Powitanie i coś książkowego

18.01.06, 09:38
Witam wszystkich!
Jestem nowa (choć nie do końca, bo czytam forum od dawna) i cieszę się, że
będę mogła czasem coś tu napisać smile)
Kiedyś w jakimś wątku ktoś polecał książki Bruce Marshalla. Nie było łatwo je
znaleźć ale na szczęście mam dostęp do znakomicie zaopatrzonej biblioteki
parafialnej i przeczytałam "Chwała córy królewskiej", a teraz jestem w
trakcie "Cudu ojca Malachiasza". Pierwsza książka całkiem niezła, a druga
mnie zachwyca! Na początku bałam się, czy nie będzie zbyt nudno, bo to lata
30 XX wieku, do tego katolicy w protestanckiej Szkocji (ich problemy z punktu
widzenia Polski niezbyt znane), ale mnie wzięło. A ojciec Malachiasz -
zachwyciła mnie jego duchowość, wiara w każdym momencie dnia. Mam nadzieję,
że tacy kapłani (oraz świeccy) to nie tylko wymysł literacki oraz, że nie
wyginęli w XX wieku smile)
Polecam i pozdrawiam
Ilona
    • esi1 Re: Powitanie i coś książkowego 18.01.06, 10:02
      Jeszcze raz ja. Poniżej fragmenty z "Cudu ojca Malachiasza":
      "Jak trudno na tym padole, gdzie rzeczy materialne i doczesne przytłaczają
      sprawy duchowe i wieczne, jak trudno kochać swego bliźniego, a przy tym, jakie
      to konieczne!"

      "Gdyby tylko ludzie chcieli wierzyć w Boga, kochać Go i zachowoywać Jego
      przykazania... Gdyby ludzie tak postępowali - mówił sobie ojciec Malachiasz,
      który był dostatecznie staroświecki, aby w to wierzyć - wtedy nie byłoby więcej
      wojen, napastowania jednych narodów przez drugie, nie byłoby zazdrości ani
      próżnych ambicji. (...)"

      " (...) Kiedy ksiądz mówi, że każdemu z nas wolno mieć własne przekonania, chce
      przez to powiedzieć, że każdy z nas ma prawo wierzyć, że słuszne są tylko jego
      własne poglądy, z pominięciem wszystkich innych. W teologii punkty widzenia są
      takim samym nonsensem jak i w matematyce. Równie dobrze mam prawo wierzyć, że
      dwa i dwa jest pięć (...)"

      "Żył zatem takim samym niekonsekwentnym życiem, co współcześni mu ludzie.
      Wierzył, mówił, że wierzy, czy też pozwalał sądzić, że wierzy, iż na tym
      świecie musimy zapracować na życie wieczne, lecz żył zupełnie tak, jakby
      wierzył, że kiedy człowiek umrze, to będzie już na dobre, całkowicie umarły
      (...). Jak większość ludzi jego pokroju, odniósłby się z całą pogardą do
      nazwy "mistyk", nawet gdyby dokładnie rozumiał jej sens. A tymczasem był
      właśnie mistykiem, mistykiem na opak, znajdującym w piwie i instruktorkach
      tańca to, co zmęczeni ludzie interesu znajdują w golfie, młode światowe kobiety
      w miłości, a zakonnicy i mniszki w modlitwie i kontemplacji: ucieczkę od siebie
      samego lub raczej rozpłynięcie się własnego "ja" w czymś szerszym, leżącym na
      zewnątrz tego "ja"".

      No i tak. Stara książka, ale jak aktualna...
    • mama_kasia Re: Powitanie i coś książkowego 18.01.06, 12:05
      Witaj smile i pisz smile
    • nordynka1 Re: Powitanie i coś książkowego 18.01.06, 14:09
      witaj smile
    • samboraga Re: Powitanie i coś książkowego 18.01.06, 21:41
      witajsmile)
      • pawlinka Re: Powitanie i coś książkowego 18.01.06, 22:39
        Hej!!!
    • mader1 Re: Powitanie i coś książkowego 19.01.06, 13:45
      Hej, hej możesz nam jeszcze " poczytać" smile
    • kann2 Re: Powitanie i coś książkowego 19.01.06, 16:55
      Ja zacząłem od "Czerwonego kapelusza". Bardzo mi się podobała także "Przecież i
      oni otrzymali po denarze" (chyba taki był tytuł).
Pełna wersja