Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci

21.10.05, 10:01
wiadomosci.onet.pl/1182815,11,1,0,120,686,item.html
Co o tym sądzicie? Czy to dobry czy zły pomysł? Kto powinien decydować o tym co się dzieje
z takim małym człowieczkiem? Rodzice? Szpital? Parlament? A co zrobić, gdy poronienie
nastąpi w 4. tygodniu? Wtedy zapewne trudno w ogóle wyodrębnić zarodek. Chować wtenczas
całe łożysko? Jak to widzicie?
    • pieskuba Wtedy jeszcze nie ma łożyska... 21.10.05, 17:25
      A decydować powinni Rodzice.

      pieskuba
      • magda9945 Re: Wtedy jeszcze nie ma łożyska... 21.10.05, 22:01
        Wydaje mi się,że rodzice powinni mieć prawo podjąć taką decyzję,bo to oni
        odczuwają stratę.
    • sion2 Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 21.10.05, 22:28
      Ja to kompletnie nie rozumiem tego zamieszania wokół tej sprawy. Bo jeszcze
      niecały rok temu było wielkie rwanie włosów z głowy nad kosciołem katolickim
      że... księża odmawiają pogrzebu poronionym lub przedwcześnie urodzonym płodom.
      Ilez oskarżeń, cytatów wypowiedzi księżowskich padło, akcja uśiwadamiania
      została przeprowadzona,media zaangażowane, listy, petycje..... ok. To było dobre.

      A teraz mamy ten sam lament ale z powodu.... pogrzebu płodów.

      Powtórzmy wiec jeszcze raz: dzieci zmarłe w łonach matek albo zmarłe zaraz po
      porodzie są ludźmi i nalezy im się pochówek taki jak innym ludziom. Nikt nie
      będzie robił pogrzebu skrzepowi krwi z majtek (sorry za mocne słowa) - ci którzy
      twierdzą że właśnie na tym polega "awantura fanatyczek religijnych" co ten
      pogrzeb urządziły, trywializują problem - chodzi o ciałka płodów, maleńkich
      dzieci z 5, 6 czy 7 miesiąca ciąży, które najczęściej są przez szpitale palone
      lub wyrzucane do śmieci, chociaż ich rodzice chcieliby inaczej. To jest dramat
      dziesiątków matek, ktore chciałby pochować dziecko swoje ale im "procedury
      szpitalne" nie pozwalają bo dziecko nie ważyło 500 gr.
      To okropne że rodzice nie mogą zadecydowac o pogrzebie swojego dziecka, bo
      według przepisu jeszcze "nie były ludźmi", bo im urząd nie wyda aktu zgonu, a
      bez niego ksiądz nie pochowa itd. Chodzi o trochę prowokacyjne zwrócenie uwagi
      na taki własnie problem: cierpienia rodziców oraz pozbawionego szacunku
      traktowania ciała ludzkiego.
      • oleswava Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 21.10.05, 23:08
        Mam nadzieję, że nigdy do takiej sytuacji nie dojdzie, ale gdyby jednak doszło
        i będąc w ciąży, musiałabym pożegnać się przedwcześnie z moim dzidziusiem,
        świadomość tego, że jego ciałko zostałoby spalone lub wyrzucone na śmietnik
        doprowadziłaby mnie chyba do szaleństwa. Wydaje mi się, że rodzice powinni mieć
        prawo by godnie pożegnać się ze swoim maleństwem. Barbarzyństwem jest im tego
        odmawiać.
        • lolinka2 Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 23.10.05, 23:45
          W związku z poślizgowym startem w zyciu naszej drugiej dzidzi, mieliśmy ostatnio koazję (i to o ironio w dniu dziecka nienarodzonego czy jakoś tam...) zweryfikować i uistalić jednoznacznie z małzem swoje poglądy na pogrzeb takich dzieci itp. I ustaliliśmy że jeśłi coś takiego nas spotka to chcielibyśmy żeby z tej śmierci wynikł komukolwiek jakiś pożytek, tzn podpisujemy zgodę na wykorzystanie zarodka/płodu (jak zwał) do badań naukowych i wręcz dopilnujemy aby tak się stało (bo na spalenie zgody brak).

          Szczęsliwie po wariackim tygodniu okazało się ze Kropek żyje we właściwym miejscu i dobrze się rozwija...
          • mamaadama4 Re: do lolinki 23.10.05, 23:51
            Jeżeli mówisz o 15 października to nie jest "dzien dziecka nienarodzonego czy
            jakos tam.." (wrrrrrrr) tylko "Dzien dziecka utraconego".
            Odrobine chrzescijanskiej wrazliwosci, prosze.
          • joanna.d.arc Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 24.10.05, 11:29
            Gratuluję odwagi, ale życzę Wam (i w ogóle wszytkim) by nigdy nikt nie musiał robić takiego wspaniałego gestu.
    • akve Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 03.11.05, 09:17
      W nawiazaniu do tego tematu w poniedziałek wieczorem był program Warto
      rozmawiać,prowadzony przez Jana Pospieszalskiego.
      Warto było ogladać.
      Rzeczywistość pokazana i opowiedziana przez osoby,które przeżyły stratę jest
      wstrząsająca.
      Ktoś ogladał?
      • pawlinka Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 03.11.05, 09:51
        tak, oglądałam i cieszę się, że na ten temat warto rozmawiać!
    • aniao3 Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 05.11.05, 19:44
      Witajcie!
      problem z tym pogrzebem byl dla mnie (i wielu znanych mi rodzicow po stracie)
      zwiazany z wykorzystaniem cial dzieci z poronienia do kampanii anty-aborcyjnej.
      Bo ciala tych dzieci wziete byly ze szpitala na Madalinskiego od dr. Chazana i
      jak sama organizatorka akcji powiedzila to Monice (mamie po stracie, bioracej
      udzial w programie u Pospieszalskiego) nie bylo tam cial dzieci po aborcji.
      A tymczasem...
      czytalyscie klepsydre zapowiadajaca pogrzeb?

      W dniu 20 pazdziernika 2005 roku odbedzie sie pogrzeb dzieci, ktore nie
      poznaly kolyski, zabawek i ciepla matki. Umarly badz zostaly zabite zanim
      zdazyly wypowiedziec slowo "mama".
      s.p.
      Niewinne Dzieci
      20 pazdziernika 2005 roku godzina 16.00
      Nabozenstwo zalobne odbedzie sie w kosciele p.w. sw. Katarzyny przy ul.
      Fosa, po ktorym nastapi przeniesienie do grobu na cmentarz parafialny
      O czym powiadamiaja
      Obroncy Zycia

      Poczulam sie jakby mi dano w twarz.
      "Niewinne dzieci" - przeciez wszytkie dzieci sa niewinne, czemu nei anpisali
      "ukochane" - bo takimi przeciez te dzieci dla swych rodzicow byly.
      "Umarly lub zostaly zabite" - niestety znowu znak rownosci miedzy poronieniem i
      strata dziecka a aborcja sad
      Dalabym wszytko by moje dzieci zyly - i do konca zycia oplakiwac bede ze nie
      dane im bylo powiedziec mamo a mi przytulic je. Ale w calej tej akcji rodzicow
      jakby nie bylo. Jakby nie interesowali oni ludzi z fund. Nazaret, jniewazne bylo
      poronienie czy aborcja. OK, rozumiem, maja misje obrony zycia ale... ja czuje
      jakby wykorzystali ciala tych dzieci do tej antyaborcyjnej akcji.
      No i niestety - zawiedli tez dziennikarze (w tym GW) powtarzajacy z uporem ze
      potrzebne sa nowe przepisy do wydawania cial dzieci, do pochowku, a przeciez
      przepisy sa, mozna zabrac cialo dziecka bez wzgledu na jego wage lub czas
      trwania ciazy. Ale prawda znowu nikogo nie interesowala. Z tragedii zrobiono
      "newsa" a wiekszosc kazania na tym pogrzebie byla walka o zycie nienarodzonych.
      Slow pokrzepienia dla rodzicow tracacych dziecko w poronieniu (gdzie niczyjej
      winy wszak nie ma!!!)- zabraklo.
      Jak trafnie zdiagnozowal ksiadz w programie u Pospieszalskiego - w walce o zycie
      nienarodzonych KK jakby przeoczyl "zwykla" tragedie straty dziecka.
      A kto powienien decydowac o pogrzebie? Rodzice - bo to oni musza przezyc cale
      zycie bez swego dziecka i to oni musza co dzien zmagac sie z ta strata.
      Wiec po co dodawac im niepotrzebnego cierpienia?
      sciskam
      a
      • anuteczek Re: Zbiorowy pochówek niewinnych dzieci 08.11.05, 15:38
        Oto treść listu, który wysłałam do redakcji "Niedzieli" i "Gościa Niedzielnego"
        w zwiazku z publikacjami na temat pogrzebu, nie mam siły jeszcze raz tego pisać
        więc przeklejam

        Witam,
        Mam dwadzieścia kilka lat. Jestem mamą czwórki dzieci. Niestety, mogę
        wychowywać tylko jedno. Troje odeszło. Antonina w 21 tygodniu, Zoja w 8, a Emma
        w 11. Pierwszą córkę staciłam w małym szpitalu na Suwalszczyźnie, nie miałam
        możliwości, by zobaczyć i pożegnć moje dziecko, potraktowano Ją jak odpad. Nie
        mogłam nawet Jej urodzić, zastosowano metodę znaną ze stron pro-life. Nikt nie
        pytał o zdanie. Pociesza mnie myśl, że Jej serduszko już nie biło. Umarła we
        mnie. Zupełnie inaczej zostałam potraktowana za drugim razem, w innym szpitalu.
        Kiedy okazało się, że serduszko nie bije miałam mozliwosć wyboru. Tabletka
        wywołująca skurcze, natychmiastowe łyżeczkowanie i odstawienie leków
        podtrzymujących a następnie czekanie aż poronienie zacznie się samo.
        Postanowiłam czekać. Po odstawieniu leków skurcze i krwawiene się nasiliły, po
        jednym z nich urodziłam (mechanizm jest taki sam jak przy porodzie donoszonego
        dziecka) Zojkę - malutkiego robaczka. Tym razem uszanowano nasze uczucia, choć
        nikomu nie przyszło do głowy, by zaproponować pochówek. Po zrobieniu badań
        genetycznych poznaliśmy płeć i nadaliśmy dziecku imię. Bardzo brakowało mi
        miejsca, w którym mogłabym zapalić lampkę moim dziewczynkom. Wraz z ich
        odejściem umarła cząstka mnie - matki, która nigdy ich nie przytuli, nidgy nie
        pocałuje zbitego kolana, nie zaplecie warkoczy, nie zobaczy jak dorastają,
        przeżywają pierwsze miłości, wychodzą za mąż, zostają matkami... One żyją tylko
        w pamięci moich najbliższych.
        Teraz mieszkam w kraju w którym aborcja jest dostępna na życzenie, tu straciłam
        Emmę w 11 tygodniu ciąży. Jutro odbędzie się Jej pogrzeb. Zostanie pochowana
        razem z innymi niedonoszonymi dziećmi. Będzie krótka ceremonia z udziałem
        rodziców, bez blasku fleszy, gapiów i klepsydry "umarły lub zostały zabite".
        Spokojne pożegnanie i pochówek, tak jak powinno być.
        Kiedyś oddałabym wszystko, by móc pożegnać Tosię i Zojkę. Jak nikt rozumiem, że
        niedonoszonym dzieciom należy się godne pożegnanie i pochówek, ale nie w taki
        sposób jak zrobiła to fundacja Nazaret. W programie Pospieszalskiego
        przedstawicielka fundacji przyznała, że pochowane zostały ciałka PORONIONYCH
        dzieci. Tych dzieci nikt nie zabił. One odeszły same. Po co więc kłamstwo na
        klepsydrze? Kłamstwo, które naprawdę rani osieroconych rodziców. Jeśli dzieci
        zostały zabite to znaczy, że był morderca. Czy morderczynią była matka, której
        organizm był zbyt słaby? Czy może lekarz, bo był bezradny? Tak chciał Bóg.
        Każdemu dziecku należy się godne pożegnanie niezależnie od tego czy zostało
        przedwcześnie urodzone, czy podjęto decyzję o aborcji, ale proszę nie zapominać
        o uczuciach rodzin... To naprawdę bardzo nas rani. Bardziej po ludzku traktuje
        się nas i nasze uczucia w kraju, w którym aborcję wykonuje się na życzenie
        kobiety, a pigułki poronne można kupić w każdej aptece. Tu nikomu by nie
        przyszło do głowy by aborcję i poronienie wrzucić do jednego worka. Naprawdę,
        nie chodzi tu o dzieci równe i równiejsze, ale o uczucia osieroconych rodzin.
        Proszę nie łączyć tych tematów. My naprawdę zrobilibyśmy wszystko, by nasze
        dzieci żyły. Nie jestesteśmy mordercami, a klepsydra to sugerowała...
        Nie wiem, jak wyglądała kwestia udziału rodziców w ceremonii zorganizowanej
        przez fundację Nazaret, w prasie pojawiały się sprzeczne informacje.
        Przedstawicielka Fundacji twierdzi, że pogrzeb odbył się bez udziału rodziców,
        bo byłoby to dla nich zbyt bolesne przeżycie. Proszę mi wierzyć, o wiele
        bardziej boli świadomość, ze szczątki wyśnionego dziecka trafiły do kosza na
        śmieci, a teraz dzięki akcji medialnej każda roniąca kobieta zdaje sobie z tego
        sprawę.
        Pragnę również zwrócić uwagę na fakt, że pochowanym dzieciom odebrano
        tożsamość. Przecież znano dane rodziców. Czy zapytano o zgodę na anonimowy
        pogrzeb? Czy choć poinformowano, że dziecko zostanie pochowane? Czy poprostu
        założono z góry, że 'oszczędzi się' im dodatkowego bólu? Czy moze potraktowano
        dzieci i rodziców jako ofiary na ołtarzu pro-life? Zdaje się, że tak
        było: "Dzisiejszą Mszą św. chcielibyśmy również zwrócić uwagę na miliony
        pomordowanych dzieci w wyniku aborcji". W trumienkach nie było pomordowanych
        dzieci...
        Pozdrawiam smutno
Pełna wersja