Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci?

18.02.06, 17:08
ciekawa jestem Waszych opini na temat zawartych chrześcijańskich wartości w
tym filmie
jesteśmy z dziećmi przed obejrzeniem i słyszałam kilka skrajnie różnych opinni
na temat jego treści, moje dzieci mają 9 i 12 lat i nie chcę zanieczyszczać
ich serduszek filmami typu Harry Poter
    • marzek2 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 18.02.06, 17:25
      Poniżej masz link do naszej dyskusji nt tego filmu.
      Dla Twoich dzieci myślę, że film będzie dobry. Dla młodszych raczej nie.
      Moja najstarsza ma 5 lat i nie wyobrażam sobie po obejrzeniu filmu przeze mnie,
      żeby miała go teraz obejrzeć. Jest tam dużo groźnych scen, potworów itp a ja mam
      wrażliwe wizualnie dzieci smile
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=34970959
      • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 18.02.06, 18:32
        Na pewno "Narnia" nie "zanieczysci serduszek". Kosciół wręcz polecał chodzenie
        z dziećmi na ten film.
        Jednak jesli boisz sie "zanieczyszczania serduszek" będziesz miała spory kłopot
        z lekturami szkolnymi. Nalezy do nich m.in. Harry Potter, Akademia Pana Kleksa
        i parę innych o "czarodziejskich" wątkach.
        Nie mówiąc juz o "Scherlocku Holmesie".
    • pieskuba Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 18.02.06, 18:51
      zapewniam Cię, że moja dziesięciolatka po obejrzeniu 'harry'ego pottera' nie ma
      'zanieczyszczonego', jak to ujęłaś, serduszka. niepotrzebnie demonizuje się
      film, który jest po prostu filmem przygodowym i nic ponadto... czy widziałaś
      chociaż jeden z nich [pyt.] ja obejrzałam wraz z córką i harrego pottera, i
      'opowieści z narnii' i oczywiście 'narnia' niesie ze sobą dużo głębsze
      przesłanie, ale nie ma sensu porównywanie tych dwu filmów, a szczególnie
      przeciwstawiać ich sobie.

      w 'narnii' chrześcijańskie wartości są w sposób oczywisty obecne, natomiast też
      nagromadzenie scen brutalnych jest spore, niestety. i niestety też niektóre
      postaci zostały niepotrzebnie 'dośmieszone' - mam tu na myśli bobry - bo na tym
      film niestety traci. tak czy siak myślę, że i dziwięciolatce, i dwunastolatce
      będzie się podobał. młodszym raczej nie polecam.

      pieskuba
      • verdana "Czyste serduszka"? 18.02.06, 20:33
        Wybaczcie - zaraz padną ostre słowa. Na tym forum właściwie nie powinny, ale po
        dłuższym namyśle zdecydowałam się jednak napiać.
        Bowiem co oznacza zdanie o "zanieczyszczonych serduszkach"? Po pierwsze to, ze
        wszyscy rodzice, którzy zaprowadzili dzieci na ten film - to źli rodzice,
        demoralizujący własne dziecko. Psujacy je w sposób właściwie nieodwracalny,
        bo "zanieczyszcznanie" serc własnych dzieci to zbrodnia.
        Po drugie - że wszystkie dzieci, ktore film obejrzały, przestały mieć "czyste
        serca", a wiec są - nie ukrywajmy tego - gorsze, skażone. Dobre są tylko te,
        które filmu nie widziały, stanowią grupę dzieci o jeszcze ciągle "czystych
        sercach".
        To bardzo groźne myślenie - przynajmniej według mnie.
        • pieskuba Re: "Czyste serduszka"? 18.02.06, 21:06
          i dlatego właśnie zrobiło mi się przykro, gdy przeczytałam o 'serduszkach',
          'zanieczyszczeniach'.

          dziękuję, że to napisałaś, verdano.
        • pieskuba a mops... 19.02.06, 12:49
          ...nie tylko rośnie. on również przygląda się badawczo. nie wiadomo, co się w
          mopsiej dzieje głowie...

          pieskuba
        • maadzik3 Re: "Czyste serduszka"? 20.02.06, 14:25
          Zgadzam sie, dzieki Vardano.
          M.
    • mary_ann Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 19.02.06, 20:37
      "Narnia" jest na pewno godna polecenia. Wartosci chrześcijańskich jest tam na
      pęczki, nie martw sięsmile Jedyne, co może budzić wątpliwości, to sceny brutalne,
      ale i 9- , i 12-latek powinni sobie z nimi bez problemu poradzić.

      Natomiast co do "zanieczyszczania serduszek": czy Ty, Kiwwinko, czytałas
      którykolwiek z tomów "HP" albo widziałas film, czy powtarzasz tylko czyjeś
      opinie? Wokół tej ksiażki/filmu ma miejsce swoista histeria. Nie
      uważam "Pottera" za dzieło wybitne (mnie, dorosłej, wydaje się raczej wtórne,
      ale dzieci nie odbierają tego w ten sposób), natomiast zaręczam Ci, że ani
      lektura, ani film, nie wyrządziły mojej córce ani zadnemu znanemu mi dziecku
      najmniejszej szkody.
    • svistak Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 19.02.06, 22:30
      Aslan to typ Chrystusa: oddaje zycie by zyc mogl ktos i odkupione byly jego
      winy. czytelne to jest w kontekscie Biblii: Lew z pokolenia Judy itp. W
      Opowiesciach z Narnii jest wyrazny podzial na dobro i zlo.Pietnuje sie zdrade
      i ... komercje /zlo polega na uleganiu pokusie wladzy, posiadania "owocu
      zakazanego" - tu: slodyczy w czasie wojennym/,ale zdrajca moze sie poprawic.
      kladziony jest nacisk na wiezy krwi i bezinteresowna pomoc. Wazna jest wiara w
      proroctwo... poza tym... znika konflikt pokolen: profesor bywa w Narnii, wierzy
      w tamten swiat itp. jak dziecko... W filmie nie widac brutalnosci zabijania
      mimo scen walki /np. scena zabicia wiedzmy/.
      s.
      PS. W Harrym Potterze masz mnostwo groznych scen:olbrzymie pajaki/niektorzy
      maja fobie a tu taki horror/, ocieranie sie o demoniczne postaci zza
      swiatowsmirkam-Wiesz-Kto w "...wiezien z Azkabanu" czy chocby scena w pociagu/.
      tam nigdy nie wiadomo kto mowi prawde,a kto klamie (Hermiona bawi sie podrozami
      w czasie by zaliczyc przedmioty/, n-le okazuja sie demonami, oszustami, a jeden
      z rodzicow wyznawca Wiesz-Kogo... tego jest mnostwo... poza tym, jak slusznie
      zauwazyl ... bodajze Ratzinger, swietowanie Bozego Narodzenia balem w szkole
      czarnoksieznikow.. wyglada na kpine lub jest co najmniej... nielogicznym
      wlepkiem/jakby autorka nie miala lepszego pomyslu/...
      omawialam cz.2 kiedys z uczniami na lekcjach (ta czesc nie nalezy do
      szczegolnie mrocznych), dzieciaki ponoc znaly ksiazke od a do z... a na
      lekcjach nie umialy odczytac podstawowych symboli,np Gryfindor a Slyterin, o
      doszukaniu sie moralu nawet nie wspomne...
      szkoda czasu na poznawanie modnej serii ksiazek, chyba ze ktos ma go w
      nadmiarze /albo nastolatki wymuszaja znaojomosc tejze/ - wtedy mozna KRYTYCZNIE
      przeczytac, by miec podstawy do dyskusji... wink
    • kiwwinka Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 09:05
      Dziękuję za opinie smile
      zdecydowałam się pójść razem z dziećmi na ten film aby potem móc wytłumaczyć
      dzieciom przesłanie.
      Przykro mi jeśli kogoś uraziłam odnośnie czystości serc Waszych dzieci
      oglądających Harry Potera, nie o to mi chodziło tylko że ja nie chcę
      zanieczyszczać serc moich dzieci białą i czarną magią występującą w HP.
      Uważam że różne rzeczy mogą zanieczyszczać serca naszych dzieci w sposób w jaki
      odbywa się "gotowanie żaby", wiecie, z wrzątku starała by się szybko wyskoczyć
      ale gdy powolutku i podstępnie zaczniemy podgrzewać wodę...nawet się nie
      zorientuje jak zostanie ugotowana.
      Nie znaczy to że ten kto posyła dziecko na HP jest złym rodzicem, trudno w
      dzisiejszym świecie wybierać to co wartościowe i odrzucać śmieci, mi też jest
      trudno więc pytałam o Wasze zdanie smile)
      Pozdrawiam!
      • verdana Czy cenzura pomoże uratować czystość serca? 20.02.06, 09:37
        Twoje dziecko ma 12 lat.
        Czy nigdy nie czytało książek dotyczacych magii - choćby "Królowej Śniegu"
        Andersena, która o ile wiem znajduje się w lekturze?
        Czy nie obawiasz się, że ostra cenzura książek i filmów, dla dziecka
        znajdującego się tuż przed wiekiem dojrzewania spowoduje, że wkraczając z
        minimalną wiedzą na temat współczesnej literatury w lata, gdy czyta się już
        samodzielnie, będzie zupełnie nieprzygotowany na odbiór treści, które Ty
        uważasz za niewłaściwe?
        12 latek to naprawdę duże dziecko - bardzo restrykcyjna cenzura moze okazać się
        mieczem obosiecznym.
        I pytanie - czy czytałaś Harry Pottera? Czy czytałaś Narnię? Bo moim zdaniem,
        jeśli tak boisz się złego wpływu literatury na dziecko, powinnaś sama czytać
        ksiązki, które im dajesz, a nie polegać na opinii innych, tym bardziej, że jak
        widac te opinie są róznorodne.
        Narnia - część pierwsza - niewątpliwie jest "w porządku" i nie zdemoralizuje Ci
        dzieci. Ale czy "Koń i jego chłopiec" - doskonale czytajaca się powieść o
        niezwykle nietolerancyjnej wymowie nie zaszkodzi - tego już nie wiem.
        A pozwalasz czytać "W pustyni i w puszczy" - książkę o niewątpliwie
        rasistowskim (w dzisiejszych czasach) wydźwięku?
        Moim zdaniem o wiele łatwiej "zanieczyścić serce" dzieci chroniąc je przed
        wszystkim, co uważamy za złe, zamiast pozwolić im pewne rzeczy obejrzeć, a
        potem przedyskutować z rodzicami. Bo w ten sposób narażasz je na bardzo poważne
        niebezpieczeństwo już za parę lat - dzieci wiedząc, ilu rzeczy, powszechnie
        czytanych i ogladanych nie akceptujesz, będą to i tak czytały i oglądały (to
        raczej oczywiste, młodzież dyskutuje na temat filmów i książek, trudno oprzeć
        się ciekawości i nie uczestniczyć w mlodzieżowym życiu). Ale nie przyjdą już do
        Ciebie, nie zapytaja o nic, będa z tymi treściami same. I wtedy może być
        rzeczywiscie niedobrze - tym bardziej, że w żaden sposob nie zostały na to
        przygotowane.
        • kiwwinka Re: Czy cenzura pomoże uratować czystość serca? 20.02.06, 10:12
          hmmm...moje dzieci nie mają cenzury, nie wybieram im tego co mogą czytać a czego
          nie, rozmawiam z nimi i uwrażliwiam na duchowe konsekwencje np. oglądania
          niewłaściwych filmów(dla mnie te w których występuje magia jako sposób na życie
          są zdecydowanie niewłasciwe)
          zadaję dzieciom pytanie :
          "czy Jezusowi podobało by sie to co chcesz zrobić?"
          ale niekiedy skąd dziecko ma to wiedzieć jeśli książki nie czytało, ja też nie a
          cała klasa wybiera się do kina?...
          niekiedy więc muszę podjąć za nie decyzję choć wolę gdy same decydują np. o
          pójściu na zabawę andrzejkową bo wiem że przy nakazach i zakazach jeszcze
          bardziej będzie dla nich atrakcyjne to co zakazane, zdaję sobie z tego sprawę
          ale nie znaczy to aby pozwalać na wszysko co oferuje świat wierząc że dziecko
          samo rozezna co jest dla niego dobre?
          nie wydaje mi się...

          rolą rodzica jest uświadamiać zagrożenia, kontrolować i pozwalać dziecku na
          samodzielne wybieranie, ale dziecko musi wiedzieć na co się decyduje i jakie
          mogą być tego skutki.
          Przecież mam je przygotować do życia, nauczyć dokonywania wyborów
          czy najlepsza metodą jet "rzucenie" dziecka na głęboką wodę?
          totalna tolerancja dla wszystkiego co jest trendy?
          zaniedługo będą młodzieżą i pociągie je wiele złych rzeczy, niestety...
          dopuki można trzeba starać się pomóc dziecku wyrobić duchową moralność, określić
          granice, które pewnie nie raz przekroczy
          określenie "zanieczyszczenia serca" było przeze mnie użyte raczej w sensie
          "pakowania" niepotrzebnych śmieci w chłonny umysł dziecka niż grzechu,
          jeśli rodzic pozwala na coś dziecku bez obiekcji to znaczy że to akceptuje,
          dziecko koduje że to jest ok, jeśli natomiast rodzic ma do czegoś obiekcje,
          czegoś nie popiera, bardziej skłoni dziecko do przemyślenia czy watro tego
          próbować?...taką mam nadzieję bo łatwo tu przekroczyć kruchą granicę i
          spowodować to o czym piszesz verdano-zakazem zachęcić dziecko do spróbowania
          "zakazanego owocu"
          Wszyskim nam zależy na naszych dzieciach choć mamy różne metody wink
          uczmy się od siebie nawzajemsmile
          Pozdarwiam!
      • anndelumester Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 10:00
        kiwwinka napisała:

        > Uważam że różne rzeczy mogą zanieczyszczać serca naszych dzieci w sposób w
        jaki
        > odbywa się "gotowanie żaby", wiecie, z wrzątku starała by się szybko wyskoczyć
        > ale gdy powolutku i podstępnie zaczniemy podgrzewać wodę...nawet się nie
        > zorientuje jak zostanie ugotowana.
        Byc może jestem w stanie pojąć intencje (ochrona przed zlem), ale nie wydaje mi
        sie , żeby była to dobra droga - owszem male dziecko możesz ogarnąć,
        ocenzurowac wszelkie tresci, zabronic itd.
        Ale nastolatka????????
        Verdana ma rację (nie po raz pierwszy) - Twoja selekcja może spowodować , że za
        kilka lat po prostu nie bedziesz wiedzieć co naprawde myśli, sadzi , czyta,
        oglada Twoje dziecko. Byc może bedzie wersja dla Ciebie (ta poprawna), i wersja
        druga.
        pozdr a.
        • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 11:43
          W jakim świecie żyją Twoje dzieci, Kiwwinko? Czy nigdy w życiu nie czytały
          baśni (roi się tam od czarów), nigdy w życiu nie oglądały bajek w telewizji
          (czary), nie potrafią odróżnić fikcji od rzeczywistości?
          Co robisz w wypadku, gdy książka jest np. w lekturze, a Twoim zdaniem jest
          szkodliwa?
          Co robisz, gdy dziecko chce coś przeczytać, bo rówieśnicy o tym dyskutują, a Ty
          zabraniasz? Szczególnie w przypadku 12-latka, dla którego zdanie rówiesników
          jest już istotne. Czy nie boisz się jednej z dwóch możliwych opcji - albo
          dziecko zacznie ukrywać przed Tobą wiele rzeczy, albo przeciwnie - będzie
          izolowane od rówieśników, bedzie nawet nimi nieco pogardzało, bo oni
          są "zdemoralizowani", a on jeden nie. Sama nie wiem, co gorsze.
          Nie jest tak - że albo dziecko "rzuca się na głęboką wodę", albo kontroluje
          wszystko co robi. Jest wiele stadiów pośrednich. Wiele razy zdarzało mi się
          powiedzieć "Mnie się to zupełnie nie podoba, ale to Twój wybór - chcesz to
          czytaj, potem podyskutujemy". W ten sposób dyskutowałam o obrzydliwym dla
          mnie "Bravo" i chyba dzięki temu córka zyskała znacznie więcej, niż gdyby tego
          nie czytała wcale, albo czytała w tajemnicy przede mną. W każdym razie poglądy
          na sprawy seksu ma bardziej restrykcyjne, niż ja...
          Wbrew pozorom, przyzwolenie z zastrzeżeniem ("mnie to się nie podoba, ale
          trudno..."), bardziej niż prosty zakaz, staje się dla młodzieży wskazówką
          moralną. Choć wydaje się to dziwne, większość nastolatków bardzo ceni sobie
          zdanie rodziców, szczególnie takich, z którymi da się pogadać , negocjować,
          dyskutować, i jesli coś rodzicom się nie podoba, to zaczynają myśleć -
          dlaczego? Zakaz natomiast nie skłania do myślenia. Jest jednostronny - rodzic
          zakazuje, dziecko nie ma możliwości wyrobić sobie własnej opinii, a więc
          paradoksalnie - nie ma nawet szans, by się z rodzicem zgodzić... Zakaz skłania
          do buntu i sprawdzenia - czego to mianowicie rodzice mi zakazują i czy maja
          rację.
          • mama_kasia Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 13:01
            Dopiero wchodzę w wiek nastolatkowy u dzieci, stąd
            przyciągają mnie takie tematy smile

            Verdano, piszesz: > Wbrew pozorom, przyzwolenie z zastrzeżeniem ("mnie to się nie podoba, ale
            > trudno..."), bardziej niż prosty zakaz, staje się dla młodzieży wskazówką
            > moralną.
            Czy da się postawić jakąś granicę, gdy jest jednak wyraźny zakaz, a nie
            przyzwolenie z zastrzeżeniem, które akurat w przypadku książek podoba mi się.
            W jakich dziedzinach zasada, o której piszesz, już by nie obowiązywała?
            Zdrowie? A czy jeśli chodzi o książki, filmy, itp zawsze przywolenie
            z zastrzeżeniem? Pytam z matczynej ciekawości smile
            • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 13:22
              Zakazy - hm... Myślę, ze chodzi Ci tu o zakazy w sferze "moralnej", a nie
              codziennej (nie wolno się spóźniać, przechodzić przy czerwonym świetle i
              denerwować psa). W codziennej oczywiscie zakazy zwiazane ze zdrowiem (np.
              dietą) są bezwzględne.
              A zakazy w innych dziedzinach? Zależy od wieku i odpowiedzialności dziecka
              oczywiście.
              Pewnie, że zakażę pornografii (nie scen erotycznych), tłumacząc jednak dlaczego
              jej zakazuję. Mogę zakazać czytania jakiejś książki, bo zdecydowanie jej treść
              jeszcze nie jest dla dziecka (to dotyczy wieku tak do 15-16 lat, potem nie
              widzę , prócz hard porno niczego do zakazywania), ale zapewniam, że kiedyś
              będzie mógł przeczytać. Natomiast nie wyobrazam sobie zakazu dotyczacego czegoś
              odpowiedniego do wieku, co po prostu mi się nie podoba. Jestem otwarta na
              pewne argumenty, nawet typu "wszyscy czytają" - jak wszyscy, to czasem lepiej,
              aby i mój przeczytał, niż dowiadywał sie od innych (tu przede wszystkim komiksy
              i czasopisma). Lub czytał po kryjomu.
              Z filmami jest trochę gorzej, bo raczej jest zakaz - ale dla młodszych -
              oglądania w dzień powszedni po dzienniku. (Zakaz nie wynika z przekonań, tylko
              faktu, ze starsi chcą miec święty spokój...). Film wieczorem to święto. Ale
              teraz mam zamiar pokazać "Dziecko Rosemary", zdając sobie sprawę, ze to film
              nie dla dzieci. Mój 11-latek parokrotnie już podsłuchiwał ten film ze swojego
              pokoju i tak bardzo chce go obejrzeć, ze się ugięłam.
              Wiec reasumując - zakazuję tego, co zdecydowanie nie jest na wiek dziecka -
              będzie niezrozumiałe, drastyczne, przedwczesne. Nie zakazuję rzeczy, które są
              odpowiednie do stopnia rozwoju dziecka, choć mnie się nie podobają.
              -
              Mops rośnie
              img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
              • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 13:55
                Ale mi dałaś pracę... Cały czas myślę - czegóż to ja właściwie zakazuję... No,
                sama nie wiem, a jestem raczej surowa, niż pobłażliwa. Ale takie "odgórne"
                zakazy wydaję bardzo rzadko.
                Może się pochwalę czymś, co wydaje mi się jednym z moich największych sukcesów
                pedagogicznych.
                Moja córka (16-17 lat) chciała sobie kupić sznurowadła do glanów, z rysunkami
                liści marihuany. Powiedziałam, ze ja na te sznurowadła grosza nie dam, jak
                chce, to może kupić za własne, ale mnie sie to nie podoba. Dyskutowałyśmy (a
                własciwie kłóciłyśmy się) przez godzinę, czy takie sznurowadła są neutralne
                moralnie (dobry kawał i tyle), czy złe (jest to swoista zachęta). Żeby było
                śmieszniej ja jestem za legalizacją, a córka przeciw, ale niezaleznie od tego
                uważam zachęcanie do palenia za naganne.
                Po nastepnej godzinie, podczas której córka siedziała naburmuszona w pokoju - a
                już naburmuszenie wskazywało, że zastanawia się, bo przecież niczego nie
                zakazałam...- przyszła i przyznała mi rację. A ani ona, ani ja nie jesteśmy z
                tych, którym to łatwo przychodzi.
                Gdybym po prostu powiedziała "Zabraniam ci kupić te sznurowadła" - straciłabym
                okazję do rzeczywistego przekonania córki, ze to nie jest właściwe.
                • mama_kasia Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 14:46
                  Dzięki, że podjęłaś pracę wink)
                  Czytam, czytam.
    • mader1 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 14:17
      Już udzielono Ci odpowiedzi - że " Opowieści z Narnii" oczywiście. Svistak
      wyjaśniła Ci pokrótce - dlaczego i tu się z Nią zgadzam.

      Trochę mnie martwi, że temat każdego wątku o baśniach tak czy inaczej skręca w
      kierunku HP. Dlaczego ? Bo toczymy tę dyskusję w gronie paru osób już od
      jakiegoś czasu w wielu wątkach. Potem dopisujemy się już tylko w pewnym
      kontekscie , skrótowo ( nie chcąc się powtarzać) i czasem wychodzi coś... czego
      nie zamierzaliśmy.
      No to znowu...
      Nie dziwi mnie, że " zanieczyszczenie serduszek" zrozumiane W TEN SPOSOB, w
      jaki zrozumiały to dziewczyny, oburzyło je.
      Kiedyś miałam dość stresującą przyjemność rozmawiać z młodzieżą gimnazjalną na
      temat HP. Stresującą, bo wolę o książkach rozmawiać sam na sam. Mówiłam po
      osobie, która opowiadała o symbolach w tej książce. Słuchałam jej i
      zrozumiałam, że po pierwsze muszę im powiedzieć, że TO TYLKO KSIĄŻKA i
      przeczytanie żadnej książki - choćby nie wiem, jak złej nie naznacza ich w
      żadnych oczach. Nie skazuje ich. Nie popchnie ich. Nie odgrodzi ich od Boga. Do
      Niego może przyjść każdy - nawet ten, kto zabije, okradnie - każdy może zacząć
      na nowo. Piszę o tym, bo wydaje mi się, że łatwo ulec nam takiej pokusie w
      tłumaczeniu świata dookoła - " Tak, taki jest, czyta te wszystkie czasopisma,
      HP, nosi łańcuchy, słucha metalu - zgubiony na wieki..." Szatanowi trzeba
      powiedzieć " tak" i nie ma co się rozgrzeszać a innych naznaczać. Świat nie
      jest taki prosty.
      Z drugiej strony wytłumaczenie kiwwinki, że może źle się wyraziła, ale mówiła o
      swoich dzieciach, jest logiczne.
      Kiwwinka poczytała trochę o HP, nawet na naszym forum, zapewne sporo
      sprzecznych komentarzy, może przeczytała samego HP. Zaniepokoiło ją
      to.Powiedziała " tej książki - nie". Jest rodzicem, jest odpowiedzialnym
      rodzicem i postąpiła zgodnie ze swoim sumieniem. To jest tylko książka i jeden
      film.Dzieci i tak nie czytają wszystkich książek, i tak nie chodzi się z nimi
      na wszystkie możliwe filmy.Nam nie starcza czasu, by uczestniczyć we wszystkim.
      Z bogatej oferty trzeba wybrać. Nie wydaje mi się, żeby akurat oglądanie lub
      nie tego czy innego filmu mogło zepsuć relacje z rówieśnikami dziecka, które
      jest lubiane. I nie wydaje mi się, zeby mogło naprawić relacje dziecka
      wyobcowanego, nieśmiałego, wycofanego. Wręcz przeciwnie - czego miałam dwa
      przykłady wsród swoich znajomych.Pisałam już o tym sporo wcześniej.
      Ty Verdano masz trochę inną sytuację. Ty jesteś przekonana, po przeczytaniu
      książki i opinii o niej, że ta książka jest dobra dla Twoje dziecka i nic mu
      się nie stanie w zwiążku z jej przeczytaniem. Odłożysz na półkę zapewne "
      Strach przed lataniem" , z którym przyjdzie Twój 11- latek i powiesz "
      później". A on wróci do tego później lub nie. W gruncie rzeczy dzieci Kiwwinki
      też kiedyś wrócą lub nie do HP. Wiadomo, że taki zakaz dotyczy dzieci, nie
      dorosłych !
      Kiwwinka uważa w głębi duszy, że ta książka może przynieść szkodę jej dzieciom.
      Jest w swoim zakazie autentyczna. To się w wychowaniu mocno liczy, wiem, bo też
      wychowuję nastolatkę.
      Ja jeżeli zakazuję - uzasadniam. Jeżeli młodemu człowiekowi zależy - stara się
      mnie mocno przekonać. Argument " bo wszyscy tak robią, albo to czytają" nie
      jest dla mnie argumentem. Tzn. jest, jeżeli nie uważam tego za bardzo
      szkodliwe. To nie jest argument dla chrześcijanina na przyszłość. Bez trudu
      mogę wyobrazić sobie wiele rzeczy, których nie robię, bo są niemoralne lub złe,
      choć się je robi powszechnie. Nie chcę, by przyzwyczajały się do tego argumentu.
      Napiszę jeszcze, ale muszę kończyć, bo mała przyszła i chce pogadać.
      Pzdr.
      • kiwwinka Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 14:42
        mader1 napisała:
        > Argument " bo wszyscy tak robią, albo to czytają" nie
        > jest dla mnie argumentem. Tzn. jest, jeżeli nie uważam tego za bardzo
        > szkodliwe. To nie jest argument dla chrześcijanina na przyszłość. Bez trudu
        > mogę wyobrazić sobie wiele rzeczy, których nie robię, bo są niemoralne lub złe
        > choć się je robi powszechnie.Nie chcę, by przyzwyczajały się do tego argumentu

        no właśnie o to mi chodziło mader1 smile
        staram się nauczyć dzieci e to nie otoczenie ma mieć na nie przemożny wpływ ale
        bardziej one na świat wokoło wg.:
        "Wy jesteście solą ziemi(...)"
        z tego co piszecie o Narnii to jest tam to chyba pokazane,
        przekonam się wieczoremsmile)
        • isma Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 15:53
          Przekornie zauwaze, ze rodzic to tez otoczenie wink)).
          Zwlaszcza dla nastolatka wink)).
      • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 14:49
        Dla mnie argument "Bo wszyscy..." tez nie jest bezwzgledy.
        Jak wszyscy będa czytać arcydzieło "Ciepłe flaki na rozdrożu" to moje dziecko
        raczej tej książki nie dostanie. Ale jeśli okaże się, ze książka jest kultowa,
        omawiana wszędzie, urzadza się święta z okazji ukazania się nastepnego tomu,
        wpisuje do listy lektur, a moje dziecko jest uczone, że czytanie tej książki
        jest złem - to jakiego wyobrażenia nabierze i o świecie i o kolegach? Jeśli
        pozwole mu przeczytać, może w pewnym sensie zadecydowac samo - czy wszyscy na
        około sa rzeczywiscie źli i zepsuci, czy też jest to "tylko książka".
        Jeśli mu zabronię, to efektem bedzie nie tylko "nieprzeczytanie" książki, co
        samo w sobie nic nie znaczy. Problemem, który dla mnie jest istotny, to
        pojawienie się w umyśle dziecka wizji świata, gdzie wszyscy - tak
        naprawdę "skażeni" są złem. Bo czytają. Bo oglądają. Nagle dziecko staje się
        samotną wyspa w morzu nieprawości. Jak można wytłumaczyć dziecki, że wszyscy,
        z małymi wyjątkami robią źle, a tylko ono jedno dobrze? Czy w przypadku tak
        nieistotnym, jakim jest przeczytanie ksiązki, warto aby tak nieprzyjemna - i
        nie da się ukryć, fałszywa - wizja świata pojawiła się w umyśle dziecka. Takie
        uczucia nalezy zarezerwować na okazje, gdy dzieje się prawdziwe zło.

        Mam tez głębokie przeświadczenie, że nie do końca prawdziwe jest twierdzenie,
        że zawsze należy wychowywać dziecko zgodnie ze swoimi najgłębszymi
        przekonaniami. Nigdy nie sądziłam, aby jedynie moje przekonania były prawdziwe.
        parokrotnie pozwoliłam na to, by dziecko wychowywać inaczej, niż mnie to
        przemawia do przekonania (daleko nie szukając - moje dzieci sa katolikami).
        Uznaję bowiem, że moje najgłębsze przekonania moga być mylne, prowadzić na
        manowce. Nie zawsze matka ma rację, choć zazwyczaj ma dobrą wolę - niestety to
        nie to samo.
        • mader1 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 16:49
          Nie wydaje mi się, żeby ktoś uważał, że całe otocznie jest złe - nie
          demonizuj smile Rzeczywistośc nie jest tak prosta. Nie jest też prawdą, że
          wszyscy, którzy nie przeczytali, są dobrzy.
          Natomiast niektórych może zdecydowanie razić ta tzw. kultowość czyli zjazdy
          małych czarownic, nagromadzone wokół tego pisemka,wspólne wróżenie, książki
          dotyczące czarów dla dzieciaków. Wszak w Piśmie Św. zakazano takich praktyk.To
          może być tylko zabawa. Myślę, że to rodzic bierze odpowiedzialność za to, bo
          chyba ( w przypadku swojego dziecka) odróżnia zabawę od głębszego zaangażowania.
          Chrześcijanie, a katolicy jeszcze bardziej są dziwni - czystość przedślubna,
          nie mówiąc już o słynnej antykoncepcji...
          Oczywiście normalny, uważny rodzic nie zakazuje ciągle wszystkiego, " bo jest
          złe", "bo otoczenie jest złe". Ale powiniem być autentyczny.
          Śmieszne, bo toczę rozmowę czysto teoretyczną.
          Moja starsza córka poprosiła mnie o HP , kiedy wcale nie było o nim głośno (
          przepraszam, pewnie przez to, że temat przewala się w wieku wątkach, powtarzam
          się).Jeszcze nie było artykułów czy książeczek i pisemek. Kupiłam i czytałam
          jednocześnie z nią. Rozmawiałyśmy w trakcie. O języku, o bohaterze... Chyba
          skończyłyśmy na 3 tomie. Moja córka, traktując HP, jak KSIĄŻKĘ, przestała
          czytać, bo trochę przeraziło ją, że jej koleżanki nagle zaczęły bawić się tylko
          w to, rozmawiać tylko o tym... Wcale nie zakazywałam. Zapytała mnie, jak już
          się zaczęła ta histeria, omówienia, czy kupię jej... Powiedziałam , że ma swoje
          kieszonkowe i jeżeli chce może kupić - jak każdą inną książkę, ale ja nie będę
          za nią płaciła. Bo wcale nie jestem przekonana, by bezwzględnie była ona
          szkodliwa. Jakoś wydaje mi się, że dla moich oczytanych dzieciaków,
          rozmawiających ze mną o lekturach to jest jeszcze jedna książka, a wróżeniem
          się nie zajmują.I za swoje pieniądze ani nie poszła na film, ani nie kupiła
          książki. Wybrała co innego. Nie przekonywałam jej specjalnie, po prostu
          gadałyśmy czytając, jak zwykłyśmy to robić.
          Teraz pomału wchodzi w wiek, gdy tak naprawdę w interesie nas obu leży, by
          coraz więcej decyzji podejmowała sama. 15 lat. Mało tego - przyznaję jej prawo
          do pewnej intymności - ja nawet nie muszę do końca o wszystkim wiedzieć. Tak
          się jakoś dzieje, że wydaje mi się, że nawet za dużo wiem. Aż korci wtedy
          czasem, żeby coś zrobić, czy zająć stanowisko, a tu należałoby coraz częściej
          słuchać i wypuszczać na głębokie wody.
          Wiele zakazów, nieumotywowanych i bezwzględnych z tego powodu może być
          problemem w późniejszym życiu dziecka. Jak jest nastolatkiem, musi powoli
          stawać się coraz bardziej samodzielne. Myśleć samodzielnie.
          Z młodszą jest inaczej.Przyszła pytając o HPjakiś czas temu.Książka z nazej
          półki smile))) Spojrzałam i powiedziałam - później. Pomyślałam sobie, że nie
          pójdzie mi z nią tak "normalnie", bo wcale już nie pamiętam tych wszystkich
          myśli i szczegółów, które rzucały mi się w oczy podczas czytania. Sytuacja
          będzie sztuczna. Zanim przyszła drugi raz, siostra powiedziała jej, że to
          przereklamowane. Pogadały, nawet nie wiem, jak dokładnie. A podczas nocowanka u
          koleżanki obejrzała film. Powiedziała rodzicom koleżanki - "Mama mówiła kiedyś
          jak jej przyniosłam HP, że jeszcze nie..." Oni - "Dawno?" Ona - "No, dawno..."
          Oni - " A to jest świetny film, jest bardzo dobry, mama na pewno by się
          zgodziła."
          W ten sposób stało się to poza mną.
          • verdana Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 17:48
            No właśnie.
            Sytuacja , jaką opisujesz, jest dla mnie idealna. Rozmowa, dyskusja, brak
            demonizowania. I u mnie dzieci zaczęły czytać na długo przed "szumem
            medialnym" - już wtedy im sie spodobało.
            Nie twierdzę bynajmniej, że dobrzy - przeczytali, źli nieprzeczytali, czy
            odwrotnie. Trudno mi to jasno wyrazić - chodzi mi o to, ze niedobrze jest uczyć
            dzieci, że one są lepsze od innych, bo sa wychowane w lepszy sposób. A to
            jednak, dla mnie przynajmniej, wynika z tego niefortunnego zdania o "czystych
            serduszkach". Nawet, jesli było to wyrażenie niefortunne, to oceniające - nie
            tylko swoje dzieci, ale i te mniej "zadbane", mniej "chrzescijańskie".
            • mader1 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 17:59
              Trudno mi to jasno wyrazić - chodzi mi o to, ze niedobrze jest uczyć
              >
              > dzieci, że one są lepsze od innych, bo sa wychowane w lepszy sposób.

              Niezależnie od omawianego tematu PYCHA jest grzechem.
              Z czasem, jak człowiek wychowuje parę dzieci i one są trochę starsze, uczymy
              się także pokory.
              Myślę, że owo nieszczęsne wyrażenie było bardzo niefortunne w odniesieniu do
              innych dzieci i myślę, że był to jakiś skrót źle zrozumiany.
    • maadzik3 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 14:40
      Bardzo podoba mi sie dyskusja o zakazach i jak najbardziej popieram zdanie
      Verdany. Przyklad z mojej mlodosci. Gdy mialam 17 lat chcialam zaczac wspinac
      sie w klubie wysokogorskim ale potrzebowalam zgody rodzicow jako nieletnia. Moi
      bardzo tolerancyjni rodzice tym razem nie chcieli mi jej udzielic - bali sie o
      mnie. Ale podjeli dyskusje, nie zakazali i nie zakonczyli tematu. Wtedy ja ich
      przekonalam. Ciesze sie ze dyskutowalismy, ze dali sie przekonac (czasem my
      przekonujemy dziecko, ale czasem dziecko nas), ze autentycznie mogac mi zabronic
      (zgoda miala byc notarialna i nic bym nie zrobila) nie zrobili tego. To wzbudza
      w dziecku szacunek. A ja, grubo po 30-tce i wiodaca niezalezne zycie, wciaz
      szanuje rodzicow i uwazam ich za wielki autorytet, ale pracowali na to cale moje
      zycie.
      Co do "Narnii". Filmu nie widzialam, ksiazke (raczej cykl) czytalam w
      dziecinstwie ale pamietam juz dosc slabo. Natomiast czytalam wiele innych rzeczy
      S.C. Lewisa ("the joy of Christian", "Mere Christianity" itp.) - to jeden z
      najwiekszych pisarzy chrzescijanskich wiec chyba trudno go podejrzewac o
      przemycanie tresci, hmmm..., szkodliwych?
      M.
    • alex05012000 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 15:17
      odniosę się do pierwszego zdania: "ciekawa jestem Waszych opini na temat
      zawartych chrześcijańskich wartości w tym filmie jesteśmy z dziećmi przed
      obejrzeniem i słyszałam kilka skrajnie różnych opinni na temat jego treści",
      moja córka skończyła w styczniu 6 lat, w grudniu przeczytalyśmy najpierw 6
      część (dostała w prezencie na spotkaniu książkowym o Narnii)a potem 1, z
      wielkim zainteresowaniem, na filmie byłyśmy, podobał jej sie bardzo, nie była
      przerażona, po nocach jej sie nic nie śniło... nie sądzę aby była świadoma
      jakichkolwiek "chrześcijanskich wartości", bo jest na to za mała i jej wiedza o
      tychze jest niewystarczająca w tym wzgledzie.... teraz czytamy tom 2, przedtem
      jeszcze 3 ... (tak nie po kolei sie zdarzyło..., ale pewnie przeczytamy
      wszystkie częśći); film (moim zdaniem) w żadnej mierze nikomu nie zaszkodzi ani
      moralnie ani emocjonalnie...polecam
    • joanka741 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 20.02.06, 21:35
      A ja ze swojej strony powiem że Narnia to piękny film. Byłam na nim z 5 letnim
      synkiemi 7 letnią córeczką.
      Były momenty kiedy mnie dławiło ze wzruszenia.
      Wiele słów trafiło do mnie z wielką siłą.
      A scena BITWY jest niesamowita!!
      Są postacie maszkary, potwory....... ale moje dzieci nie odebrały ich ze
      strachem.
      A bitwa dla mnie odwierciedla duchową prawdę, że Jezus zwycięzy , chociaż armia
      jest mniej liczebna ....
      A także to że stoimy przed wyborami, i całe nasze zycie to własie taka Bitwa!
      Ja rozmawiałam z dziećmi o treści filmu przed oglądnięciem
      Naprawdę sporo zrozumiały.
      Polecam!!
      • izzunia1 Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci? 21.02.06, 02:36
        Tak sobie poczytuje co piszecie tutaj o tym " zanieczyszczaniu serduszek" i
        nasunely mi sie takie rzeczy.
        Rzeczywiscie - odgradzanie dzieci od swiata to chyba nie jest najlepszy pomysl
        wychowawczy. Chyba chrzescijanstwo nie podlega na wyeliminowaniu z zycia
        wszystkiego co nie jest do konca jednoznaczne ( Harry Potter? Przystanek
        Woodstock?) jakby to chcialo np. Radio Maryja, a raczej jest uczeniem sie
        rozpoznawania co pochodzi od ktorego Ducha. A to opiera sie wlasnie o czytanie,
        ogladanie i interesowanie sie tym co podsuwa dzisiejszy swiat.
        A z drugiej strony to dlaczego atak na rodzica, ktory ustanowil granice dla
        dzieci na rzeczy, ktorych - jego zdaniem, nie powinny ogladac. Kazdy rodzic w
        koncu zna wrazliwosc swoich dzieci i to co dla przecietnego 9-latka jest
        zwyklym filmem dla tego konkretnego moze byc " zanieczyszczeniem". Na
        wychowanie dziecka najwieksze swiatlo dostaje jego wlasny rodzic.
        Zreszta, nigdy nie macie wrazenia po przeczytaniu jakiejs ksiazki lub
        obejrzeniu filmu ( nawet takiego, ktory wszyscy zachwalaja), ze pozostawil po
        sobie jakis niesmak? Ja tak mialam np. po obejrzeniu filmow Lyncha. Albo
        Tarantino. Albo... no uzbieraloby sie kilka. Ktos moze powiedziec,ze przesadzam
        albo jestem nadwrazliwa... Ale to przeciez nie znaczy, ze wszyscy uwielbiajacy
        te filmy sa zepsuci bo ja ich nie trawie.

        Co do Pottera to czytalam, takie sobie... Na ostatnia czesc szkoda mi czasu. Za
        gruba smile Filmy tez nic nadzwyczajnego. Wydaje mi sie, ze bardziej wyrobione
        literacko dzieci przeczytaja i...odloza na polke. Dlatego "czytanie 20 minut
        dziennie - codziennie" zaczynam juz uskuteczniac smile

        Narnia jest znacznie lepsza, bez porownania. A filmu jeszcze nie widzialam (
        nie wiem czy zobacze). Ponoc C.S Lewis byl przeciwny ewentualnej
        ekranizacji "Narnii" z uwagi na to, ze uwazal ze uczlowieczone zwierzeta na
        ekranie moga byc albo smieszne albo straszne. A on nie chcial rozsmeszac albo
        straszyc. A z Waszych wypowiedzi wynika, ze jednak mial racje sad
        • kiwwinka Re: Opowieści z Narnii-dla naszych dzieci!! 21.02.06, 09:23
          już wiemsmile)
          to był odpowiedni film dla moich dzieci!
          wszyscy jesteśmy pod wrażeniem, przeżyliśmy wiele wzruszeń i odebraliśmy
          przesłanie filmu jak najbardziej pozytywnie
          wstyd się przyznać ale nie znałam tej opowieści...:p
          a uważam się za oczytaną...hi
          teraz mamy temat na co najmniej kilkanacie rozmów, jak dzieci pokonały
          trudności,jak wspierały się nawzajem, jak wybaczyły bratu, co zrobił Aslan dla
          uratowania życia Edmundowi...itd,itd
          pięknie to posłuży do zobrazowania prawdy Ewangelii i praktycznego
          chrzescijaństwa dzieciomsmile

          wyjaśnię jeszcze o co mi chodziło z zanieczyszczaniem serc moich dzieci:
          kiedyś jako nastolatka oglądałam dość chętnie filmy grozy, tanie horrory itp.
          zauażyłam że z czasem moje serce stało się coraz mniej wrażliwe na przerażające
          sceny w tych filmach,zanieczyszczone,jakby obyte z krwią lejącą się strugami i
          maskami potworówsad patrzyłam po pewnym czasie na to jak na bajkę, bez emocji,
          gdy nawróciłam się do Pana, przestałam oglądać tego rodzaju filmy i wróciła
          wrażliwość, muszę niekiedy odwracać wzrok gdy nagle w filmie dzieje sie coś
          strasznego,
          nie chciałabym aby moje dzieci utraciły tę wrażliwość, dlatego nie zabieram ich
          np. na Harry Potera, gdzie po ostatniej części słyszałam opinie nawet dorosłych
          osób o drastyczności i przerażających scenach,
          każdy ma prawo pozwalać swoim dzieciom na co chce, nikt tu nikogo nie ocenia,
          takie mam przekonanie że chcę wybierać dzieciom to co moim zdaniem jest dla nich
          wartościowe i mam nadzieję że zaprocentuje to im gdy będą już całkiem same
          podejmować decyzje, to już się pomału zaczyna, mówią mi czego chcą i rozmawiamy,
          tłumaczę jeśli coś mi się nie podoba i nigdy nie mówię:"nie bo nie"
Pełna wersja