05, 10:49
        przy drugie dziecko inaczej sie rozkłada uwaga i 'stymulowanie' niz przy
        pierwszym, ale wcale nie na korzyśc pierwszego, po prostu inaczej
        (no, mówi to ta co ma na razie jedno dzieckowink)
        jak ja sie nie odezwę do mojego, albo on do mnie to w domu panuje cisza (możemy
        radio sobie włączyćwink
        a u Ciebie nie musisz non-stop rozmawiac z maluchem, bo jak zagadujesz
        starszego albo mu czytasz) to i maluch przez moment się temu przygląda (no,moze
        dwumiesięczniak to raczej jeszcze chłonie dzwiękowo) - i moim mzdaniem to też i
        dla niego jest 'stymulacja dop rozwoju'wink

        > Czy odebrać dziecku czas i poświęcić go Bogu? Czy odwrotnie?

        czas dla siebie miec musiszsmile)), nawet minimalny
        i Ty decydujesz czy czytać książkę, czy zjeść kolację i obejrzec tv, czy - w
        spokoju odmówić różaniec
        pocieszające jest to, że bedzei coraz lepiej - dziecko zacznie przesypiać noc,
        będziesz mniej zmęczona, a obaj podrosna na tyle, żeby wybrać się z nimi na
        pielgrzymkę
        • mamalgosia Re: i jeszcze... 21.08.05, 17:29
          samboraga napisała:

          > przy drugie dziecko inaczej sie rozkłada uwaga i 'stymulowanie' niz przy
          > pierwszym,
          Tak, na pewno.



          > a u Ciebie nie musisz non-stop rozmawiac z maluchem, bo jak zagadujesz
          > starszego albo mu czytasz) to i maluch przez moment się temu przygląda (no,moze
          >
          > dwumiesięczniak to raczej jeszcze chłonie dzwiękowo) - i moim mzdaniem to też i
          >
          > dla niego jest 'stymulacja dop rozwoju'wink
          Oh, obyś miała rację!!

          >
          >
          > pocieszające jest to, że bedzei coraz lepiej - dziecko zacznie przesypiać noc,
          > będziesz mniej zmęczona, a obaj podrosna na tyle, żeby wybrać się z nimi na
          > pielgrzymkę
          te słowa jak miód na moje serce. Dziękujęsmile
      • berek_76 Re: i jeszcze... 21.08.05, 12:04
        Czas poświęcony dziecku jest wg mnie czasem poświęconym Bogu. W końcu od Kogo
        niby te dzieci mamy? wink Fakt, trudno jest pójśc na pielgrzymkę, do kościoła
        czasem też nie najłatwiej, ale myślę, że w rezultacie łatwiej dojść do Boga
        przez dziecko niż poprzez cokolwiek innego. Dzieci są tak oczywistym Bożym
        darem.

        A co do śpiewania Panu... My codziennie rano idziemy do żłobka i wtedy śpiewam
        Ani "Obudź się, na górach siada słońce", a na dobranoc "Idzie noc". Ludzie
        czasem dziwnie patrzą, ale ja myślę, że Bogu nie musi zależeć na tym, żeby
        zostawić dziecko i pójść do kościołana godzinne modły smile W tym wypadku chyba
        jednak ważniejsze, żeby to, co się robi, robić dla Niego, co by to nie było.



        A co do bycia matką idealną - wg mnie trudno o większy błąd. Po pierwsze -
        ideałów nie ma i człowiek, który robi sobie wyrzuty, że nie jest idealny, tylko
        się frustruje. Co innego poprawiać się, zmieniać na lepsze - ale nie należy
        oczekiwać, żena końcu osiągnie się stan idealny. Trzeba ciągle zaczynać od
        nowa smile

        A po drugie - matka idealna to nie ta, która poświęca cały czas dziecku. Bo
        wtedy dziecko uczy się (zupełnie IMHO niesłusznie), że jest pępkiem świata, że
        wszystko powinno się obracać wokół niego. Moim zdaniem zadaniem matki jest
        pokazanie dziecku, jaki jest świat - że na wszystko powinno być w nim miejsce i
        że dziecko też to swoje miejsce ma - bardzo ważne, ale nie jedyne. Żę oprócz
        obowiązków ważne są przyjemności, oprócz pracy zabawa, oprócz innych także
        my... Poza tym nóstwo rzeczy można robić wspólnie. Na przykład odkąd jestem z
        dziećmi sama, zaczęłam zauważać, ile mogę robić z nimi dwiema na raz. Kiedy
        karmię Dasię, Ania się do mnie przytula. Kiedy karmię Anię, trzymam Dasię na
        kolanach. Kąpiemy razem Dasię, potem Ania się kąpie, a ja usypiam Dasię i
        dzięki temu potem mam chwilę czasu tylko dla Ani...

        Wydaje mi się, że pierwszym krokiem jest zdanie sobie sprawy, że to nie jest
        tak, że dziecko jest przeciwstawione reszcie spraw w naszym życiu (czy nie
        podobnie jest z Bogiem?) Że nie musimy dokonywać wyboru typu dziecko - życie,
        bo to wcale nie są sprzeczne kwestie.

        Oj, napisałabym więcej, ale musze dokonać wyboru komputer - obiad big_grin I chwała
        Bogu smile
        • mamalgosia Re: i jeszcze... 21.08.05, 17:35
          berek_76 napisała:

          > Czas poświęcony dziecku jest wg mnie czasem poświęconym Bogu. W końcu od Kogo
          > niby te dzieci mamy? wink
          Zgadzam się z Tobą jak najbardziej. Wiem też, że cała nasza szara codzienność
          może być pawłową "modlitwą wszystkich rzeczy". Ale \mam wrażenie, że moja
          prywatna wiara jakoś się nie rozwija sad

          > A co do bycia matką idealną - wg mnie trudno o większy błąd. Po pierwsze -
          > ideałów nie ma
          Oh, wiem, że ideałem nie będę. Al euważam, że trochę lepsza mogłabym być. No i
          takie postanowienie co wieczór czynię, a dzień następny przynosi kolejne
          rozczarowanie. Rodzi to niepotrzebną frustrację. Zresztą: czy niepotrzebną? A
          może właśnie taki bodziec jest konieczny, żeby starać się zmieniac na lepsze?
          Może gdybym uznała, że wszytsko jest OK, spoczęłabym na laurach? Ale i tak efekt
          jest ten sam, więc już zupełnie nie wiem, jak jest najlepiej...


          >
          > Poza tym nóstwo rzeczy można robić wspólnie. Na przykład odkąd jestem z
          > dziećmi sama, zaczęłam zauważać, ile mogę robić z nimi dwiema na raz. Kiedy
          > karmię Dasię, Ania się do mnie przytula. Kiedy karmię Anię, trzymam Dasię na
          > kolanach. Kąpiemy razem Dasię, potem Ania się kąpie, a ja usypiam Dasię i
          > dzięki temu potem mam chwilę czasu tylko dla Ani...
          Tak, na pewno. Ale u nas jakoś nie wychodzi. Też miałąm wielkie nadzieje, że tak
          będzie.. Ale prawda jest taka, że jak kąpiemy Młodszego, to Starszego to nic a
          nic nie obchodzi. Czasem pomoże, gdy go poprosimy, ale częściej woli po prostu
          wyjść.


    • mamalgosia proszę bezdzietnych o wypowiedzi 21.08.05, 17:36
      Może Wasze opinie będą obiektywniejsze? Nie jestem z tych, którzy uważają, że
      trzeba być chorym na cholerę aby ją leczyćsmile
    • mama_kasia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 21.08.05, 23:52
      Mamałgosiu, ten temat dotyczy mnie jak najbardziej.
      Choć jestem z dziećmi praktycznie cały czas, to ostatnio
      spowiadałam się, że za mało czasu im poświęcam. Wiem, wiem
      mama też człowiek, też potrzebuje czasu dla siebie, ale
      wiem też, że można przesadzić. Dostałam super pokutę smile) -
      więcej czasu poświęcić dzieciom i mężowi smile
      Ważne jest to, o czym pisała Verdana:
      "Prawdę mówiąc, moje wyrzuty sumienia rosną wraz z dzieckiem. Bo najmłodsze
      wymuszają czas na opiekę, na zajecie się nimi. A gdy opieki już nie potrzebują,
      bardzo łatwo zapomnieć, ze potrzebują rodziców i tak. Do rozmów, spacerów,
      żartów, odpowiedzi na pytania. I żeby po prostu byli."
      Podpisuję się pod tym, bo czuję podobnie.
      Jestem z dziećmi i jestem obok nich - to też bardzo dobry czas.
      One potrzebują tego bycia same ze sobą, pobycia samemu. Tylko
      teraz trzeba zrobić tak, by nie przesadzić.
      A jeśli chodzi o drugie pytanie:
      "Czy odebrać dziecku czas i poświęcić go Bogu? Czy odwrotnie? "
      Chyba częściej "stawiam na Boga" wink Nie są to jakieś straszne wybory,
      ale jednak od czasu do czasu wyciągam ich w tygodniu na eucharystię.
      Nie zawsze im to odpowiada, ale wiedzą, że to jest ważne.
      • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 11:11
        i jak idzie wypełnianie pokuty?
        • mama_kasia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 13:29
          Muszę się pilnować. Z synem ostatnio mamy wspólną pasję
          fotograficzną, więc sporo razem robimy zdjęć, obrabiamy je,
          oglądamy na plfoto. Natomiast problem jest z dziewczynami...
          Nie przepadam za zabawą z dziećmi, ale i nie ma takiej potrzeby.
          Dziewczyny świetnie bawią się razem. Wiem jednak, że szczególnie
          średnia potrzebuje czasu tylko dla niej. No, muszę o tym pamiętać.
          • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 15:25
            Życzę powodzenia (Tobie i sobie...)
    • mamaemilii Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 15:23
      Ja nie mam wyrzutów sumienia, mimo że jestem mamą pracującą. Widzę szczęśliwą
      Emilkę, widzę jak wspaniale się rozwija i mój wolny czas w bardzo dużej mierze
      poświęcony jest dziecku. Ja nawet myślę, że źle robię zajmując się nią
      naokrągło, bo uczę ją właśnie tego, że to ona w naszej rodzinie jest
      najważniejsza, że świat kręci się wokół niej. Gdzieś w tym wszystkim ginie
      uwaga poświęcana mężowi no i sobie, a to też na pewno nie najlepszy przykład
      dla córki smile
      Prawdę mówiąc obce są mi też problemy typu: prasowanie czy zabawa z dzieckiem,
      bo obowiązki domowe zostały sprowadzone do minimum (prasujemy np. tylko
      ubrania), a do tego robimy to z mężem razem, na zmianę. I to pozwala nam na
      dłuższe bycie ze sobą, a to jest dla nas ważniejsze...
      • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 15:28
        Jasne, że bardzo fajnie jest, jak można obowiązki domowe dzielić na pół. Ale w
        naszej rodzinie takie dzielenie byłoby absurdalne, bo po porstu nie potrafię
        wykonywać takich "męskich" czynności, jak np. naprawa gniazdka itp. więc wolę
        swoją działkę. Poza tym męża nie ma w domu 12 godzin (praca+dojazdy) i absurdem
        byłoby mu kazać prasować po powrocie podczas gdy ja mam na to zdecydowanie
        więcej czasu
      • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 15:32
        i jeszcze jedno: również jestem mamą pracującą
        • mamaemilii Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 16:44
          Mam nadzieję, że nie odczytałaś mojego postu jako ataku. W Twojej sytuacji
          pewnie też byłoby mi ciężko. Trudno mi sobie nawet wyobrazić jak. A na razie
          udaje mi się żyć bez wyrzutów sumienia...
          • mamalgosia Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 19:22
            Och, nie, przepraszam, pewnie jestem przewrażliwiona
    • pawlinka Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 15:47
      temat o czasie na czasie...właśnie wróciłam z długich wakacji i myślę, czy
      wystarczająco poświęciłam czasu dzieciom, czy oby na pewno sprawiedliwie, i to
      mnie wpędza w ślepy zaułek. Kilka myśli tak na goraco, bo jestem jeszcze nie
      tutaj zupełnie i nie tam już (tutaj: dom, tam-wakacje)i moge glęedzić straszne
      głupozty.
      mamalgosiu! no dobrze, a co na to Twój starszak? czy widzisz, że go to boli, że
      ma do Ciebie jakiś żal o czas, czy jest zazdrosny? Chodzi mi tutaj o jego
      potrzeby. Bo...może to jest w Tobie tylko? wiesz, jak byłam w drugie ciąży, to
      martwiłam się, ze nie głaskam tak często brzucha jak za pierwszym razem, że nie
      słucham tak często muzyki, że nie czytam tylko maluchowi jeszcze tam, po tamtej
      stronie mnie. Byłam ciągle zajęta starszym, ktory był jeszcze małym
      chłopczykiem. Ja jak cyborg, ładowałam w niego mnie, na zapas, na zaś, coby
      mnie miał teraz na własność, bo potem musi się podzielić. A potem przyszłą
      refleksja, ale ja przecież śpiewam, czytam i spaceruję jako dwupak, wiec
      Okruszek też to ma. a potem po porodzie dalej się nakręcałam: małe śpi, wiec
      mam czas dla dużego. I tak się miotałam. Trudno jest znależć złoty środek. Do
      dziś.Pytam się wtedy siebie samą: dlaczego chcę się poświęcać, dla mojego
      dobrego samopoczucia, zagluszyć sumienie; a moze, bo to trendy ("czytaj dziecku
      20 minut dziennie, codziennie"). Myśle o tym często, bardzo często i nie
      wyczerpałam tematu. wybacz chaos, ale zmęczonam okrutnie, a musiałam zajrzeć do
      starych znajomych po przerwie...
      • verdana Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 22.08.05, 16:22
        No właśnie.
        Szczególny problem mają matki wiecej niż jednego dziecka. Bo gdy się ma
        jedynaka, można sobie powiedzieć "Trudno, odpocznę kiedy indziej, dziecko
        ważniejsze".
        Ale już przy kilkorgu - odpada. Jesli zajmuję sie jednym, mam wyrzuty sumienia,
        że nie drugim. Jak drugim - ze nie trzecim. Jeśli wszystkimi na raz - to mam
        wyrzuty sumienia, że nie mają ani przez moment "mamy tylko dla siebie". Jak po
        równo - to traci na tym dziecko szczególnie w danym momencie potrzebujące opieki
        czy pomocy.
        Nie ma dobrego wyjścia. Np. w tym roku mój, już duży dziesieciolatek, przyszedł
        gdzieś koło kwietnia, delikatnie napomykając, że on tez czasem poszedłby ze mna
        sam na sam na spacer. Albo po prostu pogadał. Tymczasem moja córka, dorosła
        kobita bądź co bądź, zdawała kolejno egzamin na studia, sześć egzaminów
        maturalnych i kolejne dwa na studia. I potrzebowała pogadania, wyżalenia się,
        spacerów tylko ze mną.
        Dziesięciolatek przyjął ze zrozumieniem wyjaśnienia i fakt, że na więcej czasu
        może liczyć w lipcu. Ale gdyby był młodszy - pewnie wyrzuty sumienia zeżarły by
        mnie do cna.
      • mamalgosia pawlinko - OT 23.08.05, 13:25
        widziałaś, jaka piosenka wygrała Sopot?
        • mama_kasia Re: pawlinko - OT 23.08.05, 15:18
          Wiem, że do Pawlinki i wiem, dlaczego smile
          Widziałam Sopot i myślałam o Was, wielbicielki Rubika smile)
          • pawlinka Re: pawlinko - OT 23.08.05, 15:25
            My na wakacjach wtedy byli, ale ten moment zobaczyli. Jak wręczli coś tam i jak
            artysty dziękowali. No nie powiem, nie powiem, bardzo lubimy tę piosenkę, więc
            się ucieszyli. Śmy. "To cio mam, to cio śie zdaźiło nam" śpiewa moja coreczka...
    • marzek2 Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 30.08.05, 10:22
      Odpowiem po przerwie, bo właśnie wróciliśmy z wakacji. Niedawno sama pisłam
      podobny post na innym forum, więc Twoje dylematy Mamalkosiu też są mi bardzo
      bliskie. Zgadzam się z większością wypowiedzi - ważny jest czas tylko dla mamy,
      ważny jest czas tylko dla jednego dziecka (gdy jest ich więcej niż jedno), ważny
      jest też czas gdy robimy po prostu coś razem - idziemy na spacer, czytamy,
      pieczemy ciasto, naprawiamy rower z tatą itp.

      Mnie też trudno zmusić się ostanio do wspólnej zabawy z dzieciakami, zwłaszcza,
      ze dziewczyny są już tak duże, że spokojnie radzą sobie beze mnie smile No może
      potrzebują mnie do tłumaczenia zasad różnych gier i rozsądzania sporów w trakcie
      ich.

      I też trudno mi czasem "poświęcić" komputer np dla czasu spędzonego z dziećmi.
      Ktoś kiedyś powiedział, że czas spędzany z dziećmi, jest czasem "straconym" po
      to, żeby kiedyś go odzyskać. Zgadzam się z tym bardzo. To inwestycja i czasem
      pewnie trzeba "przez wiarę" decydować się na takie a nie inne wykorzystanie
      czasu danego nam od Boga, obojętnie czy jesteśmy pasjonatkami zabaw dziecięcych,
      czy nie... Choć jasne, lepsza uśmiechnięta mama czytająca książkę niż mama z
      bolesną miną bawiąca się w sklep czy fryzjera smile)) nie każdy to musi lubić smile
      • pawlinka Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 30.08.05, 11:22
        czy jednak potaficie mamy z wiecej niż jednym tylko dzieckiem poświecić czas
        tak tylko dla jednego? My probowaliśmy, ale to ciężki orzech w realizacji. Może
        jakieś praktyczne rady?
        Ja dla siebie ma czs tylko wieczorem, kiedy dzieci śpią. Czasem chciałabym
        sobie z pół godzinki poczytać, ale z reguły wtedy jest jakiś wypadek typu: guz
        czy sprzeczka. Wiem, ze z czasem będzie inaczej, czas dla mnuie się zwiększy,
        ale teraz, właściwie próbuję to inaczej rozwiązać: spacer też dla mnie, bo
        potrzebuję świeżego powietrza i lubię włóczęge bez celu, układanie klocków, też
        mogę się ja pobawić, czytam, uwielbiam to, czyli w tym co robie dla dzieci
        próbuje znależć korzyść dla siebie. A moje dzieci czasem widzą, że mam zbolałą
        minę i nie jestem zadowolona, trudno. Myślę, że muszę się pogodzić z
        ograniczoną wolnością czasu dla mnie, bo korzyści są niewspółmierne. Obserwuję
        tez trochę wokół i widzę, ze toczą się głośne dyskusje o prawie mamy do ..., a
        jednocześnie tyle ludzi narzeka na brak czasu dla innych. Może tu jest jakaś
        zależność?
        • marzek2 Re: czas spędzony z dzieckiem - wyrzuty sumienia 30.08.05, 15:00
          Pawlinko nasze sposoby na czas tylko dla jednego to zazwyczaj wyjście z domu z
          rodzicem na spacer, na zakupy, czy choćby droga do przedszkola. Dzieci są wtedy
          o dziwo grzeczniejsze smile i fajnie się zazwyczaj gada. Mamy znajomych z trójką
          już dorosłych dzieci, pamiętam jak tata tej trójki opowiadał, że specjalnie
          wracał z córką na piechotę ze szkoły muzycznej po zajęciach, żeby mieć właśnie
          ten specjalny czas dla niej. A w piątki po południu chyba mieli czas dla
          rodziny, gdy nie spotykali się z nikim i robili coś razem jako rodzina.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja