Jezus malusienki

02.11.05, 14:04
Bog-czlowiek. Piszac o tym w innym watku, przypomnialo mi sie, ze juz dawno
chcialam o tym z Wami porozmawiac.

Bardzo malo wiemy z Biblii o dziecinstwie Jezusa. A ja czesto mysle, jak Jego
dziecinstwo przezywala Jego Matka. Na pewno byla swiadoma, ze jest matka
Boga, ale przeciez wiedziala - ona chyba najlepiej, ze On jest tez
czlowiekiem - widziala jak uczyl sie chodzic, mowic, zabkowal, nabijal sobie
guzy itd. Ale czy wiedziala jaka spotka Go smierc? Czy wiedziala, ze bedzie
zyl 33 lata?
Czy w zwiazku z tym nie balaby sie o Jego zycie gdyby np. mial zapalenie pluc
w wieku lat 15?
I w koncu: czy nie musiala sie bac, ze zle Go wychowa?
Czasem mysle, ze moze bylo Jej latwiej niz nam, wiedzac o swoim Synu to co
mowili prorocy, ale czy na pewno?
    • sion2 Re: Jezus malusienki 02.11.05, 19:15
      To jest temat rzeka, gdyż w zasadzie możemy się tylko domyslać.
      Jedną z moich ulubionych piosenek w wykonaniu dziecięcego chóru Piccolo Coro
      jest "Un Bambino" - "Dziecko". Jest to stara piosenka ale choć dla dzieci
      zawiera nieświadomie głęboką treść teologiczną. Mianowicie opowiada taką
      historyjkę jako Maryja chciała pójść na rynek zrobić zakupy ale nie miała z kim
      zostawić małego Jezusa. Zawołala więc anioły z nieba i kazała im pilnować śpiące
      Dzieciątko. Wyszła a On obudził się i zaczął płakać..., krzyczy - moze mu ząbek
      rosnie? Anioły zaczęły się prześcigać jakby tu Małego uspokoić: jeden przyniósł
      mu filiżankę rumianku - dziecko płacze, drugi sprawdził czy pieluszki nie są za
      ciasne? Następny zaczął spiewać, a jeszcze inny robić smieszne minki, niestety
      Dziecko płakało dalej, wiec jeden z nich zaczął grać na harfie, inny masowac Mu
      brzuszek, ale nic z tego....Wróciła Mama, popatrzyła i powiedziała: moje Dziecko
      jest po prostu głodne! Wysłala anioły na zakupy a sama dała Dziecku jeść, kiedy
      wróciły On znowu spał..... wszystkie dzieci na świecie są takie same: biegają,
      smieją się, przewracają, żartują, płaczą.... także jeśli to Dziecko na imię ma
      Jezus smile.

      A na poważnie, sądzi się że Maryja nie była świadoma wcale przez całe zycie ani
      tego kim Ona jest, ani nie przewidywała planów Bozych. Ona była Izraelitką,
      oczekiwała na Mesjasza tak samo jak inni Żydzi, pokładała w Nim nadzieję takie
      same jak jej środowisko. Jej wielkość polegał własnie na odpowiedzi pełnej
      wiary, uległości za każdym razem gdy okazywało się że ten Mesjasz postępuje i
      zachowuje się, naucza zupełnie inaczej niż oczekiwali Żydzi. Ona zawsze
      pozwalała na krzyzowanie swoich wyobrażeń, oczekiwań - choć narodziny Jezusa,
      jaka matka potrafiłaby przyjąc że urodzi w oborze, i jeszcze wierzyć że to
      dziecko urodzone pośród zwierząt jest Synem Bożym? NIe miała na pewno od razu
      świadomości że Jezus to Bóg prawdziwy, a potem było całe zwykłe dzieciństwo
      Jezusa... Daltego nazywamy Ją wzorem wiary.
      • glupiakazia Re: Jezus malusienki 07.11.05, 09:30
        Kasiu, a wesele w Kanie? Jak inaczej niz za pomoca cudu mogl Jezus pomoc
        gospodarzom? Czy Maryja wiedziala o jaka pomoc prosi? Moze, nie, ale Jezus
        odpowiadajac Jej, ze Jego czas jeszcze nie przyszedl, sugeruje, ze oboje
        wiedzieli o czym mowia. Ja wcale nie umniejszam Jej wielkiego zawierzenia, tak
        sobie tylko czesto mysle - jako matka - o Niej jako o matce po prostu. I zawsze
        zaluje, ze Biblia tak malo o niej mowi.
        • sion2 Re: Jezus malusienki 09.11.05, 13:04
          myslę że w cazsie wesela w Kanie świadomośc Maryi była większa niż w czasie
          zwiastowania - wcale nie jest wykluczone że podczas zycia i wychowywania Jezusa
          On czynił jakieś cuda albo znaki - niby czemu nie?

          sądzę że to było takie przeplatanie się codzienności z ogromną, coraz większą
          wiarą - w o dpowiedzi na ktorą następowały kolejne "wylania łaski" itd.

          to jest jedna z większych tajemnic wiary - relacja Syan Bożego do swojej
          ziemskiej matki, przecież On był i jest prawdziwym czlowiekiem a więc
          doswiadczal wszystkiego tego co czlowiek doświadcza oprócz grzechu - tak mówi
          Pismo, doświadczal więc z pewnością więzi ludzkiej z matką i doswiadczał chorób

          a czy Maryja bała sie że On umrze? niewykluczone gdyż jednak większosć
          badających czy zastanawiających się nad tą relacją sądzi że Ona wzrastała
          stopniowo w świadomosci Kim jest jej Syn i z pewnością nie wiedziała od momentu
          zwiastowania że zbawi ludzkość przez śmierć na Krzyzu.
      • sion2 dodam 09.11.05, 13:08
        Jeszcze dodam że Maryja jest właśnie dlatego ukazywana jako wzór wiary nam, że
        potrafiła z takim poddaniem zawierzyć Bogu w ciemnościach i cierpieniu -
        przeciez musiała rodzic posród zwierząt, uciekac do obcego kraju z małym
        dzieckiem itd. nie rozumiejąc wiele z tego co doświadcza - a to zwykle jest
        ogormna trudnośc "Boze dlaczego mnie to spotyka?!" "dlaczego? po co?" "nie
        rozumiem jak możesz pozwalać na..." itd.
    • mamalgosia Re: Jezus malusienki 08.11.05, 15:32
      Warto poczytać apokryfy, chociaż czasem można się załamać (jak jakieś dziecko
      podpadło Jezuskowi, to je uśmiercał).
      Mnie zachwyciła scena z "Pasji" - gdy mały Jezus sie przewraca (taki zwyczajny
      dziecięcy niegroźny upadek), a Maria odkłada wszystko i biegnie do niego. Z
      taką paniką - jak ja - zupełnie nieproporcjonalną do problemu. PIękne.
      Kiedyś - gdy mój Starszy synek był niemowlakiem - miałam przekonanie, że Jezus
      na pewno nie miał kolek - Maryja nie byłąby świętąsmile
    • mamalgosia Maryja 08.11.05, 15:34
      Mam jeszcze inne przemyslenia - zastanawiałyście się kiedyś, jak poradziłą
      sobie ze zwiastowaniem?
      Jak przyjmuje się nieplanowaną ciążę? A tu nie dość, że nieplanowana, to
      jeszcze nie wiadomo skąd i jak.
      No, ale Ją Bóg zapytał, czy sieę zgadza...
      • mader1 Re: Maryja 08.11.05, 16:46
        może myślała, że będzie łatwiej, dostojniej... a tu... tak nietypowo jak na
        Matkę Zbawiciela... Ciekawe czy nie miała czasem myśli, że sobie to wszystko
        wyobraziła ? Jest napisane, że rozważała wszystko w swoim sercu. Czyli
        odbierała Sygnały od Boga.
    • minerwamcg Re: Jezus malusienki 08.11.05, 16:40
      Fajny temat. Też się nad tym zastanawiałam - zwłaszcza nad tą chorobą czy innym
      zagrożeniem życia. I co wtedy myślała Maryja? Przecież On ma być Mesjaszem. A
      jeśli teraz umrze? Czy to znaczy, że nie dopilnowała, nie ustrzegła Zbawiciela
      świata? Musiała mieć takie myśli.
      Na pewno nie wiedziała, że życie Jezusa potrwa tylko 33 lata. Ale na pewno
      wiedziała, że z Jego powodu będzie cierpieć - powiedział to Symeon w świątyni.
      Być może była rozczarowana, że chłopakowi mija dwadzieścia, dwadzieścia pięć,
      blisko trzydziestki, a Ten nic - hebluje deski, wbija gwoździe i ani mu się śni
      zbawiać świata. Ale nie powiedziała nic. Tylko w Kanie powiedziała do Niego jak
      kobieta do mężczyzny: nie mają wina, zrób coś... nie wiem, czego się
      spodziewała.
    • mader1 Re: Jezus malusienki 08.11.05, 16:53
      Wyobraźcie sobie tę odpowiedzialność...
      Ciekawi mnie czy była pewna swojego postępowania - czy zastanawiała się, czy
      mogła zrobić coś nie tak...
      • isma Re: Jezus malusienki 08.11.05, 17:11
        Mysle, ze nie wink)).
        Czytam sobie teraz Ksiege Jeremiasza. Nie ma zadnego powodu, dla ktorego Pan
        mialby akurat jego uczynic swoim prorokiem. Zadnej racji, zadnego
        wytlumaczenia. Zreszta, chi, chi, Jeremiasz sie dziwi, podobnie jak Maryja -
        jestem za mlody, jak ja moge prorokowac, kto bedzie mnie sluchal ("nie znam
        meza"...).
        Myle, ze akurat w Izraelu bylo bardzo silne przeswiadczenie, ze Pan wybiera
        nieomylnie. Tak jak w psalmie 139, ogarnia czlowieka w jego kruchosci i
        prowadzi go tam, gdzie wlasna sila dostac sie nie mozna.
        • mader1 Re: Jezus malusienki 08.11.05, 17:56
          nawet nie wiesz, jaką to jest dla mnie nadzieją i radością, że dzieje się to "
          bez wytłumaczenia", " bez powodu", " nieomylnie".
          A jednak przecież mamy gdzieś w głebi obawy , że możemy coś jako rodzice "
          spaprać", czyż nie ?
          Chciałabym tych wątpliwości nie mieć.
          • glupiakazia Re: Jezus malusienki 09.11.05, 12:08
            > Chciałabym tych wątpliwości nie mieć.

            Wlasnie o te watpliwosci chodzi. Byc moze Maryja miala przekonanie, ze Bog
            wybral nieomylnie - zaufala Mu, ale czy to w jakis sposob zmienilo jej sposob
            wychowania Syna? Jak Go wychowywala? Czy ona musiala Go wychowywac w wierze? On
            przeciez w wieku 12 lat uczyl medrcow w swiatyni. Moze mogla Go w ogole nie
            wychowywac, tylko urodzic? Byla przy nim caly czas, a on niewatpliwie ja kochal
            i szanowal. Bog szanujacy i potrzebujacy czlowieka. To mnie urzeka.
            • pysio8 Re: Jezus malusienki 09.11.05, 13:58
              A czy Jezus swoim zniknięciem na trzy dni nie przysporzył Maryi - bólu i
              cierpienia? Wyobraźcie sobie, że to wasze dziecko znika, a wy dwoicie i troicie
              się, aby ustalić co z nim się dzieje? Albo sposób w jaki Jezus zwraca się do
              swojej Matki...nie sądzicie, że jest oschły, stanowczy? Czy Maryi mogło byc
              przykro, smuciła się z tego powodu, czy też od razu wszystko 'rozumiała'?
            • mama_kasia Re: Jezus malusienki 09.11.05, 14:48
              Jak Go wychowywala?

              Myślę, że wychowywała Go tak jak inne kobiety żydowskie,
              mieszkające obok nich. Myślę, że wychowywała Go w wierze.
              Sama była wierząca. To było naturalne, że Jezus, jak każde
              dziecko żydowskie, uczestniczyło w świętach, wydarzeniach,
              modlitwach.
              • glupiakazia Re: Jezus malusienki 09.11.05, 14:56
                No to na pewno. Bo zreszta Pismo o tym mowi wyraznie.
                A czy musiala Go uczyc 10 przykazan? Czy On mowil: oj teraz mi sie nie chce,
                mamo czy moge isc do Icka, a potem sie naucze? Czy nie rodzila sie w niej mysl,
                zeby machnac reka, niech idzie do tego Icka, w koncu jest Bogiem?
                Takie zupelnie zwykle sprawy, to z czym my sie uzeramy na codzien...
                A moze On nie mowil, ze Mu sie nie chce, w koncu to jakies tam lenistwo, a On
                byl bez grzechu?
                • mama_kasia Re: Jezus malusienki 09.11.05, 15:05
                  I tutaj powinnysmy zacząć zastanawiać się, co jest grzechem.
                  Bo uczucia to co innego, a grzech inna sprawa.
                  Przecież mógł powiedzieć, że Mu się nie chce i mimo wszystko
                  do tej nauki przysiąść smile

                  Warto byłoby poszperać, jak wygladało życie takiej wierzącej
                  rodziny żydowskiej w tamtych czasach. Ma ktoś namiary internetowe?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja