2 grudnia - piątek - czytania

02.12.05, 07:58
Mam nadzieję, że wybaczycie mi czerpanie z protestanckiego tłumaczenia. Nie
robię tego z przekory, po prostu takie mam tłumaczenie w mojej własnej
Biblii, zresztą nie mamy w domu Tysiąclatki (a szkoda, bo często ma lepsze
tłumaczenie niż "brytyjka"). Jakoś tak się przyzwyczaiłam już do tego
tłumaczenia... wybaczcie i spróbujcie, ok?

Izaj. 29: 17-24
(17) Zaiste, już za małą chwilkę Liban przemieni się w urodzajne pole, a
urodzajne pole będzie uważane za las. (18) W owym dniu głusi będą słyszeć
słowa księgi, a oczy ślepych z mroku i z ciemności będą widzieć, (19) pokorni
zaś na nowo będą się radować Panem, a ubodzy weselić Świętym Izraelskim. (20)
Gdyż nie będzie tyrana i skończy się szyderca, i będą wytępieni wszyscy,
którzy czyhają na sposobność do zbrodni, (21) którzy słowem przywodzą ludzi
do grzechu, zastawiają pułapkę na rozjemcę w sądzie, a tego, który ma
słuszność, odprawiają z niczym. (22) Dlatego tak mówi Pan, Bóg domu Jakuba,
ten, który odkupił Abrahama: Jakub nie dozna wtedy hańby i nie zblednie wtedy
jego twarz, (23) bo gdy ujrzą wśród siebie dzieło moich rąk, uświęcą moje
imię i Świętego Jakubowego będą czcić jako Świętego, i będą się bać Boga
Izraelskiego. (24) Ci, którzy duchowo błądzili, nabiorą rozumu, a ci, którzy
szemrali, przyjmą pouczenie.


Psalm 27
(1) Dawidowy. Pan światłością moją i zbawieniem moim: Kogóż bać się będę? Pan
ochroną życia mego: Kogóż mam się lękać? (2) Gdy nacierają na mnie złoczyńcy,
Aby pożreć ciało moje - Są oni moimi wrogami i nieprzyjaciółmi - Potkną się i
upadną. (3) Choćby rozbili przeciwko mnie obozy, Nie ulęknie się serce moje,
Choćby wojna wybuchła przeciw mnie, Nawet wtedy będę ufał. (4) O jedno
prosiłem Pana, o to zabiegam: Abym mógł mieszkać w domu Pana przez wszystkie
dni życia mego, By oglądać piękno Pana i by odwiedzać świątynię jego. (5) Bo
skryje mię w dzień niedoli w szałasie swoim, Schowa mnie w ukryciu namiotu
swego, Postawi mnie wysoko na skale. (6) Teraz wznosi się głowa moja Nad
nieprzyjaciółmi, którzy mnie otaczają. W namiocie jego będę składał ofiary
przy okrzykach radości, Będę śpiewać i wysławiać Pana. (7) Słuchaj, Panie,
głosu mego, gdy wołam, I zmiłuj się nade mną, i wysłuchaj mnie! (8) Z
natchnienia twego mówi serce moje: "Szukajcie oblicza mego!" Przeto oblicza
twego szukam, Panie. (9) Nie ukrywaj oblicza swego przede mną! Nie odtrącaj w
gniewie sługi swego! Ty jesteś pomocą moją: Nie odrzucaj mnie I nie opuszczaj
mnie, Boże zbawienia mego! (10) Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Pan
jednak mnie przygarnie. (11) Naucz mnie, Panie, drogi swojej I prowadź mnie
ścieżką prostą z powodu wrogów moich! (12) Nie wydaj mnie na pastwę wrogów
moich, Bo fałszywi świadkowie powstają przeciwko mnie i dyszą gwałtem! (13)
Ja jednak wierzę, że ujrzę dobroć Pana W krainie żyjących. (14) Miej nadzieję
w Panu! Bądź mężny i niech serce twoje będzie niezłomne! Miej nadzieję w
Panu!

Mat. 9:27-31
(27) A gdy Jezus odchodził stamtąd, szli za nim dwaj ślepi, wołając i mówiąc:
Zmiłuj się nad nami, Synu Dawida! (28) A gdy wszedł do domu, przyszli do
niego ci ślepi. I rzekł im Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli
mu: Tak jest, Panie! (29) Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej
niechaj się wam stanie. (30) I otworzyły się ich oczy; a Jezus przykazał im
surowo, mówiąc: Baczcie, aby nikt się o tym nie dowiedział! (31) A oni
wyszedłszy, rozsławili imię jego po całej okolicy
    • marzek2 Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 08:06
      Psalm 27
      Gdy czytałam ten Psalm, rzucił mi się w oczy pewien kontrast. Z jedej
      strony mamy kogoś, kto jest w opałach, przeciwko komu toczy się jakaś
      walka. W następnych wersetach widzimy inny obraz, tej samej osoby, która
      jest "ukryta w dniu niedoli w szałasie Boga"; "schowana w Jego namiocie".
      Dzieje się W dniu niedoli, czyli Bóg niekoniecznie zabierze go stamtąd, ale
      będzie z nim w tej sytuacji, może nawet "postawi na skale".

      Gdy nieprzyjaciele rozbijają przeciwko mnie obozy, łatwo jest mi biec do
      Boga. Dużo trudniej jest przyjąć Jego pomoc, zdecydować, że jednat to ja będę
      rozwiązywać tą sytuację. Kuriozalne, prawda? Ja rozwiążę to lepiej niż Bóg?
      A jednak, często tak się zachowuję. Moja wrodzona tendencja do
      kontrolowania wszystkiego nie pozwala mi "puścić" całej sprawy i pozwolić
      Bogu zająć się tym jak najlepiej. Czasem muszę "puszczać" coś wiele razy.
      A i tak często to wraca.

      Boże, przepraszam, że czasem proszę o pomoc i nie ufam Ci w tym do końca,
      że ciągle szukam własnego rozwiązania sytuacji. Naucz mnie ufać do
      końca...

      "Choćby ojciec i matka mnie opuścili, Pan jednak mnie przygarnie".

      Gdy po raz pierwszy czytałam ten werset, pamiętam dobrze, jak z mojej
      piersi wydobył się szloch... Jak cudownie było czytać, że nawet gdy moi
      ziemscy rodzice zawiodą, jest ktoś, kto nie zawodzi nigdy... Że jest
      wspaniały, dobry Ojciec, który nie chce mnie skrzywdzić i kocha, kocha,
      kocha...

      Jak często teraz, gdy moja wiara okrzepła, w trudnych chwilach Kochający
      Ojciec zamienia się w Wymagającego Profesora...

      Dlaczego? Pisząc to rozważanie po raz kolejny stawiałam to pytanie.
      Nagle... przyszła odpowiedź. Rozumiem! Gdy myślałam o moim wykrzywionym obrazie
      Ojca, od razu przyszła mi na myśl bajka o królowej śniegu. Pamiętacie lustro?
      Przedstawiające wszystko brzydkie,wykrzywione? Którego odłamek wpadł Kajowi do
      serca?

      Gdy przychodzą trudne chwile,pytania, wątpliwości - w jakie "lustro" patrzę, gdy
      zastanawiam się, gdzie jest w tym wszystkim Bóg? Czy przypadkiem nie zaglądam
      do fałszywego "lustra", które odbija mylne wyobrażenia, oparte na moich
      emocjach i kłamstwach tego, który jest ojcem kłamstwa?

      Już teraz wiem, nie patrzę w Lustro, które przedstawia prawdziwy, czysty obraz
      Boga .. Nie patrzę w Boże Słowo...

      Przepraszam Cię Boże... i dziękuję za pouczenie.
      • isma Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 18:16
        "...a ci, którzy szemrali, przyjmą pouczenie".

        Posluszenstwo. Chyba najtrudniejsza rzecz pod sloncem. Pol biedy, jesli da sie
        racjonalnie uzasadnic, jesli miesci sie w jakims naturalnym porzadku, jesli
        wynika z jakichs racjonalnych przeslanek. Ale nawet wtedy, kiedy jestem jednak
        posluszny, to przeciez ciagle nieprzekonany, to zazwyczaj szemram: "tak, ale..."

        Sw. Ignacy Loyola poslugiwal sie formula "perinde ac cadaver": posluszny jak
        trup. "Masz byc posluszny jak trup, jak laska w reku slepca..." Trup jest
        niemy, niema jest laska.

        Jak umiec zmilczec?
    • mabrulki Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 09:21
      "A gdy wszedł do domu, przyszli do
      niego ci ślepi. I rzekł im Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić? Rzekli
      mu: Tak jest, Panie! (29) Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: Według wiary waszej
      niechaj się wam stanie. (30) I otworzyły się ich oczy;"

      Tak.Zaufanie, o którym pisze Marzek.Zaufanie i - wiara. Tak niewiele...a jednak
      wciąż i wciąż porzucamy tą ścieżkę,upadamy i stajemy się mali duchem...
    • otryt Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 09:32
      marzek2 napisała:

      >Mam nadzieję, że wybaczycie mi czerpanie z protestanckiego tłumaczenia.

      Dla mnie to całkiem naturalne, ze protestantka korzysta z protestanckiego
      tłumaczenia. Jesteśmy swoimi braćmi i siostrami w wierze. Jeśli mamy ze sobą
      rozmawiać, oczywistym się staje, że będziemy korzystać z różnych tłumaczeń.
      Choć jestem katolikiem przez całe lata korzystałem z protestanckiego wydania.
      Kupiłem je od znajomych protestantów po bardzo przystępnej cenie. Piękne,
      zagraniczne wydanie.smile
      • alex05012000 Re: od tłumacza o tłumaczeniach.... 02.12.05, 11:54
        a ja będąc za granicą czytywałam i mam zresztą w domu wersję francuskojęzyczną
        Pisma świętego... podarowaną mi nota bene przez protestantkę ze Szwajcarii,
        myślę, że drobne różnice językowe nie wpływają na sedno sprawy i zrozumienie
        Pisma...jako tłumacz wiem swietnie, zę to samo zdanie można przetłumaczyć na 2
        a czasem więcej sposobów, i wszystkie mogą być zadowalające i oddawać jego
        sens...
    • pysio8 Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 10:15
      Już teraz mam za co Tobie Panie dziękować. Widzę jak oczyszczasz moje
      nieuporządkowane życie. Chwast nr 1- przywiązanie do...wyrwany! Chwast nr 2-
      przywiązanie do...wyrwany! Chwast nr 3 przywiązanie do...wyrwany.
      Dobrze wiem, że potrzebuję oczekiwac Ciebie, być mężną, NABRAĆ ODWAGI.
      Proszę Cię o odwagę do działania.
    • samboraga Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 10:58
      > Ja jednak wierzę, że ujrzę dobroć Pana W krainie żyjących. (14) Miej nadzieję
      > w Panu! Bądź mężny i niech serce twoje będzie niezłomne! Miej nadzieję w
      > Panu!

      To wezwanie brzmi w moich uszach: 'miej nadzieję w Panu!' - i jest mi tak
      radośnie. Że jest Ktoś w kim mogę pokładać pełną nadzieję. Jeszcze tylko, żebym
      zawsze umiała.

      ps. Marzeksmile z tłumaczeniem nie widzę problemu
    • mader1 Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 13:43
      Nie przepraszaj.
      Dałaś nam to, co najlepsze. Słowo Boże i swoje przemyślenia na ten temat smile
      Trochę Nieba już tutaj.
      Marzek. Myślałam o Twoich słowach już od czasunaszej rozmowy forumowej o
      miłości ojca ziemskiego. Coś w tym jest. Coś w nas głeboko tkwi.Wydawało mi
      się, że mnie to już nie dotyczy. A jednak... dziękuję Ci za przypomnienie
      jeszcze raz tych myśli. Ostatnio bylam świadkiem dwóch sytuacji, w których
      uświadomiłam sobie, że jednak wizja ojca zbyt krytycznego i mnie uwiera.
    • aka21 Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 13:54
      I otworzyły się ich oczy; a Jezus przykazał im
      > surowo, mówiąc: Baczcie, aby nikt się o tym nie dowiedział! (31) A oni
      > wyszedłszy, rozsławili imię jego po całej okolicy
      >
      Jak to przeczytałam, to uświadomiłam sobie, że jak w moim życiu działa Bóg to,
      to zawsze jest widoczne dla innych. Nie można zachować dla siebie radości z
      uzdrowienia! nawet jak On o to prosismile)
      a do tego jeszcze ten fragment:
      bo gdy ujrzą wśród siebie dzieło moich rąk, uświęcą moje
      > imię i Świętego Jakubowego będą czcić jako Świętego, i będą się bać Boga
      > Izraelskiego. (24) Ci, którzy duchowo błądzili, nabiorą rozumu, a ci, którzy
      > szemrali, przyjmą pouczenie
      Panie, proszę uzdrów oczy mojej duszy! Przywróć radość, której ostatnio tak mi
      brakuje!
      • kulinka3 Re: 2 grudnia - piątek - czytania 02.12.05, 15:39
        I rzekł im Jezus: Czy wierzycie, że mogę to uczynić?

        A gdzie indziej " Według wiary waszej niech wam się stanie", " Idź, twoja wiara
        cię uzdrowiła", "Wszystko możliwe jest da tego, kto wierzy".

        Gdyby nasza wiara była gruba jak tort czekoladowy, nie balibyśmy się niczego.

        Panie, przymnóż mi wiary....
Pełna wersja