kwirynia
03.01.06, 09:04
W niedzielę z uwagą wysłuchałam listu biskupów do rodzin, ale rzeczywistość
zbiła mnie kompletnie z nóg. Już parę minut po mszy dowiedziałam się o
zmianach w pracy, a poniedziałek potwierdził moje obawy - codziennie będę
wracała do domu po 19. Moje dzieci niedługo będą do mnie mówić "Proszę Pani".
Wczoraj syn zapytał mnie się czy pójdę z nim do biblioteki wymienić książkę
(niby błahostka), ale ja nawet tego nie mogę, bo biblioteka jest otwarta
dokładnie w tych godzinach, w których pracuję. Przepraszam, że się tak
wywnętrzam, ale jak tu żyć, kiedy pracodawca ma cię za nic, a w Inspektoracie
Pracy o cokolwiek się nie zapytałam, to albo nieuregulowane, albo na korzyśc
pracodawcy. Oczywiście można się zwolnić, ale pracy znaleźć wcale nie tak
łatwo. Czuję się tak jakbym była mamą weekendową. W piątek jest nasza 10
rocznica ślubu, myślałam, że będę mogła być na mszy, którą w naszej intencji
zamówiliśmy, ale jestem tak uwiązana w pracy, że mi nawet nikt urlopu nie da.
Proszę was bardzo o modlitwę za moją rodzinę.
Z góry Bóg zapłać.
Ania - żona i matka