samboraga
26.09.05, 13:29
mam ostatnio taki problem z dzieckiem - obraża się co chwila, o byle co
możliwe, że to taki wiek, możliwe, że 'samo przejdzie', ale...
mam wrażenie, że z jednej strony wynajduje sobie to obrażanie zastępczo, żeby
zwrócić na siebie uwagę, z drugiej - często wpada w takie obrażanie zamiast
powiedzieć o co mu chodzi, a potem nie umie wyjśc z tego, zaczyna płakać, że
on nie wie sam czego by chciał itp. - i to jest to co mnie martwi

(
przykład: podgłaszam piosenkę, którą lubi - i tu obrażenie...(potem okaże się
że nie chciał akurat wtedy jej słuchać) - dalszy ciąg wieczóru to rozpacz,
płacz, nawet nie chce już poczytać książki na dobranoc, nie chce przytulenia,
zalewa sie łzami i właściwie można go zostawić 'niech sie wypłacze'... - ale
moim zdaniem on sam nie wie co sie z nim dzieje i dlaczego jest taki smutny
przypuszczam, że przyczyny tych obrażeń, dlaczego w tym momencie akurat 'to'
to jest nieistotne - ważne jak pomóc mu z tego wychodzić
jak go wyciągać z takiego 'obrażalskiego doła'?
ale też żeby nie było to tak że 'fajnie jak mama sie tak nade mną pochyla'
wiecie, na różne sytuacje mam pomysły - tu już mi ręce opadaja, bo to trochę
trwa