fantazjowanie innych dzieci

06.10.05, 12:20
Co mówicie dziecku jak przychodzi zgaszone z rewelacjami, że Tomek czy Bartek
czy Kamilka umieją jeździć na duuuużym rowerze, a ich wujek ma w domu
tygrysawink))
A Wy wiecie, że to albo niemożliwe, albo wiecie, że kolega jeździ na rowerze
mniejszym niż Wasze dziecko, ale dziecko chciało się tak pochwalić.
Słowem, chodzi mi o typowe dziecięce fantazjowanie. Tyle tylko, że mój
poważny synek wszystko to bierze za prawdę i...co chwila opowiada mi ze
smutkiem w głosie jak to inni sa wspanialiwink)
Czy mówicie? Że te dzieci kłamią czy że tak sie bawią?
I jak podbudowujecie to Wasze? Bo ono też to i owo potafi, ale przecież nie
chodzi o pomysły 'powiedz, że umiesz prowadzić samochód', nawet jeśli
wszystko inne wypada blado przy kolegach (tzn. blado wg dzieckawink...
    • pawlinka Re: fantazjowanie innych dzieci 06.10.05, 12:42
      a moze tak poprowadzić rozmowę, zeby sam zauważył, że to o czym mówią koledzy
      nie jest możliwe? Może sam wtedy dojdzie, że dzieci lubią tak sobie pozmyślać.
      Może nawet udałoby sęe uniknąć mówenia w kategoriach prawda-kłamstwo tak ostro.
      Chodzi mi o to, że dziecko wtedy zbaczy, że kolegami nie powoduje chęć
      powiedzenia nieprawdy, tylko właśnie owo fantazjoanie. Moze się uda?
    • glupiakazia Re: fantazjowanie innych dzieci 06.10.05, 12:52
      Ja takie przypadki staram sie traktowac raczej "lekko" wlasnie po to, zeby
      uniknac takiego 'ostrego' rozroznienia na prawde i klamstwo, bo chodzi tu
      wlasnie o ni mniej ni wiecej, tylko fantazje. Nie chcialabym, zeby sobie z
      kolei pomyslaly, ze wyobraznia i fantazjowanie jest zle, bo to klamstwo.
      Na ogol mowie po prostu: "a nie myslisz, ze ona troche przesadza?" i dalej
      rozmowa toczy sie w takim kierunku, ze to co zostalo dziecku powiedziane nie
      jest nieprawda, tylko prawda wyolbrzymiona, np. ze wujek ma w domu nie tygrysa,
      ale kota (owszem w prazki).
    • alex05012000 Re: fantazjowanie innych dzieci 06.10.05, 13:37
      samboraga napisała:
      > Co mówicie dziecku jak przychodzi zgaszone z rewelacjami, że Tomek czy Bartek
      > czy Kamilka umieją jeździć na duuuużym rowerze, a ich wujek ma w domu
      > tygrysawink))
      > A Wy wiecie, że to albo niemożliwe, albo wiecie, że kolega jeździ na rowerze
      > mniejszym niż Wasze dziecko, ale dziecko chciało się tak pochwalić. -
      moja Ola raczej nie przynosi takich rewelacji, ale chyba bym o rowerze
      powiedziała, zę weźmiemy w takim razie taki sam i się też nauczymy, a o
      tygrysie z wujkiem obróciłabym w żart mówiąć, zę my mamy słonia w karafce,
      dziecko by od razu powiedziało, zę nie mamy, a ja bym odparła, no właśnie!, nie
      używałabym słowa kłamać; a Ola jak mówi że koleżanka lub kolega ma to czy
      tamto, to ja mówię, że my mamy coś innego równie ważnego, ładnego itd,
      > Słowem, chodzi mi o typowe dziecięce fantazjowanie. Tyle tylko, że mój
      > poważny synek wszystko to bierze za prawdę i...co chwila opowiada mi ze
      > smutkiem w głosie jak to inni sa wspanialiwink)
      > Czy mówicie? Że te dzieci kłamią czy że tak sie bawią? nie używałabym słowa
      kłamać ani bawić się, raczej opowiadać bajki, fantazjować...
      > I jak podbudowujecie to Wasze? Bo ono też to i owo potafi, ale przecież nie
      > chodzi o pomysły 'powiedz, że umiesz prowadzić samochód', nawet jeśli
      > wszystko inne wypada blado przy kolegach (tzn. blado wg dzieckawink...
      - ano mówić: a ty umiesz ładnie rysować, tanczyć, budować domy z klocków, w
      zależności od uzdolnień dziecka, albo pytać niedowierzająco: naprawdę x tak
      ładnie maluje, naprawdę y najładniej skacze itd... wtedy może się dziecko
      zastanowi czy naprawde tak jest...
      samborago wiesz, nie mam takiego problemu z olą ale moze ci coś niecoś
      doradziłam, poza tym ja zawsze podkreślam jej umiejętności i dużo ją chwalę, np
      wiszące w przedszkolu rysunki czy inne prace, (nawet jak mówi, o, Mateusz to
      ładnie nalepił, to mówię ale ty też Oleńko, twój owoc jest taki a taki...zawsze
      coś pozytywnego można znaleźć) nigdy nie krytykuję, nawet kulfoniastej litery
      ani cyfry 3 przypominającej węża (to z wczoraj...)tyle z mego skromnego
      doświadczenia - maria/alex
      • samboraga Re: fantazjowanie innych dzieci 06.10.05, 14:11
        Tak, z tym 'kłamstwem' to przesadziłam, faktycznie. Bardzo dobre pomysły z tym
        kotem w prążki i słoniem w szafiesmile) Dziękuję! Obrócenie w żart to chyba będzie
        dobry pomysł, chodziło mi właśnie o jakiś lekki sposób na podważenie
        wiarygodnośći tych rewelacji...smile)
        A z rowerem to okazało się, że kolega, który rzekomo ma taaaki duuuży rower (w
        sensie że jeździć na nim umie) do tej pory jeździ trzymany przez mamę za taki
        kij za siedzeniem (biedaczka, ja bym nie miała kondycjicrying() . I dopiero pod
        wpływem mojego synka zaczął się uczyć jeździć samodzielnie...
        • verdana Re: fantazjowanie innych dzieci 06.10.05, 22:17
          A dal mnie, niestety, to właśnie typowe kłamstwo. Fantazjowanie to opowiadanie
          rzeczy nieprawdziwych, bez "chęci zysku". Dziecko opowiadające o dużym rowerze
          kłamie, aby pognębić kolegę. Kłamie, nie fantazjuje (przy tygrysie bym się nie
          upierała - przy tygrysie dla obu stron jest na ogół oczywiste, ze taka
          prawdziwa prawda to nie jest).
          Ja mówilam dzieciom prawdę - tzn, ze kolega ma jakiś problem i chce się
          dowartościować, pokazując, że jest lepszy. I że to nieładnie. Nie mówiłam, że
          kłamie - ale mówiłam, że oszukuje. Nie wydaje mi się, by należało świadomą
          próbę pognębienia innych dzieci ukrywać pod ładnie brzmiącym słowem "fantazje",
          ani też nie nazywać rzeczy po imieniu.
Pełna wersja