Czas wolny naszych dzieci

10.04.06, 09:26
Nie pamietam, czy taki temat już był. Ale do założenia tego wątku skłoniła
mnie wypowiedź jednej z naszych forumowiczek "Moje dzieci nie wiedziały, co
to jest wolny czas". Przypominam sobie też, jak dyrektorka znanego gimnazjum
radziła rodzicom, aby tak wypełnili czas młodych ludzi, by nie ani chwili
wolnej.
Widzę dwa podejścia do tego problemu - jedno - dziecko jest jeszcze
dzieckiem, niech się bawi, czym mniej obowiązków , tym lepiej. I nie
zwracanie uwagi, gdy dziecko spędza cały dzień przed telewizorem.
Druga postawa - dziecko powinno miec zorganizowany cały dzień, maksimum zajęć
pozalekcyjnych, nawet nad wolnymi chwilami trzeba czuwać i dobierać własciwa
aktywność (czytaj, nie graj; nie czytaj, pobiegaj na podwórku). Ale własciwie
czym mniej czasu wolnegotym lepiej, dziecko nauczy się wykorzystywać czas,
nie zmarnuje żadnej szansy, nauczy się pracowitosci.
Przyznam, że dla mnie te obie postawy są groźnie (ta druga chyba nawet trochę
bardziej, choć sama mam do niej skłonności). Pierwsza powoduje, ze dziecko
się nudzi, czas mu przecieka przez palce. Druga - ze wychowujemy dziecko na
pracoholika, pozbawiamy swobody wyboru. I w żadnej z nich nie uczymy rzeczy
dla mnie podstawowej - samodzielnego zagospodarowania wolnego czasu - tak, by
był przyjemny, a nie szkodliwy. W obu wypadkach dziecko jest narażone na
niebezpieczeństwo - jedno z powodu nudy, drugie - gdy wreszczie przestanie
być pod kuratela rodziców nie będzie wiedziało co począć z czasem - albo
stanie się pracoholikiem (to choroba, nie cnota), albo nareszcie obdarzone
wolnością zacznie robić głupstwa.
Słowem - co robić, by nauczyć dzieci przyjemnego, spokojnego wypoczynku? By
ani się nie nudziły, ani nie miały wyrzutów sumienia przez godzinę nic
pożytecznego nie robiąc (moja córka np. juz tego nie potrafi).
Czas wolny wydaje sie wielu rodzicom stracony. Dla mnie jest jedna z
najcenniejszych rzeczy w zyciu. Chciałabym, by dzieci też potrafiły się nim
cieszyć.
    • mama_kasia Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 10:05
      Nie pamiętam, kiedy nasze dzieci powiedziały: nuuudzi mi się.
      Mają swoje obowiązki, które zwiększają się w miarę ich dorastania.
      Zajęcia dodatkowe - w tym momencie syn ma tylko
      kółko jęz.niemieckiego w szkole. Nie ma specjalnej ochoty
      już na nie chodzić, ale była umowa między nami, że do końca
      roku chodzi. Wychodzi niechętnie, a po powrocie mówi, że fajnie było wink
      Kiedyś było judo, i plastyka, ale po wakacjach zrezygnowali. Nie chce
      im się - lenistwo. My akurat chcielibyśmy, aby syn chodził na jakieś
      zajęcia sportowe. Może w przyszłym roku coś będzie w szkole. Syn nawet
      ma ochotę.
      Ale zajecia dodatkowe nie na siłę, choć z pewną konsekwencją podjętych
      zadań. Chyba, że już widać straszny protest.
      Czasu wolnego mają sporo. Dużą część spędzamy razem, ale np. razem
      siedzimy przed komupterem i obrabiamy zdjęcia, albo siedzimy i czytamy,
      każdy swoją książkę.
      Wydaje mi się, że potrafię spędzać czas wolny tak, aby mnie to cieszyło.
      Mam nadzieję, że to się udziela smile
      Kontrola jest, gdy jest przesada, np. w długości siedzenia przed kompem.
      Nie kontroluję długości siedzenia przed książką, ale to pewnie wynika
      z mojego doświadczenia. Czasami po prostu trzeba czytać dalej, bez względu
      na wszystko - coś się dzieje i jak tu nie dowiedzieć się ciągu dalszego wink))
      Ale i tu przesada jest niepożądana, choć baaardzo przyjemna wink)

      Generalnie: nie organizuję (takiego codziennego) czasu wolnego dzieciom.
      Kontroluję, gdy z czymś przesadzają (ale to w zasadzie tylko komputer)
      lub gdy zaniedbują obowiązki.
    • mamalgosia Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 10:39
      Jak w większości sytuacji, najlepszy jest złoty środek.
      Ale nie wiem jeszcze jak to będzie wyglądało u nas w praktyce, moi synkowie to
      jeszcze maluchy. Sama nie lubię mieć czasu zapchanego do granic możliwości,
      wtedy to co powinno być wypoczynkiem (no nie wiem, jakiś basen, koncert)
      przestaje nim być. Jestem typem, co to najlepszym wypoczynkiem dla niego jest
      książka, czyli nic-nie-robienie. Sądzę więc, że pewnie nie będę zapychała
      dzieciom całego dnia. Oby to nei miało złych skutków, bo z nudów to chyba
      rzeczywiście głupoty do głowy pzrychodzą
      • kulinka3 Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 14:02
        Zgadzam się z Mamalgosią,że najlepszy jest złoty środek.
        Dziecko powinno mieć wolny czas na własną aktywność, wyjście na dwór, zabawę z
        rówieśnikami,porobienie czegoś na co ma się ochotę. Moja córka poza wyjściami w
        tygodniu,które sama sobie wybrała, resztę tygodnia spędza w domu.Uwielbia bawić
        się ze swoją młodszą siostrą i nie chcę ich obu takiej możliwości pozbawić.Poza
        tym lubię jak wszyscy są w domu.
        Póki dzieci są małe, sprawa rzeczywiście wydaje się łatwiejsza.Choć widzę jak
        wiele matek ma dylematy czy posyłać dziecko na jeszcze jedno zajęcie
        dodatkowe,bo trzeba troszczyć się o rozwój i niczego nie zaniedbać. Jak będą
        starsze pewnie będą problemy, o których piszecie.Myślę,że co za dużo to po
        łebkach, więc raczej będę namawiała do bardzo przemyślanej aktywości poza szkolnej.
        Dla mnie osobiście odpoczynek to zmiana aktywności( na bardziej przyjemną albo
        mniej uciążliwą), a nie zasada wszystko albo nic.
        Zdarza mi się czasami owe "nic" , ale traktuję je jako łapanie sił na to, co
        przede mną, na co siły muszę znaleźć.Tym racjonalizuję sobie ciche wyrzuty.
    • samboraga Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 10:52
      dziecko mam jeszcze małe, ale czas już się powoli zapycha i to 'na życzenie'
      samego dziecka (może to chwilowe?)
      chodzi na pianino 2xtyg i lubi to bardzo, a ostatnio sam zapytał czy może
      chodzić na kółko plastyczne (zajęcia w domu kultury, dzieci mają spotkania
      przed jego zajęciami i 'podejrzał'wink i teraz też chodzi 1xtyg

      ale martwi mnie już druga strona tego medalu: ostatnio mój syn chciał się
      umówić z kolega na zabawę w domu po przedszkolu i okazało się, że nie ma kiedy
      ich umówić, tydzień zapchany (bo jak nie zajęcia to dentystawinksad((
      a to są 6,5--latki!!!

      a ostatnio zauważyłam też 'trzecią stronę' tj. moją reakcję na szykowanie się
      do tych, dobrowolnych bądź co bądź, zajęć dodatkowych...;-((
      to ja 'poganiam czas' - zasmuciło mnie to bardzo bo zaczęłam napędzać
      dziecko 'masz godzinę na zabawę a potem idzeimy, pamiętasz?'
      efekt - dziecko przestało się cieszyć zabawą w domu i co chwila ze smutną miną
      pytało 'czy już idziemy'...nie musze mówić, że 'stowrzyłam obowiązek' (na
      własne życzeniewink
      pracuję nad tym, nad zmianą, ale teraz ciężko wykorzenić tę gonitwę czasu...
    • mader1 Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 11:50
      Przykro mi, ale jeżeli dziecko jest zdolne, każdy nauczyciel " chce je mieć "
      na dodatkowych zajęciach. Bo gwarantuje jakiś sukces - przynajmniej
      teoretycznie. A dziecko lubi być docenione. Niestety, jedynym sposobem na
      średnią było - zabronić zbyt wielu zajęć. Najstarsza dwa razy w tygodniu wraca
      o obłędnej godzinie i staram się, żeby zbyt dużo na siebie nie brała.
      Potem nie ma czasu nawet posprzątać. Co jakiś czas gadamy o tym, że powinna
      poleniuchować i " czasem" to robi. Głównie na wsi.
      • alex05012000 Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 12:30
        jakie fajne wątki się potworzyły, takie które lubię ... ktoś pisał o złotym
        środku, wiadomo jest najlepszy...
        ja osobiście uważam, ze dziecko w wieku 4-5 lat powinno mieć w zależności od
        upodobań jakieś dodatkowe zajęcia, których przedszkole nie oferuje, nie jestem
        zwolennikiem nie posyłania na żadne zajecia, ani też posyłania na zbyt wiele
        lub na siłę, kiedy dziecko ewidentnie nie akceptuje...
        moja córka ma drugi rok już francuski 1 x tyg z koleżanką (u babci), bardzo
        lubi.. drugi rok 2 x tyg umuzylanienie w szkole muzycznej (zawozi babcia, ja
        odbieram po pracy), a teraz drugi miesiąc na własne życzenie chodzi 2 x tyg na
        judo... a w przedszkolu w ramach godzin które tam spędza ma angielski, tańce,
        gimnastykę i rytmikę, nigdy nie pytała czy można nie chodzić na któreś z tych
        zajęć; w przedszkolu jest od 8.15 do 16.00-17.00, kiedy to odbiera ją babcia...
        w niektóre dni ma zajęcia, w inne nie, ja odbieram ją od babci potem lub z
        maista, tak czy inaczej przyjechać po nią mogę dopiero ok 17h30 więc do domu
        wracamy o 18h00 czy by miała te dodatkowe zajęcia czy nie... judo jest 2 x tyg
        na 18h00, więc wracamy wtedy ok 19h30... ale jest akurat koło domu... piszę to
        wszystko tylko po to, żeby wyjaśnić, że nawet gdyby córka nie miała zajęć
        dodatkowych i tak wracałaby do domu najwcześniej o 18h00 i tak zawsze było, po
        powrocie do domu na ogół robi co chce czyli ma czas wolny, jeśli jest łądnie to
        zjadam obiad i wychodze z nią na rower lub spacer, taki czas wolny jest też w
        sobotę i niedzielę - choć często bywamy w kinie, teatrze, filharmonii, ale i na
        placach zabaw, w parkach ... w zależności od pory roku i pogody... w każdym
        razie ma czas aby porysować, pobudować, poukładać puzzle itd... organiczam tv,
        na komputerze prawie nie pozwalam, trochę w zimie...
        nie wiem jakie zajęcia będzie miała w przyszłym roku (zerówka), ale francuski i
        judo pewnie utrzymamy (zależy mi na zajeciach sportowych, a francuski to
        jakby "mus" - trdycja rodzinna...zresztą pani wspaniała i Ola barzdo lubi te
        lekcje..., angielski w przedszkolu też przymus dziejów, a gimnastykowo-ruchowe
        są jej konieczne bo jest mało ruchliwa i okrąglusia...
        alem sie rozpisała...
        • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 13:23
          No własnie - złoty środek. Póki dzieci są małe, to jeszcze mogę to jakos
          kontrolować. Ale potem? Mam przykład córki, ktora nabrała sobie w szkole za
          dużo zajęć - efekt był taki, ze dopiero gdy na treningu złamała palec i przez 6
          tygodni nie mogła chodzic, zorientowała się, jak była tym zmeczona. Na treningi
          nie wróciła.
          Ale.. zostało jej to samo co mnie. Mogę nic nie robić, owszem, nawet często,
          ale nie mogę odpoczywac bez wyrzutów sumienia. Ona też nie. Zaczęła
          jednocześnie dwa kierunki - oglada film i tłumaczy łacinę. Idzie z koleżanką na
          spacer i martwi sie, ze nie przeczytała socjologii.
          Ja mam to samo. Naprawdę wypoczywam tylko, gdy wyjadę i jest jasne, ze i tak
          nic nie moge robić. Ale przed wyjazdem (teraz np.) martwię się, czy wszystko
          zdążę - i radości z wyjazdu nie ma żadnej.
          Co robić, by nasze dzieci przekonać, ze czas wolny jest często wazniejszy niż
          wiele innych rzeczy (przyznam sie w tajemnicy - wolę aby dziecko przeczytało
          książkę, niż odrobiło lekcje...).
          • mader1 Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 13:54
            nooo... albo żeby zagadało się z koleżanką. Poplotkowało po prostu ...
            Moja córka wczoraj, po paru dniach męczących zajęć ( próby), po prostu
            pojechała na rolki, żeby zmoknąć. Sama. Inna rzecz, że w drodze powrotnej
            spotkała znajomych smile))
            Moja, na szczęście dla siebie lubi długo spać i jak już się z komś spotka,
            potrafi się zagadać. Za to organizaji czasu można jej pozazdrościć.
            Średnia chce robić wszystko, ale potem... zaczyta się " na śmierć". Albo
            przyjdzie po nią koleżanka - i wtedy szybko pisze, jak " kura pazurem", żeby
            wyjść. To nadaje jej ludzie cechy.
    • kmkasia Re: Czas wolny naszych dzieci 10.04.06, 21:41
      jak czytam, że dziecko na etapie przedszkola ma 2 x judo, 1 x francuski i 2 x
      umuzykalnianie oprócz tego , że siedzi w przedszkolu od ósmej do szesnastej
      to ...... właściwie to nie wiem co powiedzieć
    • maadzik3 Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 01:31
      A mnie wydaje sie ze nie wpadam w zadna skrajnosc (z Twoim pogladem, Verdano,
      absolutnie sie zgadzajac). Czas wolny w zyciu uwazam za wyjatkowo cenna rzecz. A
      dziecko wychowuje wszak na doroslego, ktory powinien czas umiec zagospodarowac.
      Samodzielnie. Juz teraz staram sie uczyc tego Maciejka. Na pytania "Jedziemy do
      Indianapolis, chcesz isc do zoo czy do Children's Museum?" potrafil odpowiedziec
      wkrotce po ukonczeniu 2 lat. Dzis (nie ma jeszcze trzech) czesto zadaje mu
      pytania otwarte: "co chcesz robic?" i szanuje wybor (jak sama musze cos zrobic
      nie zadaje takich pytan). Moim zdaniem najwazniejsze jest tu obserwowanie
      zainteresowan i sklonnosci dziecka by pokazac mu mozliwosci spedzenia czasu
      jakim dysponuje w sposob jaki go interesuje. Im starsze dziecko tym czesciej
      powinno miec mozliwosc nie tylko samo wybrac (to juz wczesniej), ale tez samo
      zorganizowac sobie ulubione zajecia przy malejacej ingerencji rodzicow. Jako
      cennej zyciowej umiejetnosci. Dobra zabawa to zupelnie co innego niz nuda, uczy
      rowniez organizacji czasu, i daje przyjemnosc plynaca z posiadania wolnego czasu
      i mozliwosci wykorzystania go tak jak chcemy. Ja to w ogole dosc leniwa jestem
      (niestetywink)), ale nudzic nie nudze sie nigdy. Nie wiem dlaczego nikt nie chce
      mi zaplacic za czytanie ksiazek, pisanie czasem filipik i jezdzenie na
      roller-coasterzewink))) Chcialabym zeby i syn w przyszlosci umial organizowac
      sobie prace, znalazl czas na jakies hobby i bez wyrzutow sumienia (gdy moze
      oczywiscie) czytal ksiazke na kanapie. Mam przyjaciolke ktora nie potrafi juz
      nie pracowac. Nie wie co wtedy robic - coraz trudniej z nia wytrzymac, coraz
      glebiej ona jest nieszczesliwa, a przeciez nie o to w zyciu chodzi. Przyklady
      mlodych emerytow spedzajacych czas pod klatka z piwem (zaobserwowane osobiscie)
      tez jakos do mnie nie przemawiaja. Badzmy rozsadni. Czas jaki nam dano
      wykorzystajmy dobrze.
      Magda
      • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:12
        Myslałam nad tym i wczoraj i dzisuaj - i dopiero teraz wpadło mi do głowy, co
        właściwie chciałabym osiagnąć w wychowaniu dzieci, a co chyba nie jest rzeczą
        obecnie modna i propagowaną.
        Chciałabym, aby będąc juz dorosłymi ludźmi potrafiły odrzucić ofertę
        atrakcyjnej pracy, zabierajacej cały czas, aby nie brały niekoniecznych
        dodatkowych chałtur, aby potrafiły sobie powiedzieć "wolę mieć czas na
        odpoczynek niż więcej pieniedzy i super stanowisko". Nie muszę harowac od rana
        do wieczora, żeby mieć poczucie spelnionego obowiązku.
        A całe obecne wychowanie zmierza, zdaje się, w przeciwnym kierunku.
        • pawlinka Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:19
          "A całe obecne wychowanie zmierza, zdaje się, w przeciwnym kierunku".
          Tak, wczoraj ze znajomymi rozmawiałam własnie o tym kierunku: zawsze w stronę
          sukcesu. Tyle, że on jest dziś najczęściej utożsamiany z sukcesem zawodowym,
          mimo deklaracji większości, że rodzina jest najważniejsza, zdrowie i tak dalej.
        • mama_kasia Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:27
          Mam nadzieję, że moje dzieci będą: "potrafiły sobie powiedzieć "wolę mieć czas
          na odpoczynek niż więcej pieniedzy i super stanowisko."
          Mam taką nadzieję, bo my tak właśnie mówimy. Może to im się udzieli.
          Mój jest bardzo sugestywny, jeśli chodzi o uczenie oszczędzania, czy
          pokazywania, że przecież tego nie potrzebujemy..., a ja
          natomiast wręcz maniacko domagam się czasu wolnego dla rodziny.
          • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:33
            A ja stosuję, niestety, prawo drogowskazu "Drogowskaz nie musi podążać w
            kierunku w ktorym wskazuje".
            Mówię o czasie wolnym i biorę coraz wiecej różnych prac.
            • mama_kasia Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:39
              Ale bierzesz, bo czujesz, że przydałoby się jeszcze trochę
              pieniędzy, czy bierzesz, bo te pieniądze są niezbędne?
              • pawlinka Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 09:44
                Verdano, nie wygladasz mi na pracoholiczkęsmile
                • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 11:14
                  No, nie wyglądam. I raczej nie jestem.
                  Ale obecnie mam trzy posady, dwie książki do skończenia do połowy maja i do
                  napisania recenzję z książki, której nie przeczytałam i nie chcę przeczytać.
                  A pieniądze? Na studia dla dzieci muszę mieć (dwa lata dla córki, nie wiem ile
                  dla najmlodszego), na lekarzy też potrzeba czasem, na wakacje - koniecznie (nie
                  wyobrazam sobie zycia bez wakacji). Moja zasadnicza praca to 2 tysiace
                  miesięcznie. A pozostałe? Wiem, ze to brzmi dziwnie, ale nie zawsze biorę je
                  tylko dla pieniędzy.... Są czesto konieczne, by moc dalej pracowac w zawodzie.
                  Albo po prostu je lubię.
                  • maadzik3 Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 14:27
                    Verdano, to nie tylko dzisiajsze wychowanie (moda?) na pracoholikow. To strach.
                    O siebie, o dziecko. Strach przed bezrobociem, nedza. Postawe i Tobie i mnie
                    bliska (odnosnie czasu wolnego) wyznaje sporo ludzi w krajach bez
                    katastrofalnego bezrobocia. No bo jak nie ta praca to inna, nie teraz to
                    niedlugo, szef widzi ludzi itp. ale to po prostu przekladnia stabilnej
                    gospodarki i braku strachu przed utrata pracy. Mysle ze nawet tym z nas ktore na
                    razie nie maja problemu z praca (jak juz to jej nadmiarem) spedza to czasem sen
                    z powiek, a trudno jest uniknac projekcji naszych strachow na dzieci.
                    Magda
                    • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 15:10
                      No tak, tego nie wzięłam pod uwage, bo ja akurat bezrobocia się nie boję... Ale
                      tak z drugiej strony - ci sami rodzice, tak bardzo drżący przed bezrobociem
                      swoich dzieci jakos zupełnie nie boją sie, ze dzieci będą nieszczęśliwe w
                      małżeństwie, nieszczęśliwe jako matki - bo takie wychowanie bardzo temu sprzyja.
                      Lepsza samotność niz bezrobocie? Załamanie nerwowe od gorszej pracy?
                      • anndelumester Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 15:27
                        > tak z drugiej strony - ci sami rodzice, tak bardzo drżący przed bezrobociem
                        > swoich dzieci jakos zupełnie nie boją sie, ze dzieci będą nieszczęśliwe w
                        > małżeństwie,
                        bo chyba nad tym sie nie zastanawiają....miarą sukcesu jest coś innego, tzn
                        sukces musi być wymierny - jak skończyłes chłopie ekonomie to pracujesz w
                        korporacji zostajesz drektorem działu i masz sukces, bo pracujesz 14 godzin na
                        dobe, kupujesz apartamenti nowy wozik i wszyscy krewni i znajomi mamy i taty
                        wiedza że syn zrobił sukces wink
                        Wolnośc w wyborze tego co sie robi i jak sie robi ja zauwazam u osób z powiedzmy
                        podobnym do mojego czy mojego m. backgroundem. Ja mogłam sobie studiować
                        kierunek , który był sztuką dla sztuki, chociaż moja rodzina nie nalezy do
                        majętnych, ale szanowano moje (i siostry) zainteresowania. A studia były
                        traktowane jako cos bardziej dla ducha niz materii wink tzn. studia nie były czymś
                        wyjatkowym co automatycznie da mi swietną pozycje zawodową, ale czymś, co
                        powiedzmy rozwija, co pozwoli mi znaleźc to z czego bede zyć potem.
    • rycerzowa Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 17:01
      Czuję się niejako wywołana do tablicy, jako że to moje dzieci miały czas
      "doskonale" zagospodarowany - szkoła muzyczna, nauka angielskiego, coroczny
      udział w konkursach i olimpiadach przedmiotowych, czytelnictwo, pomoc w domu i w
      dużym ogrodzie, pomoc kolegom w nauce, granie w kościelnej scholi,w przypadku
      syna naprawianie i ulepszanie wszystkiego co się dało i nie dało, oraz inne
      zajęcia, których teraz więcej nie pamietam.

      Moim zdaniem "złoty środek" to taki, by dziecko brało we wszystkim udział z
      radością i właściwym swojemu wiekowi zapałem.
      Dzieci mają wrodzoną potrzebę aktywności, pracy i współpracy.
      Wystarczy tego nie zniszczyć.
      Dzieci lubią pomagać rodzicom, dzieci lubią poznawać świat, dzieci są twórcze i
      ciekawe wszystkiego.
      Lubią, gdy im coś na grządce wzejdzie, gdy opielona rzodkiewka pięknie rośnie,
      lubią wspólnie pestkować śliwki na powidła, upiec ciasteczka, lubią ćwiczyć na
      skrzypcach albo fortepianie wiedząc,że się znów będzie wybranym na koncert,
      lubią czytać ciekawe książki, lubią chodzić na angielski, bo chodzą tam
      koleżanki i koledzy, lubią malować, rysować, wyklejać, coś skonstruować i
      cieszyć się, że działa itp.
      Dzieci nie lubią "chodzić z kąta w kąt" ani siedzieć przed telewizorem, dopóki
      się ich tego nie nauczy.

      Nie wiem, skąd posądzenie,że "zajęte" dzieci muszą być komenderowane i
      ubezwłasnowolnione. Może stąd, że niektórzy rodzice dopiero w pewnym wieku
      starają się pozapisywać swoje pociechy na jak najwięcej kursów i zajeć, w trosce
      o ich przyszłość, często wbrew ich woli. Ale ja naprawdę nie wierzę, że dziecko
      można do czegokolwiek zmusić.
      Ja tego nie potrafiłabym.
      Można konia siłą przyprowadzić do wodopoju, ale nie mozna go zmusić, aby pił.

      Cel wychowania w aspekcie przygotowania do zawodu był przypadku naszych dzieci
      taki, by robiły to, co lubią i by im za to dobrze płacono.
      Czego i wam życzę.

      • verdana Re: Czas wolny naszych dzieci 11.04.06, 17:11
        Wydaje mi sie jednak, ze czas całkowicie zagospodarowany to brak wolnosci o
        tyle, ze nie ma miejsca na żadną spontaniczność. Na odpoczynek. Przerzucanie
        sie z jednego zajęcia do drugiego, nawet dobrowolnego, to stres - czy wszystko
        sie zdąży? Czy poświęcenie godziny więcej ulubionemu zajęciu nie spowoduje , że
        w innych zrobia się zaległości? czy wolno mi powiedzieć "jestem zmeczony, dziś
        nic nie robię"? Chyba nie, bo na "nicnierobienie" nie tylko nie ma czasu ale i
        przyzwolenia.
        I gdzie czas na poleżenie na trawie i marzenie o niebieskich migdałach? Na
        spotkania z kolegami, ktorych nie trzeba zaplanować o miesiąc wcześniej?
        To, że dzieci chcą - to jeszcze nie musi oznaczać, ze powinny. Bo taka
        aktywność przez całe życie może oznaczać piękna karierę, interesujące życie i
        dobra prace, a może tez spowodować błyskawiczne wypalenie i zawał przed
        czterdziestką.
        Co zrobi tak wychowana dziewczyna, gdy zostanie matką i będzie musiała
        zmniejszyć aktywność? czlowiek, ktory nie pozwoli sobie, aby posiedzieć
        godzinke przed telewizorem i odpocząć?
        A czytelnictwo - jako czas "zorganizowany" budzi mój odruchowy sprzeciw.
        • rycerzowa Re: Czas wolny naszych dzieci 12.04.06, 10:02
          > A czytelnictwo - jako czas "zorganizowany" budzi mój odruchowy sprzeciw.

          Ale jakie to zorganizowane czytelnictwo ma plusy!
          Od 19 do 19:15 czytamy Mickiewicza.
          Od 19:15 do 19:30 Sienkiewicza.
          Od 19:30 do 19:45 Wańkowicza.
          Potem piat' minut oddychat" o apiat'.

          A jakie walory wychowawcze!
          Kazdy minus przy piątce był zagrożony karą półgodzinnego czytania prozy młodych
          debiutantek.
          Na razie obyło się bez.
Pełna wersja