poczucie własnej wartości naszych dzieci

22.02.06, 11:53
Dla mnie osobiście prawda że dla Boga jestem jego ukochanym dzieckiem i On nie
patrzy na moje liczne(oj,liczne!) wady surowo, oraz to że stworzył mnie
najpiękniej jak sam chciał jest bardzo kojące i cudownie wpływa na to co o
sobie myślę,
tak też przekazuję dzieciom, gdy skłonne do popadania w kompleksy dziewczynki
stwierdzają: "jestem brzydka""za gruba""mam krzywe nogi" itp
mówię im wtedy że sprawiają Bogu przykrość bo stworzył je pieknymi księżniczkami,
staram się większą uwagę zwracać im na zawartość ich serc, tego co robią czyli
tego co ma prawdziwą wartość przed Bogiem i widzę że to skutkuje,
choć presja otoczenia,TV jest wielka, lansowane "piękno" popycha nawet małe
jeszcze dzieci w kompleksy a nawet o zgrozo! w odchudzanie w wieku 8
lat(koleżanka dziewczyn)
    • marzek2 Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 22.02.06, 13:47
      Kiwwinko, napisałaś tak:
      "tak też przekazuję dzieciom, gdy skłonne do popadania w kompleksy dziewczynki
      stwierdzają: "jestem brzydka""za gruba""mam krzywe nogi" itp
      mówię im wtedy że sprawiają Bogu przykrość bo stworzył je pieknymi
      księżniczkami,staram się większą uwagę zwracać im na zawartość ich serc, tego co
      robią czyli,tego co ma prawdziwą wartość przed Bogiem i widzę że to skutkuje,
      choć presja otoczenia,TV jest wielka, lansowane "piękno" popycha nawet małe
      jeszcze dzieci w kompleksy a nawet o zgrozo! w odchudzanie w wieku 8
      lat(koleżanka dziewczyn)"

      Hmmm wiesz mam mieszane odczucia. No bo z jednej strony Twoje uzasadnienia są
      prawdą i się z nimi zgadzam, ale z drugiej strony...

      Presja, jak sama napisałaś jest ogromna. Mnie się czasem wydaje, że my rodzice
      chrześcijańscy oczekujemy od naszych dzieci dojrzałości, którą nam samym trudno
      osiągnąć, w naszym wieku, z naszymi doświadczeniami...

      No to tak - jestem dorosłą kobietą, świadomą swojej wartości w oczach Boga. Mąż
      mi często powtarza, jaka to ja piękna jestem itp... Co z tego, skoro mnie
      naprawdę TRUDNO uwierzyć, że mówi prawdę, skoro ja sama w swoich oczach widzę
      siebie inaczej?
      Przypomina mi się przykład z sukienkami komunijnymi - np moje dzieci do komunii
      nie pójdą i muszę być świadoma tego, że dla 7 letniej dziewczynki to może być
      tragedia, że nie będzie miała tej pięknej sukienki. I że może nawet mieć
      pretensje do mnie, do męża, że wierzymy "źle" skoro nie pozwala jej to mieć tej
      sukienki...

      I tak sobie myślę, że Bóg chyba rozumie te Twoje dziewczynki. Że na pewno
      stworzył je jak najpiękniej i wie, że taki a nie inny wygląd będzie dla nich
      najlepszy, ale z drugiej strony rozumie, że 7 letnie np dziecko nie zawsze
      będzie umiało podejść do sytucji dojrzale, jak dorosły. Czasem tak, a czasem
      nie. Jasne, że to takie gdybanie...
      ale czy nie lepiej przedstawiać im taki obraz Pana Boga, który rozumie, że może
      być trudno otyłej parolatce, podczas gdy jej koleżanki stroją się i się z niej
      wyśmiewają. Boga, który to rozumie i wpółczuje, zamiast się obrażać, że ktoś nie
      umie zaakceptować tego, w jaki sposób został przez Niego stworzony.
      • verdana Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 22.02.06, 15:09
        Ja mam jeszcze inną wątpliwość. Dziecko, które czuje , ze jest brzydkie czy
        niezgrabne i zwierza się z tego mamie, zamiast pocieszenia zostaje skarcone.
        Następnym krokiem będzie milczenie. Nie wiem, czy zdanie "to skutkuje" nie jest
        właśnie zamknięciem się w sobie - dziecko po prostu przestaje przychodzić z
        takimi zmartwieniami.
        Nie mówiąc już o pretensji do Boga - bo to jego wina, że dziecko jest brzydkie.
        Takie je przecież chciał mieć. Inne stworzył ładne, a mnie - brzydką. I jeszcze
        ma pretensje, ze nie jestem szczęśliwa. Dla dziecka trudne do pojecia.
        A odchudzanie 8-latki - jesli jest za gruba - do dlaczego nie? Czy przyjmujemy,
        że nie należy ingerować w ogóle w wygląd dziecka - tuszę, krzywe zęby, trądzik?

        I Marzek - nie martw się sukienką. Ja też nie miałam i przez myśl mi nie
        przeszło, zeby mieć o to pretensję do rodziców.
        • kiwwinka Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 23.02.06, 21:57
          verdana napisała:
          >Czy przyjmujemy,
          > że nie należy ingerować w ogóle w wygląd dziecka - tuszę, krzywe zęby, trądzik?

          ingerencja w wygląd dziecka jest pożądana jeśli istnieje taka potrzeba, gdy
          dziecko ma właśnie nadwagę,zepsute zęby itp.
          gdy jest to szczuplutka dziewczynka,która w domu ma starszą wiecznie
          odchudzającą się siostrę i zaczyna takie samo odchudzanie bo widzi sie w lustrze
          gruba to już jest problem.
          Uważam tak jak napisałam że uświadomienie dziecku że jest dokładnie takie jak
          Bóg chciał dobrze wpływa na jego myślenie o sobie.
          A skoro tak zaplanował nasz wygląd, nasze nieuzasadnione niezadowolenie jest
          niezadowoleniem z dzieła Boga.Oczywiście nie przekazuję tego w taki sposób
          dzieciomsmile
          nie karcę ich za kompleksy,pamiętam swoje z czasów dzieciństwa,rozumiem je,
          nie wiem czemu myślisz że tak robię verdano?
          trudno przekazać wszystko w krótkim poście
          spróbuję się jaśniej wyrażać,
          dużo rozmawiam z dziećmi i przekazując im jakąś bożą prawdę wplatam ją w
          rozmowę, również w pocieszanie,
          to nie jest tak że mała przychodzi do mnie i mówi "jestem za gruba" a ja jej
          "Boga obrażasz,stworzył Cię taką i już!"
          i to nie jest jedna rozmowa na ten temat ale stopniowe przekazywanie w różnych
          sytuacjach i w różny sposób tego że Bóg kocha je takimi jakie są a są
          piękne,mądre i to co im się nie podoba można korygować ale w granicach rozsądku,
          zależy co im się w sobie nie podoba,jeśli to kolor oczu nic z tym nie zrobimy
          ale fryzurę można zmienićwink
          a odnośnie zasmucania Boga mówieniem i myśleniem źle o sobie,również zależy
          czego to dotyczy bo jeśli 12 latka na poważnie uważa że jest do niczego to
          tłumaczę jej(ciepło) że Bóg dał jej wiele uzdolnień, talentów jeszcze
          nieodkrytych i jest Mu przykro że ona tak mysli o sobie,
          czy to coś złego?
          moim skromnym zdaniem uważam że z Biblii jasno wynika że Bogu bardzo na nas
          zależy,również na naszym zdrowiu i samopoczuciu,On ma o nas dobre myśli i
          wspaniałe plany odnośnie naszego życia,
          ludzie mają tendncje do kompleksów i złego myślenia o sobie,trzeba mówić
          dzieciom słowa o tym jak widzi je Bóg,niech się przeglądają w bożych oczach,
          wiem z doświadczenia że to działa,
          no nie wiem co teraz wyczyta ktoś z mojego postuwink
          takie mam podejście do sprawy,jeszcze później coś dopiszę

          acha Marzek moja też nie miała sukienki,prezentów komunijnych i nie było
          problemusmile
          • mamamonika Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 16.02.07, 12:18
            Przepraszam, ale gdyby Bóg wsadził cię do ciemnej jamy, nie próbowałabyś z niej
            wyjść?
            Bóg moze nas stworzył niedoskonałymi, ale obok wybudował salon fryzjerski,
            kosmetyczkę i siłownię. I poprzyczepiał tabliczki informacyjne wink
            Też nie uważam odchudzania ośmiolatki za jakieś dziwo - niektóre dzieciaki
            naprawdę tego potrzebują. Widzę już bardzo otyłe sześciolatki sad((, strach
            pomyśleć, co będzie później. Ich rodzice się nie przejmują sad((. Na razie.
    • kiwwinka Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 22.02.06, 15:37
      sprawdziłam jeszcze raz czy napisalam ze Bóg obraża się na dzieci jak źle o
      sobie myślą...nie,sprawiają Mu tym przykrość,zasmucają
      może się mylę bo kim ja jestem aby sie wypowiadać jaki jest Bóg ale pisze abyśmy
      Ducha Świętego nie zasmucali, wiem że chodzi o zasmucanie grzechami, ale wynika
      z tego że można Boga zasmucić...na pewno sion coś dopowiewink
      ale to nie jest karcenie za takie myślenie o sobie a skłonienie do przemyślenia
      że taką mnie Bóg stworzył i kocha bezgranicznie,
      równocześnie rozumie każdą naszą słabość, nawet kompleksy, wszystkie emocje,
      poczucie odrzucenia itd bo Jezus doświadczył wszystkiego co nas na ziemi spotyka
      • verdana Kompletnie nie rozumiem... 22.02.06, 17:01
        Przepraszam Cię bardzo, ale czy to znaczy, że jeśli dziecko mówi, ze się
        martwi, bo jest brzydkie - to zasmuca Pana Boga? A jeśli dziecko mówi, że się
        martwi, bo jest niedobre - to tez zasmuca Pana Boga? Czy raczej nie?
        Jeśli źle o sobie myślę, bo jestem nieładna - to grzech? Jesli źle o sobie
        myślę, bo jestem leniwa - to też grzech? Przecież Pan Bóg stworzył mnie brzydką
        i leniwą. Jeśli zacznę pracować nad sobą, to czy Bóg się pogniewa, czy nie?
        Sądzę, ze tak mysli każde dziecko.
        A czy krytyczne spojrzenie na siebie i nieakceptacja pewnych elementów swojego
        wyglądu jest grzechem? A charakteru? Może mi się mój nos nie podobać - i co z
        tego? Nic. Co to ma wspólnego z religą?
        Wiesz, że ja naprawdę nie rozumiem. Krytyczne spojrzenie na siebie wydaje się
        raczej rzeczą pożądaną.
        Czy nie boisz się, ze Twoje dzieci będą tak bardzo bały się zasmucić swoimi
        autentycznymi uczuciami Pana Boga, ze będą te uczucia ukrywały przed samymi
        sobą?
        Może jakaś wierząca mama się wypowie, bo ja tego kompletnie nie pojmuję. Dla
        mnie to bardzo niedobry model wychowania, skłanianie do swoistej nieszczerości.
        Martwię się, ale własciwie to się cieszę, bo Bóg tego ode mnie wymaga.


        Mops rośnie
        img443.imageshack.us/my.php?image=dsc02878tq.jpg
    • magdalaena1977 Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 22.02.06, 22:29
      kiwwinka napisała:
      > tak też przekazuję dzieciom, gdy skłonne do popadania w kompleksy dziewczynki
      > stwierdzają: "jestem brzydka""za gruba""mam krzywe nogi" itp
      > mówię im wtedy, że sprawiają Bogu przykrość bo stworzył je pieknymi księżniczkami,
      > staram się większą uwagę zwracać im na zawartość ich serc, tego co robią czyli
      > tego co ma prawdziwą wartość przed Bogiem i widzę że to skutkuje,
      > choć presja otoczenia,TV jest wielka, lansowane "piękno" popycha nawet małe
      > jeszcze dzieci w kompleksy.
      Nie chcę się wymądrzać, ale gdybym ja się żaliła, że czuję się gruba i nieładna,
      a bliska mi osoba (zamiast pocieszyć, że nie jest tak źle) tłumaczyła mi, że
      dla Boga naprawdę liczy się moje serce - odebrałabym to jako potwierdzenie, że
      rzeczywiście z moim wyglądem coś jest nie tak.
    • mader1 Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 22.02.06, 22:49
      W pewnym zwłaszcza wieku krytyczne spojrzenie na siebie nasila się.
      Najpiękniejsze, najpowabniejsze coś w sobie znajdą wink Najprawdopodobniej nikt
      inny tego nie widzi, tylko one. Być może otoczenie z kolei uważa za brzydką
      jakąś ich inną cechę.
      Dziewczyny, ludzie dorośli też, mają czasem takie dni... Muszą powiedzieć, że
      czują się nieładne - jakiś spadek nastroju.
      Ja mówię, że wszyscy tak mają. Że nastolatki wyolbrzymiają jakąś swoją cechę.
      Że bywają takie dni, kiedy ja też czuję się do niczego - a przecież obiektywnie
      tak nie jest.
      Moje to są racjonalne. Oprócz przytulenia czasem wystarczy jak wyjmę jakieś
      stare zdjęcie i pokażę koleżankę " a ta uważała, że ma straszny nos." "Nos? Ona
      ma nos w porządku."
      Albo zapytam :" Lubisz Agę?" - "No."-" A Kalinę?" - "Nie, jest okropna." - " A
      według mnie jest ładniejsza."
      Moje dziewczyny uważają z grubsza, że są w porządku. Ale też mają gorsze dni. I
      mają do tego prawo. Pocieszę, ale nie oczekuję tego dnia fajerwerków. Mówię - "
      Coś dziś masz nie najlepszy nastrój..." Oczywiście słyszę protest wink))), ale
      potem zły nastrój przechodzi.
      Boga mieszam do tego o tyle, że mówię im "On Cię taką kocha. Jesteś dla Niego
      najpiękniejsza".
    • ruda_kasia Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 23.02.06, 10:18
      Chyba nie umiałabym takich kwestii rozstrzygac na płąszczyźnie wiary - choć
      jestem wierząca - może nie dość?
      Sama byłam brzydkim i grubym dzieckiem, wychowanym w miłości. Nigdy się nie
      skrżyłam, że dzieci mi dokuczają, ale rodzice i tka starali się wynajdować
      nieliczne elementy urody. I podkreślać, że to czy tamto mam ładne.
      JA zaś - choć też nie na płaszczyźnie wiary absolutnie - miałam jakies
      przeczucie, że dlaczegoś taka jestem a nie inna. Po latach proszła za tym
      refleksja. I podziękowanie Bogu za to, jaka jestem. I za to, że byłam brzydkim
      kaczątkiem. Za Mądrość... Coś w ten deseń. I może dlatego dgyby moje córki
      miały takie problemy usłyszałyby ode mnie, że każda potwora znajdzie swojego
      amatora - bardziej niż cokolwiek innego. W myśl zasady właśnie, że nie ważne,
      ja,wyglądasz. Włacznie z tym, co wprawia w osłupienie moją teściową, mogę nie
      uważać, że czyste buty świadczą o tym, jakim ktoś jest człowiekiem
      (wartościowym czy nie).
      Zwłaszcza, że mam siostrę, młodszą, która zawsze była łądniejsza (tak jej
      zostało), która wcale nie miała zbyt wielu przyjaciół, choć nawet duszę ma
      ładniejszą niż ja. Ale jestem dorosła, to moge oceniać. Dziecko - strasze,
      młodsze jeszcze nie rozumie, staram się uczyć, by nie oceniać ludzi. Tylko ich
      lubic i kochać
    • ruda_kasia Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 23.02.06, 10:20
      Ale chyba teraz mnie oświeciło, do czego zmierzają argumenty kiwwinki - żeby
      dzieci kochały siebie - jak dobrze rozumiem? - jako klucz do zdolności kochania
      w ogóle. Na to, to chyba trzeba dziecku pokazać (w zależności od wieku, ale ja
      bazuje na 5-6 latce), że Barbi jest łądniejsza od mamy, a mamę kosza bardziej ;-
      )
    • mamamonika Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 16.02.07, 12:14
      Myślę, że dbałość o wygląd nie jest niczym złym, a etap kompleksów i negacji
      własnego ciała normalnym etapem w rozwoju (sama przez to przeszłam i nie znam
      żadnego dzieciaka, który nie przechodził). Myślę, że trzeba dziecko mądrze
      wspierać, pokazywać, jak dbać o siebie, jak podkreślać własną urodę i ukrywać
      mankamenty, uczyć elegancji. Według mnie uczenie młodego człowieka że "wygląd
      nie jest ważny, a Bóg i tak cię kocha" tylko pogłębi jego frustracje na tym
      punkcie. Człowiek w pewnym wieku po prostu bardzo chce być pociągający, piękny
      i nic tego nie zmieni wink
      Dużo dzieciaki czerpią też od nas - dbanie o siebie, uprawianie sportu, dobra
      dieta, dentysta, sposób ubierania - to wszystko powinien dzieciak wynieść z
      domu. A jeśli uważająca się za brzydulę córa widzi jeszcze w domu zaniedbaną
      mamę - jej frustracje są jeszcze większe.
      Wiadomo, że z dbania o wygląd nie powinno się zrobic celu samego w sobie, ale
      to JEST bardzo ważne dla równowagi psychicznej
      • netus Re: poczucie własnej wartości naszych dzieci 16.02.07, 15:16
        Dzieci widzą wiele i komentują wiele, także wszelkie odstępstwa od "normy"
        (pojętej przez dzieciaki subiektywnie) przecież są mocno napiętnowane. Tez
        stoję na stanowisku, żeby wspierać i nie krytykować dziecięcych frustracji, czy
        trosk. Mamy młodszego syna, który jest "puchatkiem" i doznaje w szkole
        przykrości, które przeżywa mocno i na szczęście nam o nich mówi, a starszy brat
        staje w jego obrnie jak lew. Nie sądzę, żeby pomogło mu mówienie w stylu jesteś
        taki, bo Pan Bóg Cie taki stworzył. Na pewno (w jego przypadku, nie próbuje tu
        generalizować)wzbudziałoby to w nim poczucie krzywdy i niesprawiedliwości, bo
        skoro jednym daje ładną buzię itd. to dlaczego, skoro mnie kocha, dał mi taki
        brzydki wygląd. Ale przypominam sobie kompleksy dzieciństwa i wiem jak sa
        frustrujące i problem grubej sylwetki potrafi dac w kość jak nic.
        A poczucie wartości staje się marzeniem ściętej głowy na długie lata.
Pełna wersja