marzek2
22.03.06, 15:12
Mika i Zuzia się różnią (ale odkrywcze, no nie
No więc Mika jest bardziej zdecydowana, lubi - niestety - zwracać na siebie
uwagę w negatywny sposób, lubi bawić się siłowo, włazić na starszą, ciągnąć,
szarpać, nawet bić. Niby w zabawie, niekoniecznie jako "zemsta" w stylu "bo
ona mi zrobiła to czy to no i ja ją uderzyłam". Ostatnio już przestałam
reagować, bo ileż razy dziennie można być Rodzicielskim Sądem Najwyższym poza
tym chcę, żeby uczyły radzić sobie same w takich sytuacjach.
Ale.... w końcu zdecydowaliśmy z mężem, że może dobrze będzie dla Miki odczuć
fizycznie ból, który zadaje innym i dopuściliśmy dla Zuzi obronę w postaci
fizycznej to znaczy powiedzieliśmy - "Ty jej nie atakuj, ale gdy ona to robi,
broń się jak umiesz!". No i w tym problem. Zuzia tak nie chce. Jak ona Mikę
uszczypnie, to po małej to spływa bo twarda sztuka i tyle. Dlatego Zuza
przychodzi zapłakana, że Mika robi jej to czy to, ciągnie za włosy, bije itp.
A ja mam wąty czy jednak nie zacząć samej wymierzać sprawiedliwość Mice. To
niby dlaczego Zuza ma cierpieć z tego powodu, że akurat takie rozwiązywanie
konfliktów nie leży w jej naturze? Ona lubi, gdy jest spokojnie, grzecznie,
przewidywalnie itp. Oczywiście rozmawiamy z obiema, ale przepychanki trwają nadal.
Szczerze mówiąc liczę na to, że jak Mika pójdzie do przedszkola po wakacjach
to w zetknięciu z twardą rzeczywistością (chłopcy zapewne nie będą tak
wyrozumiali dla jej wybryków) trochę stępią się jej pazurki.
Ale na razie - jak i czy reagować? Co mówić obu pannom? Jaką postawę przyjąć?
Jakiej nie?