mamaemilii
16.09.05, 15:13
Zainspirował mnie trochę inny wątek, bodajże na Forum MMiS. Dziewczyna
martwiła się, że jej dziecko tak rzadko będzie widywało swoją bliską
(dziadków) i dalszą rodzinę.
Ja też często spieram się z mężem o tę bliskość. Mąż chciałby wyjechać do
Europy w poszukiwaniu pracy, ale też zawsze podkreśla, że tam nasze dziecko
będzie miało lepsze szanse, lepsze życie. Z miłości do dziecka ja także
chciałabym, by miało jak najlepiej. Z drugiej strony miłość do rodziców,
siostry - nie pozwala mi zostawić ich tu samych. Wiem, że mnie potrzebują, ja
ich. A jeśli zachorują, zniedołężnieją - nie chciałabym, by opiekowała się
nimi opiekunka, albo tylko siostra...
Jaki ja przykład daję dziecku wyjeżdżając? Że liczą się dla mnie tylko
finanse? Czy może w przyszłości usłyszę, że mogłam właśnie jechać za granicę,
bo ona teraz ma utrudniony start życiowy.
Trochę przydługo, bo i krótko się nie da. Ale jak myślicie, czy Boże
spojrzenie na te sprawy jest jedno? Jaka jest Jego wola w tych sprawach? Na
pewno kiedyś spotkaliście się z tym problemem.