Dziecko idealne

17.02.06, 13:35
Wyobraźmy sobie taką sytuację. Już możliwe jest, zupełnie za darmo, albo za
parę groszy przebadanie tego tam genotypu dziecka ( przepraszam jak palnęłam
jakiś błąd) przyszłego i POPRAWIENIE GO. Ludzie wokół w swojej większości
przekonali się do tego. Planują kolory oczu, eliminują choroby, wady
genetyczne. Przyjmijmy, że się to udaje. Co robicie ? Nie chcecie nic
wiedzieć ? Nie życzycie sobie takiego badania ? Życzycie sobie i traktujecie
to jako sposób na wyeliminowanie groźnych chorób : Parkinson, wady serca
itd ? Planujecie płeć i cechy dziecka ?
Wiem, że pytanie czysto hipotetyczne, ale spróbujmy...
1. publicznie proszę : Alex wróć !
2. wiem, że są nasi wielbiciele na innych forach smile)) ostrzegam, czytacie
wypowiedzi na własną odpowiedzialność wink)))))) proszę ich nie cytować, tylko
myśleć niezależnie.
    • sion2 Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:03
      Chyba mader nie da się przebadać genotypu PRZYSZŁEGO dziecka, tylko tego które
      juz jest, ewentualnie swój i męża/żony genotyp pod katem które choroby mogą
      wystapić u dziecka. Albo ja coś poknociłam.

      Sądze że ludzie do tego dążą aby własnie jak się tylko dziecko pojawi w brzuchu
      mamy, móc je dokładnie gentycznie przebadac i zadecydować czy chcę to czy inne,
      ewentualnie zmienić mu kolor oczu, włosów, płec (?).
      Co do LECZENIA chorób genetycznego np. odkrtyo że moje dziecko ma gen
      odpowiedzialny za nowotówr jakiś tam - i byłaby możliwośc usunięcia go bez
      szkody dla całego dziecka (czyli to baaardzo odległa przyszłosć) - byłabym za.

      Natomaist nigdy nie chciałabym nawet wiedzieć jaki dziecko będzie miało kolor
      oczu, temperament, wzrost, płeć - rety, po co???? to nie tylko zabawa w Bogę
      (stworzę cię: oczy niebieskie, włosy blond, oj nie udało się, to do śmieci i
      próbujemy jeszcze raz) ale przede wszystkim odbieranie sobie radości z
      wychowywania, obserowania rozwoju, zdumienia nad tym ze każdy jest inny, że to
      dziecko to część mnie samej i jednoczesnie ktoś zupłenie inny niż ja....
      • mamalgosia Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:17
        sion2 napisała:

        > Chyba mader nie da się przebadać genotypu PRZYSZŁEGO dziecka, tylko tego które
        > juz jest, ewentualnie swój i męża/żony genotyp pod katem które choroby mogą
        > wystapić u dziecka. Albo ja coś poknociłam.
        Pewnie, ż esię nie da. Ale zrozumiałam, że ten post to takie gdybanie. Na ile
        wtrącilibyśmy sie w Boży plan. Trochę jak zrywanie owocu z drzewa poznania
        dobra i zła...
        >
        >
      • mader1 Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:29
        Z grubsza chodziło mi o to, że stałoby się to jak najwcześniej - czy na etapie
        doboru materiału genetycznego rodziców ( czy ta czy inna komórka jajowa i
        plemnik) czy też tuż po poczęciu. Ale nie chciałam dyskutować o tym, jak by się
        dziecko poczęło ( czy w próbówce czy w wyniku aktu małżeńskiego) - bo to inny
        temat wink))) Stąd może takie niefortunne sformułowanie, za które przepraszam.
      • izzunia1 Re: Dziecko idealne 17.02.06, 19:58
        To hipotetyczne okreslanie gentotypu to chyba taka wspolczesna Wieza Babel smile
        Udowadnianie Panu Bogu, ze potrafi sie cos lepiej od Niego.
        Nie chce sie tu wymadrzac bo moj synek jest zdrowy ale doskonale rozumiem
        rodzicow chorych dzieci, ktorzy - gdyby mogli - chetnie by wyeliminowali
        chorobe z zycia ich dziecka.
        Tylko tutaj dotyka sie chyba czegos naprawde trudnego. Czy choroby i cierpienie
        sa zle? Nie udaly sie Panu Bogu? Strasznie nie lubie takiego powiedzenia, ktore
        czesto slysze - Starosc sie Panu Bogu nie udala...
        Bo nikt nie chce byc stary, chory, cierpiec ( albo jeszcze gorzej - patrzec jak
        ktos cierpi)... A jednak to sie nam przytrafia.
        Czy to znaczy, ze Pan Bog cos przeoczyl i trzeba mu to uswiadomic?

        Wiem, ze zaraz bedzie,ze przeciez medycyna to tez dar Pana Boga ( genetyka
        tez?). Ale nawet medycyna w obliczu smierci jest bezradna. W obliczu wielu
        chorob takze. Czy nie przypadkiem bioenergoterapia, homeopatia, uzdrowiciele -
        biora sie z tego poprawiania Pana Boga?

        U mne we wspolnocie jest dziewczyna, juz nie dziecko - niedawno obchodzila
        pelnoletnosc, ktora naprawde cierpi. Od urodzenia - praktycznie zaden jej uklad
        nie funkcjonuje prawidlowo. Widze jak wiele w nas zmienila. Ciagle uczy mnie
        jak mozna oderwac sie " ode mnie" i popatrzec na nia. Czy moze nie potrzebuje
        jakiejs pomocy albo kogos z kim mozna porozmawiac...
        Czy wlasnie nie po to sa chorzy?

        Przepraszam, jesli dramatycznie odbieglam od tematu smile
    • mamalgosia Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:16
      Niestety z przykrością stwierdzam że jeśli mogłąbym jakoś wpłynąć na to, to
      bardzo bym chciała, żeby dziecko było zdrowe. I chociaż uważam, ż etakie
      manipulacje są niedopuszczalne i wbrew zamysłowi Stwórcy, to obawiam się, ż
      euległabym pokusie...
      Na szczęście mam zdrowe dzieci bez takich ingerencji.
      A idealne dziecko nieistnieje. jednak byłoby to połączenie intelektu mojego
      Starszego i pogody ducha mojego Młodszegosmile
    • anndelumester Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:37
      Nie musi byc zaraz idealne,
      płeć, kolor oczu, włosow , to sprawy na prawde drugorzedne.
      Natomiast gdyby byla możliwośc wyeliminowania chorob - jak najbardziej.
    • kulinka3 Re: Dziecko idealne 17.02.06, 14:43
      Skoro to tylko gdybanie i nie dyskutujemy o technice, to zastanowiłabym się nad
      badaniem, które może powiedzieć coś o skłonnościach do zachorowania na określone
      choroby.Jest tylko problem, zupełnie mój osobisty, czy z taką wiedzą mogłabym
      spokojnie żyć.Może tak? A może bym zwariowała z niepokoju? Tego nie wiem, więc
      chyba dobrze,że jest jak jest.
      O płci, kolorze włosów, oczu, innych cechach nie chciałabym wiedzieć NIC!!!
      Każde dziecko, choć właśne, jest inne i ta inność jest cudowna.
      Pozdrawia mama dziecka upośledzonego.
    • mader1 Re: Ciężko byłoby... 17.02.06, 14:56
      ... nie zaingerować w sprawie choroby, której możnaby uniknąć. Tym bardziej, że
      trudnoby dziecku to tak po prostu wytłumaczyć - tu jest największ pokusa.
      Ale... rak oczywiście, choroby oczu - ale jakie: czy tylko ślepota, czy zwykły
      zez czy astygmatyzm też, wady serca - ale czy lekkie też, czy takie tylko, na
      które się umiera ?
      Urodziłam się z wadą wrodzoną serca. Można powiedzieć, że nie miałam najgorzej,
      bo nie byłam przykuta do łóżka.Nie cierpiałam też bardzo. Wydaje mi się, że
      chociaż moja mama była przerażona, straszona i na pewno poprawiłaby mnie
      zawczasu... moja choroba wpływała na mój sposób widzenia, poznania świata i nie
      był to zly wpływ. Jakoś mnie kształtowała. Byłabym inna...
      • samboraga Re: Ciężko byłoby... 17.02.06, 15:50
        nie chciałabym, aby moje dziecko było chore
        miałabym silną pokusę, aby ingerować, bo wiem jak wygląda 'chore' życie, i to w
        dzieciństwie, i to dorosłe
        pewnie, też byłabym inna, ale nie jestem pewna czy jestem lepsza dzięki temu
        doświadczeniu
        choroba może otwierać, może zamykaćsad
    • isma Re: Dziecko idealne 17.02.06, 17:51
      Poprawianie odpada. Ja lubie wyzwania wink)).

      A powaznie to, wiecie co, nie wiem, czy taka jest ogolna prawidlowosc, czy
      tylko mnie sie to przytrafilo, ale mimo ze M. niewatpliwie jest, obiektywnie
      rzecz biorac, felerna wink)), to akurat z jej felerami AKURAT MY umiemy sobie
      radzic (zreszta wlasciwie to wiedzielismy, ze dwoje astmatycznych raczej nie
      powinno sie dochowac dziecka, ktore nie jest obliszajone to tu, to tam, oraz
      ktore nie swiszcze, nie pieje i nie sapie jak lokomotywa - kiedy M. w trzecim
      tygodniu zycia wysypalo od stop do glow po zjedzonej przez mnie zupie
      pomidorowej, mozna powiedziec, odetchnelam z ulga, ze to juz sie zaczelo wink)).
      Troche gorsza sprawa ze skaza krwotoczna, no, ale ten temat tez jest w zasadzie
      juz pod kontrola.

      Tak jak pisalam kiedys - niedomoga genow zostala nam przez Pana Boga
      zrekompensowana nadmiarem doswiadczenia dokladnie w tych samych dziedzinach, i
      nie moge wyjsc z podziwu, jak to jest sprytnie pomyslane wink)).

      Wiec moje myslenie jest nastawione na to, jak pomagac dziecku przejsc przez
      chorobe, jak z nia zyc (tak jak nauczono mnie, i - troche inaczej - meza), jak
      leczyc to, co leczyc sie da, tyle.
      • verdana Re: Dziecko idealne 17.02.06, 22:23
        Zdecydowanie byłabym za "poprawianiem" chorób. Nie przemawia do mnie wizja osób
        chorych jako tych, które mają dawać coś poprzez swe cierpienie zdrowym.
        Poza tym rzeczywiście wiele chorób teraz zostało wyeliminowanych i nikt jakoś
        ich nie żałuje. Czy wiecie, ze w XIX wiecznych podręcznikach "Dla małżonków"
        były podawane techniki seksualne dla osób garbatych? Teraz garb jest niezwykle
        rzadką chorobą, kiedyś w niemal kazdej klasie można było spotkać dziecko z
        garbem. I nie sądzę, aby teraz dzieci z prostymi kręgosłupami żałowały, ze nie
        dane im było mieć garbu, który ukształtowałby im charakter w nieco odmienny
        sposób.
        Jednak i mnie zastanawia, gdzie kończy się choroba, a zaczyna coś nieodłącznie
        związanego z charakterem, umysłowoscią? czy zgodziłabym się na ingerencję, aby
        moje dzieci nie miały ciężkiej postaci dysortografii? Nie wiem.
        • fiamma75 Re: Dziecko idealne 18.02.06, 10:11
          W niektórych zaawansowanych ośrodkach zajmujących się in vitro (np. w Sydney)
          prowadzi się tzw. selekcję zarodków. W wiele państwach taka selekcja jest
          zabroniona. Procedurze zapłodnienia in vitro podaje się pobrane komórki jajowe -
          otrzymuje się kilka do kilkunastu zarodków. Na etapie kiedy zarodek ma 4-5
          komórek pobiera się jedną z nich (niektóre zarodki giną na skutek tej
          ingerencji) i bada DNA. W zależności od zapotrzebowania rodziców sprawdza się
          czy zarodek nie jest nosicielem wadliwych genów, niekiedy też poszukuje się
          konkretnej kombinacji genów (gdy dziecko ma być dawcą szpiku dla starszego
          chorego rodzeństwa) albo czasem chodzi tylko o płeć (np. rodzice trzech
          chłopców chcieli mieć dziewczynkę). Odpowiadające zarodki (1-3) są umieszczane
          w macicy, pozostałe niepotrzebne zarodki są niszczone. Czasem nie uzyskuje się
          żadnego "odpowiedniego" zarodka, więc procedurę się powatrza. Był na ten temat
          ciekawy film (nie pamiętam czy na Discovery czy na NG).
          Technika daje nam więc mżliwość stworzenia dziecka idealnego, ale kosztem wielu
          istnień. W taki sposób bym nie chciała...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja