mamalgosia
18.01.06, 13:59
Uprzedzam z góry, że sprawa nie jest wielkiego kalibru. Przeciwnie: dotyczy
raczej pierdółek. I włąśnie moje pytanie: czy dziecku należy zawsze mówić
prawdę? Nawet w najdrobniejszych sprawach? Mam na myśli małe dziecko - akurat
mnie osobiście dotyczy to w związku z moim 3,5 letnim synem.
Otóż jestem za tym, żeby jednak byłą to prawda ZAWSZE. Uznałam, ż ebędę mogłą
z czystym sercem powiedzieć w jakiejś podbramkowej sytuacji: "nigdy cię nie
okłamałam", no i będzie wiedział na czym stoi - ze jak coś powiem, to tak
jest.
Ale w takich duperelach jest to bardzo niewygodne. Podam konkretne dwa
przykłady.
1) wczoraj starszy synek był niegrzeczny i wystosowałam karę: nie pójdzie po
południu do babci (a wybierał się i lubi tam chodzić). Oczywiście był wrzask,
no , ale trudno. potem przyszła babcia (tj. moja mama) przypilnować
Młodszego, bo ja ze Starszym jechałam na angielski. No i Starszy wrzeszczy,
że nie jedzie na angielski, bo zostaje z babcią. Nie wchodziło to w rachubę,
ale babcia na pociechę powiedziała mu: "po angielskim przyjdziesz do mnie".
Powiedziałam, że nie przyjdzie, bo ma karę. Starszy oczywiście w płacz,
babcia z rozmiękczonym sercem (to ulubiony wnuk), "Przyjdziesz, kochanie,
przyjdziesz", on mnie pyta: "pójdę do babci?". Co odpowiedzieć? Moja mama
uważa, że powiedzieć "pójdziesz", a on potem i tak zapomni. Faktem jest, że
wracamy z tego angielskiego dosyć późno, jeszcze wybieraliśmy się na zakupy -
spokojnie zniósł to, ze do babci nie poszedł. Więc gdybym
odpowiedziała "tak", miałąbym spokój.
Ale odpowiedziałam zgodnie z prawdą" Nie, masz karę". No i wrzask, mama
rozżalona na mnie , ogólnie beznadzieja
2) Dziecko bardzo chce, żeby mu coś kupić. MOgę powiedzieć "Dobrze, kupimy ci
to za jakiś czas", Ale wiem, ze nie kupimy. Gdy powiem, że kupimy, to się
uspokoi, będzie miał nadzieję, życie weselsze, a za jakiś czas i tak zapomni.
A ja mówię "nie", no i dziecko smutne i w ogóle jakoś głupio.
Prosiłabym o Wasze wypowiedzi pod dwoma kątami:
1) Jak uważacie, że powinno się postąpić?
2) jak postępujecie?
A może u Was to jedno i to samo?