list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywistość

03.01.06, 09:04
W niedzielę z uwagą wysłuchałam listu biskupów do rodzin, ale rzeczywistość
zbiła mnie kompletnie z nóg. Już parę minut po mszy dowiedziałam się o
zmianach w pracy, a poniedziałek potwierdził moje obawy - codziennie będę
wracała do domu po 19. Moje dzieci niedługo będą do mnie mówić "Proszę Pani".
Wczoraj syn zapytał mnie się czy pójdę z nim do biblioteki wymienić książkę
(niby błahostka), ale ja nawet tego nie mogę, bo biblioteka jest otwarta
dokładnie w tych godzinach, w których pracuję. Przepraszam, że się tak
wywnętrzam, ale jak tu żyć, kiedy pracodawca ma cię za nic, a w Inspektoracie
Pracy o cokolwiek się nie zapytałam, to albo nieuregulowane, albo na korzyśc
pracodawcy. Oczywiście można się zwolnić, ale pracy znaleźć wcale nie tak
łatwo. Czuję się tak jakbym była mamą weekendową. W piątek jest nasza 10
rocznica ślubu, myślałam, że będę mogła być na mszy, którą w naszej intencji
zamówiliśmy, ale jestem tak uwiązana w pracy, że mi nawet nikt urlopu nie da.

Proszę was bardzo o modlitwę za moją rodzinę.
Z góry Bóg zapłać.

Ania - żona i matka
    • tres_ka Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 03.01.06, 09:07
      Trudne są czasy dla rodziny...
      Pomodlę się za Twoją i wszystkie rodziny smile
    • pawlinka Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 03.01.06, 09:15
      Czy nie da się negocjować? Ale pewnie niesad((
      Bardzo Ci współczuję! Będę o Was pamiętać w modlitwie! Pozdrawiam serdecznie.
    • nordynka1 Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 03.01.06, 09:21
      trudno jest tak
      pamiętam o Was w modlitwie
    • mary_ann Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 03.01.06, 15:10
      Będę pamiętać. Fakt, że rzeczywistośc jest o hektar drogi od szlachetnego
      teoretyzowaniasad( Trzymaj się!
      mary_ann
    • mader1 Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 03.01.06, 16:31
      Też słuchałam tego listu. Był bardzo mądry. Bardzo zwróciły moją uwagę słowa :

      " Dziękujemy Wam, którzy zabiegacie, aby z każdym dniem coraz bardziej stanowić
      jedno, a gdy trzeba, umiecie prosić o przebaczenie i wybaczać sobie nawzajem.
      Dziękujemy Wam, którzy rozumiecie, że jedność ciała w małżeństwie zakłada
      przede wszystkim jedność serca. Dziękujemy Wam, którzy pamiętacie o jednym z
      najczęściej cytowanych przez Sługę Bożego Jana Pawła II sformułowań Soboru
      Watykańskiego II, że człowiek nie może się w pełni odnaleźć inaczej, jak tylko
      przez bezinteresowny dar z samego siebie. Dziękujemy Wam, którzy walczycie o
      czas na wspólną rozmowę i zwyczajne bycie razem."

      A wśród nich " dziękujemy Wam, którzy walczycie o czas na wspólną rozmowę i
      zwyczajne bycie razem".
      Słowo "walczycie" jest tu bardzo adekwatne. Mam czasem wrażenie, że " zwyczajne
      bycie razem" jest tak trudne. Ono wymaga czasu. Rozmowy z dziećmi, mężem to nie
      jest coś, na co można się umówić. Wpisać do kalendarza termin -datę, godzinę.
      Najwięcej o sobie i swoich odczuciach dowiadujemy się " w
      trakcie", "przypadkiem". Na tem przypadek trzeba sobie zapracować. Na bliskość
      też.
      Trudno o cierpliwość, gdy jest się bardzo zmęczonym.
      Staram się jakoś zaspokoić potrzeby materialne i pogodzić to z jak największą
      ilością czasu poświęcaną rodzinie. Coś kosztem czegoś. Jak ja jestem "
      bardziej", mój mąż jest "mniej"... Dobrze, że jeszcze jedno z nas może
      bardziej...
      Ciągle stąpam po cienkim lodzie - między możlwościami, potrzebami,
      pragnieniami, poczuciem bezpieczeństwa, miłością, oddaniem.Z jednej strony nie
      zmarnować talentu, z drugiej rozpoznać go prawidłowo. " Bądź Wola Twoja " - ale
      gdzie ona jest. Zapracować na to, co potrzebne, ale co potrzebne, a co już za
      dużo ? Być z dziećmi, ale jednocześnie dać im trochę wolności. Mieć czas na dla
      bliskich, gdy to im i mnie potrzebne.
      To jest naprawdę walka. UCieszyłam się, że ktoś za to podziękował i w ogóle tę
      walkę zauważył.
    • aka21 Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 04.01.06, 15:14
      Będę o Was pamiętać i pomodlę się!
      Troszkę wiem co czujesz. Też pracuję, jestem jednak tą szczęściarą co ma
      normowany czas i to od 7 do 15. A kierownik przymyka oczy na spóżnienia czy
      wizyty u lekarza. Dzieci mamy jeszcze małe - oboje w żłobku. Nie jest to dla
      nas wszystkich łatwe.
      Ciągle pamiętam co napisała mi Mader jak tu dołączyłam po powrocie do pracy i
      tęskniłam za dziećmi- nie ma jednego właściwego modelu, potrzebujemy Bożej
      pomocy i wiary,że wypełniamy Jego wolę!
      Takie jest życie, a nam pozostaje "tylko" ta wiara, że z Bożą pomocą podołamy i
      dzieci nie będą cierpieć. I tej wiary z całego serca Ci życzę.
      Agnieszka
    • brucha Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 04.01.06, 19:29
      dzięki za ten wątek.

      ja w zasadzie byłam matką weekendową przez ostatnie pół roku. nawet jeśli udało
      mi się wrócić do domu wcześniej (u mnie wcześniej oznacza na 17.30-18) to mój
      stan fizyczny i psychiczny był bardzo żałosny (prochy uspokajające w użyciu).
      nie wytrzymałam. od końca stycznia idę na urlop wychowawczy na 1,5 roku.
      zaryzykowałam utratę pracy po powrocie. ale w moim przypadku ciągnięcie tego
      stanu rzeczy nie miało sensu, uznalśmy z mężem że jakoś przetrwamy z jedną
      pensją.
      Cały czas się zastanawiam czy dobrze zrobiłam. Z jednej strony praca która jest
      bardzo ważna (i którą kiedyś bardzo lubiłam i dawała mi dużo satysfakcji) z
      drugiej dzieci - małe, w tym jedno wymagające rehabilitacji i świadomość,
      że 'odkładam życie na później'. Kiepsko się modliłam? Za mało ufałam? A może
      tak właśnie miało być i potrzebowałam niezłego wstrząsu żeby podąć taką a nie
      inną decyzję?
      Trudne to wszystko....

      PS. nie pisywałam na tym forum, ale czytam w miare mozliwości regularnie. wątek
      był dla mnie bardzo na czasie dlatego pozwoliłam sbie zabrać głos....
      • mader1 Re: list biskupów na dzień św Rodziny a rzeczywis 04.01.06, 20:18
        Dobrze, że zabrałaś głos smile
        Człowiek jest jednak istotą cielesno- duchową wink Czasem wyczerpuje się
        fizycznie, choć nie zawsze ma tego świadomość. Dla swojego poddenerwowania
        znajdujemy często jakieś inne usprawiedliwienie niż zwykłe fizyczne zmęczenie.
        Czasem trudno się poddać...
Pełna wersja