Co myślicie o emigracji?

16.09.05, 15:13
Zainspirował mnie trochę inny wątek, bodajże na Forum MMiS. Dziewczyna
martwiła się, że jej dziecko tak rzadko będzie widywało swoją bliską
(dziadków) i dalszą rodzinę.
Ja też często spieram się z mężem o tę bliskość. Mąż chciałby wyjechać do
Europy w poszukiwaniu pracy, ale też zawsze podkreśla, że tam nasze dziecko
będzie miało lepsze szanse, lepsze życie. Z miłości do dziecka ja także
chciałabym, by miało jak najlepiej. Z drugiej strony miłość do rodziców,
siostry - nie pozwala mi zostawić ich tu samych. Wiem, że mnie potrzebują, ja
ich. A jeśli zachorują, zniedołężnieją - nie chciałabym, by opiekowała się
nimi opiekunka, albo tylko siostra...
Jaki ja przykład daję dziecku wyjeżdżając? Że liczą się dla mnie tylko
finanse? Czy może w przyszłości usłyszę, że mogłam właśnie jechać za granicę,
bo ona teraz ma utrudniony start życiowy.
Trochę przydługo, bo i krótko się nie da. Ale jak myślicie, czy Boże
spojrzenie na te sprawy jest jedno? Jaka jest Jego wola w tych sprawach? Na
pewno kiedyś spotkaliście się z tym problemem.
    • verdana Re: Co myślicie o emigracji? 16.09.05, 16:18
      Ja mam troche inne zdanie o emigracji, bo prawie cała moja rodzina wyjechała,
      już dawno.
      Trzeba sobie powiedzieć, że finansowo jest lepiej. I tyle. Przyjaciół - prawie
      żadnych, większość spoleczeństw zachodnich jest zamknieta i choć miło przyjma w
      pracy, nawet czasem zaprozą o przyjaźni z cudzoziemcem nie ma mowy. Większość
      znanych mi osób spędza w domu o wiele wiecej czasu, niz w Polsce. Albo obracaja
      się w zamkniętym getcie takich samych emigrantów.
      Dzieci też jeszcze nie czują się u siebie. Sa dwujęzyczne, nie znają
      podstawowych tradycji (bo rodzice nie nauczyli), a w wieku dorastania traca
      kontakt z rodzicami. Chca jak najszybciej wejść do nowego środowiska, coraz
      gorzej mówią w języku rodziców. Z moich obserwacji - często tez emigrują.
      Dopiero prawdziwa korzyść (o ile uznamy wzrost statusu materialnego za korzyść)
      jest dla wnuków.
      Dla mnie lepsze szanse to nie jest więcej pieniędzy. Nie wiem wcale, czy dziecko
      cudzoziemców za granicą przy rosnącej stale ksenofobii będzie miało ułatwiony
      start życiowy i czy nie będzie rodzicom wypominało, że w Polsce byłoby lepiej...
      Ja w każdym razie - nie jadę. Chyba, że będe umierać z głodu. Nie mówiąc już o
      tym, ze okropnie bym tęskniła.
      Trudno wypowiadać mi sie w sprawie Bożej woli. Ale chyba dla Boga wszystkie
      narody i wszyscy ludzie są równi i niezaleznie gdzie - powinno się godnie
      przeżyć życie.
    • happy_woman Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 01:33
      Ja jestem na emigracji od 4,5 lat.W naszym wypadku przewazyly wzgledy
      ekonomiczne i wszystko co sie z tym wiaze .Na dzien dzisiejszy zyje nam sie
      bardzo dobrze jesli chodzi o finanse, choc jest pare rzeczy ktore wymagaja
      ustabilizowania.W Polsce mam rodzicow i siostre z rodzina i bardzo za nimi
      tesknie.Jestem osoba dla ktorej wartosci materialne nie maja zbyt wielkiego
      znaczenia,dlatego czasami mam dni ze zastanawiam sie czy pieniadze i wygodne
      zycie jest warte tej tesknoty i odizolowania od rodziny.Znow patrzac na mojego
      syna jak "wtopil"sie w to srodowisko ,jak doskonale sobie radzi w szkole i jak
      normale jest dla niego ze tu mieszkamy i zyjemy ,widze sens tego
      wszystkiego.Niestety tak w zyciu jest,za ma sie cos kosztem czegos innego ale
      mimo wszystko odczywalam wyraznie Boze prowadzenie gdy opuszczalismy Polske ,i
      wierze ze to jest plan naszego Niebianskiego Ojca odnosnie naszego zycia.A co
      bedzie za kilka lat ?NIkt nie wie.Na pewno Polski nie przekreslam.Tam mam
      rodzine i tam sie urodzilam i jak kolwiek tam sie dzieje kocham ten kraj i
      zawsze bedzie w moim sercu.

      "Jak ptak,ktory daleko odlecial od gnazda,tak czlowiek ,ktory sie tula z daleka
      od ojczyzny" Przypowiesci Salom 27,8
    • mama_kasia Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 08:19
      Tutaj każdy może mówić o sobie. A wola Boża w stosunku
      do każdego też będzie inna.
      Nie wyjechałabym za granicę. Za bardzo jestem związana z rodziną,
      z przyjaciółmi, a także po prostu z Polską. Byłam w czasie studiów
      trzy miesiące na praktyce za granicą. Było mi źle sad Czułam się
      samotna. Może, gdybym pojechała z całą rodziną, ale nie sądzę.
      Zżyta jestem z naszym krajem smile
      • mamaemilii Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 09:41
        To pytanie o Wolę Bożą z kolei wiąże się z tym, że nie rozumiem pewnej sprawy.
        W kościołach, wśród księży często słychać nawoływania patriotyczne, Jan Paweł
        II (jeśli dobrze pamiętam, bo nie wczytywałam się) też sporo uwagi poświęcał
        umiłowaniu ojczyzny. Prawdę mówiąc - jakoś niespecjalnie to do mnie
        przemawiało, ale gdzieś w środku mnie pozostało wrażenie, że może faktycznie
        patriotyzm jest czymś, czego oczekuje od nas Bóg. Czyli pracy tutaj i na rzecz
        bliskich nam krajan, rodziny... Może emigracja jest jak zdrada tych wartości
        dla wartości finansowych?
        • samboraga Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 10:08
          Może emigracja jest jak zdrada tych wartości
          > dla wartości finansowych?

          Moim zdaniem na pewno nie wtedy, gdy ktoś mieszka w miejscu kompletnie nie
          dającym szans na pracę, utrzymanie się. Jeżeli tak - to znaczyłoby, że każdy ma
          zostać do końca życia tam gdzie się urodził - czyli negatywna byłaby też
          migracja do dużych aglomeracji.

          Część mojej rodziny wyjechała, i dawniej, i ostatnio. Są tez osoby w
          małżeństwach mieszanych, więc teoretycznie łatwiej się im było zaaklimatyzować.
          Teoretyczniesad Ja bym nie wyjechała. Nawet z rodziną. Wokół są i osoby, i
          miejsca i sposób życia, bycia, który kocham... BYłam kiedyś trzy miesiące na
          wyjeździe, też na studiach jak Mama Kasia - i dobrze mi było, ale cały czas
          miałam taką śwaidomość, że mam swoje miejsce, że mam dokąd wrócić i że tam, w
          Polsce jest moje miejsce. Po mojej rodzinie widzę, że emigrant, nawet z
          miejscowym paszportem, u siebie 'tam' się nigdy nie poczuje.
          A patriotyzm - odbieram to jako odpowiedzialnośc za wartości, które cenię.
          Ufff...znów się monumentalnie zrobiłowink
    • luccio1 Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 20:20
      Na szczęście obecnie dezyzja o emigracji nie jest krokiem nieodwracalnym, jak
      to było za komuny.
      • oleswava Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 21:47
        A mnie z kolei aż nosi, żeby gdzieś wyjechać i pomieszkać trochę w innym kraju,
        w innej kulturze, wśród innych ludzi. Mój mąż też lubi podróżować, więc wydaje
        mi się, że nie zagrzejemy zbyt długo miejsca w Polsce. Poza tym bardzo
        chciałabym doświadczyć tego, jak to jest pracować i móc się za to utrzymać, i
        jeszcze na dodatek móc sobie pozwolić na wakacje i mieszkać w czymś większym
        niż dwupokojowym mieszkanku. I w gębi duszy wcale nie czuję, że zawłądnął mną
        duch materializmu. Razem z Tomkiem wierzymy, że Bóg chce byśmy mieli dużą
        rodzinę i dlatego bardzo chcielibyśmy zarabiać jakieś większe pieniądze niż tu.
        Nie widzę w tym nic złego. Poza tym, jak mówię, to nie jest tylko kwestia
        pieniędzy - mnie po prostu nosi. A co do rodziny, to więzy też oczywiście są
        silne, ale wydaje mi się, że w dzisiejszej dobie tanich przelotów emogracja do
        któregoś z krajów Europy to nie aż tak daleki krok od domu, jak to byłoby
        kiedyś...
        • oleswava Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 21:53
          tak a propo, bo zapomniałam dodać - właśnie to nasze pragnienie, by wyjechać za
          granicę jest przez kilku naszych znajomych chrześcijan traktowana jak jakaś
          zdrada chrześcjańskich wartości, czego nie rozumiem i z czym się nie zgadzam.
          • happy_woman Re: Co myślicie o emigracji? 19.09.05, 23:49
            Dokladnie jest tak jak piszesz Oleswava. Tez spotkalam sie ze Chrzescijanie
            ktorzy marza o troche lepszym "ziemskim bycie"o czyms moze troche "ponad" nie
            jeden raz traktowani sa jako ten gorszy wierzacy ,ktory niby szuka zaspokojenie
            w zdobywaniu bogact.A prawda jest taka, ze decydujac sie na
            emigracje,decydujesz sie na ciezki kawalek chleba,gdzie tylko bardzo ciezka
            praca i uczciwoscia i wiara w to ze mozesz i potrafisz, mozesz osiagnac pewnien
            standard zycia.Pamietam jak my wyjarzdzAlismy z Polski przyszedl do nas nasz
            owczesny pastor i pytal sie nas czy to na pewno jest wedlug woli Boga zebysmy
            wyjechali,ja bylam pelna Slowa Bozego i pewnosci ze tak jest dla nas dobrze i
            ze Bog bedize nam blogoslawil.Pamietam ze bardzo zylam wtedy wersetem ze "Bog
            sprawia w nas i chcenie i wykonanie" co moge potwierdzic widzac nasze zycie i
            to jaka sile i wiere daje nam Bog na co dzien.
            I dodam jeszcze jedno,zyjac tutaj w obcym kraju moja wiara bardzo sie
            wzmocnila ,moze wlasnie przez to ze nie mamy tu bliskiej rodziny i tak wielu
            przyjaciol jak w POlsce.Nauczylam sie jeszcze bardziej polegac na Bogu i jego
            mocy a nie na czlowieku.Pozdrawiam wszystkich

            Life is good, eternal much better.
    • patka.f Re: Co myślicie o emigracji? 21.09.05, 03:26
      Ja też można powiedzieć jestem na emigracji już prawie rok..i absolutnie nie
      czuje sie winna, że zostawiłam rodziców (z którymi jestem zwiazana) ani nie
      martwię się, że daję zły przykład dziecku..Wyjechałam z rodziną, bo rozeznalismy
      tak z mężem, że nasze miejsce na ten czas jest za granicąsmile Nie wyjechaliśmy ze
      względów finansowych (do tej pory spłacamy długi, które zaciągneliśmy na
      wyjazd)..ale dlatego, że właśnie tak prowadzi nas Duch św. Uważam - wrecz
      przeciwnie- że dajemy dobry przykład naszym synom, żeby zawsze brac pod uwage
      wole Pana Boga. Jesteśmy gotowi wrócic w każdej chwili do Polski i pewnie nie
      przywieziemy za wiele- a nie mamy nawet mieszkania..Nie martwimy sie o to jednak
      na zapas. Uważamy, że Pan Bog bardzo sie o nas troszczy i nasze finanse
      pozwalają nam myśleć o kolejnym dziecku, ktorego bardzo już pragniemy..
      Myśle, ze dzieki naszej postawie moi synowie nauczyli sie szukac pomocy u Boga-
      we wszystkim, czekac na własciwy czas różych wydarzen..Także my nauczylismy sie
      przez ten wyjazd duzo (a właściwie wciąż sie uczymysmile i jestesmy tu także dla
      innych...Tego jestesmy pewni.
      Nie żałuję, że wyjechalismy, mimo, że przezywaliśmy tu na prawde bardzo ciężkie
      chwile..Nigdy w życiu nie było nam tak ciężko jak tu ( nie chodzi mi o
      tesknote). Bardzo brakuje mi polskiego kościoła i liturgii...Wiem jednak, że
      wróce, bo Polska to mój kraj. Pozdrawiam z Philadelphii.
    • mader1 Re: Co myślicie o emigracji? 21.09.05, 16:37
      Ja nie mogłabym wyemigrować na stałe, przyjąć obcego obywatelstwa..... Myślę o
      tym jak o zdradzie.W moim przypadku byłaby to zdrada. Tęskniłabym. Czuję się
      bardzo związana z Polską, z jej problemami.
      Z drugiej strony nie widzę nic złego w poznawaniu innych miejsc, wyjeżdżaniu na
      jakiś czas, pracowaniu za granicą. Lubię zwiedzać, wyjeżdżać poznawać nowych
      ludzi.
      Uważam też, że Bóg, Jego Wola dotycząca konkretnej rodziny jest ważniejsza niz
      Ojczyzna, miejsce zamieszakania. Nie każdą emigrację traktuję więc jak zdradę -
      to wszystko zależy po prostu od intencji i nastawienia serca, zależy od
      sytuacji. Znam ludzi, którzy wyjechali i byli " ambasadorami" Polski, pomogli
      wielu Polakom odnależć się na obczyźnie. Znam takich, którzy musieli wyjechać z
      powodów osobistych - kochają Polskę, ale tak właśnie życie im się ułozyło.
      Nie miałabym żalu do moich dzieci, gdyby wyjechały - zabrzmi to patetycznie,
      ale wszędzie można być dobrym człowiekiem, dobrym Polakiem.
      • samboraga Re: Co myślicie o emigracji? 22.09.05, 11:01
        >Nie miałabym żalu do moich dzieci, gdyby wyjechały

        Ja bym do moejego miała... A raczej do siebie, że źle wychowałam. Chyba, że
        chciałby konstruować samochody formuły 1 a w Polsce na razie się nie zanosiwink
        Raczej chciałabym, żeby to w Polsce zmieniło się to i owo, a nie żeby trzeba
        było stąd wyjeżdżać, aby 'inaczej żyć' - począwszy od tęsknoty za miejskimi
        kawiarenkami tętniącymi życiem, skończywszy na możliwości pracy w zawodzie,
        opartej na wiedzy i kompetencjach własnych, a nie przynależności do 'korporacji
        zawodowej' itp.wink No i oczywiście nie mówię teraz o tym, że nie warto
        podrózować - skoro w Polsce tez 'jest fajnie'smile.

        Bo dla mnie wyjazd na rok, dwa, nawet kilka lat, aby podróżowac czy pożyć
        gdzieś indziej to nie emigracja tylko wyjazd. Emigracja to raczej z założeniem,
        że gdzieś indziej zapuszczam korzenie. No, a ja mam potrzebę zakorzenienia się,
        i to mocną. Możliwe, że są osoby, które zupełnie inaczej odbierają swoje życie -
        wszystko jedno czy są emigrantami, czy zostają w kraju.

        A za dzieckim bym tęskniła i - widzac po emigracyjnej części rodziny -
        bolałabym nad tym, że z ewentualnymi wnukami ciężko mi się będzie dogadać,
        nawet jeżeli będa doskonale znały polski...
        • pawlinka Re: Co myślicie o emigracji? 22.09.05, 14:49
          Właściwie też myślę podobnie. Podróże i owszem, czemu nie, lubię, nawet wyjazd
          na rok albo dwa, ale pod warunkiem, ze wracamy właśnie wtedy. Chyba muszę mieć
          swoje miejsce na ziemi, które może nie taka ładne, ale czy na pewno? Nie
          chciałabym, zeby mi dzieci wyjechały z kraju, ale gdyby przeprowadziły sie
          i "poszły w Polskę" przyjęłabym z godnością. Jeśli jest tak, że żyć się da i
          nic nie zmusza do wyjazdu, zostałabym, a dzieciom powiedziałabym, że wszędzie i
          tu i gdzie indziej jest pięknie i dobrze żyć, i trudnio jednocześnie.
          Kaziu, te wierzby i te mazowieckie piachy; i te góry i ten łobrzydliwie zimny
          Bałtyk też byłoby mi smutno opuszczać!
          • glupiakazia Re: Co myślicie o emigracji? 22.09.05, 16:06
            i te mazowieckie piachy

            smile))

            Pawlinko, moja mama, jak ja ojciec gdzies w swiat na zwiedzanie wywiezie, to
            ciagle mruczy pod nosem, ze na Mazowszu jej sie bardziej podobasmile)
            • mader1 Re: Co myślicie o emigracji? 22.09.05, 16:55
              mamy takie wierzby przycięte na nasz, mazowiecki sposób we wsi smile
              Pola, maki, chabry , tylko krowy brudnawe wink Czyste to na Suwalszczyznie smile
              • samboraga Re: Co myślicie o emigracji? 22.09.05, 20:53
                do wierzb dorzucam młodą brzezinęsmile
                • pawlinka Re: "A to Polska właśnie" 22.09.05, 21:26
                  i zapach ziemi na wsi!!! Tak na przedwiośniu!
                  I co my teraz, dziewczyny, zrobiłyśmy? swoisty katalog sentymentalnysmile))
                  • mama_kasia Re: "A to Polska właśnie" 22.09.05, 23:24
                    A malwy? Takie przy płocie?
                    I muszę dorzucić - nasze polskie góry. Niedużo ich, ale
                    są inne niż np. Alpy, są takie swojskie smile
                    Wiecie, że będąc w Alpach tęskniłam do wędrowania u nas?
    • glupiakazia Re: Co myślicie o emigracji? 21.09.05, 16:53
      Jeslibym wyjechala, problem pojawilby sie w momencie gdyby moi rodzice, lub
      rodzenstwo potrzebowalo pomocy. Takiej zwyklej, codziennej pielegnacji. Pewnie
      bardziej to dotyczy rodzicow niz rodzenstwa, ale nigdy nic nie wiadomo. No wiec
      wtedy mialabym problem. Bedac na miejscu oczywiscie pomagalabym im 'w naturze',
      bedac daleko moglabym tylko finansowo, np. wynajac opieke. Ale wlasnie tu
      mialabym watpliwosci, czy to wystarczy?

      Ale teraz pytanie zasadnicze: czy bym wyjechala? Moj maz probowal emigrowac
      jeszcze zanim sie poznalismy, 4 lata spedzil w Philadelphi, ale wrocil, bo mimo
      jego cieplych uczuc dla Ameryki, nie potrafil sie tam poczuc jak u siebie.
      Ja nie probowalam emigrowac w scislym tego slowa znaczeniu, ale bardzo duzo
      zdarzylo mi sie jezdzic po swiecie i w sumie poza Polska spedzilam pewnie ze
      dwa lata. Zawsze koszmarnie tesknilam i ta tesknota niemalze zupelnie zabijala
      radosc podrozowania. Nawet tesknilam za polskimi krzywymi drogami i chwastami
      w chodnikach...
      Wiec chyba bym nie wyjechalasad
    • pawlinka Re: "A to Polska właśnie" 22.09.05, 23:41
      Kasiu, pewnie, ze góry i bicie dzwonów, i polskie kolędy...
      • happy_woman Re: "A to Polska właśnie" 23.09.05, 13:57
        Oh az sie lezka w oku kreci.W POlsce mieszkalismy na poludniu,wiec Beskidy
        (czyli Wisla,Ustron)byly w zasiegu reki.Choc tu gdzie mieszkamy tez jest bardzo
        malowniczo,z checia pojechalabym na Czantorie.NO i jeszcze pospacerowalabym po
        rynku w Krakwie.Pozdrawiam
Pełna wersja