20 marca, poniedziałek - rozważania

19.03.06, 22:46
Uroczystość św.Józefa, Oblubieńca NMP

(2 Sm 7,4-5a.12-14a.16)
Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze,
Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Kiedy wypełnią się twoje dni i
spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który
wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. On zbuduje dom
imieniu memu, a Ja utwierdzę tron jego królestwa na wieki. Ja będę mu ojcem,
a on będzie Mi synem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na
wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.

(Ps 89,2-5.27.29)
REFREN: Jego potomstwo będzie trwało wiecznie

Będę na wieki śpiewał o łasce Pana,
moimi ustami Twoją wierność będę głosił przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś: „Na wieki ugruntowana jest łaska”,
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.

„Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
Utrwalę twoje potomstwo na wieki
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia”.

„On będzie wołał do Mnie: "Tyś jest Ojcem moim,
moim Bogiem, Opoką mego zbawienia"
Na wieki zachowam dla niego łaskę
i trwale z nim będzie moje przymierze”.

(Rz 4,13.16-18.22)
Nie od [wypełnienia] Prawa została uzależniona obietnica dana Abrahamowi i
jego potomstwu, że będzie dziedzicem świata, ale od usprawiedliwienia z
wiary. I stąd to [dziedzictwo] zależy od wiary, by było z łaski i aby w ten
sposób obietnica pozostała nienaruszona dla całego potomstwa, nie tylko dla
potomstwa opierającego się na Prawie, ale i dla tego, które ma wiarę
Abrahama. On to jest ojcem nas wszystkich - jak jest napisane: Uczyniłem cię
ojcem wielu narodów - przed obliczem Boga. Jemu on uwierzył jako Temu, który
ożywia umarłych i to, co nie istnieje, powołuje do istnienia. On to wbrew
nadziei uwierzył nadziei, że stanie się ojcem wielu narodów zgodnie z tym, co
było powiedziane: takie będzie twoje potomstwo. Dlatego też poczytano mu to
za sprawiedliwość.

(Ps 84,5)
Szczęśliwi, który mieszkają w domu Twoim, Panie, będą Ciebie wychwalali na
wieki.

(Mt 1,16.18-21.24a)
Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany
Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki
Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną
za sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym
i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
Gdy powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie,
synu Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z
Ducha Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz
imię Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu,
Józef uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.

lub

(Łk 2,41-51a)
Rodzice Jezusa chodzili co roku do Jerozolimy na Święto Paschy. Gdy miał lat
dwanaście, udali się tam zwyczajem świątecznym. Kiedy wracali po skończonych
uroczystościach, został Jezus w Jerozolimie, a tego nie zauważyli Jego
Rodzice. Przypuszczając, że jest w towarzystwie pątników, uszli dzień drogi i
szukali Go wśród krewnych i znajomych. Gdy Go nie znaleźli, wrócili do
Jerozolimy szukając Go. Dopiero po trzech dniach odnaleźli Go w świątyni,
gdzie siedział między nauczycielami, przysłuchiwał się im i zadawał pytania.
Wszyscy zaś, którzy Go słuchali, byli zdumieni bystrością Jego umysłu i
odpowiedziami. Na ten widok zdziwili się bardzo, a Jego Matka rzekła do
Niego: Synu, czemuś nam to uczynił? Oto ojciec Twój i ja z bólem serca
szukaliśmy Ciebie. Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie
wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca? Oni jednak
nie zrozumieli tego, co im powiedział. Potem poszedł z nimi i wrócił do
Nazaretu; i był im poddany.





    • pysio8 Re: 20 marca, poniedziałek - rozważania 19.03.06, 22:49
      (Mt 1,16.18-21.24a)
      Jakub był ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany
      Chrystusem. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego,
      Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za
      sprawą Ducha Świętego. Mąż Jej, Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym i
      nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie. Gdy
      powziął tę myśl, oto anioł Pański ukazał mu się we śnie i rzekł: Józefie, synu
      Dawida, nie bój się wziąć do siebie Maryi, twej Małżonki; albowiem z Ducha
      Świętego jest to, co się w Niej poczęło. Porodzi Syna, któremu nadasz imię
      Jezus, On bowiem zbawi swój lud od jego grzechów. Zbudziwszy się ze snu, Józef
      uczynił tak, jak mu polecił anioł Pański.



      Twój ojciec tutaj na ziemi przyjął Cię, otoczył opieką, dał swoją miłość Tobie
      i Twojej Matce, pomimo, że w pierwszym odruchu chciał Ją oddalić…
      Pewnie nie mógł spać ze zgryzoty, może chodził z kąta w kąt i nie widział, co
      ma począć z wiadomością, że Maryja spodziewa się dziecka, może nawet płakał,
      kiedy nikt nie patrzył? Dopiero interwencja Anioła rozproszyła jego
      wątpliwości, niewiedzę i zagubienie.
      Czy naprawdę mocując się sam ze sobą św. Józef powziął decyzję o ucieczce?
      Przecież musiał wiedzieć, że gdyby porzucił brzemienną Maryję to JEGO, a nie Ją
      ukamienowano by?.

      Powiedz Panie, dlaczego nie wszyscy ojcowie są tacy przepełnieni miłością do
      swoich najbliższych? Nie witają z radością pojawiających się na świecie córek,
      nie dają miłości, czułości ani wsparcia, nie mówią im, że są dobre, kochane,
      mądre i piękne…Niektórzy ojcowie ‘dając nogę’ z ich życia, sieją w sercach
      córek niepokój.

      Kogo obwiniać za taki stan rzeczy? Ciebie? Ty wiesz, że jest taka pokusa,
      obwinić Ciebie-Boga, za brak miłości w rodzinie.

      Chciałabym doświadczyć Twojej Boże Ojcowskiej miłości, chciałabym, żeby moja
      siostra dowiedziała się jak to jest, kiedy Ojciec kocha, otacza opieką, jest
      blisko.
      Chciałabym, abyśmy razem z mężem byli troskliwymi rodzicami.
      Chciałabym, żebyśmy byli kochającym się małżeństwem, czy to jest możliwe?

      Chciałabym nie ranić dotkliwie najbliższych.
      Chciałabym, żeby nie ranili mnie Ci, których kocham.
      Chciałabym nie ulegać pokusom.

      Chciałabym………


    • mader1 Re: 20 marca, poniedziałek - rozważania 20.03.06, 12:26
      Panie, nie zstąpiłeś przy wtórze trąb anielskich - niezwyciężony, wielki,
      silny, mocny. W słabości jest moc, w dziecku - choć dopiero co poczętym siła i
      wielkość. Jak ogromną pokładasz w nas ufność...
    • aka21 Re: 20 marca, poniedziałek - rozważania 20.03.06, 13:45
      Św Józef jest dla mnie szczególnym Świętym. Jest w nim przede wszystkim miłość
      do Boga i z niej wypływająca dobroć, pokora, prawdziwa, głęboka miłość do
      kobiety, potem troska o dziecko.

      Józef, który był człowiekiem sprawiedliwym
      > i nie chciał narazić Jej na zniesławienie, zamierzał oddalić Ją potajemnie.
      Chciał uratować życie Maryi. Mógł poczuć się zdradzony i to wykorzystać, miał
      takie prawo, ale on mimo wszystko ją kochał, nie chciał jej śmierci.
      Co czuł jak się obudził i przypomniał sobie sen? Nie wiemy. Wiemy tylko, że
      podjął ryzyko, przyjął wolę Bożą, choć pewno nie do końca rozumiał co się
      dzieje. On zaufał Bogu, a Bóg go poprowadził!

      Dla mnie to jest doskonały wzór mężczyzny: męża i ojca!
    • isma Re: 20 marca, poniedziałek - rozważania 20.03.06, 19:54
      "Lecz On im odpowiedział: Czemuście Mnie szukali? Czy nie
      wiedzieliście, że powinienem być w tym, co należy do mego Ojca?"

      Czemu niepokoje sie o moje dziecko? Gdzie jest granica pomiedzy wypelnianiem
      rodzicielskich obowiazkow, a dazeniem do perfekcji, a pycha, ktora kaze mi byc
      rownie doskonala matka, jak dobrym jestem pracownikiem, jak skutecznym
      organizatorem, jak pozadanym rozmowca?

      A przeciez moje dziecko jest dzieckiem Boga, i do Jego domu kiedys powroci.
      Moze stanie sie to w wiele lat po opuszczeniu przez nie rodzinnego gniazda, a
      moze o wiele wczesniej...

      Panie, to Twoja opieka jest doskonala. Moja - nie zawsze.
Pełna wersja