obrażalski:( - o wychowywaniu

26.09.05, 13:29
mam ostatnio taki problem z dzieckiem - obraża się co chwila, o byle co
możliwe, że to taki wiek, możliwe, że 'samo przejdzie', ale...
mam wrażenie, że z jednej strony wynajduje sobie to obrażanie zastępczo, żeby
zwrócić na siebie uwagę, z drugiej - często wpada w takie obrażanie zamiast
powiedzieć o co mu chodzi, a potem nie umie wyjśc z tego, zaczyna płakać, że
on nie wie sam czego by chciał itp. - i to jest to co mnie martwisad(

przykład: podgłaszam piosenkę, którą lubi - i tu obrażenie...(potem okaże się
że nie chciał akurat wtedy jej słuchać) - dalszy ciąg wieczóru to rozpacz,
płacz, nawet nie chce już poczytać książki na dobranoc, nie chce przytulenia,
zalewa sie łzami i właściwie można go zostawić 'niech sie wypłacze'... - ale
moim zdaniem on sam nie wie co sie z nim dzieje i dlaczego jest taki smutny
przypuszczam, że przyczyny tych obrażeń, dlaczego w tym momencie akurat 'to'
to jest nieistotne - ważne jak pomóc mu z tego wychodzić

jak go wyciągać z takiego 'obrażalskiego doła'?
ale też żeby nie było to tak że 'fajnie jak mama sie tak nade mną pochyla'crying

wiecie, na różne sytuacje mam pomysły - tu już mi ręce opadaja, bo to trochę
trwasad
    • glupiakazia Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 26.09.05, 14:52
      Samborciu, ja mam taka obrazalska Sredniasad
      Z tym, ze u nas na ogol wystarcza przytulenie. Bo to po prostu taki maly
      czlowiek, ktory sobie nie radzi ze swoimi emocjami - my sobie nieraz nie mozemy
      poradzic, a co dopiero cos takiego malegosmile
      A znasz taka ksiazeczke "O cudaczku-wysmiewaczku"? U nas pare razy tez pomogla.
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 21:43
        >Bo to po prostu taki maly
        > czlowiek, ktory sobie nie radzi ze swoimi emocjami

        no, właśnie, niestety...
        a ja szukam jakoś sposobu, żeby się nauczył z tego wychodzić
        a Cudaczka musze sobie przypomnieć - faktycznie było coś takiegosmile
    • mader1 Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 26.09.05, 22:03
      O ! Dla odmiany jakiś temat o wychowaniu smile
      Jednak forum działa smile

      przytulić to na pewno, ale to widzę, że nie pomaga sad
      to obrażanie to może być reakcja na zmiany w Waszej rodzinie.
      Może się trochę boi wszystkiego, co niesie przyszłość i dla odmiany chce
      panować nad tym, co dzieje się teraz, tu wokół niego.

      A próbowałaś przerzucić środek ciężkości z jego odczuć na swoje ? Tzn. najpierw
      przytulić i powiedzieć, że Ci przykro - ale gdy ciągle jest obrażony
      porozmawiać o SWOICH odczuciach. O tym, że nie chciałaś zrobić nic złego a
      teraz jest Ci smutno, że brakuje Ci wspólnego czytania, że brakuje Ci
      przytulenia się, pośmiania wspólnego.
      Ciekawe, co Ci odpowie. Ciekawe, czy chodzi mu o to, żeby Cię za coś ukarać(
      odpowie - "i dobrze!") czy tak bardzo przeżywa swoje zawody ( zdziwi się).
      Wtedy możnaby pogadać o tym, co go najbardziej gnębi ? co ?
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 22:53
        odpiszę jednak jutro, bo to dłużej, a ważne dla mnie
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 28.09.05, 11:24
        >Ciekawe, czy chodzi mu o to, żeby Cię za coś ukarać(
        > odpowie - "i dobrze!")

        Ostatnio było to pierwszecrying
        Po takim 'byciu obok' powiedziałam właśnie, że jest mi przykro i jeśli woli to
        ja rzeczywiście pójdę (ale to juz po dłuuugich próbach utulenia). Więc - co
        było do przewidzenia - złapał mnie za rękę (mina nadal 'na nie'...).
        Ale to juz był dobry moment na negocjacjesmile
        W skrócie: 'moge cie pocałować i powiedzieć dobranoc i idziesz spać', 'tata
        może przeczytać ci książkę', 'moge zgasic juz śwaitło i po prostu idziesz spać'
        i 'moga być wszystkie trzy rzeczy' - ale musisz sam powiedzieć o co chcesz!
        I wtedy dobrnęlismy do momentu, gdy jednak udało się wyciągnąć mi z niego "bo
        ty mnie przeproś, najpierw" (wyszeptane do mnie na ucho z naburmuszona minąwink)
        Nie chciałam mu od razu odpowiedzieć, bo to właśnie mój najwiekszy dylemat!
        Trudno mi powiedzieć - 'masz rację' bo racji nie ma, a na kompromisy ('nie
        chciałam ci sprawić przykrości, przeciwnie, ale dobrze, przepraszam - ale ty
        tez nie powinieneś się złościć czy płakać tylko powiedzieć 'mamo nie
        podgłaszaj') był za bardzo rozedrgany...
        Umówiłam się, że tata przeczyta bajke 'bo tata teraz ma czas', a potem ja wrócę
        i porozmawiamy dalej... I - na szczęście!!!! - to czytanie go uspokoiło i go
        wyciszyło i jak wróciłam to juz były tylko uśmiechy, całuski i do rozmowy nie
        wróciliśmywink A ja się w sumie bardzo cieszyłam, że jednak wydukał z siebie o co
        mu chodzi, że jednak sam dotarł do swojego zdania!

        Zastanawiałam się tak ogólnie nad całą sprawą i mam wrażenie, że często obraża
        sie wtedy i na takie sprawy, którymi ja właśnie chcę sprawic mu radość - jak
        tutaj - ulubiona piosenka... Muszę to jeszcze przemyśleć.
        Faktycznie może przeżywać zmiany, nawet jeśli sie cieszy na rodzeństwowink
        Bardzo, bardzo trudno mi z niego wyciągac o co mu chodzi, jemu trudno się
        zdecydować, wybrac, a także odczuć w sobie i powiedzieć 'chcę teraz tak' (co
        nie znaczy, że ja tak zrobię jak on chciałbysmile. A ten rodzaj obrażania się jest
        wygodnym sposobem na unikanie takiego świadomego wybierania (oczywiście on to
        robi nieświadomie, wiemsmile.
        To przede mną - pytanie czy jego teraz coś gnębi czy taka jest
        jego 'konstrukcja bierności' i tylko na tym etapie się tym obrażaniem wyrażacrying
        (zaczynam go coraz częściej podejrzewać o, ja wiem?, fatalistyczne usposobienie:
        (((...)

        I dziękuje - bardzo mi pomogłaśsmile To właśnie o ten rodzaj obrażania się mi
        chodziło.

        ps. co do zmian w rodziniesmile - przeżywa ogromnie, dostaję rano przed
        przedszkolem i wieczorem przed spaniem partie całusów w oba policzki (jedną dla
        mnie, drugą dla dzidzi), o rysunkach dla dzidzi i o wymyślaniu co on, jako
        starszy brat, będzie dzidzię uczył (jeżdżenie na rowerze, ostra muzyka, kanapki
        z łososiem...) nie wspomnęwink)
        ale oczywiście może być tak, że emocje swoje...crying
    • mamalgosia Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 10:51
      Ja trochę nie na temat. czytam to i widzę, że jeszcze różne atrakcje mnie
      czekają. Bo mi się wydaje, że mój Synek ma bardzo trudny charakter, a jeszcze
      obrażania się nie było...
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 21:46
        >Bo mi się wydaje, że mój Synek ma bardzo trudny charakter, a jeszcze
        > obrażania się nie było...

        moża akurat ta 'atrakcja' Cię ominiesmile
        w końcu jest taka niezliczona ilość dziecięcych humorkówwink)
        • jol5.po Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 22:09
          zauważyłam, że tak około 7 roku zycia, a Twoje dziecko zdaje się, że ma coś około tego, dzieci stają się małymi neurotykami.
          Dwoje starszych wyszło z tego stanu około 3 klasy, tzn. w wieku ok. 9 lat, ale już 8-latek bywał spokojniejszy. Teraz czekam, aż obecnej 8-latce przejdzie (a w kolejce następnewink
          • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 22:51
            >Teraz czekam, aż obecnej 8-latce przejdzie (a
            > w kolejce następnewink

            musisz mieć pokłady cierpliwości, podziwiamsmile)
      • samboraga Mamałgosiu:) 28.09.05, 11:34
        Mamałgosiu - to ja jeszcze do Twojego wątku o rozdźwieku z emocjami.
        Wczoraj rozmawiałam w przedszkolu i wychowawczyni powiedziała mi
        rozpromieniona, że mój synek wreszcie szaleje, że się otworzył w grupie, że
        nawet zdarza sie tak, ze inne dzieci są sopkojne, a on sam zaczyna hasać.
        Słowem - że zrobił się prawdziwie dzieciakowatysmile))
        I tak sobie porozmawiałyśmy, że to co reszta dzieci w grupie przechodziła w
        czterolatkach - że szalały, nie słuchały się, to on przechodzi terazwink
        Dwa lata później.
        Wiesz, BARDZO sie cieszę, że spotkaliśmy taka mądrą kobietę na swojej drodze:-
        ))) Nawet sama mi mówi, ze akurat jego nie sztorcuje, że jemu właśnie się
        przyda jak tak trochę połobuzuje, bo on i tak 'za mało'!
    • akve Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 27.09.05, 23:19
      U nas każdy z trójki przechodził lub przechodzi etap obrażania się.
      Od zwykłego stwierdzenia "obraziłem się" do sytuacji prawie identycznej jak
      opisujesz.
      Dotyczy to teraz 4-letniego Julka,który obraża się i wpada w czarną
      rozpacz/histerię.
      W zasadzie nic nie pomaga.Nie ma mowy o przytulaniu i tłumaczeniu czy
      mówieniu,ze jest mi przykro i ze sie martwie.To jeszcze podgrzewa atmosferkę.
      Działa jedynie pozostawienie Julka samemu sobie i w spokoju.
      Po jakimś czasie "przechodzi" i synek wraca do nas jak z dalekiej podróży, jak
      gdyby nic się nie stało.
      Musze powiedzieć ,ze tez mnie te napady obrażania męczą.
      Na pewno mały chce zwrócić na siebie uwagę (?).Odreagowuje coś (?).
      Wie ,ze zawsze jestem obok...
      Jak pomóc ? Nie wiem.Chyba wezmę na "przeczekanie"połaczone z "towarzyszeniem".
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 28.09.05, 09:52
        >Od zwykłego stwierdzenia "obraziłem się" do sytuacji prawie identycznej jak
        > opisujesz.

        No właśnie, bo takie jak to Mama Kasia opisała, obracanie sie na pięcie z
        naburmuszoną miną i założonymi rękami 'obraziłem się' to i mnie męczą - ale nie
        robią na mnie takiego wrażenia (ostatnio doleciało mnie z łazienki
        "PRZYPOMINAM, że się obraziłem"wink).
        Zwykle jest tak jak piszesz - w pewnym momencie mówi 'no dobrze, już nie jestem
        obrażony/juz sie nie gniewam'... I wiem, że już po sprawiesmile
        Wiem, że on sam wie, że i co się z nim dzieje, i czego chce tak naprawdę - np.
        mojej uwagi za wszelką cenę, chociaż obiektywnie nic sie nie dzieje.

        Ale martwią mnie te drugie rodzaje obrażania się, gdy on nie umie z tego wyjść,
        a zostawienie go samego, wydaje mi się pozostawieniem go samemu sobie bez
        pomocy.
    • mama_kasia Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 28.09.05, 00:03
      Już dostałaś tyle dobrych rad, że pozwolę sobie nie radzić.
      Tak przy okazji; mam w domu dwu i pół -latkę, która wzorem - chyba
      starszej siostry - odwraca się czasami na pięcie, staje przy
      ścianie i twierdzi, że się obraziła smile Także ciesz się, że
      u Ciebie przyszło tak późno wink
      • samboraga Re: obrażalski:( - o wychowywaniu 28.09.05, 09:54
        >Także ciesz się, że
        > u Ciebie przyszło tak późno wink

        smile
        i mam nadzieję, że u mnie jak młodsze się urodzi i dojdzie do wieku
        naśladownictwa, to u starszego to juz miniewink
Inne wątki na temat:
Pełna wersja