"dzielna niewiasta"

14.11.05, 16:23
znalazłam taki cytat z Biblii...... (Prz 31,10-13.19-20.30-31)
"Niewiastę dzielną któż znajdzie?
Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa,
na zyskach mu nie zbywa;
nie czyni mu źle, ale dobrze
przez wszystkie dni jego życia.
O len się stara i wełnę,
pracuje starannie rękami.
Wyciąga ręce po kądziel,
jej palce chwytają wrzeciono.
Otwiera dłoń ubogiemu,
do nędzarza wyciąga swe ręce.
Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno:
chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.
Z owocu jej rąk jej dajcie,
niech w bramie chwalą jej czyny."
mam nadzieję, że jestem choć trochę dzielną niewiastą......... a wy???
    • lolinka2 Re: "dzielna niewiasta" 14.11.05, 19:28
      kiedyś dość wnikliwie analizowałam ten fragment starając się ocenic siebie - po
      kilku próbach zrezygnowałam, w zyciu nie dorównam ideałowi smile)
      lezę w kwestii szycia, na ten przykład...
      POcieszam się jednak, ze mąż mi czasem mówi "Jest wiele dzielnych niewiast ale
      ty przewyższasz je wszystkie" (tez z tego fragmentu), więc może w jego oczach aż
      tak źle nie wypadam...
    • samboraga Re: "dzielna niewiasta" 14.11.05, 20:20
      moje myśli też sie zatrzymały na tym czytaniu w niedzielę...
      chciałabym, ale czy jestem?
      a i sił ostatnio braknie i ten len, ta wełna ostatnio kuleje straszniesad
    • mader1 Re: "dzielna niewiasta" 15.11.05, 22:43
      Piękne.Już się tym zachwycałam, czy inaczej "rozważałam". Takie proste.
      Chciałabym być dzielną niewiastą, ale mam wrażenie, że ta dzielność w moim
      przypadku jest bardziej wymuszona okolicznościami niż moim wyborem wink
      Co innego z " bojaźnią Boża" - z tym nie mam kłopotu. I staram się wypełniać
      ten fragment o dobrym sercu.
      A czy " czynicie dobrze" swemu małżonkowi, co ?
      • samboraga Re: "dzielna niewiasta" 16.11.05, 10:28
        > A czy " czynicie dobrze" swemu małżonkowi, co ?

        do tego jeszcze nie dotarłamwink
        na razie zmagam się z bojaźnią i w ogóle pokładaniem ufności w Bogu

        ale z tą dzielnością, niedawno się sama zastanawiałam, chyba nie masz do końca
        racji tzn. wielu ludzi z 'wymuszonymi okkolicznościami', składa właśnie swój
        brak dzielności, kapitulację wobec różnych spraw życiowych na karb takich
        okoliczności - czy współpraca człowieka i Boga jest tu decydująca? czy 'rodzimy
        się' dzielni albo nie? czy można nauczyć dzielności?
        tak wydaje mi się, że w świetle Ewangelii to jest cecha 'do nabycia', o którą
        możemy i powinniśmy się modlić - więc czemu tak wielu się załamuje?
        • alex05012000 Re: witajcie dzielne niewiasty 17.11.05, 10:53
          ja też nie szyję i nie dziergam, ale to raczej według mnie nie ma być tak
          dosłownie, bo czasy inne... natomiast poza pracą i zarabianiem na dom na
          pierwszym miejscu u mnie jest rodzina: mąż i dziecko i o nich się troszczę i im
          poświęcam czas... w każdym razie wg męża jestem bardzo dzielną niewiastą....
        • mader1 Re: "dzielna niewiasta" 17.11.05, 12:53
          samboraga napisała:

          > > A czy " czynicie dobrze" swemu małżonkowi, co ?
          >
          > do tego jeszcze nie dotarłamwink

          Do czynienia dobrze wink czy do tego fragmentu ? wink


          >
          > ale z tą dzielnością, niedawno się sama zastanawiałam, chyba nie masz do
          końca
          > racji tzn. wielu ludzi z 'wymuszonymi okkolicznościami', składa właśnie swój
          > brak dzielności, kapitulację wobec różnych spraw życiowych na karb takich
          > okoliczności - czy współpraca człowieka i Boga jest tu decydująca?
          czy 'rodzimy
          >
          > się' dzielni albo nie? czy można nauczyć dzielności?
          > tak wydaje mi się, że w świetle Ewangelii to jest cecha 'do nabycia', o którą
          > możemy i powinniśmy się modlić - więc czemu tak wielu się załamuje?

          Trochę się chyba rodzimy. Jedni bardziej wrażliwi, z sercem na wierzchu, inni
          jak głazy, spokojni i mnóstwo typów pomiędzy. Pamiętasz tę piosenkę
          Stachury : " Ty i ja teatry to są dwa" ? Do tego dochodzą różne doświadczenia,
          czasem dobre ,czasem złe, środowisko, zdolności.... I praca nad sobą.
          Myślę, że Bóg jest przy każdym, kto go woła. Stawia na drodze ludzi, którzy są
          potrzebni. Tylko proces przechodzenia człowieka przez nieszczęścia i próby jest
          rozłożony w czasie. Często widzimy jego wycinek. Poza tym niektórzy wątpią,
          mówią "nie", buntują się. Ufam, że Bóg pomaga.
Pełna wersja