jakie są mamy przedszkolaków

09.04.06, 14:34
Tak z ciekawości Was pytam, może macie jakieś obserwacje w tym zakresie. Ja
nie mam kontaktu z przedszkolem (choć mam dizecko w wieku przedszkolnym).
Zaispirowała mnie rozmowa z koleżanką - przedszkolanką. I tak mnie to trochę
zasmuciło, co powiedziała (no, dobra, wyszło szydło z worka: sonda ma na celu
ewentualne pocieszenie mnie).
Otóż jej zdaniem kiedyś mamy przedszkolaków były zwyczajne, mężatki,
pracowały lub nie, ubrane niekrzykliwie, samotne też się zdarzały - zazwyczaj
były wtedy lekko tym faktem zawstydzone, ale bardzo zatroskane o swoje
dzieci. Teraz podobno coraz więcej matek samotnych z wyboru - najczęściej
rozwódek,, które są dumne ze swojego wyzowlenia, po dzieci przychodzą ich
partnerzy, matki są nieuchwytne i raczej roszczeniowe niż współpracujące.
Rzecz jasna nie 100%. Ale tendencja silnie wzrostowa.
Ja to się aż boję, jak to będzie gdy wkroczę w kontakty z rodzicami
rówieśników moich dzieci.
    • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 14:40
      I jeszcze zapomniałam dodac, że owe mamy sa ubrane modnie, makijaż pełny,
      dzieci w ubrankach firmowych.

      Trochę obok tematu, ale przypomniało mi się.
      Na wywiadówce w moim gimnazjum spotkały się dwie matki uczniów (obie zresztą
      młodsze ode mnie, a ja mam takie małe Cypiski w domu, pewnie będą mnie brali
      za ich babcię). Matka 1:
      - cześć, co u ciebie słychać?
      matka 2:
      - aaa, rozwiodłam się.
      matka 1:
      - no to gratuluję!

      Przeraża mnie tosad
      • tres_ka Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 14:47
        No, cóż... mój synek we wrześniu poszedł do zerówki i przeżyłam lekki szok jak zobaczyłam, że na rozpoczęcie roku niektóre mamy były tak ubrane, że można było podziwiać (?) ich opalone brzuchy...
        • direta Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 15:54
          A w przedszkolu, do którego chodzi mój synek mamy bywają szczerbate i z
          nadwagą, albo chude jak szczapy, ubrane naprawdę bardzo różne, po dzieci
          przychodzą raz mamy, raz ojcowie, czy dziadkowie. Nie wiem czy są to mężowie
          czy partnerzy i nikt w to nie wnika.
          Naprawdę rodzice są bardzo różni i jeśli chodzi o wykształcenie stopień
          zamożności, rodzaj wykonywanej pracy ilość dzieci itd. Dzieci też są rózne.
          Słownictwo też mają naprawdę bardzo różne. I nie idzie (to ostatnie) wcale w
          parze z wykształceniem rodziców ani ich zamożnością.
          Jest u nas taka mieszanka, że naprawdę nie potrafiłabym jednoznacznie określić
          jakie są mamy przedszkolaków.
          Różne. Chyba tylko to.
          • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 17:58
            no to chyba dobrze, ze jednak jest różnorodność
        • mamalgosia tresko 09.04.06, 17:57
          no własnie; może być brzuch na wierzchu, czy nie może?
          • tres_ka Re: tresko 10.04.06, 08:54
            Na uroczystość jaką jest rozpoczęcie roku w szkole moim zdaniem nie wypada.
            • mamalgosia Re: tresko 16.04.06, 18:02
              moim też, ale różnie ludzie uważają
      • bumblebee1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 13.04.06, 22:19
        Mojej mamie też gratulowano, kiedy "wyprowadziła" mojego ojca z domu. Ja też i
        dziwiłam się, czemu tak późno się na to zdecydowała.
    • mader1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 16:17
      U mnie jest różnie. Sporo jest zupełnie " normalnych" rodziców - ale dla mnie
      norma jest bardzo szeroka wink))) Mimo, iż to przedszkole sióstr i siłą rzeczy
      część rodziców rezygnuje z tej opcji na wstępie, zdarzają się dziwne i ciekawe
      przypadki. Na ogół dowiaduję się o tym ostatnia wink , choć mogłabym dużo
      wcześniej. Jako mamę dziecka na tym poziomie rozwoju, bardziej interesują mnie
      same dzieci, a nie ich rodzice. Oczywiście do pewnego momentu.
      Natomiast młode mamy bardzo mnie rozczulają wink słowo wink zaczynam mieć zboczenie
      jakieś, bo patrzę na nie trochę, jak na córki. Zastanawiam się, czy ja jak 12
      lat temu przyszłam do przedszkola z pierwszą, też się tak zachowywałam ?
      Z czasem im to wszystko poprzechodzi - przynajmniej większości.
      • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 17:59
        to zdecydownaie niereprezentatywna grupa. Bo nie sądzę, żeby mamy, o których
        piszę, posłały dziecko do takiego przedszkola
        • verdana Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 19:02
          A, przepraszam, dlaczego przeszkadzają Wam mamy zadbane, z brzuchem na
          wierzchu - moda jest taka. Młodej dziewczynie wypada, a mamie nie? Pamiętam,
          jak tępiono krotkie spódniczki i długie wlosy u chłopaków, teraz nikt na to
          uwagi nie zwraca, załóżę sie, że i część z Was nosi spódnice długosci, jaka
          budzila zgrozę za moich mlodych lat. Tak mi się wydaje, że część osób uważa, że
          mama dobra, to mama trochę zaniedbana - dbanie o siebie, markowe ciuchy - co to
          ma wspólnego z byciem dobrą czy złą matką? Nic.
          Drugi element- matki samotne. Myslicie, ze to tak źle? Można na to popatrzeć
          tez z drugiej strony. Może lepiej samotna matka, niz matka, ktora pozwala
          podpitemu ojcu oglądać telewizje i wrzeszczeć na dziecko (a duzo takich matek
          znałam w pokoleniu tych "szarych myszek"). Samotna matka może oznaczać
          matkę "wyzwoloną", a moze i oznaczać taką, nie usunęła ciąży, bo samotne
          macierzyństwo nie spotka się już z potępieniem. Partnerzy przychodzacy po
          dziecko i nieuchwytna matka to zgroza? A matka przychodzaca po dziecko i
          nieuchwytny tata - to zupełnie normalne? Dlaczego?
          No i wreszcie postawa roszczeniowa. Może to i dobrze, ze te matki (zreszta jak
          sa nieuchwytne, to jak mają wysuwać roszczenia?) pilnują, żeby dziecko miało
          takie warunki, jakie uważają za dobre. Mnie sie wiele rzeczy w przedszkolu nie
          podobało, ale siedziałam cicho, bo jakby dziecka nie przyjęli, to koniec.
          Pozwalałam na rzeczy, które dla dzieci na pewno korzystne nie były. Teraz nikt
          już się nie boi - placi to i wymaga. Cóż, chyba to dobrze, przynajmniej w
          pewnym zakresie.
          Dlaczego marnie ubrane, zajmujące się same, bez pomocy partnera dziećmi,
          zahukane matki są "lepsze"? Naprawdę nie widzę, dlaczego dziewczyna modna,
          samodzielna, dzieląca sie obowiązkami z partnerem i przebojowa nie może być
          doskonałą matką.
          • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 20:50
            verdana napisała:

            > A, przepraszam, dlaczego przeszkadzają Wam mamy zadbane,
            to ja przepraszam, nigdzie nie napisałam, że przeszkadzaja mi mamy zadbane. Co
            więcej - nie uważam również siebie za zaniedbaną

            z brzuchem na
            > wierzchu - moda jest taka.
            Ale czy moda jest usprawiedliwieniem? Jak bedzie moda na gołe tyłki, to też mi
            sie ma to podobać? przepraszam za obcesowość, ale dla mnie moda nie jest żadnym
            kryterium

            Młodej dziewczynie wypada, a mamie nie?
            Nie wiem, co oznacza "wypada", ale u młodej dziewczyny również mi sie nie
            podoba. ale jeśli juz pytasz, to uważam, że rzeczywiście niektóre rzeczy są
            dopuszczalne u młodych dziewczat, ale u ich matek juz nie


            > Drugi element- matki samotne. Myslicie, ze to tak źle?
            Zauważ, że opisałam dwa rodzaje samotnych matek. Moje zdanie (niekoniecznie
            musisz sie znim zgodzić) jest takie, że rozwód nie jest powodem do radosci ani
            dumy. Jest to jakaś porażka życiuowa, smutek. nawet jesli ku temu sa powody
            opisane przez Ciebie - to tym bardziuej jest smutne, że w małżeństwie takie
            sprawy były

            Partnerzy przychodzacy po
            > dziecko i nieuchwytna matka to zgroza?
            Nie wiem, cyz zgroza, ale mnie to smuci. Koleżanka-przedszkolanka chciała akurat
            porozmawiać z matką o tak ważnej sprawie jak propozycja niedopuszczenia dziecka
            do I klasy szkoły podstawowej - dziecko jest na tyle opóźnione. I nie było z kim
            rozmawiać.


            A matka przychodzaca po dziecko i
            > nieuchwytny tata - to zupełnie normalne?
            Masz rację, nie jest to również normalne. Chociaż normalne może ostatnio tak,
            ale nie dobre. Niestety nie rozwazyłyśmy tego aspektu, więc się nie wypowiadam.
            Przy okazji podpytam
            • bumblebee1 Do mamalgosi 13.04.06, 22:27
              mamalgosia napisała:
              > rozwód nie jest powodem do radosci ani dumy. Jest to jakaś porażka życiuowa,
              smutek (...)

              Przykro mi to stwierdzić, ale uważam, że separacja (definitywna, ale nie
              zakończona prawnie) moich rodziców, była najtrafniejszą decyzją mojej mamy,
              przyjęta z ulgą, nie tylko mojej mamy, ale i całego jej otoczenia. I tak,
              zgroza - radością, że już nikt nie będzie z niej robił idiotki, upokarzał i
              zdradzał. Ani przez sekundę nie żałowałam, że tak się stało, ba, nadal cieszę
              się, bo w domu jest atmosfera, jakiej nigdy wcześniej nie było (in plus).
              • mamalgosia Re: Do mamalgosi 15.04.06, 10:11
                rozumiem. I wiem, że w wielu przypadkach rozwód/separacja przynosi ulgę, ale
                nadal podtrzymuję moje zdanie, że jednak jest to jakiś smutek i porażka.
                CHoćby na zasadzie pytania: "dlaczego nam się nie udało?"
                • bumblebee1 Re: Do mamalgosi 15.04.06, 11:52
                  Moja mama powiedziała, że ani przez chwilę nie myśli o swoim małżeństwie w
                  kategoriach porażki - a, jak stwierdziła, ma dwójkę cudownych dzieci, a z ojcem
                  utrzymuje przyjacielskie kontakty. Nie udało się, bo każde z nich bardzo się
                  zmieniło przez te dwadzieścia kilka lat, a w sumie taki staż też nie każdemu
                  udaje się osiągnąć. Osobiście bardzo cieszę się, że to się skończyło, bo
                  utrzymywanie czegoś "za wszelką cenę" było po prostu bez sensu.
                  • mamalgosia Re: Do mamalgosi 15.04.06, 12:28
                    a takie pytanie: czy nie wolałaby mieć szczęśliwego małżeństwa?
                    • bumblebee1 Re: Do mamalgosi 15.04.06, 20:09
                      Pewnie, że bym wolała. Chciałabym również, aby na świecie panował pokój i
                      dzieci nie głodowały.
                      Po prostu widzę ile jest fikcyjnych lub już nieistniejących małżeństw wśród
                      rodziców moich znajomych, ot, na przykład wszystkie moje cztery licealne
                      przyjaciółki mają rozwiedzonionych lub niekochających się rodziców, a moja mama
                      jeszcze przed małżeństwem z moim ojcem była "panną z odzysku", moja babcia też,
                      nawet moja chrzestna przymierza się do rozwodu...
                      Bardzo się boję, że mój związek w którymś momencie też nie wytrzyma, mimo prób
                      ratowania, rozmów, szczerości itd. Trudno mi uwierzyć, że żadne ze znanych mi
                      małżeństw nie próbowało, lub próbowało źle...
                      Konkludując - wydaje mi się, że związek na całe życie zdarza się raz na tysiąc
                      par... i trochę mi z tym smutno, tyle.
          • tres_ka Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 09:05
            A, przepraszam, dlaczego przeszkadzają Wam mamy zadbane, z brzuchem na
            > wierzchu - moda jest taka. Młodej dziewczynie wypada, a mamie nie?

            A co można pomyśleć o kobiecie, która nie tylko ma brzuch na wierzchu, ale też
            spodnie ma tak nisko, że widać koronkowe stringi??? Co z tego, że to jest modne?
            Oczywiście, nic mi do tego jak kto jak się ubiera, ale z taką mamą nie mam
            ochoty się zaprzyjaźnić. Nie znaczy to, że jest złą matką.
        • mader1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 21:14
          masz rację, chyba. Chyba, bo bywa, że jakieś przedszkole, choć katolickie,
          jest " modne" ( tak, jak gołe brzuchy smile))) i bywa oblegane przez wszystkich sad
    • mary_ann Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 21:51
      Mam diametralnie inne doświadczenia. Nie wiem, czy reprezentatywne, bo starsza
      córka chodziła, a młodsza chodzi do przedszkola społecznego (niewyznaniowego).
      Ja ze swojego dzieciństwa pamiętam sporo dzieci wychowywanych tylko przez matki
      (bynajmniej nie z wyboru tych ostatnich),tymczasem w naszym przedszkolu - co
      mnie w dobie "poluzowania obyczajów" wręcz uderzyło -nie ma ich .... Chciałam
      napisac "wcale", ale ze smutkiem muszę sprecyzować, że to właśnie ja i moje
      dziewczynki "psujemy statystykę" (choć ja z bycia samotną mamą po rozwodzie nie
      jestem bynajmniej dumna. I było mi nawet nieco smutno po Twoim pościesad()
      • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 09:46
        Bynajmniej nie chciałąm Ci zrobić przykrości, myślę, ż eo tym wiesz.
        A cała rozmowa zaczęła się od tego, że koleżanka "wydała" dziecko ojcu, a potem
        dzwoniłą matka, że to już nieaktualne, bo temu ojcu ma nie wydawac dziecka
        absolutnie, tylko takiemu panu, który się nazywa tak i tak (ureguluje to jak
        przyjdzie do przedszkola, ale na razie przyjść nie może), kolezanka biegła za
        tym ojcem, żeby oddał dziecko... Myślę, że rozumiesz, o co mi chodzi
    • anndelumester Re: jakie są mamy przedszkolaków 09.04.06, 22:16
      Grupa mojego dziecka w przedszkolu jest mała - w sumie 10 dzieci.
      A jacy rodzice ? Troche rózni, troche podobni wink Rodzice sa raczej po 30, nie
      wiem czy żyją w małżeństwach czy konkubinatach wink z resztą akurat dla mnie nie
      jest to istotna sprawa, bardziej interesuje mnie sposób wychowywania dziecka,
      łączy nas na pewno zgoda na pedagogikę montessoriańską (bo takie jest to
      przedszkole).
      Częśc rodziców znałam wcześniej, z większością jestem na ty, dzieci w grupie są
      bardzo ze sobą zzyte, znają opiekunów swoich kolegów, my też znamy dzieci - dla
      tych z którymi mój syn sie przyjaźni, jestem ciocią.
      A że mamy nie wyglądają na swój wiek i gdyby chciały mogłyby nosić brzuchy na
      wierzchu wink to chyba plus? Cóż złego jest w ładnym brzuchu ???? Rozumiem niechęć
      do pokazywania małoestetycznego nawisu... wink
      Gdyby mamy rówiesnikow mojego synka wyglądały i zachowywałay jak dostojne
      matrony chyba bym sie trzymała bardziej na dystans..
      Poza tym doprawdy nie rozumiem dlaczego fakt bycia samotnym rodzicem ojcem czy
      matką ma być wstydliwy?
      Dzisiaj miałam okazje zobaczyć "szczesliwą, bo pełną rodzine" tatuś na lekkim
      rauszu lub kacu, i mama z dwójką małych dzieci, z których to starsze (może dwa
      lata?) miało śińce na twarzy sad wracali z zakupów a w siatce tesco oprócz
      jedzenia i flaszka i piwa były sad(
      Ja bym była dośc ostrożna z dzieleniem rodzin na pełnei i niepełne...bo bywa różnie.
      • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 09:47
        anndelumester napisała:
        >> Ja bym była dośc ostrożna z dzieleniem rodzin na pełnei i niepełne...bo bywa

        > żnie.
        >
        No oczywiście, że bywa różnie, Przecież właśnie o tym pisałam, że matki bardzo
        różnie podchodzą do swoich rozwodów
        >
        >
        >
    • mamalgosia Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 10:35
      widze, że niektóre osoby poczuły się urażone. Szkoda, ż emoją ciekawością
      sprawiłam komuś przykrość
      • jol5.po Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 11:21
        w przedszkolach publicznych są preferencyjne punkty dla samotnych mam. U nas w rejonowym przedzkolu normalnie można zdobyc 40 we wszelkich kategoriach, zas samotna mama jeszcze przed dostaniem tamtych punktów ma przyznane 80 pkt. A punktacja decyduje o kolejności przyjęć.
        To taka techniczna informacja, która może mieć znaczenie w sprawiesmile
        • alex05012000 Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 12:04
          mam dziecko w wieku przedszkolnym jestem więc mama przedszkolaka... mogę
          powiedzieć jak jest w naszym przedszkolu : córka chodzi do przedszkola
          publicznego, w centrum warszawy... rodzice są różni, naogół z rodzin tzw
          inteligenckich, matki niektóre pracują, chyba większość, ale są i niepracujące,
          są i mocno wierzące rodziny i takie letnie lub pewnie niewierzące, są i matki
          samotne (sporo jest w grupie wyżej, aktualna zerówka, w naszej chyba
          niewiele...), rodzice w różnym wieku, i starsi i młodzi, jest sporo takich
          raczej około lub po 30, po 40 a kilku tatusiów po 50, są też i znacznie młodsze
          małżeństwa; nie widziałam nikogo z gołym brzuchem, żadnej ekstrawaganckiej
          mamusi czy tatusia, przesadnych makijazy, dziwnych strojów, nie ma nikogo z tzw
          elementu, dziecko nigdy z przedszkola nie przyniosła brzydkiego wyrazu czy
          jakiejś "odzywki", ... raczej zwyczajne przeciętne rodziny... z niektórymi
          rodzicami nam sie lepiej, nie tylko z naszej grupy, też rok wyzej, wiele rodzin
          mieszka w okolicy, odbywają sie kinderbale, spotkania, no i zebrania +
          uroczystości przedszkolne, atmosfera naogół bardzo przyjemna i "rodzinna"; może
          trafiłam na wyjątkowe przedszkole, ale nie mam na co narzekać...
          najblizej mieszkająca koleżanka córki, dom naprzeciwko, mama samotnie wych
          dziecko, lat 28 czy 29, a ja mężatka lat 41, dzieci mają po 6 lat...
          p.s. jeśli chodzi o wątek moda-kobieta (z gołym brzuchem, w widocznych pod
          ubraniem skąpych stringach itd) jestem absolutnie przeciwna ślepemu hołdowaniu
          modzie i ubieraniu się w ten sposób, dla mnie obrzydliwie wygląda w mieście, na
          ulicy czy w autobusie/tramwaju zarówno nastolatka z gołym brzuchem i "mamusia"
          z gołym brzuchem, od gołych brzuchów jest plaża!!! to samo tyczy się bluzek
          typu stanik + kilka sznureczków, itp. nie cierpię też w w/wym miejscach facetów
          w krótkich spodniach - te owłosione niezgrabne łydy mnie przyprawiają o
          mdłości... we wszystkim trzeba zachowac umiar, dobry smak i gust, a tego
          niestety coraz mniej....
          to tylko moje zdanie ale pytano o mamy przedszkolaków więc odpowiadam na
          pytanie...pozdrawiam serdecznie - maria/alex
        • mary_ann Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 12:12
          jol5.po napisała:

          > w przedszkolach publicznych są preferencyjne punkty dla samotnych mam. U nas
          w
          > rejonowym przedzkolu normalnie można zdobyc 40 we wszelkich kategoriach, zas
          sa
          > motna mama jeszcze przed dostaniem tamtych punktów ma przyznane 80 pkt. A
          punkt
          > acja decyduje o kolejności przyjęć.
          > To taka techniczna informacja, która może mieć znaczenie w sprawiesmile



          Tak, kobiety i mężczyźni nagminnie z pieśnią na ustach rozwodzą się, żeby
          zapisać dziecko do przedszkola. Tacy spryciarzesad(((((
          • mader1 Re: mary... 10.04.06, 14:03
            ale tak na serio znam jedną parę - wcale niemłodą, kiedy kobieta zaszła w
            ciążę przed ślubem. coś tam popsuło jej się w pracy i postanowili nie brać
            ślubu, bo wtedy jej się należały jakieś pieniądze itd - bo samotna matka. Swoją
            drogą ciekawe czy to trwa.

            Natomiast jo chyba chodziło o to, że w miejscu, gdzie dużo kandydatów na jedno
            miejsce, może się zdarzyć takie " przekłamanie", bo wszyscy samotni są
            przyjmowani ( czyli procentowo może ich być więcej niż w rzeczywistości).
            • mary_ann Re: mary... 10.04.06, 15:20
              Mader,
              ile jest takich osób? Procent? Pięć promili? Czy zatem sama idea pierwszeństwa
              dla matek samotnych przy przyjmowaniu dzieci do przedszkola (publicznego i
              tylko takiego) jest do bani? Co ma zrobić kobieta, która nie ma żadnego wyboru,
              musi iść do pracy, a przy jednej pensji osoby niedyspozycyjnej (bo jak ma być
              dyspozycyjna???) nie stać jej na opiekę?
              Ok, są nadużycia. Nie tylko tutaj.Ale tego typu uogólnienia sa nie tylko
              krzywdzące, ale - przede wszystkim - zniekształcają rzeczywistość. Ile znacie
              samotnych matek? A ile tych, które same się o ten status interesownie wystarały?
              • mader1 Re: mary... 10.04.06, 15:28
                wcale nie jest do bani, bo niby dlaczego?
                Tylko - w dużym skrócie myslowym - może to powodować, że mamalgosia widzi ich
                więcej w tym konkretnym przedszkolu, a na przyklad kto inny w swoim nie. To
                wszystko.
                O tej znajomej z pracy napisałam włąśnie jako o wyjątku, nie regule. Od czasów
                komunizmu pierwszy raz coś takiego po prostu spotkałam.

                A ile tych, które same się o ten status interesownie wystarały
                > ?

                Żadnych - chyba, że jakieś wirtualnie. Za każdą nawet niby decyzją o
                samotności stoi jakiś dramat. Przynajmniej wokół mnie tak się dzieje.
      • mader1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 10.04.06, 11:45
        z tymi brzuchami to różnie bywa.
        mamy taką kuzynkę. Ona musi być " na topie". Ciężkie miała życie jako dziecko.
        Chyba musi się sprawdzać całe życie. Ale serce, serce ma wielkie. I co z nią
        zrobić ?
        Mama jednej z dziewczynek w szkole - też obnosi się z takimi ciuchami, jakby
        udawała nastolatkę, choć nawet na oko jest w moim wieku. Ale to właśnie ona
        była na każdym szkolnym różańcu codziennie ze swoimi pociechami. A ja nie.
        I co ze mną zrobić ?
        Tym bardziej, że pokusa odsłaniania brzucha nie dla mnie, chyba, że jako
        zachęta dla kanibali smile)))
        • mary_ann ad brzuchy:-))) 10.04.06, 12:25
          Mader, dzięki za ten mądry post.

          W naszym przedszkolu syndromu gołych pępków i wystających stringów nie
          zaobserwowałam, w szkole tez nie. Ale.... w szkole jest w świetlicy kapitalna
          dziewczyna, studentka pedagogiki, instruktorka harcerska, żeby było smieszniej
          ("śmieszniej" na tle tematu i tego, co napisze dalej)"mocno" związana z
          neokatechumenatem. I to własnie ona miała zwyczaj mocno się w pracy
          rozneglizowywać, co zaowocowało nawet lekkim upomnieniem ze strony dyrekcji. A
          dziewczyna świetna, bardzo wartościowa, jak w Twoich przykładach, mader.

          Ja myślę, że to jest - tylko nie obraźcie się, dziewczynysmile) - głównie kwestia
          pokoleniowa. Mnie te gołe brzuchy rażą (oczywiście nie na plaży itp), ubolewam
          też nieco nad pewną inflacją intymności (gdzie ma się podziać intymność, kiedy
          wszystko jest na widoku?smile)). Natomiast dla moich studentek, dziewczyn
          naprawdę niekoniecznie z jakichś specyficznych środowisk, to chyba po prostu
          normalka....
          • mamalgosia Re: ad brzuchy:-))) 10.04.06, 12:29
            mary, ja myślę, że to jednak nie sprawa pokoleniowa. Ja na studiach byłam taka
            sama,a kolezanki często inne. Więc raczej sprawa tkwi w charakterze
            • mary_ann no, dobra:-))) 10.04.06, 12:40
              mamalgosia napisała:

              > mary, ja myślę, że to jednak nie sprawa pokoleniowa. Ja na studiach byłam
              taka
              > sama,a kolezanki często inne. Więc raczej sprawa tkwi w charakterze


              Sposób ubierania zawsze będzie też kwestią indywidualną. I gdybym miała dziś 18
              lat i idealnie płaski brzuszek, pewnie też poza plażą tak bym się nie nosiła,
              bo to po prostu nie leży w moich charakterze, nie pasuje do mnie (i nie ma to
              nic wspólnego z przyzwoitością). Natomiast miałam na myśli pewną tendencję
              pokoleniową: dla nasto-, dwudziestolatków ta "nagość" ma naprawdę inne
              znaczenie. Statystycznie próg tolerancji, próg, za którym zaczyna się
              prowokacja erotyczna, przesunął się. I tyle tylko chciałam napisać.
          • kulinka3 Re: ad brzuchy:-))) 10.04.06, 12:34
            Zgadzam się,że to kwestia pokoleniowawink)
            Te młode dziewczyny, chyba od nikogo nie słyszały,że z gołym brzuchem chadzać
            nie wypada.Często to kwestia zwykłej ignorancji.
          • tres_ka Re: ad brzuchy:-))) 10.04.06, 15:05
            To ja zaczęłam o tych brzuchach, więc coś jeszcze dodam, żeby nie było, że
            jestem tak zgorszona, że nie odezwę się do osoby z brzuchem na wierzchu wink)). To
            rzeczywiście inne pokolenie, bo kobiety młodsze ode mnie może nawet i o 10 lat,
            albo więcej wink. Stąd też i brak wspólnego języka. Ale chodziło mi też o to, że
            nie wypada się ubierać w ten sposób (wersja z wystającymi stringami) np. na
            rozpoczęcie roku z dzieckiem, a tu już nie chodzi o modę tylko coś innego. I to
            mnie degustuje.
        • mader1 Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 13:15
          I jeszcze... byłam wlaśnie z najstarszą ( w sobotę, w sobotę) po bluzeczki z
          krótkim rękawem. Przymierza. Ona jest z tych, co chcą być bardziej niz mniej
          zakryte, ale z drugiej strony nie chcą występowac tylko w workach pokutnych. Ma
          nieszczęście, że jest bardzo szczupła. I co przymierza bluzkę to wariant a)
          wisi na niej , ale jest do bioder, żaden goły brzuch b) jest przylegająca, ale
          kończy się w okolicach pępka c) niby wszystko pasuje, ale... dla odmiany
          dekolt wycięty tak, że nawet skąpy staniczek widać. Wreszcie znalazłyśmy po
          długich poszukiwaniach w firmie, na której ze względu na reklamę powiesiłam
          kiedyś psy smile)))
          Wspomniałam to, a moje dziecko z błyskiem w oku - " Ale ostrzegłaś ich, że nie
          będziemy u nich kupować, jak nie zaprzestaną tego typu reklamy. nie widziałaś
          ostatnio nic takiego, prawda ?" No nie widziałam smile))) Ma dwie ładne bluzki,
          zachowując widok brzucha dla wybranych wink

          Sama oddałam jej parę bluzek, które szczególnie po praniu zaczęły niepokojąco
          uwydatniać moje " wdzięki".

          Spodnie - biorę do ręki, a one znowu wybrakowane jakies na górze smile))) Ile
          można ? smile)))

          A ostre czuby w butach... Idzie w tamtym roku w sklepie maż z żoną i krzywi
          się " Przecież są śmieszne już, zamierzasz je kupić ? - A w czym mam
          chodzić ?' - pyta ona przytomnie smile)))
          • kulinka3 Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 13:39
            To prawda,że to oferta sklepów jest pod tym względem fatalna.
            Będę musiała się nieźle nagimnastykować , by znaleźć coś w czym moje dziewczyny
            wyglądałoby modnie i przyzwoicie zarazem.
            • mamalgosia kulinka, mader 10.04.06, 13:51
              a może ten wątek jest wreszcie ukojeniem mojego żalu, że nie mam córki, tylko
              dwóch synów?smile
              • mader1 Re: kulinka, mader 10.04.06, 13:55
                ale fajny Ci się udał, wiesz ?
              • kulinka3 Re: kulinka, mader 10.04.06, 14:05
                Jeżeli Cię ukoił to cudnie!
                Ale może nie trać jeszcze nadziei....wink))))
            • verdana Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 13:53
              A ja, jako osoba starsza od Was pamietam krótką mode na gołe brzuchy w połowie
              lat 70-tych.
              I przyznam, że strasznie mnie śmieszy gorszenie się modą. Jak czytam
              przedwojenne dzieła, gdzie moralisci biadają na widokiem nóg i stwierdzaja, ze
              to takie okropnie nieprzyzwoite i żadna porządna kobieta...
              Tak mi sie wydaje, ze nie ma rzeczy obiektywnie przyzwoitych/nieprzywoitych.
              Teraz mało która dziewczyna odwazyłaby się mieć XIX-wieczny dekolt. A kostki u
              nóg pokazują bez żenady zakonnice, choć jeszcze sto lat temu był to widok
              okrrropnie podniecający.
              • tres_ka Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 15:08
                Moda jest dla ludzi, ale trzeba zachować jakiś umiar, nieprawdaż? Inaczej się
                dziewczyna ubiera na imprezę, a inaczej do pracy, do urzędu, do kościoła. Chyba,
                że chce zzwrócic na siebie uwagę wink
                • verdana Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 15:09
                  A po dziecko do przedszkola? Tez specjalny strój obowiazuje?
                  • tres_ka Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 15:17
                    A na egazamin można tak się ubrać?
                  • alex05012000 Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 16:37
                    ja bym rzekła że obowiązuje niespecjalny, taki co to nikogo nie szokuje ...
                    p.s. z przymrużeniem oka: poza tym taka pani z brzuchem na wierzchu jest
                    narażona na różne pytania przedszkolaków typu "dlaczego tej pani tłusty brzuch
                    wystaje mamusiu??? albo "mamusiu, dlaczego ta pani obcięła sobie bluzkę?"...
              • alex05012000 Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 16:40
                wiesz verdano, ładny zadbany dekold, nawet głęboki, mnie nie razi np w
                eleganckiej balowej sukni, a goły brzuch owszem...
                ale ja z epoki "neandertalskiej" a modę lat 70 pamiętam, pamiętam....dla mnie
                fatalna, zresztą ta teraźniejsza nawiazuje: gołe brzuchy, spodnie dzwony i inne
                akcenty...
          • mamalgosia Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 13:51
            to niestety jest prawda: jak moda to moda i nie kupisz nic innego. Ja na
            przykłąd chciałabym torebkę na długim pasku. A tu wszystkie na krótkim,. Chcę
            taką, co by mi się o uda obijała. Pewna ekspedientka spojrzała z pogardą i
            powiedziała: "ale teraz modne są krótkie". I to jest argument nie do pobicia.
            • mary_ann Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 15:34
              mamalgosia napisała:

              > to niestety jest prawda: jak moda to moda i nie kupisz nic innego. Ja na
              > przykłąd chciałabym torebkę na długim pasku. A tu wszystkie na krótkim,. Chcę
              > taką, co by mi się o uda obijała. Pewna ekspedientka spojrzała z pogardą i
              > powiedziała: "ale teraz modne są krótkie". I to jest argument nie do pobicia.


              Tak!!! W POlsce nie ma chyba miejsca dla stonowanej "klasyki" - przynajmniej
              poza sklepami będącymi poza zasięgiem moich mozliwośći finansowych. Ja np. w
              ogóle nie chadzam na obcasach - nie umiem, nie potrafię, męczę się. Czy jestem
              skazana na buty sportowe albo zaopatrywanie się w Ecco? Szczeście, że minęły
              clownowe buty z czubami! Taraz dla odmiany wszystko w ciuchach obszyte
              koszmarną imitacją futerka wokół dekoltusmile)
              • alex05012000 Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 16:48
                racja święta z tą modą, ja to sobie w ogóle niczego nie moge kupić od lat...
                spodni dzwonów czy biodrówek nie włożę choćby mnie mordowali, butów ze szpicem
                też nie, kieliszkowy obcas odpada, ostre kolory nie!, styl country, falbanki i
                koronki nie! okropność, ja nie chcę modnego, chce ładnego i w którym dobrze sie
                czuję!!! klasyka! stonowana klasyka, plizzzzzz, a tu figa z makiem...jak nie
                super modne i nie rozmiar 36 to sie nadaje na starszą panią lat 70 ...zresztą
                moja garderoba to głównie spady i zrzuty....zawsze coś po kimś....nie intersuję
                sie modą, nie lubię kupowac i ubierać sie....kilka klasycznych zestawów do
                pracy i cokolwiek na weekend: wystarczą mi 1 spodnie i 1 spódnica...
                • isma Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 17:03
                  Oooo, dopisze sie. Nie wiadomo dlaczego, firmy odziezowe zakladaja, ze jak masz
                  szczescie nosic rozmiar 34, to musisz do klimakterium byc skazana na udawanie
                  (wiednacej wink)) nastolatki ;-(((.
                  Matko, jaka ja bylam szczesliwa, kiedy podczas pobytu w USA przed kilkunastu
                  laty moglam sie obkupic w klasyczne ubrania, szyte pewnie na niewyrosniete z
                  natury rzeczy Azjatki wink)). Do dzis bym niektore nosila, gdyby nie to, ze,
                  ekhm, w niektorych partiach jednak robi mi sie ostatnio rozmiar 38 wink)).
                  • mamalgosia Re: brzuchy , spodnie i sklepy 10.04.06, 18:31
                    eee, za to osoby o rozmiarach typu 42 musza dla odmiany wyglądac jak spasione
                    nastolatki. Dla kobiet dojrzałych w moim 160tysięcznym miescie nie ma nic (za to
                    potem, dla rozmiaru 50 jest mnóstwo rzeczy, przy czym trzeba mieć jakieś 80 lat,
                    zeby w nich wyglądac stosownie)
      • mary_ann nie przejmuj się, 10.04.06, 15:26
        ... to życie jest, niestety, czasaminie takie, jakie miało byćsmile)) Na kogo by
        tu napisac donos w tej sprawie?smile))

        Pozdrawiam serdecznie,
        mary_ann
        • mary_ann głupio się wkleiło 10.04.06, 15:30
          ... to było do mamałgosi, inaczej kompletnie nie ma sensusmile
          • mamalgosia Re: głupio się wkleiło 10.04.06, 16:06
            dziekujęsmile
            • jol5.po mary_ann 10.04.06, 17:15
              mary_ann napisała:
              >Tak, kobiety i mężczyźni nagminnie z pieśnią na ustach rozwodzą się, żeby
              zapisać dziecko do przedszkola. Tacy spryciarzesad(((((<

              Mary_ann
              Ty mnie źle zrozumiałaś. To co napisałam o preferencyjnych punktach było bez żadnych podteskstów. Po prostu tak jest. Koło mnie jest zespół żłobkowo przedszkolny i żeby zapisać starsze dziecko, to trzeba je dołączyć do istniejącej grupy, faktycznie jest mało miejsc, a piewszeństwo mają mamy samotne.
              Nie widzę zresztą w tym nic złego
              Zastanawiałam się zresztą nad tym bez jakiegoś żalu (moje dziecko dostało się do przedszkola) i wyszło mi, ze przecież taka mama ma faktycznie większy problem niż para, bo jest sama i zdana tylko na siebie - też w wypadku poszukiwania przedszkola, konieczności oddania tam dziecka itp.
              Nie wdając się w szczegóły nie widze w tym nic złego. Ale może tez być tak, ze te preferencje trochę zmieniają obraz mam przedszkolnych i tych samotnych bedzie więcej. Nie wiem czy tak rzeczywiście jest. Dlatego napisałam, że to tylko uwaga techniczna i nic więcej nie chciałam przez to przekazać.
              • mary_ann Re: mary_ann 10.04.06, 17:30
                jol5.po napisała:

                jol5.po napisała:

                > mary_ann napisała:
                > >Tak, kobiety i mężczyźni nagminnie z pieśnią na ustach rozwodzą się, żeby
                > zapisać dziecko do przedszkola. Tacy spryciarzesad(((((<
                >
                > Mary_ann
                > Ty mnie źle zrozumiałaś. To co napisałam o preferencyjnych punktach było bez
                ża
                > dnych podteskstów. Po prostu tak jest. Koło mnie jest zespół żłobkowo przedszk
                > olny i żeby zapisać starsze dziecko, to trzeba je dołączyć do istniejącej
                grupy
                > , faktycznie jest mało miejsc, a piewszeństwo mają mamy samotne.
                > Nie widzę zresztą w tym nic złego
                > Zastanawiałam się zresztą nad tym bez jakiegoś żalu (moje dziecko dostało się
                d
                > o przedszkola) i wyszło mi, ze przecież taka mama ma faktycznie większy
                problem
                > niż para, bo jest sama i zdana tylko na siebie - też w wypadku poszukiwania pr
                > zedszkola, konieczności oddania tam dziecka itp.
                > Nie wdając się w szczegóły nie widze w tym nic złego. Ale może tez być tak,
                ze
                > te preferencje trochę zmieniają obraz mam przedszkolnych i tych samotnych
                bedzi
                > e więcej. Nie wiem czy tak rzeczywiście jest. Dlatego napisałam, że to tylko
                uw
                > aga techniczna i nic więcej nie chciałam przez to przekazać.
                >



                > Ty mnie źle zrozumiałaś. (....) Dlatego napisałam, że to tylko uw
                > aga techniczna i nic więcej nie chciałam przez to przekazać.
                >
                Ok, przepraszam za ironięsmile


    • pawlinka miło tu 10.04.06, 18:50
      Proszę, jak się fajnie na forum zrobiło- PRZYJACIELSKO! Oj babysmile, i o
      ciuchach z Wami fajnie pogadaćsmile I mądre, i oczytanesmile
      • mamalgosia Re: miło tu 10.04.06, 21:20
        pawlinka się nie wypowiada, bo sama paraduje z pępkiem na wierzchu:0

        Zazdrość mi, koleżanko, mam wejściówkęsmile
        • pawlinka Re: miło tu 10.04.06, 21:28
          Się wypowiem.
          Cieszę się i pozdrów płowoowłosego.smile
          • mamalgosia Re: miło tu 11.04.06, 08:55
            eeee, taki on płowowłosy jak ja brunetka. Ale nie ma sprawy, pozdrowię
            • pawlinka Re: miło tu 11.04.06, 09:06
              no, taki wyblakły...
              Dobra, trochę zazdroszczęsmile
    • bdra1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 18.04.06, 11:13
      w wiekszosci niecierpliwe i nerwowe..
    • mamamonika Re: jakie są mamy przedszkolaków 16.04.07, 08:40
      Ja jestem mama przedszkolaka. I nie wiem, jakie moje cechy by Cię interesowały
      konkretnie wink
      • esi1 Re: jakie są mamy przedszkolaków 17.04.07, 12:06
        ja też jestem mamą przedszkolaka smile
        do tego świeżo po Zajęciach Otwartych w grupie mojego synka smile
        Przyszło parę mam, parę babć i jeden tata.
        Ludzie różni - wiekowo i wyglądowo smile na razie nikt mnie zbyt negatywnie nie zdziwił
        Raz tylko jedna mama na zebraniu powaliła mnie, gdy zgłosiła zażalenie, że
        dzieci (4 latki) nie mają żadnych podręczników i jej córka się nie rozwija.
        • zuzanna56 Re: jakie są mamy przedszkolaków 17.04.07, 13:49
          Jeszcze do czerwca jestem mamą przedszkolaka. Potem córka idzie do szkoły.
          Jak dla mnie to przekrój społeczeństwa, mamy jak wszędzie.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja