ewa2000
27.10.05, 14:48
Szanuję ludzi wierzących i wychowujących w wierze swoje dzieci. Chciałabym
jednak, aby i oni szanowali tych niewierzących czy wyznawców innych religii.
A niestety czesto bywa inaczej.
Spotkałam się wielokrotnie z dokuczaniem ( przez dorosłych i dzieci) dzieciom
nie chodzącym na religię, nie chrzczonym, nie bierzmowanym.
Czy ktoś dał Wam moralne przyzwolenie do pouczania innych, że tylko Wasza
religia jest ważna?
Mój syn przed laty wrócił zapłakany do domu, bo mama jednego z kolegów-
groliwa katoliczka wyraziła swoją opinie o ludziach niewierzących. Zrobiła to
w sposób i chamski i publicznie i taki, ze do żywego ugodziła 7-8 latka.
Jednak zabrakło jej cywilnej odwagi, zeby tę samą opinie wyrazic mnie- osobie
i pyskatej i dorosłej. Wiedziała bowiem, ze ja usadzę, a "rozmawiając" z
dzieckiem czula się silna i bezkarna.
Czy ma to cokolwiek wspólnego z miłoscią bliźniego i wartościami
chrześcijańskimi?
Nie mam nic przeciwko wychowaniu w wierze, ale Wy pozwólcie nam wychowywac
swoje dzieci w odmienny sposób.